Poniżej prezentujemy wideo efektownej walki z sobotniej gali ACB: „Battle of Lions” o tymczasowy pas kategorii koguciej pomiędzy Magomedem Magomedovem (13-1) a Piotrem Yanem (5-1):

https://www.youtube.com/watch?v=m8Dcz0Yf17I

Pełne wyniki gali ACB 32 dostępne są tutaj.

59 KOMENTARZE

  1. Fajna waleczka. Rosyjski komentarz psuje odbiór 😛 To co wygrany dla Tymka – sądząc po rekordach powinna być równa walka <trolololololo>

  2. W KOGUCIEJ? To jak koszykówka dla gości na wózkach albo amp futbol. Znaczy szacunek za to, że pomimo swoich fizycznych ograniczeń, chłopcy chcą się bawić w sport, ale to nie jest mma, tylko jakaś inna dyscyplina, swoją drogą kompletnie nie nadająca się do oglądania.

  3. Hefaner

    W KOGUCIEJ? To jak koszykówka dla gości na wózkach albo amp futbol. Znaczy szacunek za to, że pomimo swoich fizycznych ograniczeń, chłopcy chcą się bawić w sport, ale to nie jest mma, tylko jakaś inna dyscyplina, swoją drogą kompletnie nie nadająca się do oglądania.

    Idź być trollem gdzie indziej, chyba że to nie trolling. W takim razie idź być retardem gdzie indziej.

  4. Nie jestem żadnym retardem, tylko klasycznym wąsatym januszem, a moim ulubionym zawodnikiem jest Pudzian ;]Wszystkie te śmieszne kategorie wagowe są po to, żeby ludzie mogli jarać się ogromną liczbą mistrzów i przeżywać kolejne "wielkie starcia" co weekend. Wybacz, że to dostrzegam. W innych dyscyplinach sportu, najlepsi nieustannie rywalizują z najlepszymi, ale w tutaj jest to niemożliwe ze względów zdrowotnych, więc żeby nie "zanudzać" kibiców walkami zawodników znajdujących się w rankingach na miejscach 250+ (które miałyby niski prestiż), wprowadzono miliard kategorii (łącznie z tymi, w których rywalizuje kilku krasnali na krzyż) i robi się z tego wielkie wydarzenie. W moim idealnym świecie pojęcie kategorii wagowej w ogóle by nie istniało, a ja jarałbym się tymi starciami gości choćby z trzeciej i czwartej setki na świecie. Dużych i silnych, ale jednocześnie wytrzymałych, prawdziwych atletów, takich jak Jon Jones, tylko – siłą rzeczy – z mniejszymi skillami (niezła fantazja, zabrzmiałem jakbym miał 13 lat. W sumie mam 13 lat). Wtedy to byliby faktycznie najlepsi na świecie, a nie "najlepsi wśród krasnali". Ich starcia wydają mi się na tyle bezcelowe, że od najlepszej walki w historii kategorii muszej, będę wolał walkę Kimbo Slice vs Dada 5000.Ok, może to zły przykład, ale będę wolał wszystkie walki Jareda Rosholta, puszczone od tyłu w zwolnionym tempie.

  5. Hefaner

    Nie jestem żadnym retardem, tylko klasycznym wąsatym januszem, a moim ulubionym zawodnikiem jest Pudzian ;]
    Wszystkie te śmieszne kategorie wagowe są po to, żeby ludzie mogli jarać się ogromną liczbą mistrzów i przeżywać kolejne "wielkie starcia" co weekend. Wybacz, że to dostrzegam. W innych dyscyplinach sportu, najlepsi nieustannie rywalizują z najlepszymi, ale w tutaj jest to niemożliwe ze względów zdrowotnych, więc żeby nie "zanudzać" kibiców walkami zawodników znajdujących się w rankingach na miejscach 250+ (które miałyby niski prestiż), wprowadzono miliard kategorii (łącznie z tymi, w których rywalizuje kilku krasnali na krzyż) i robi się z tego wielkie wydarzenie. W moim idealnym świecie pojęcie kategorii wagowej w ogóle by nie istniało, a ja jarałbym się tymi starciami gości choćby z trzeciej i czwartej setki na świecie. Dużych i silnych, ale jednocześnie wytrzymałych, prawdziwych atletów, takich jak Jon Jones, tylko – siłą rzeczy – z mniejszymi skillami (niezła fantazja, zabrzmiałem jakbym miał 13 lat. W sumie mam 13 lat). Wtedy to byliby faktycznie najlepsi na świecie, a nie "najlepsi wśród krasnali". Ich starcia wydają mi się na tyle bezcelowe, że od najlepszej walki w historii kategorii muszej, będę wolał walkę Kimbo Slice vs Dada 5000.
    Ok, może to zły przykład, ale będę wolał wszystkie walki Jareda Rosholta, puszczone od tyłu w zwolnionym tempie.

