lesnar-hunt-esther-lin

(Fot. Esther Lin / MMAFighting)

Szalony weekend gal UFC przeszedł do historii. Mamy nowych mistrzów, a także odzyskany gdzieniegdzie blask starych gwiazd. Największa organizacja MMA na świecie została sprzedana, ale nowi właściciele – przynajmniej początkowo – nie powinni zanadto mieszać w matchmakingu. A tym właśnie zajmiemy się dzisiaj.

Wyścig z MMA wystartował w czwartek wraz z galą UFC Fight Night 90. Oczy świata skupione były na walce wieczoru, w której – jak się później okazało – doszło do małej sensacji. Ale o tym później.

Żegnaj przygodo

Polski widz nie mniej zainteresowany był innym pojedynkiem. Otóż Łukasz Sajewski próbował zatrzeć złe wrażenie po oktagonowym debiucie. Nieskutecznie. Co tu dużo pisać, podopieczny Grzegorza Jakubowskiego najprawdopodobniej pożegna się z UFC. Drzwi do FEN-u czy innego Slava Republic zapewne stoją otworem.

Rywal „Wookiego”, Gilbert Burns dostanie teraz kogoś mocniejszego, ale nie widzę w nim już przyszłego mistrza – jak kiedyś. Może gdy doszlifuje stójkę, ponownie zmienię zdanie.

Idzie nowe

Jednym z ciekawszych (na papierze) starć pierwszej z gal maratonu UFC była walka Derricka Lewisa z Royem Nelsonem. Zwyciężyła „Czarna Bestia” i – jak się dzisiaj okazuje – ma już kolejny cel:

Mark Hunt, który (wyprzedzając kolej zdarzeń) przegrał na UFC 200 z Brockiem Lesnarem musiałby kolejny raz spotkać się z zawodnikiem, który lubi szukać obaleń. Zapaśniczo jednak Lewis nie stanowi aż takiego zagrożenia, co „wielki, biały, umięśniony mężczyzna”. Byłaby dobra walka.

No i tym sposobem dochodzimy do wspomnianego na początku starcia. Rafael dos Anjos wdał się w bójkę z Eddiem Alvarezem, co okupił utratą pasa mistrzowskiego wagi lekkiej. Jeśli idziesz na otwartą wojnę, to musisz liczyć się z konsekwencjami. Brazylijczyk chyba nie zdawał sobie sprawy z ryzyka. Eddie kocha brawl i postawa ostatniego rywala była mu bardzo na rękę. Fani piali z zachwytu.

Eddie chciałby teraz łatwiejszej walki, np. z Conorem McGregorem. Wątpię, że UFC na to pójdzie. Po walce z Diazem na Irlandczyka raczej na pewno będzie czekał rewanż z Jose Aldo. Alvareza zestawiłbym z Tonym Fergusonem. A niech mu będzie! „El Cucuy” musi co prawda jeszcze wygrać zaplanowaną walkę, ale fakt, ze miałem problemy z przypomnieniem sobie nazwiska jego najbliższego rywala świadczy o tym, że na Fergusona nie czeka ciężka przeprawa. Jest jeszcze Khabib na horyzoncie, ale ten pewnie złapie jeszcze jakąś kontuzję – być może złamie palec w trakcie podpisywania kontraktu albo skręci kostkę wchodząc po schodach do siedziby UFC.

#Nikogo

Kolejny sezon The Ultimate Fightera za nami. Pod jednym z wywiadów z Joanną Jędrzejczyk, w którym tłumaczyła się z rzekomego znęcania nad Claudią Gadelhą, że w telewizji nie pokazano całej prawdy, przeczytałem ciekawy komentarz: „Joanna, nie przejmuj się, tego TUF-a i tak nikt nie oglądał”. Wizerunek naszej gwiazdy faktycznie nie musiał za bardzo ucierpieć po tym programie, bo zarówno on, jak i cała finałowa gala przeszły bez większego echa. Oczywiście w Polsce było głośno, jednak zachodnie media skupiały się zdecydowanie bardziej na UFC 200.

Nasza Asia chce powrócić na listopadowej gali w Nowym Jorku. Tam mogłaby się zmierzyć ze zwyciężczynią boju Karoliny Kowalkiewicz z Rose Namajunas, który jest dość oczywistym eliminatorem do walki o pas wagi słomkowej. Zbyt wiele innych opcji nie ma. Od biedy można by zestawić Polkę z Jessicą Andrade, którą umiejscowiono na 6. miejscu w oficjalnym rankingu UFC. Oj, byłyby stójkowe fajerwerki. Tuż pod Brazylijką w rankingu jest Joanne Calderwood. Tak, Szkotka być może dostanie swoją szansę. zestawienie najpewniej byłoby krytykowane, jednak osobiście nie miałbym z nim problemu. Lubię patrzeć jak Joanna Jędrzejczyk demoluje rywalki.

