Pudzianowski

Dwa dni od KSW 29 wystarczyły, by zaczęły klarować się dalsze ścieżki bohaterów tamtego wieczoru. W kolejnym odcinku „Matchmakera zza monitora” zastanawiam się, co najlepszego wymyślić dla uczestników krakowskiej gali. W poniższych przemyśleniach pomijam już niejako ogłoszoną walkę Silvy z Karaoglu i jak zwykle skupiam się na korzystaniu z zawodników już ogranych w KSW.

Michał Materla vs. Tomasz Drwal

Jak to? Przecież oni akurat nie walczyli! To prawda, ale tylko dlatego, że wyeliminowały ich kontuzję. Jeśli Mamed Chalidow faktycznie pójdzie pod nóż i czeka go roczna przerwa, to wymarzona walka z Drwalem oddala się po raz kolejny. „Goryla” nie ma co trzymać na uboczu, bo jest świetnym kandydatem do zawalczenia o pas KSW w wadze średniej. Co prawda, były plany zestawienia Materli z Manhoefem, ale regularnie angażowanego przez Bellatora Holendra trudno będzie ściągnąć na KSW bez konfliktu ze starciem za oceanem.

Po pierwsze, walka Drwal vs. Materla – nadal operując przy założeniu rocznej przerwy Mameda – to najbardziej hitowe zestawienie, jakie KSW może zorganizować w 2015 roku. Po drugie, Materla wreszcie stanie do obrony pasa z przeciwnikiem nie „po Mamedzie”. Po trzecie, ta walka to być może pierwszy krok do uporządkowania bałaganu w wadze średniej, gdzie mamy mistrza Materlę i „undisputed champion” Mameda. Ciekawe, czy z powodu przerwy będzie musiał Chalidow ten wymyślony tytuł wakować?

Brett Cooper vs. Piotr Strus

Niezależnie od tego, czy wynikało to z kontuzji Mameda, czy nie – fakty są takie, że Brett Cooper jako pierwszy od ponad czterech lat przewalczył z Mamedem 15 minut. Myślę, że to zawodnik nie gorszy od Grove’a (którego pokonał) i Silvy, więc przyda się w dywizji średniej KSW.

Strus po dwóch remisach w walkach, które nie zachwyciły, stąpa po cienkim lodzie. Tym niemniej są ludzie, którzy uważają, że wygrał z Azaitarem i wygrał z Silvą, więc powinien dostać kolejną szansę. Poprzeczka wisi na pewno wysoko, ale dla Polaka będzie to wóz albo przewóz. Jeśli zaś wygra Cooper, KSW będzie miało gotowego pretendenta do pasa, który nie będzie po porażce.

Mariusz Pudzianowski vs. Tim Sylvia

Zwycięstwem nad Pawłem Nastulą „Pudzian” powinien zdecydowanie zamknąć w swojej karierze rozdział „freakshow” i przez pozostałe lata zapracować na walkę o pas w KSW – byłoby to świetne zakończenie jego drogi jako fightera. Z jednej strony chciałbym zobaczyć go w starciu z jakimś polskim ciężkim, który ma już staż w MMA (do głowy przychodzi mi Szymon Bajor), ale ciężko z takiego starcia zrobić marketingową atrakcję.

W takim wypadku trzeba sięgnąć daleko do przeszłości Mariusza i wyciągnąć rywala, na którego porwał się jak z motyką na słońce zaledwie kilka miesięcy po swoim debiucie. Oczywiście, nie tylko Mariusz to już nie ten sam Mariusz co wtedy, Sylvia to zdecydowanie nie ten sam Sylvia co w 2010 roku. Jest po trzech porażkach z rzędu, regularnie przekracza na wadze nominalny limit wagi ciężkiej, czyli 120 kilogramów, ale nadal stanowiłby cenny skalp dla Pudzianowskiego i byłby kolejnym dowodem na to, że pod okiem Piotra Jeleniewskiego „Pudzian” wyrasta na pełnoprawnego fightera MMA.

Borys Mańkowski vs. Rafał Moks

Nie dziwie się Mańkowskiego, że nie chce tej walki. Przyszedł jednak czas, że jako mistrz powinien dać swojemu koledze prawo do walki o tytuł. O tym zestawieniu pisałem już przy okazji KSW 28, obydwaj są numerem jeden i dwa zarówno w kraju, jak i w organizacji. Czas na rewanż.

Goran Reljic vs. Martin Zawada

Najtwardszy orzech do zgryzienia dla KSW. Reljic, pokonując Narkuna, zapewnił sobie prawo do walki o pas, a do tego potrzebuje drugiego pretendenta. Waga półciężka w KSW jest jednak jałowa niczym Pustynia Błędowska. Karol Celiński, drugi najlepszy półciężki w KSW, przegrał z Reljicem niespełna rok temu i moim zdaniem na rewanż jest o walkę za wcześnie.

