joanna-jedrzejczyk-esther-lin

(Fot. Esther Lin / MMAFighting)

Niedawno pisaliśmy o powstaniu Profesjonalnego Związku Zawodników (w skrócie PFA od nazwy Professional Fighters Association) założonego w „celu kolektywnych negocjacji w imieniu i dla dobra zawodników UFC”. Informacja ta wywołała dyskusję na temat zasadności wprowadzenia takiego organu do świata Mieszanych Sztuk Walki.

Sprawę poruszył wczoraj popularny dziennikarz Polsatu Mateusz Borek w trakcie transmisji gali FEN 13. Podczas rozmowy z Joanną Jędrzejczyk zapytał o jej opinię na temat PFA. Mistrzyni wagi słomkowej UFC wyznała, że nie przystąpiła do związku i jest zadowolona z zarobków, jakie oferuje jej Ultimate Fighting Championsip:

Ja nie przystąpiłam do tego projektu. To nie jest tak, że ja dbam o swój interes, ale UFC ma ponad pięciuset, nie wiem, dwudziestu czy sześćdziesięciu zawodników i zawodniczek na całym świecie. Ja naprawdę czuję, że zasłużyłam sobie na to, żeby być w takiej elitarnej dwudziestce może, także czuję się bardzo dobrze. Doceniam to, co mam; doceniam kontrakt, współpracę, to jakie mam relację z Daną [Whitem – przyp.red.], z całym UFC, z moimi fanami czy z innymi zawodnikami. Nie narzekam na moje zarobki, zawsze podaję za przykład jakieś bardzo niszowe zarobki, które zawodnicy mogliby zarabiać na innych galach. Ja doceniam to, co mam, bo przeszłam bardzo długą drogę. Część ludzi się skupia na mojej obecnej karierze, obecnych sukcesach, które trwają od dwóch lat. Moja kariera trwa 13 lat i pamiętam te słabe momenty, gdy naprawdę musiałam dokładać.

Nasza mistrzyni podczas rozmowy z Mateuszem Borkiem w studiu Polsatu Sport wyjawiła również, ze były plany na galę UFC w Polsce w tym roku, ale jej wciąż najbardziej zależy na tym, by zawalczyć na historycznej gali w Nowym Jorku, która odbędzie się 12 listopada. Tam być może zmierzy się z Karoliną Kowalkiewicz, ale jeszcze nic nie jest potwierdzone.