Zamieszanie związane z UFC 92: Ultimate 2008 jeszcze nie opadło a już pora wziąć pod lupę nieco odmiennego klimatycznie MMA w postaci Dynamite!! Co prawda art ląduje dosłownie w ostatniej chwili jednak dla userów cierpiących na bezsenność oraz rannych ptaszków będzie jak znalazł. W jednym narożniku japońskiego ringu stanie „Hellboy” Hansen, w drugim „JZ” Cavalcante.

Spotkanie po latach.
Gesias Cavalcante oraz Joachim Hansen walczyli już ze sobą w przeszłości. 16 lipca 2004 roku na ringu Shooto nieznacznie lepszy (sędziowie przyznali „majority decision” – dwóch jurorów uznało zwycięstwo norwega, jeden uznał remis) okazał się „Hellboy”.
Podczas ostatniej gali 2008 roku dojdzie do rewanżowej walki wyżej wymienionych zawodników, a długa droga jaką oboje przebyli od pierwszego pojedynku nadaje  temu zestawieniu nowej okrasy.

Gdy „JZ” po raz pierwszy skrzyżował rękawice z Hansenem miał za sobą jedynie dwie profesjonalne walki a pojedynek z Norwegiem był jego debiutem w Shooto. „Hellboy” w owym czasie miał na swym koncie już dziesięć profesjonalnych walk i utracony tytuł mistrza kategorii półśredniej (do 70 kg) „smoczej organizacji”. Od tamtego czasu wiele się jednak zmieniło, i obaj fighterzy są już w innych miejscach swych karier.
Hansen bardzo dobrze radził sobie w PRIDE FC (min. nokautując kolanem wirtuoza parteru – Masakazu Imanariego) w międzyczasie dostając (niewykorzystaną) szansę odzyskania tytułu Shooto. Dziś Norweg jest pierwszym posiadaczem pasa mistrzowskiego DREAM w kategorii lekkiej (zdobytego nieco „psim swędem”), i jednocześnie pierwszym zwycięzcą Grand Prix wagi lekkiej tejże organizacji.

Cavalcante natomiast od porażki z „Hellboyem” zanotował pięć zwycięstw (przerwanych jednym remisem) by w maju 2006 roku trafić do K-1 HERO’s gdzie odnotował aż siedem zwycięstw z rzędu i podczas finału GP wagi średniej (-70 kg) zdobywa (będąc tym samym ostatnim właścicielem pasa K-1 HERO’s) mistrzostwo organizacji pokonując w finale kolejno Vitora Ribeiro oraz Andre Amadę.
Ponowne starcie z Hansenem poprzedzają dwie – niezbyt udane dla „JZ” walki z Shinyą Aokim w DREAM z której jedna zakończyła się NC a druga punktową przegraną Brazylijczyka.

Warunki fizyczne.
Choć obaj zawodnicy mają zbliżoną wagę (około 71 kg) to Cavalcante z całą pewnością będzie górował siłowo nad wysokim i szczupłym Hansenem. Niski wzrost i zwarta budowa ciała będą jednak w tej walce dla Brazylijczyka zarówno atutem, jak i powodem do zmartwień. Przewaga siłowa ułatwi mu sprowadzenie walki na ziemię, gdzie będzie czuć się o wiele swobodniej. Z drugiej jednak strony niski wzrost (173 cm) będzie sporą przeszkodą w skróceniu dystansu i wymianach z o 5 cm wyższym , posiadającym długie kończyny norwegiem.

A właśnie długie kończyny to największy atut anatomii Hansena. Długie ręce i nogi umożliwią mu kontrolowanie dystansu ciosami prostymi i niskimi kopnięciami, mimo tego jestem jednak pewien że po jakimś czasie Gesias zdoła przenieść walkę do parteru. Tam jednak długie nogi „Hellboya” ułatwią mu kontrolę walki z pleców przy pomocy bardzo dobrej „gumowej gardy.

Stójka.
Hansen mimo dogodnych warunków fizycznych i wydawało by się bardzo dobrej technicznie stójki (nokautujący cios, znakomite kolana z klinczu plus walka z odwrotnej postawy) często nie jest w stanie wykorzystać w niej swych wszystkich atutów – zwłaszcza gdy przeciwnik wie jak ukierunkować posiadaną przewagę siły. Z Alvarezem mimo większego zasięgu Joachimowi jakby zabrakło pomysłu na to jak rozstrzygnąć stójkę na swoją korzyść i kiedy tylko Eddie nacierał Hansen chował się za podwójną gardą co nie zawsze kończyło się dlań dobrze, bo albo zaliczał knockdown (jedynie mocna szczęka pozwoliła mu uniknąć nokautu) albo takedown.

