(Fot. Piotr Pędziszewski) Pochodząca z Ukrainy, niepokonana Maryna Moroz (MMA 6-0, UFC 1-0) w długim, ale ciekawym wywiadzie dla naszych kolegów po fachu z portalu ValeTudo.ru, opowiedziała o pojedynku z numerem siódmym dywizji słomkowej UFC – Szkotką Joanne Calderwood (MMA 9-1, UFC 1-1, 7. w Rankingu MMARocks.pl) podczas gali UFC Fight Night 64 w Krakowie. Ukraińska „Żelazna Dama” zdradziła również swoje ambitne plany na najbliższy rok – perspektywę mistrzowskiego starcia z posiadaczką pasa UFC w wadze słomkowej, Polką Joanną Jędrzejczyk (MMA 9-0, UFC 3-0, 1. w Rankingu MMARocks.pl) i jak zapatruje się na możliwość ewentualnego pojedynku z Rosjanką o mołdawskich korzeniach Alexandrą Albu (MMA 2-0). Tłumaczenie wywiadu po przejściu.
– Witaj Marina! Gratulujemy ci wspaniałego debiutu w oktagonie. Jak się czujesz po zwycięstwie nad Joanne Calderwood?
– Dzień dobry! Dziękuję bardzo za gratulacje! Doznałam tyle emocji po wygranej, że niemożliwe jest wyrazić to wszystko słowami. W przypływie radości wskoczyłam na klatkę i rzuciłam wyzwanie mistrzyni Joannie Jędrzejczyk, a potem na cały świat złożyłam życzenia urodzinowe mojej mamie! To było wspaniałe!
Teraz jestem bardzo szczęśliwa, że wygrałam. Ja i cały mój zespół bardzo tego pragnęliśmy. Wierzę w swoje siły i chcę bić się o pas!
– Opowiedz, gdzie, z kim i jak przygotowywałaś się do walki z Joanne?
– Przygotowywałam się w bokserskim klubie Floyd w moim rodzinnym Dniepropietrowsku. Trenowałam również z personalnymi trenerami od zapasów, a moim głównym trenerem jest mój mąż. Moje treningi były różnorodne. Trenowałam na powietrzu, w sali gimnastycznej i chodziłam na matę. Na kilka tygodni przed walką pojechałam na obóz do Akademii Fight Nights. Ze mną pracowali tacy trenerzy, jak Yusup Saadulaev, Andrey Ivichuk oraz pomagali mi muszy Ali Bagautinov, Rasul Mirzaev i inni.
– Czy bałaś się przed wejściem do oktagonu? O czym myślałaś na kilka minut przed pojedynkiem?
– Absolutnie nie bałam się. Wierzyłam w siebie i byłam nastawiona tylko na zwycięstwo. Podtrzymywali mnie na duchu moja drużyna i mąż. Przed walką nie myślałam o niczym, byłam skoncentrowana na pojedynku i przeciwniczce.
– Jaki miałaś plan na walkę. Wszystko poszło tak, jak obmyślałaś?
– Wszystko poszło zgodnie z planem. Mówiłam, że zaskoczę swoją rywalkę. Pracowaliśmy przy siatce, pracowaliśmy nad boksem i parterem. Tak, jak zamierzałam – zaskoczyłam Calderwood swoim boksem i potem wyciągnęłam dźwignię. Zrealizowałam wszystkie założenia trenera.
– Czy ta balacha była stałym elementem przygotowań?
– Kiedy wciągnęłam Calderwood w parter i doszłam do dźwigni – wszystko poszło zgodnie z naszym planem. Ile razy ta balacha była ćwiczona! Ja ją cały czas powtarzałam, starając się przykładać wagę do tego, aby była błyskawiczna i ciasna.
– Wciągnęłaś rywalkę do parteru, przy czym znajdowałaś się z pleców – to był ryzykowny manewr. Czy byłaś w stu procentach pewna, że dasz radę wyciągnąć balachę?
– Tą techniką wygrałam już pięć razy. Mam doświadczenie, czułam, że wszystko idzie według planu i wszystko robię prawidłowo.
– Po walce rzuciłaś wyzwanie mistrzyni dywizji Joannie Jędrzejczyk. Niektórzy kibice uważają takie wyzwanie po jednym zwycięstwie za trochę przedwczesne. Co o tym sądzisz?
– Rozumiem, że występowałam w Polsce i mistrzyni też jest z Polski. Dlatego też i reakcja publiczności była taka, a nie inna. Wiem, że moja walka, jak również wyzwanie rzucone Joannie Jędrzejczyk spodobały się Dana White’owi. Chcę bić się tylko z mistrzynią, reszta mnie nie interesuje!
– Z kim chciałabyś spotkać się teraz?