    Nie wiem jak ty @husarz ale ja już gościa polubiłem 😆

  6. Hefaner

    Nie jestem żadnym retardem, tylko klasycznym wąsatym januszem, a moim ulubionym zawodnikiem jest Pudzian ;]
    Wszystkie te śmieszne kategorie wagowe są po to, żeby ludzie mogli jarać się ogromną liczbą mistrzów i przeżywać kolejne "wielkie starcia" co weekend. Wybacz, że to dostrzegam. W innych dyscyplinach sportu, najlepsi nieustannie rywalizują z najlepszymi, ale w tutaj jest to niemożliwe ze względów zdrowotnych, więc żeby nie "zanudzać" kibiców walkami zawodników znajdujących się w rankingach na miejscach 250+ (które miałyby niski prestiż), wprowadzono miliard kategorii (łącznie z tymi, w których rywalizuje kilku krasnali na krzyż) i robi się z tego wielkie wydarzenie. W moim idealnym świecie pojęcie kategorii wagowej w ogóle by nie istniało, a ja jarałbym się tymi starciami gości choćby z trzeciej i czwartej setki na świecie. Dużych i silnych, ale jednocześnie wytrzymałych, prawdziwych atletów, takich jak Jon Jones, tylko – siłą rzeczy – z mniejszymi skillami (niezła fantazja, zabrzmiałem jakbym miał 13 lat. W sumie mam 13 lat). Wtedy to byliby faktycznie najlepsi na świecie, a nie "najlepsi wśród krasnali". Ich starcia wydają mi się na tyle bezcelowe, że od najlepszej walki w historii kategorii muszej, będę wolał walkę Kimbo Slice vs Dada 5000.
    Ok, może to zły przykład, ale będę wolał wszystkie walki Jareda Rosholta, puszczone od tyłu w zwolnionym tempie.

    Wiele kategorii wagowych to jest w boksie, gdzie co 3kg różnicy to już jest inna kategoria wagowa.

  7. Hefaner

    Nie jestem żadnym retardem, tylko klasycznym wąsatym januszem, a moim ulubionym zawodnikiem jest Pudzian ;]
    Wszystkie te śmieszne kategorie wagowe są po to, żeby ludzie mogli jarać się ogromną liczbą mistrzów i przeżywać kolejne "wielkie starcia" co weekend. Wybacz, że to dostrzegam. W innych dyscyplinach sportu, najlepsi nieustannie rywalizują z najlepszymi, ale w tutaj jest to niemożliwe ze względów zdrowotnych, więc żeby nie "zanudzać" kibiców walkami zawodników znajdujących się w rankingach na miejscach 250+ (które miałyby niski prestiż), wprowadzono miliard kategorii (łącznie z tymi, w których rywalizuje kilku krasnali na krzyż) i robi się z tego wielkie wydarzenie. W moim idealnym świecie pojęcie kategorii wagowej w ogóle by nie istniało, a ja jarałbym się tymi starciami gości choćby z trzeciej i czwartej setki na świecie. Dużych i silnych, ale jednocześnie wytrzymałych, prawdziwych atletów, takich jak Jon Jones, tylko – siłą rzeczy – z mniejszymi skillami (niezła fantazja, zabrzmiałem jakbym miał 13 lat. W sumie mam 13 lat). Wtedy to byliby faktycznie najlepsi na świecie, a nie "najlepsi wśród krasnali". Ich starcia wydają mi się na tyle bezcelowe, że od najlepszej walki w historii kategorii muszej, będę wolał walkę Kimbo Slice vs Dada 5000.
    Ok, może to zły przykład, ale będę wolał wszystkie walki Jareda Rosholta, puszczone od tyłu w zwolnionym tempie.

    Piona ziom. 😆

  8. Hefaner

    Znaczy szacunek za to, że pomimo swoich fizycznych ograniczeń, chłopcy chcą się bawić w sport

    Szacun że pomimo swoich ograniczeń ogarniasz komputer 🙂
    Rozumiem że można nie lubić niższych kategorii wagowych,ale żeby je tak dyskryminować i dyskredytować,pisząc że to inny sport.Wagi w której umiejętności techniczne we wszystkich płaszczyznach mają największe znaczenie.

  9. Hefaner

    Nie jestem żadnym retardem, tylko klasycznym wąsatym januszem, a moim ulubionym zawodnikiem jest Pudzian ;]
    Wszystkie te śmieszne kategorie wagowe są po to, żeby ludzie mogli jarać się ogromną liczbą mistrzów i przeżywać kolejne "wielkie starcia" co weekend. Wybacz, że to dostrzegam. W innych dyscyplinach sportu, najlepsi nieustannie rywalizują z najlepszymi, ale w tutaj jest to niemożliwe ze względów zdrowotnych, więc żeby nie "zanudzać" kibiców walkami zawodników znajdujących się w rankingach na miejscach 250+ (które miałyby niski prestiż), wprowadzono miliard kategorii (łącznie z tymi, w których rywalizuje kilku krasnali na krzyż) i robi się z tego wielkie wydarzenie. W moim idealnym świecie pojęcie kategorii wagowej w ogóle by nie istniało, a ja jarałbym się tymi starciami gości choćby z trzeciej i czwartej setki na świecie. Dużych i silnych, ale jednocześnie wytrzymałych, prawdziwych atletów, takich jak Jon Jones, tylko – siłą rzeczy – z mniejszymi skillami (niezła fantazja, zabrzmiałem jakbym miał 13 lat. W sumie mam 13 lat). Wtedy to byliby faktycznie najlepsi na świecie, a nie "najlepsi wśród krasnali". Ich starcia wydają mi się na tyle bezcelowe, że od najlepszej walki w historii kategorii muszej, będę wolał walkę Kimbo Slice vs Dada 5000.
    Ok, może to zły przykład, ale będę wolał wszystkie walki Jareda Rosholta, puszczone od tyłu w zwolnionym tempie.