Cavalcante na pewno nie posiada tak dobrej stójki jak Alvarez, jednak tak jak on jest w stanie jednym ciosem posłać rywala na deski i podobnie jak on będzie w tej walce miał znaczną przewagę siły/masy którą wykorzysta i sprowadzi Hansena do parteru. Bezpośrednia walka w stójce z o wiele wszechstronniejszym Hansenem była by zbyt dużym ryzykiem.

Takedown/takedown defense.
Sprowadzenia to to na czym w tym pojedynku skupi się Cavalcante. Bardzo dobre wejścia w nogi jakimi dysponuje Brazylijczyk wystarczą by Hansen znalazł się na plecach – ich pierwsza walka jest tylko tego potwierdzeniem. Oczywiście norweg od tamtego czasu poprawił defensywę jednak to nie wystarczy by zatrzymać rozpędzonego Cavalcante.

Mimo tego iż to „JZ” w tym pojedynku będzie stroną dążącą do parteru i częściej sprowadzającą, nie zdziwię się, jeśli i Hansen przetestuje nieco amortyzację ringu DREAM rzucając nań Brazylijczyka. Prawdopodobieństwo takiej sytuacji wzrośnie gdy norweg doprowadzi do klinczu – z którego sprowadza do parteru równie skutecznie co i nietypowo (jak na MMA). Hansen posiada jedne z najlepszych (o ile nie najlepsze)  ataki „noga na nogę” w całym mixed martial arts i chyba najlepiej (zaraz po Karo) dostosował techniki judo do walki we wszechstylowej walce wręcz. Co prawda obalenie silniejszego i większego rywala jest zawsze sporym problemem, jednak Hansen w swych „podcinkach” bardziej polega na wyczucia balansu ciała rywala i odpowiednim timingu niż na bardziej siłowych takedownach.

Parter.
Norweg mimo iż nie ma na swoim koncie tytułów ADCC, mundialu bjj czy innych prestiżowych zawodów modern grapplingu dysponuje bardzo efektownym (sweep z przejściem do balachy, uwolnienie się z zapaśniczego uścisku za pomocą klucza a później przejście do armbara, czy też przejście z balachy do trójkąta to tylko niektóre z popisowych akcji Joachima) i skutecznym grapplingiem. W tym pojedynku skupić się będzie musiał na walce z pleców, rubber guard, zmianach pozycji i częstych próbach technik kończących bo „JZ” postara się o to by to Hansen znajdował się pod nim, a nie na odwrót.

Cavalcante jest mniej wszechstronnym grapplerem niż Hansen, preferującym walkę z góry. Właśnie do tego będzie dążył od pierwszego gongu. Jak pisałem wyżej z całą pewnością uda mu się obalić norwega i zająć górną pozycję. Mocarne g’n’p może być receptą na przejście niezwykle skutecznej gardy norwega co jednak nie oznacza, że na pewno tak się stanie.

Wynik.
Myślę, że norweg bez większych problemów upora się z Cavalcante. Od ich pierwszej walki to raczej Hansen rozwinął się bardziej, znacząco poprawiając swe umiejętności (przede wszystkim parterowe!). Nie mówię, że „JZ” zatrzymał się w miejscu jednak jest mniej wszechstronnym zawodnikiem niż Hansen ponadto walka z Aokim pokazała, że przy odpowiednim gameplanie i odrobinie ringowego cwaniactwa można sprawić by przegrał praktycznie wygraną walkę niemal całkowicie zapominając o swych mocnych stronach (gdyby Gesias nie dał narzucić sobie stylu walki Japończyka tylko przejął inicjatywę zakończył by walkę na swoją korzyć przez uderzenia w parterze, jestem tego pewien).

W stójce „Hellboy” zarobi kilka punktów zanim „JZ” sprowadzi go na ziemię (kto wie może i sam znajdzie odpowiedni moment i „podetnie” Brazylijczyka), a w parterze będzie za wszelką cenę kleił się do „JZ” uniemożliwiając mu skuteczne uderzenia za pomocą gumowej gardy – to po pierwsze. Po drugie nieustana próba zakończenia walki poddaniem zmusi walczącego z góry Cavalcante do defensywy a to otworzy możliwość skutecznego sweepa i zmiany pozycji na dogodniejszą.
Koniec końców norweg podda Cavalcante w parterze a jeżeli zabraknie mu na to czasu punkty uzbierane na przestrzeni 15 minut pozwolą mu spokojnie wygrać tę walkę.

1 KOMENTARZ

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.