Była pretendentka do tytułu UFC Valerie Letourneau, udanie zadebiutowała w drugiej największej na świecie organizacji MMA, Bellatorze. Valerie jednogłośną decyzją wygrała z Kate Jackson.

Już po paru minutach walki Valerie rozbiła twarz Kate. Kanadyjka pokazała świetne czucie dystansu, z którym Jackson miała problemy. Przełom dla Kate nastąpił w połowie drugiej rundy, gdy próbowała obalić Letourneau, ale zamiast pozycji górnej, wylądowała w trójkącie z którego na jej szczęście, udało jej się uciec. Pomijając ten incydent, walka toczyła się w większości w stójce, w której o wiele lepsza była Valerie. Lepiej rozumiała dystans, celniej trafiała i robiła większe spustoszenie na twarzy swej przeciwniczki. Nie było w tym boju mocnych akcentów, ale uciekinierka z UFC pokazała, że na MMA zna się bardziej niż Kate Jackson.

Valerie Letourneau po porażce z Joanną Jędrzejczyk w listopadzie 2015 roku, stoczyła jeszcze dwie walki w UFC – obie jednak przegrała. Po trzeciej przegranej walce z rzędu postanowiła odejść z największej na świecie organizacji MMA twierdząc, że nie jest już w stanie robić limitu wagi słomkowej nie ryzykując zdrowia. Przed starciem z Viviane Pereira nie mogła już nawet zrobić poprawnej wagi i bój odbył się w catchweight (117,5 lbs). Choć bój z Joanne Calderwood był pierwszą walką w wadze muszej kobiet w UFC, to organizacja wtedy jeszcze nie wiedziała czy chce zrobić nową dywizję i taki krok uczyniła już po przejściu Valerie do Bellatora.

Czy można uznać to za pech? Na pewno. Letourneau nie chciała bowiem odchodzić z UFC. Ona nie chciała po prostu ścinać wagi do 115 funtów i jedyne czego pragnęła to walczyć w dywizji do 125 funtów. Opcję tę wówczas zapewniał jej tylko Bellator. Sama to przyznała w lutym tego roku:

Nie przechodzę na emeryturę ale na pewno nie jestem w stanie już tak mocno ścinać wagi. Nie widzę też szans na to aby UFC stworzyło w najbliższym czasie nową dywizję do 125 funtów, jedyne dobre wiadomości są takie że nigdy już nie będę musiała zbijać do 115 funtów.

Zaledwie trzy miesiące po tej decyzji, UFC stworzyło dywizję muszą kobiet, a Valerie Letourneau została z kontraktem z Bellatorem. Podobnie jak w przypadku słomkowej, pas w muszej kobiet miał zostać rozdany po edycji The Ultimate Fightera, którego wygrała Nicco Montano.

Na pytanie czy jest zła na UFC za niezatrzymanie jej u siebie i niepowiedzenie o planach stworzenia takiej dywizji, stwierdziła:

Nie mogę być zła na UFC za zrobienie odpowiedniego kroku. Musieli go zrobić prędzej czy później (…) Jeśli chodzi o TUF, to nie jest to dla mnie atrakcyjna opcja. Nie widzę siebie w tym domu. Nie dołączyłabym do tego reality show, nawet gdybym miała okazję.

Valerie zapomniała jednak, że TUF i pas to jedno, a dywizja to drugie. Najlepszym tego przykładem jest właśnie ta znienawidzona przez nią słomkowa. Dzięki TUF-owi mistrzynią została Carla Esparza, ale szybko wygryzła ją Joanna Jędrzejczyk, która w TUF-ie nie uczestniczyła. Jeśli więc Letourneau nie chciała znaleźć się w reality show, nadal byłaby zawodniczką wagi muszej, która prędzej czy później o ten pas możliwe, że i tak by zawalczyła.

W późniejszych wywiad mimo zaprzeczeń, że jest zadowolona z decyzji jaką podjęła, Valerie zaczęła bardziej otwarcie wspominać, że chciałaby walczyć w muszej dla UFC i żałuje, że decyzja o stworzeniu tej kategorii nie zapadła rok temu:

Byłabym zadowolona gdybym mogła walczyć w wadze muszej w UFC. To jedyne czego pragnęłam. I to mnie smuci. Żałuję, że decyzja o stworzeniu muszej nie zapadła rok temu. Jednak na tym etapie mojej kariery, czuję się lepiej w Bellatorze.

Zwycięstwo z Kate Jackson, było pierwszym zwycięstwem dla Letourneau w nowej dywizji, pod banderą Bellatora – jej nowego pracodawcy.

4 KOMENTARZE

  1. nie nazwałbym jej uciekinierką z UFC, bo miała 3 porażki z rzędu, aczkolwiek zjebali potężnie, że tak długo czekali z muszą. Valerie to jednak w miarę popularna zawodniczka. Jackson też była w TUFie. No i atrakcyjna kobieta z umiejętnościami stójkowymi. UFCfail.