
Gala XTB KSW 115 za nami. Postanowiliśmy ocenić każdą walkę z rozpiski i przyznać punkty od 1 do 10 poszczególnym zestawieniom. Każda ocena jest subiektywnym odbiorem pojedynku. Sumując wszystkie oceny, redakcja MMARocks wystawiła KSW 115 ocenę końcową. Jaka ona jest? Zapraszamy do lektury!
Fornalski vs Boguzs
Dobre starcie na otwarcie gali, dwóch młodych zawodników w wadze lekkiej. Nieco parter w drugiej rundzie uśpił przez prawie dwie minuty, bo nie działo się w tej płaszczyźnie zbyt wiele, ale Boguzs cały czas dążył do poddania, co mu się w końcu udało. Pierwsza runda w dobrym tempie.
Nandor vs Sochacki
Pojedynek sam w sobie niezbyt ciekawy. W stójce nie działo się zbyt wiele – obaj wymieniali się głównie niskimi kopnięciami. Po zejściu do parteru lekkie ożywienie i tam kontrola Sochackiego. Bardzo dobre skończenie ze strony Polaka i głównie to można pochwalić w tym starciu.
Świetny początek gali, stójka badająca, a potem pokaz opanowania, umiejętności i większej wszechstronności Polaka. Piękne wpięcie za szyję. Zawodnicy w zasadzie jeszcze młodzi w MMA (oczywiście, z innych sportów, ale mimo wszystko), ale dali dobre widowisko (choć głównie za sprawą Kacpra, to jego podziwiałem).
Joniak vs Durszlewicz
Świetne starcie! W parterze poezja z jednej i drugiej strony. Świetne dwie pierwsze rundy Joniaka i jego techniki w parterze naprawdę robiły wrażenie. Durszlewicz był bliski odwrócenia losów starcia w odsłonie trzeciej, ale to mu się nie udało. W stójce też były bardzo dobre wymiany. Bardzo dobry pojedynek i takich walk chce się oglądać jak najwięcej.
Tak powinny wyglądać walki młodych dzików. Ogień od pierwszej sekundy. Nie ważna druga runda, nie ważny tlen. Akcja i kotły grapplingowe. Genialne tempo, głównie Mariusza Joniaka, który wymęczył rywala i sprawił, że ten nie miał wyboru: albo podejmie rękawice w tempie, które zajechałoby konia, albo zostanie poddany. Bardzo wyczerpujący bój, a na koniec wisienka, underdog z próbą odmiany losów walki! Durszlewicz wszedł za plecy! Super emocje, pokaz hartu ducha (u obu zawodników). Kozackie starcie.
Dzikowski vs Pakeltys
Nie działo się tu zbyt wiele. Sprowadzenie ze strony Pakeltysa w każdej z rund i to by było na tyle. Kontrola z góry i wielkich obrażeń tu nie było – mimo stwierdzeń komentatorów, którzy punktowali 10-8 dla Pakeltysa w pierwszej rundzie i mówili o 10-8 w trzeciej rundzie. Można powiedzieć, że było to „przeleżenie” Dzikowskiego, który pewnie za tydzień mógłby stoczyć kolejną walkę ze względu na brak obrażeń.
Dzikowski bez formy, bez pomysłu. Dał się zdominować, przez co walka nie była ekscytująca. Obalony w każdej rundzie i przeleżony w każdej rundzie. Nie winię debiutanta, zrobił co musiał a na dodatek wszedł w zastępstwo i był to debiut. Zawsze to wina tego, co pozwolił na taką grę.
Domin vs Stummer
No nie była to ciekawa walka. Bardzo powolne tempo, głównie w stójce, ale nie było tu wielkich wymian. Nie ma za bardzo co wspominać o tym pojedynku, bo za wiele się tu nie działo. Żaden z zawodników nie zrobił nic, co by sprawiło, że ten pojedynek chciałoby się obejrzeć raz jeszcze.
Walka bez historii.
Skibiński vs Kuczmarski
Dobre starcie. Ciekawe wymiany w stójce. Nieco nudniej, gdy Skibiński przechodził z rywalem do klinczu pod siatką, ale ogólnie pojedynek z dobrym tempem w stójce. Gdyby obaj nieco chętniej wchodzili w wymiany, to miałoby to potencjał na bardzo dobry pojedynek.