Z tej gali w pamięć wbił się zdecydowanie Doo Ho Choi. Koreański „Superboy” wszystkie trzy walki w UFC zakończył nokautami w pierwszych rundach. Będą z niego ludzie. W następnym pojedynku zestawiłbym go w z równie perspektywicznym Brianem Ortegą.

Warto też odnotować świetny debiut Willa Brooksa, który swoją drogą za zwycięstwo z Rossem Pearsonem przygarnął całkiem niezłą sumkę. Beneil Dariush w następnej kolejności byłby dla niego dobrym testem.

Z dużej chmury mały deszcz

No i dotarliśmy do jubileuszowego UFC 200. Nie ukrywam, że jestem lekko zawiedziony tą galą. Często tak jest, że nawał mocnych nazwisk nie daje efektu w postaci spektakularnych walk i w sobotę właśnie zaistniała taka sytuacja. Lesnar przeleżał na Huncie, a Cormier na „Pająku”. Walka Mieshy Tate z Amandą Nunes interesowała mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg, więc werdykt w najmniejszym stopniu mnie nie zszokował. Na szczęście Jose Aldo i Cain Velasquez nie zawiedli, a i pierwszych kilka walk z tej gali zakończyło się szybko i ciekawie. Mimo to mam jakiś taki nieopisany niedosyt.

Zostawmy to jednak na bok i skupmy się na matchmakingu. Zaczynają się już pojawiać pierwsze nieoficjalne informacje o kolejnych zestawieniach. Gegard Mousasi miałby się bić z Vitorem Belfortem w walce wieczoru gali UFC Fight Night 94. Stawiam na Holendra.

Sage Northcutt zapewne kolejny raz dostanie jakiegoś przeciętniaka, co by się z szybko nie powtórzyła wpadka jak z Bryanem Barbareną.

T.J. Diallshaw chce rewanżu z Dominickiem Cruzem, ale UFC być może nie pójdzie tą drogą i da „Dominatorowi” Bryana Carawaya albo zwycięzcę boju Johna Linekera z Michaelem McDonaldem. Na Dillashawa mam ciekawszy pomysł. Niech zmierzy się z wygranym boju Cody’ego Garbrandta z Takeyą Mizugakim. Jeśli trafiłoby na „No Love’a”, mielibyśmy intrygujące zestawienie dwóch byłych kolegów klubowych z Team Alpha Male.

Jedziemy dalej. Johny Hendricks – do Bellatora go. Poważnie, po ostatnich występach nie mam ochoty już więcej oglądać jego walk. Chciałbym powrotu „Big Riga”, który odprawiał kolejnych rywali swoją lewicą, ale te czasy już raczej nie wrócą.

Kelvin Gastelum po pokonaniu Hendricksa awansował w rankingach, niech więc zawalczy z wygranym potyczki Donalda Cerrone i Ricka Stroy’ego.

Creme de la creme

Takich walk oczekiwałem po UFC 200. Cain Velasqez powrócił i to w jakim stylu! Zabawił się w oktagonie z chłopakiem Rondy Rousey, stosując co jakiś czas losowe… obrotówki. Co teraz z amerykańskim Meksykaninem zwanym niegdyś „Najgroźniejszym człowiekiem na ziemi”? Na walkę o pas mistrzowski z jednej strony za wcześnie, z drugiej… ciężko o godnego rywala. Niech już to będzie wygrany boju Fabricio Werduma z Benem Rothwellem. Na piętnastą walkę z Juniorem dos Santosem jeszcze przyjdzie czas.

Pokonany przez Caina Travis Browne niech zawalczy z Royem Nelsonem.

Zmartwychwstanie

Przyznam szczerze, że przeczuwałem regres u Jose Aldo po porażce z Conorem McGregorem. Na szczęście myliłem się – i to bardzo. Król wszelakich rankingów powoli wraca na tron w wyśmienitej formie. Aldo nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, a w boju z Frankiem Edgarem można znaleźć sporo smaczków:

https://twitter.com/GrabakaHitman/status/752264079771836416

https://twitter.com/GrabakaHitman/status/752260424259735552

Tymczasowy pas mistrza został założony na biodra „Człowieka z blizną” i teraz naturalną koleją rzeczy powinna być jego unifikacja w boju z McGregorem.

Cel uświęca środki

Cormier zrobił, co miał zrobić. Chociaż prawie każdy się spodziewał takiego scenariusza, to w głębi serca w trakcie pojedynku liczyliśmy, że Daniela chociaż na chwilę poniesie fantazja i pójdzie na wojnę z byłym wieloletnim mistrzem wagi średniej. Nie można oczywiście go za to winić, bo jak dwa dni wcześniej pokazał bój Alvareza z dos Anjosem, ułańska fantazja może szybko przyczynić się do utraty tytułu mistrza. Dla Daniela szykowany jest najpewniej zwycięzca potyczki Anthony’ego Johnsona z Gloverem Teixeirą.

