Mam na głowie kilka innych artów, kilka wywiadów…multum newsów których pewno nigdy nie zamieszczę gdyż Def. zrobi to przede mną…cóż poradzić. Takie życie. Nad to wszystko przekładam jednak napisane tegoż artykułu. Dlaczego? Bo wiąże się on z bardzo ważnym wydarzeniem z mojego życia.

Dziecko. Mówi się, że gdy w życiu każdego człowieka pojawi się dziecko, nadchodzi również czas na stabilizację, uporządkowanie zaniedbanych spraw. Teraz, kiedy i w moim życiu pojawiła się owa jakże niewinna istota, mogę powiedzieć, że to wszystko prawda. Niezaprzeczalnie. I gdy pierwszy raz zobaczyłem to maleńkie zawiniątko wraz z myślą:
„Jezu…to…to malutkie takie tam…to mój synuś? Mój….” – przez mą głowę błysnęła kolejna. Już nieco bardziej błyskotliwa od poprzedniej;)
„Nadchodzi nowe…”

Właśnie. Nadchodzi nowe! Czas odstawić na bok przeszłość (w żadnym wypadku zapomnieć), tak by nie przesłaniała tego, co dopiero ma nadejść! Co było – nieważne! Ważne jest to, co będzie!I o tym będzie czytany przez Ciebie art. O tym co będzie. Rzecz jasna w „branży” Mieszanych Sztuk Walki.

A
w MMA będzie na pewno ciekawie! Bardzo ciekawie.
UFC rządzi i dzieli. Tak w skrócie można opisać rok 2007. Wykupienie PRIDE FC przez UFC spowodowało praktyczny monopol amerykańskiego giganta. Posiadł on większość światowej czołówki zawodników, posiadł on jeszcze większą rzeszę kibiców (których przyciągnęli zawodnicy). Poszerzył horyzonty (organizując gale w UK) oraz praktycznie pogrzebał japońskie MMA (nie wiem czy to dobre określenie, bo właściwie to japońskie MMA pogrzebało się samo). Owszem jest Shooto, oraz mniejsze organizacje. Jest również K-1 Hero’s. Co z tego skoro ani jedna ani druga organizacja nie może zapewnić zdrowej konkurencji na rynku MMA (nie mówię tu o bezpośredniej konkurencji i walce o oglądalność, gdyż USA a Azja to dwa zupełnie inne rynki, ale o ewentualnych transferach, „przechwytywaniu” zawodników itd.) Za mała popularność. Choć widowisko naprawdę świetne. Jednak ’07 dobiega końca (na szczęście!), a za rogiem czai się (nie, nie żubr) 2008. Co nam dobrego przyniesie? Tego nikt nie wie, jednak zapowiada się wyśmienicie.

Yarennoka – to raz! M-1 – dwa. K-1 – trzy. Strikeforce/EliteXC – cztery. Ale po kolei.
DSE (załoga stojąca za organizacja gal PRIDE FC) tworzy nową organizacje. Powiesz, że to nic pewnego…oczywiście. Masz racje. Na razie zapowiedziano tylko jedną galę – sylwestrową/noworoczną, i to od niej z pewnością zależeć będzie „być albo nie być” nowopowstałej organizacji…a właściwie od tego jak owa gala wypadnie. To, że za całością stoją ludzie „od Prajda” może wywindować Yarennoka na sam szczyt (albo – paradoksalnie – sprowadzić ją do parteru i tam poddać przez RNC). Jak będzie, czas pokarze, jednak ja patrzę na sprawę z optymizmem. Tym bardziej że DSE nawiązało współpracę z FEG (zarządem K-1). W końcu po latach walki o skośnookiego klienta DSE i FEG porozumiało się i nawiązują współpracę. Może w przyszłości zorganizują wspólna galę – jak kilka lat temu. Oby. Na razie dochodzi do wymiany zawodników z obu organizacji – „JZ” z K-1 Hero’s wędruje na gale Yarennoka, natomiast Joahim Hansen wystąpi na K-1 Dynamite. Dla mnie rewelka. Dodaj do tego fakt współpracy Yarennoka z M-1 (wystąp Fedora na sylwestrowej gali), otwartość „szalonych Rosjan” na inne organizacje (a więc współpraca z Strikeforce/EliteXC – czemu by nie? Tu wszystko może się zdarzyć, a ’07 dosadnie nam to udowodnił!) a zrozumiesz że może być szał. Powiesz, że UFC i tak ma wszystkich top fighterów. Zgadza się. I jeszcze jakiś czas ten stan rzeczy nie ulegnie zmianie. Jednak na rynku jest masa „pozostałości” po Pride, masa świetnych zawodników nie walczących w UFC. Barnett, Alex Emelianenko, Kharitonv, Overeem, Nastula, Khalidov (a jak!!). To tylko najbardziej znani. A jak pokazują gale Hero’s – nie zawsze najbardziej znani zawodnicy dają najlepsze walki! Młoda krew, rządna sukcesu często daje równie ekscytujące pojedynki co „stara gwardia”…czasem nawet lepsze! I tutaj także japońsko-rosyjska „koalicja” ma szansę. Dobre walki = dobre widowisko = dobra oglądalność = $$$. A za parę lat kontrakty gwiazd (z UFC) dobiegną końca. Czy zawodnicy je przedłużą? Zależy. Zależy od tego jaką kasę zaproponują poszczególne organizacje. Jednak jak pokazuje przykład Randy’ego – nie zawsze chodzi o pieniądze…i tutaj kolejna szansa koalicji. Nie mówię, że to wszystko pewniaki, że musi do tego dojść. Jednak jest to prawdopodobne.

Co jeszcze może przynieść 2008? Gale bliżej nas. Europejczyków. UFC już tu jest. Gale w UK – choć nie przyniosły zysku – można uznać za udane. Przyniosły zainteresowanie, i można powiedzieć, że fundamenty pod zarabianie pieniędzy na starym kontynencie postawione – postawione przez Dana’e White’a. A będzie jeszcze lepiej, UFC w Niemczech. Tuż, tuż za rogiem (zabieramy Żubra i jedziemy!!Nah…wole Heinekena ;). Do tego M-1 Europe…tak przynajmniej zapowiadają. Na pewno będzie mocno. UFC podbija świat. Gala w Kanadzie to kolejny pomysł Zuffy. Pomysł, który jest kolejnym krokiem w stronę promowania marki UFC na całym świecie. Bo nie ma co kryć, UFC jest na dzień dzisiejszy najbardziej znana organizacją MMA. I to z cała pewnością do niej należeć będzie 2008 rok.

Podsumowując, myślę że w ’08 rządzić będzie UFC. Przynajmniej na rynku „nieazjatyckim”. Strikeforce/EliteXC jest zbyt słabe, M-1 praktycznie nie istnieje (dopóki nie zorganizują gali). W Azji czaić się będzie Yarennoka wraz z Hero’s. I to chyba na tamtejszym rynku ma szansę urosnąć prawdziwa konkurencja dla UFC. A widzę ją właśnie w „koalicji” Yarennoka – K1-GHero’s – M-1 Global. Gdy zyskają popularność mogą zaatakować amerykański rynek. Może wraz ze Strikeforce/EliteXC? Może. A może będzie całkiem inaczej. Jedno jest pewne – będzie mocno! I bardzo, ale to bardzo ciekawie! Ja już zacieram ręce.

Yoshihiro

Chief Financial Officer | Shareholder of MMAROCKS. Columnist. Does not avoid political topics. Radical for Capitalism.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.