fot. Piotr Dejneko

Już 6 lipca Oskar Piechota wyjdzie do swojej trzeciej walki w największej organizacji MMA na świecie. Na gali TUF 27 Finale, która odbędzie się w Las Vegas, Polak spotka się w oktagonie z Geraldem Meerschaertem. Na swoim profilu na Facebooku „Imadło” opublikował dziś krótką migawkę z treningu na worku, gdzie doskonali szybkość swoich uderzeń.

Szybkość!Praca na worku z Tomasz "Pantera" Jabłoński.MANTO Polska / mantoshop.plSpeed!Heavy bag workout with olympic boxer Tomasz Jabłoński.

Publiée par Oskar Piechota sur Jeudi 28 juin 2018

Piechota (MMA 11-0-1) do UFC dostał się w ubiegłym roku, swoją debiutancką walkę tocząc na gali w Gdańsku. Pokonał wtedy jednogłośną decyzją sędziów Jonathana Wilsona. Wcześniej, w czerwcu 2017 roku został mistrzem Cage Warriors, nokautując błyskawicznie Jasona Radcliffe’a w pierwszej rundzie walki wieczoru. W drugim pojedynku dla UFC, który miał miejsce w lutym tego roku, Piechota już w niecałe dwie minuty znokautował Tima Williamsa na gali Fight Night 126.

8 KOMENTARZE

  1. Rywal twierdzi, że Oskar to grappler, któremu wydaje sie, że jest strikerem. Mam cichą nadzieję, że Imadło utwierdzi go w tym przekonaniu, poddając czymś efektownym.

  2. Rywal twierdzi, że Oskar to grappler, któremu wydaje sie, że jest strikerem. Mam cichą nadzieję, że Imadło utwierdzi go w tym przekonaniu, poddając czymś efektownym.

    Nie prościej byłoby napisać, że go zapierdoli na śmierć?

  3. Wszystko pięknie, tylko ręce zbyt nisko przy ataku, Oskar. Nawet, jeśli atakujesz na korpus seriami, to warto zerować do bazy, czyli pełnej gardy. Niby to głupota, ale widziałem już sporo kaosów wbitych z kontry nad tak nisko opuszczonymi rękami. Ciut inna praca łokci wymagana, czasem przeciążenia idą, jeśli niewłaściwie składane, ale cóż – albo idealnie wszystko, podręcznikowo, albo bezpiecznie i bez kaosów. Wiem, że Oskar ma spore doświadczenie bokserskie, dlatego moim zdaniem ciut za nisko. Ale to moje zdanie, możecie się nie zgodzić. Przyznam szczerze, że ja też przy seriach kombosów opuszczałem witki ciut za nisko, na szczęście adrenalina (i duża odporność na zmęczenie, nabyta ze stażem) pozwalała na radzenie sobie z ewentualnymi kontrami. Na szczęście nie miałem rewelacyjnie przygotowanych przeciwników. UFC to inna baja. War Oskar!

  4. Nie prościej byłoby napisać, że go zapierdoli na śmierć?

    Może i prościej, ale Oskar to gość, który sam miał do siebie pretensje za zbyt ekspresyjną radość po KO na CW. Niech go ladnie udusi i wszyscy będą szczęśliwi 😉

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.