ufc_logo

W przypadku tej kategorii wagowej głosujący nie mieli żadnych problemów ze wskazaniem najlepszej trójki. Trudniej było już znaleźć kogoś spoza tria Chalidow-Szlemienko-Wasilewski. Niemniej, w kilku przypadkach pojawiły się inne nazwiska i to pozwoliło im pojawić się na poniższej liście.

W głosowaniu brali udział redaktorzy portalu MMARocks, Jordan Breen z Sherdog.com oraz Artur Mazur z wp.pl. W zestawieniu mogli pojawić się tylko zawodnicy, którzy jeszcze ani razu nie wystąpili w oktagonie UFC.

1. Mamed Chalidow (29-4-2)

mamed
Fot. MMARocks.pl

Nie ma już chyba nawet w Polsce kogokolwiek, kto uważałby, że Mamed Chalidow nie jest najlepszym zawodnikiem wagi średniej poza organizacją Dany White’a. Czeczen w ostatnich dziewięciu pojedynkach tylko raz pozwolił rywalowi dotrwać do drugiej rundy. I choć niekiedy klasa (czy też wiek) przeciwników reprezentanta Arrachionu mogły pozostawiać wiele do życzenia, to sposób kończenia starć był zawsze imponujący i niepozostawiający złudzeń. Dodatkowo, każdy występ podopiecznego duetu Derlacz-Bońkowski zawsze jest równie efektowny, co efektywny.

Podobnie do Szlemienki, Chalidow nie przegrał żadnego boju od 2010 roku. Największa gwiazda Konfrontacji Sztuk Walki od tamtej pory walczy z przeciwnikami, których status kontraktowy pozwala na występy w Polsce. Można narzekać, że naprzeciw Polaka stają, co prawda gwiazdy, ale już dawno przygasłe, lecz bezbłędnie rozegrane pojedynki z Grove’em, Manhoefem i Falcao powinny przekonać niedowiarków, co do klasy 33-latka z Olsztyna. Również wszystkie światowe rankingi potwierdzają status Chalidowa.

Polak rozmawiał już z UFC. Niestety – a może na szczęście? – negocjacje z największą organizacją na świcie nie powiodły się, a Mamed – jak sam przyznaje – jest zadowolony z aktualnego kontraktu w Konfrontacji Sztuk Walki. Zawodników z umiejętnościami wystarczającymi do stawienia oporu reprezentantowi Arrachionu zostało już bardzo niewielu na wolnym rynku, a będzie jeszcze gorzej. Wydaje się, że tylko zdecydowanie wyższa oferta finansowa może przekonać Czeczena do zmiany barw i konfrontacji z przeciwnikami na takim samym i wyższym poziomie sportowym.

2. Aleksander „Storm” Szlemienko (50-8)

shlemenko
Fot. Sherdog.com

W wadze średniej niepokonany jest od października 2010 roku. Aleksander Szlemienko, choć zdarzają mu się nudne walki, potrafi zapewnić kibicom efektowne show, dzięki szerokiemu wachlarzowi technik, którymi umie „sprawiać ból swoim przeciwnikom” i zakończyć pojedynek.

Gdyby nie porażka z Titem Ortizem podczas Bellator 120, „Storm” byłby w trakcie serii trzynasty zwycięstw. Niemniej, Amerykanin po raz kolejny pokazał zadziorny charakter i udusił Rosjanina w specjalnym starciu w wadze półciężkiej, czym wprawił w osłupienie chyba wszystkich oglądających galę 17 maja. Mimo to, 30-latek pozostaje najlepszym średnim i jednym z najbardziej ekscytujących zawodników w Bellatorze. Jak Chalidow pokonał już wszystkich klasowych rywali dostępnych na wolnym rynku, tak Szlemienko wyczyścił organizację Scotta Cockera i trudno będzie znaleźć dla niego kolejne wyzwanie w limicie do 185 funtów.

Niedawno Rosjanin po raz kolejny przedłużył umowę z aktualnym pracodawcą, a przy okazji bardzo gorąco wypowiadał się o swoim szefie – Bjornu Rebneyu… I tu pojawia się mały znak zapytania. Czy reprezentantowi Rusfighters Sport Club będzie się tak dobrze współpracowało także z nowym przełożonym? Jeśli tak, to Szlemenki prawdopodobnie nigdy nie zobaczymy w UFC, lecz jeżeli będzie inaczej, kto wie…

3. Wiaczesław „Slawa” Wasilewski (23-2)

Slava.Vasilevsky.S70

Zaledwie 26-letni zawodnik z dalekiej Syberii stoczył już dwadzieścia pięć pojedynków i tylko dwa razy przegrał. Szkoda tylko, że utytułowany sambista unika większych organizacji i zadowala się pokonywaniem dość przeciętnych braci Słowian. Choć nie zawsze…

Rosjanin w karierze uległ tylko Maiquelowi Falcao i Danielowi Taberze. Nie są to zawodnicy ze ścisłej czołówki, ale ich nazwiska na pewno coś znaczą w tej kategorii wagowej i nie są anonimowe. Temu drugiemu zresztą Wasilewski niedawno się zrewanżował na M-1 Challenge 42. Do organizacji Vadima Finkelsteina Wiaczesław wrócił po toczącym się miesiącami konflikcie, który zakończył się sprawą sądową. Póki co, obie strony chyba puściły w niepamięć dawne niechęci, ponieważ zawodnik Red Fury Fight Team jest kreowany przez M-1 na jedną z ich czołowych gwiazd. I słusznie, ponieważ 26-latek odbił się po porażce z Brazylijczykiem i znów zwycięża raz za razem.