Po drugiej stronie jest „Pająk”, który ma w bilansie cztery porażki z rzędu. Oczywiście UFC go nie zwolni i najpewniej da mu kogoś z nizin rankingów, by mógł w końcu coś wygrać. Tak, wiem, nie ma to dużo sensu, ale zaszalejmy… Krzysztof Jotko vs. Anderson Silva. Dana White, make it happen!

Can you hear me now?!

No i dotarliśmy do niewątpliwie największej gwiazdy UFC 200, czyli Brocka Lesnara. Tak jak Cormier, zrobił co musiał. „Full Pudzian mode” zadziałało. Szkoda, że nie udało się zastopować ciosami Marka Hunta, ale już przed pojedynkiem wiedzieliśmy, że będzie z tym cholernie ciężko. Bezdyskusyjna wygrana zapewniła gwieździe WWE miejsce w pierwszej dziesiątce rankingu wagi ciężkiej i jest teraz o krok od walki o tytuł mistrza – po czterech i pół roku nieobecności w oktagonie! Nie wiem, jak to zostanie rozwiązane kontraktowo, ale jeśli Lesnar ma powrócić, to albo w eliminatorze, albo już w samej walce o tytuł, bo jak wiemy – obowiązuje go taryfa ulgowa. Jeśli ma stoczyć jeszcze jeden bój przed szansą walki o pas mistrza, to mam dla niego świetnego kandydata:

15 KOMENTARZE

  1. JDS dla Brocka ( dla mnie  świetne zestawienie)

    Aldo vs Conor (o tak mam obraz jak Aldo dominuje  i zwycięża walkę)

     Belfort vs Gerard  -walka z pewnością nie będzie nudna za sprawą Vitora to oczywiście trzymam kciuki za TEAM Belfort

    AJ vs GT -to będzie szał ,dwóch takich zawodników będą fajerwerki (oczywiście TEAM AJ) a potem walka DC vs AJ ( coś pięknego ) ponownie emocje sięgną zenitu

    co do Asi jestem pewien jej dominacji  (to prawdziwa mistrzyni )

  2. Krzysztof Jotko vs. Anderson Silva.

    :robbie:

    @Orest osobiście najbardziej chciałbym Werduma po wygranej z Rothwellem, tak, żeby coś znaczyła wygrana Caina w rewanżu.

  3. :robbie:

    @Orest osobiście najbardziej chciałbym Werduma po wygranej z Rothwellem, tak, żeby coś znaczyła wygrana Caina w rewanżu.

    Mi to lotto, chcę oglądać tego dzika jak najczęściej, a pas? Cóż znaczy pas jeśli miał go Werdum, a teraz Miocic?!?!

  4. Jotko vs Silva ? Czym Ci się tak naraził ten biedny pajączek @Szady ?

    Raczej szukałem dla Krzycha mocnego nazwiska, żeby zaistniał w świadomości fanów z Hameryki.

  5. Raczej szukałem dla Krzycha mocnego nazwiska, żeby zaistniał w świadomości fanów z Hameryki.

    Rozumiem. Dla mnie Krzychu to w perspektywie 3 lat najlepszy zawodnik świata kat. średniej. Nie jestem obiektywny, bo SajkoKrzychu, ale wydaje mi się że 4 wygrane z rzędu vs 4 porażki z rzędu słabo wygląda – nawet na papierze. Inna sprawa, że Silva to dalej potężny koń marketingowy dla UFC i raczej dostanie kogoś "bezpiecznego". Chuj jeden wie jaki znowu progres w kolejnej walce pokaże Krzychu.

  6. Jak to się fajnie złożyło. Ostatnio Aldo był mistrzem a Conor tymczasowym. Teraz jest odwrotnie.  Ciekawe czy wynik walki też będzie odwrotny. Jedno jest pewne, jeżeli ta walka będzie na 205 to ta gala zapowiada się przekurwafantastycznie. Aldo-Conor, co zapowiada dobre konfy i do tego nasza mistrzyni na rozpisce. Jeszcze dołożyć Lawlera i Rondę i mamy co najmniej 2.5mln PPV

  7. Małe przeoczenie, gdzie napisałeś że Cormier straciłby pas z Silvą – nie straciłby, bo nie byłaby to walka o pas. Reszta ok, TJ-Cody wygląda fantastycznie. Jotko-Silva również, chociaż wydaje mi się że Dana ich nie zestawi bo wolałby wygranej obu.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.