Katorżnicza praca Skiby nad obaleniem. Zawsze takie trudy ogląda się ciekawie bo widać w tym szczerość. Daniel Starał się ile mógł, ale Dawid Kuczmarski był za mocny. Walka może nie była emocjonująca, ale fajnie pokazała jak dobrą stójką i obroną przeciw obaleniom, można dać naprawdę dominujące widowisko.
Nahaye vs Charzewski
Dobre tempo w tym starciu. Bardzo eksplozywny był Alioune Nahaye w swoich akcjach w stójce i początkowo robiło to spore wrażenie. Od pewnego momentu zaczęliśmy oglądać jednak typowego Łukasza Charzewskiego, który nie mógł ryzykować walkę w stójce z niebezpiecznym Francuzem i odwołał się do swoich zapasów i kontroli. To niejednokrotnie robiło też wrażenie, bo Polak od czasu do czasu chwalił się świetnymi rzutami, ale po sprowadzeniach oprócz kontroli nie zobaczyliśmy zbyt wielkich obrażeń.
W przeciwieństwie do poprzedniej walki (Skiba vs Kuczmarski), w tej obalenia doszły do skutku i stójkowicz był bezradny tak, jak można się było po nim spodziewać. No, jednak czasy MMA bez zadania choćby jednego ciosu już dawno minęły. Uwielbiam oglądać takie akcje zapaśnicze, ale musi iść za nimi „coś jeszcze”. Tutaj nie było niczego poza genialnymi slamami, suplesami i wyrywkami. Kolejny raz, trzeba winić Nahayę za taki stan rzeczy.
Szczepaniak vs Koziorzębski
Znów dobre tempo w walce, ale znów też czegoś tutaj brakowało. W stójce często więcej było przyruchów, niż rzeczywistych wymian. Obaj zawodnicy nie wdawali się w większe wymiany, ale widać tu było potencjał do wymiany świetnych stójkowych serii. Z czasem rozkręcał się Koziorzębski, ale mogło to nadejść nieco wcześniej. Bardzo też na ostateczną decyzję wpłynęły przypadkowe faule, która zdarzały się w każdej rundzie. Niestety, ale zatrzymywały tempo tego pojedynku, który naprawdę miał potencjał.
W przypadku tej walki sprawdza się humorystyczny tekst „jakieś to wszystko takie nie wiem”. Niby coś się działo, niby była dynamika, starcie dwóch bardzo niebezpiecznych gości, ale widowisko zepsuły też cztery przerwy, cztery faule, gwizdy, wulgaryzmy na werdykt a nawet wywiad po walce. Bój mocno się dłużył. Mimo kilku zrywów odczułem wrażenie, że żaden z zawodników nie chciał mocniej przycisnąć.
Przybysz vs Yakymenko
Niestety była to bardzo kiepska walka pod względem atrakcyjności. Liczyłem, że po średnich starciach będzie to pojedynek, który uratuje tę galę. Niestety tak się nie wydarzyło. Niemal 25 minut spokojnych wymian w stójce. Wydaje mi się, że można to też uznać za jedną z gorszych dyspozycji Przybysza w jego karierze. Yakymenko cały czas próbował iść do przodu z presją w stójce, ale też nie było to nic widowiskowego. Jeśli w niedzielę po gali miałbym wymienić jeden ciekawy moment z całej tej walki, to miałbym z tym ogromny problem.
Walka wieczoru oddała to, czego brakowało na tej gali: wyższych emocji. Czasami na KSW bawię się naprawdę świetnie, walki są zaskakujące, krew tryska ze złamanych nosów, nokauty wysokimi kopnięciami są w liczbie mnogiej. Ta gala była moim zdaniem poniżej przeciętnej. Dostałem zachowawcze boje, brak ryzyka, mało ciosów, jednopłaszczyznowe starcia, brak efektu wow i większą niż normalnie ilość fauli. Walka wieczoru była tylko przyzwoita. Nie porwała i jutro o niej wszyscy zapomnimy.
Po zsumowaniu wszystkich pojedynków, matematyczny werdykt gali to:




























8 komentarzy (poniżej pierwsze 30)
...wczytuję komentarze...
NoLife FC
UFC Heavyweight
UFC Middleweight
ONE FC Middleweight
UFC Middleweight
Legacy FC Middleweight
UFC Middleweight
UFC Welterweight
Dołącz do dyskusji na forum <a href="https://cohones.mmarocks.pl/threads/83193/">Cohones →</a> lub komentuj na <a href="#respond">MMARocks.pl →</a>