Niepokonany od kwietnia 2012 roku „Slawa” miał zmierzyć się na niedawnym M-1 Challenge 47 z Ramazanem Emejewem w starciu o pas, ale do walki ostatecznie nie doszło. Na razie nieznane są dalesze plany zarówno Rosjanina, jak i organizacji Finkelsteina względem niego.

4. Michał „Magic” Materla (20-4)

Materla
Fot. MMARocks.pl

Choć na pewno wielu sceptyków uzna, że po przegraniu jednego z trzech pojedynków z Jayem Silvą Michał Materla nie powinien znaleźć się na tej liście, to muszą oni pogodzić się z faktem, iż  poza pierwszą trójką, „Magic” jest najwyżej notowanym zawodnikiem wagi średniej we wszystkich uznanych rankingach, a widowiskowy styl walki na pewno spodobałby się władzom największej organizacji na świecie, a to – jak mogli przekonać się Okami i Fitch – jest równie ważne w oktagonie, co umiejętności.

Porywający styl Polaka jest bez wątpienia czymś, czego w UFC szukają. Aktualny mistrz KSW, po wielu latach borykania się z kontuzjami różnego typu, powrócił do regularnych startów w 2011 roku i od tamtej pory wygrał siedmiokrotnie. Niestety, zaliczył też wspomnianą powyżej wpadkę, która gwałtownie zahamowała jego rajd do Ultimate Fighting Championship. Niemniej, (pozwolę sobie zacytować wstęp do pierwszego tekstu z cyklu Ich brakuje w UFC) „w dzisiejszych czasach podpisanie kontraktu z największą organizacją na świecie nie jest już tak trudne, jak miało to miejsce jeszcze kilka lat temu”. Materla od powrotu w 2011 jest chyba najbardziej widowiskowym zawodnikiem walczącym w Polsce, co potwierdzają statuetki Heraklesa, których Berserker ma już cztery.

Wciąż trwają negocjacje sztabu „Cipka” z Konfrontacją. Czy zobaczymy szczecinianina jeszcze w tym roku w akcji? Czy będzie to wstęp na KSW, a może gdzieś za granicą? Póki co, nie wiemy nic. Pewne jest natomiast to, że Michał nie zamierza zmieniać stylu. Czekają nas zatem kolejne ekscytujące pojedynki w wykonaniu Materli.

 5. Brandon „Bull” Halsey (6-0)

Fot. Sherdog.com
Fot. Sherdog.com

Walczy dopiero od dwóch lat, stoczył tylko sześć pojedynków, ale wystarczyło to, aby znalazł się w finałowej walce turnieju wagi średniej Bellatora. Brandon Halsey jest na bardzo dobrej drodze, aby stanąć naprzeciwko Aleksandra Szlemienki i powtórzyć niedawny wyczyn Tita Ortiza.

„Bull” od początku swojej kariery przeplata skończenia decyzjami, co pozwoliło widzom zapoznać się nieco ze stylem Amerykanina. Po dwóch występach na lokalnych galach w Kalifornii zawodnik z Huntington Beach przeszedł do Bellatora. Tam dał się poznać jako bardzo sprawny zapaśnik z różnorodnym i bolesnym ground and pound, ale i brazylijskie jiu-jitsu nie jest mu obce, o czym świadczą chociażby zwycięstwa przez poddanie z Chrisem Golzem i Rockym Ramirezem. W kwietniu bieżącego roku reprezentant HB Ultimate dostał szansę wystartowania w półfinale turnieju Bellatora i wykorzystał okazję. W przeciągu piętnastu minut pewnie, choć bez znaczącej dominacji, wypunktował Joego Pacheca.

Zwycięstwo z „The Juggernaut” pozwala Halseyowi szykować się do finałowego starcia z Brettem Cooperem. Do walki dojdzie 25 lipca, a wygrany będzie miał możliwość w przyszłości – niedalekiej lub dalekiej, z Bellatorem nigdy nic nie wiadomo – zmierzyć się z mistrzem.

Poczytaj więcej artykułów z cyklu „Ich brakuje w UFC”:

Waga ciężka
Waga półciężka
Waga średnia
Waga półśrednia
Waga lekka

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.