Foto: KSW
Foto: KSW

Po ostatniej walce na KSW 38 zniknął z mediów. Teraz zapowiada, że jest gotowy na jeszcze jedną walkę w tym roku. Łukasz Chlewicki, bo o nim mowa, udzielił wywiadu portalowi ddwloclawek.pl, w którym krótko poruszył temat tego, co stało się w pojedynku z Arturem Sowińskim, że musiał uznać jego wyższość i wyjść z klatki na tarczy.

Po prostu przegrałem i tyle. Na tamten dzień Arturowi wszedł cios, który miał wpływ na dalszy przebieg walki jak i wynik, ale nie ma co tego rozpamiętywać. Stało się, ale trzeba pracować, żeby takie sytuacje nie miały już miejsca, żeby kolejna walka była lepsza od poprzedniej i między innymi, żeby podczas takiego wywiadu nie było więcej takich pytań.

W rozmowie opowiedział również o tym, czy będziemy oglądać go w klatce ponownie.

Nie wiem tak naprawdę czy ja wracam, bo ja przecież nigdy nie odszedłem ze sportów walki. Walczyłem na KSW tak naprawdę stosunkowo niedawno, więc nie można powiedzieć o jakimś wielkim powrocie. Jestem w tej profesji od bardzo dawna i pewnie jeszcze troszkę będę. Nie odszedłem jednak, więc nie wracam, będę po prostu znowu walczyć.

Szykują się dwie duże gale KSW, jeszcze w tym roku. Jedna z nich ma odbyć się w Dublinie a druga w Polsce, a ja mam nadzieję, że pojawię się na którejś z nich. Ale ciężko mówić o szczegółach, bo ich jeszcze nie znam.

„Sasza” w rozmowie z włocławskim portalem opowiedział również o tym, że pomimo spokojnego sposobu bycia, spotyka się w internecie z hejtem i że nie reaguje na niego negatywnie.

A kto nie ma wrogów? Pokaż mi jedną osobę, która robi coś powiedzmy publicznie i pod jej działalnością nie ma złych komentarzy. Gdy zaczynałem walczyć i bawić się w sport, nie było tego aż tak dużo. Nie było przede wszystkim social mediów, które teraz mimo wszystko zapewniają nam promocję. Z drugiej jednak strony dają pole do popisu hejterom, bo mają nas na wyciągnięcie ręki.

Jest to dla mnie taki jakby „motorek napędowy”, który powoduje, że chce mi się działać. Hejty będą zawsze w każdej dziedzinie życia, nie tylko w sporcie. Ale od ciebie zależy, jak będziesz je traktować. Mi są obojętne.

W zawodowym MMA Chlewicki zadebiutował w 2004 roku. Stoczył w swojej karierze 21 walk, z czego aż 14 udało mu się wygrać. Jest bardzo doświadczony w sportach walki i śmiało można ryzykować stwierdzeniem, że już stał się ich żyjącą legendą. Jak to możliwe, że żaden z pojawiających się w MMA freaków wciąż nie wyzwał go na pojedynek? O tym także opowiada.

Chyba dlatego, że nie lubię bawić się w takie rzeczy. Ja rozumiem show itd., ale wszystko musi mieć pewne granice. Nie jestem jednak od oceniania tego, czy to dobra, czy jednak zła metoda. Ja mam się bić w klatce i tyle.

Obecnie „Sasza” ma dwie porażki z rzędu. Z kim widzielibyście go w kolejnej walce?

6 KOMENTARZE

  1. Łukasza Chlewickiego widziałbym teraz w KSW z Leszkiem Krakowskim. Obaj odnieśli porażki w swoich debiutach w piórkowej, więc takie zestawienie to naturalna kolej rzeczy.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.