– Mam jeden cel – zdobyć pas. Interesuje mnie walka z Jędrzejczyk!
– A jeżeli nie Jędrzejczyk?
– Wtedy z przeciwniczką, która jest ode mnie wyżej w rankingu. UFC zaproponowało mi wariant odbyć jeszcze jedną walkę przed starciem mistrzowskim. Zgodziłam się. Najważniejsze to iść do celu – zdobyć pas!
– Zawsze podkreślasz szacunek do rywalek czy dla kariery medialnej jesteś gotowa na trashtalk w duchu Conora McGregora?
– Zawsze z szacunkiem odnoszę się do rywalek. Na przykład przed walką z Calderwood, my robiłyśmy wspólne zdjęcia. Na ważeniu, po wymianie spojrzeń, trzymałam jej rękę. Potem wszyscy powiedzieli, że trochę to wymusiłam (śmiech). Jeżeli będzie trzeba coś zrobić na wzór McGregora, ja najpierw skonsultuję to z moim narożnikiem i potem zobaczymy.
– To już twoja piąta wygrana w karierze przez balachę. Niektórzy zaczęli cię przyrównywać do Rondy Rousey. Jak sądzisz, macie coś wspólnego?
– Uwielbiam Rousey, jako zawodniczkę. Uwielbiam jej techniki parterowe i rzuty. Całkiem dobrze radzę sobie w tym aspekcie i również zostanę mistrzynią UFC.
– A co myślisz o debiucie Alexandry Albu i jej możliwościach?
– Jak człowiek jest sympatyczna, ale jako o zawodniczce konkretniej nie potrafię nic więcej powiedzieć. Co do możliwości – pokaże jej kolejna walka, na pewno ma jakieś perspektywy w UFC.
– Czy jesteś gotowa na starcie z Albu, oczywiście jeżeli wyniknie taka ewentualność?
– Jeżeli zdobędzie pas, mogę z nią walczyć. Ale ona nie posiada pasa. Nie interesuje mnie, poza tym jest niżej ode mnie w rankingach.
– Wielu fanów uważa cię za atrakcyjną dziewczynę. Czy z takiego kobiecego punktu widzenia nie obawiasz się o swój wygląd w kontekście pojedynkowania się w MMA?
– Dziękuję za komplement. Wiesz, nigdy nie myślałam nad tą kwestią.
– Czy masz chłopaka lub męża? Co twoja rodzina na twoje zainteresowanie MMA?
– Najbliższą mi osobą jest mój mąż, z którym poznaliśmy się, jak by to banalnie powiedzieć, na sali. Dlatego, kiedy pojawiła się możliwość rozpoczęcia profesjonalnej kariery miałam wsparcie w jego osobie. Mąż mnie wspierał duchowo, moralnie. Zwłaszcza kiedy stawiałam pierwsze kroki w MMA, to było bardzo trudne.
– Widzieliśmy twoje zdjęcie z Mirko Cro Copem. Czy po gali rozmawiałaś z chorwacką legendą?
– Tak, zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie po walce. Mirko i jego ekipa pogratulowała mi zwycięstwa. Bardzo podobała się im moja walka. Nie udało nam się porozmawiać, po prostu życzyliśmy sobie powodzenia w naszych pojedynkach.
– Czy rozważasz przygotowania w zachodnich klubach typu AKA, ATT, Black House?
– Na razie nie, ale byłoby miło. Byłaby to świetna okazja dla mnie na zdobycie nowych doświadczeń i rozszerzenie wachlarzu.
– Calderwood przed pojedynkiem z tobą zajmowała szóste miejsce w rankingu słomkowym UFC. Uważasz, że weszłaś do pierwszej dziesiątki i na którym miejscu się widzisz?
– Po walce z Calderwood wskoczyłam na dziewiąte miejsce w rankingu UFC. Wygrałam z numerem szóstym i szczerze mówiąc, oczekiwałam, że znajdę się nieco wyżej. Ja widzę siebie jako mistrzynię UFC. Mam nadzieję, że stanie się to jeszcze w tym roku.
– Kiedy chciałabyś wrócić do oktagonu?
– Teraz muszę odpocząć po występie. Miałam bardzo ciężki cykl przygotowawczy. Na tę chwilę chciałabym po prostu wyspać się, wrócić do domu, złożyć życzenia urodzinowe mojej mamie, zobaczyć bliskich. Myślę, że w ciągu miesiąca – może dwóch będę gotowa, aby zawalczyć. Ale zaczekamy, jak dobrą ofertę następnej walki złoży mi UFC.
– Dziękujemy Marina. Zdrowia i kolejnych zwycięstw!
– Dziękuję. Do zobaczenia!
