Drugiego pretendenta można szukać ze świecą, moim zdaniem najlepiej będzie podłapać z PLMMA Martina Zawadę, jeśli wygra z Marcinem Wójcikiem 27 grudnia. Starszy z braci Zawada ma za sobą spory epizod w białym ringu, gdzie dorobił się bilansu 3-3 w latach 2006-08. Na KSW 6 wygrał z „Jurasem”, na KSW 7 dotarł do finału turnieju, gdzie pokonał Kołacina i Kułaka zanim nie uległ Mendesowi. Potem przegrywał jeszcze z Mamedem i Błachowiczem. Nie jest to może wymarzony kandydat, ale ktoś, kto może w choć małym stopniu zaciekawi publikę bardziej niż anonimowy rywal z zagranicy.

Karol Celiński vs. Tomasz Narkun

Naturalną koleją rzeczy jest wyłonienie i ogranie następnego pretendenta w wadze półciężkiej. Celiński ma w tej chwili bilans 1-1, ale niedawna przegrana z Reljicem dyskwalifikuje go z roli rywala dla Chorwata w walce o pas. Narkun legitymuje się identycznym bilansem i też ma za sobą potyczkę z Reljiciem.

Gdyby Celiński wygrał drugą walkę z rzędu, zrobiłby wystarczająco, by o pas się ubiegać. Z kolei Narkun, po odbiciu się wygraną, może śmiało prosić o rewanż z Chorwatem za walkę, w której przecież nie brakowało kontrowersji odnośnie punktowania.

Mateusz Gamrot vs. Jacob Volkmann

Sytuacja Gamrota zależy od decyzji Macieja Jewtuszki, który nadal oficjalnie nie potwierdził, że chce się przenieść do wagi półśredniej, i nie wiadomo, jak te plany rzutowałyby na jego tytuł mistrzowski w wadze lekkiej. Poza „Irokezem”, Gamrot wyczyścił dywizję i przyszłych rywali trzeba importować. Szczęśliwie walczy w -70 kg, a nie -84 czy -93, które są wyssane do cna przez światowych potentatów.

Osobiście chciałbym ujrzeć Gamrota sprawdzonego przez jakiegoś mocnego zapaśnika, bo takich rywali jeszcze w karierze nie miał. Dostępnych na rynku może być para Rosjan – Musa Khamanaev (15-3) i Murad Machaev (15-1), a także dwójka weteranów UFC – pożeracz brazylijskich ogórków Ronys Torres (28-5) i Jacob Volkmann (17-6). Paradoksalnie, to ten ostatni, silny zapaśnik i dobry grappler, jest chyba najciekawszym rywalem dla „Gamera”, mimo reputacji nieemocjonującego fightera.

Artur Sowiński vs. Sergej Grecicho

Kolejny pojedynek, który proponowałem na KSW 28 jako połówka nieformalnego turnieju o pas w wadze koguciej. Pomysł nadal aktualny, jeśli KSW przekona się do Litwina jako zawodnika wagi koguciej i oczywiście podpisze z nim dłuższy kontrakt. Po poprzedniej gali w drugiej połówce tego turnieju polecałem starcie Azhiev vs. Klaczek, do którego nie dojdzie z powodu walki mieszkańca Konina na BAMMA, ale po uzupełnieniu tej luki, drabinka powinna wyłonić wreszcie mistrza wagi piórkowej w KSW.

Robert Radomski vs. Krzysztof Adaszak

Radomski uratował swoje miejsce w KSW pokonaniem Piskorza. Ponieważ w dole wagi półśredniej brak odpowiednich wyzwań dla Radomskiego, warto zasilić kategorię fighterem z Arrachionu. Adaszak, po rozpoczęciu swojej kariery od trzech porażek, wygrał sześć kolejnych walk, wszystkie przez poddanie. To efektownie walczący zawodnik, który sprawdziłby, czy Radomski poprawił defensywny grappling, który go zawiódł z Błachutą.

Łukasz Chlewicki vs. Kuba Kowalewicz

Przy okazji KSW 28 rekomendowałem tutaj pojedynek Kowalewicz vs. George. Nadal uważam, że to dobry pomysł, ale równie ciekawe byłoby starcie Kuby z „Saszą”. Przy okazji porażki z Gamrotem, Chlewicki powiedział, iż walka byłaby ciekawsza, gdyby poznaniak poszedł na wymianę ciosów. Kowalewicz pokazał, że wymiany ciosów się nie boi i jest zręcznym bokserem. Szczerze mówiąc, nawet wolę to zestawienie niż wersję, w której reprezentant Ankosu Zapasy Warszawa staje naprzeciw „Shadow Demon Blaximusa”.

1 KOMENTARZ

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.