    @Born2kill przybywaj!!!

  10. Navalha

    Szacun że pomimo swoich ograniczeń ogarniasz komputer 🙂
    Rozumiem że można nie lubić niższych kategorii wagowych,ale żeby je tak dyskryminować i dyskredytować,pisząc że to inny sport.Wagi w której umiejętności techniczne we wszystkich płaszczyznach mają największe znaczenie.

    Moje ograniczenia nie mają nic wspólnego z ogarnianiem komputera, choć fakt – nie robię tego tyle dobrze, żeby móc ustawić na miniaturkę fotkę Karo Parisyan'a i dzięki temu udając oldskulowca zaskarbić sobie ogólny respekt na Jajach. Jest mi trochę smutno z tego powodu.
    W składaniu modeli samolotów na czas, umiejętności techniczne mają jeszcze większe znaczenie, a jednak tego nie oglądamy. Chyba. Chodzi o to, że kiedy widzę jak jeden typ bombarduje drugiego ciosami, a tamten drugi pozostaje niewzruszony, potem role się odwracają i to wszystko trwa pół godziny, to czuję się strasznie zagubiony, bo liczyłem, że obejrzę wszechstylową walkę wręcz, a okazało się, że oglądam remake filmu Rocky IV z karłami w rolach głównych.

  11. Navalha

    Szacun że pomimo swoich ograniczeń ogarniasz komputer 🙂
    Rozumiem że można nie lubić niższych kategorii wagowych,ale żeby je tak dyskryminować i dyskredytować,pisząc że to inny sport.Wagi w której umiejętności techniczne we wszystkich płaszczyznach mają największe znaczenie.

    Moje ograniczenia nie mają nic wspólnego z ogarnianiem komputera, choć fakt – nie robię tego tyle dobrze, żeby móc ustawić na miniaturkę fotkę Karo Parisyan'a i dzięki temu udając oldskulowca zaskarbić sobie ogólny respekt na Jajach. Jest mi trochę smutno z tego powodu.
    W składaniu modeli samolotów na czas, umiejętności techniczne mają jeszcze większe znaczenie, a jednak tego nie oglądamy. Chyba. Chodzi o to, że kiedy widzę jak jeden typ bombarduje drugiego ciosami, a tamten drugi pozostaje niewzruszony, potem role się odwracają i to wszystko trwa pół godziny, to czuję się strasznie zagubiony, bo liczyłem, że obejrzę wszechstylową walkę wręcz, a okazało się, że oglądam remake filmu Rocky IV z karłami w rolach głównych.

  12. Hefaner

    nie robię tego tyle dobrze, żeby móc ustawić na miniaturkę fotkę Karo Parisyan'a

    Który oldskulowiec tutaj ma Parisyana w miniaturce ? 🙂

    Hefaner

    hodzi o to, że kiedy widzę jak jeden typ bombarduje drugiego ciosami, a tamten drugi pozostaje niewzruszony, potem role się odwracają i to wszystko trwa pół godziny, to czuję się strasznie zagubiony, bo liczyłem, że obejrzę wszechstylową walkę wręcz

    No serio ? Każda walka musi się kończyć przed czasem ?

  13. Hefaner

    nie robię tego tyle dobrze, żeby móc ustawić na miniaturkę fotkę Karo Parisyan'a

    Który oldskulowiec tutaj ma Parisyana w miniaturce ? 🙂

    Hefaner

    hodzi o to, że kiedy widzę jak jeden typ bombarduje drugiego ciosami, a tamten drugi pozostaje niewzruszony, potem role się odwracają i to wszystko trwa pół godziny, to czuję się strasznie zagubiony, bo liczyłem, że obejrzę wszechstylową walkę wręcz

    No serio ? Każda walka musi się kończyć przed czasem ?

  14. Navalha

    Który oldskulowiec tutaj ma Parisyana w miniaturce ? 🙂

    No serio ? Każda walka musi się kończyć przed czasem ?

    Łykasz prowo jak pelikan…

  15. Navalha

    Który oldskulowiec tutaj ma Parisyana w miniaturce ? 🙂

    No serio ? Każda walka musi się kończyć przed czasem ?

    Łykasz prowo jak pelikan…

  16. Navalha

    Który oldskulowiec tutaj ma Parisyana w miniaturce ? 🙂

    Nie wiem, żaden? To fajnie, może będę pierwszy, jeśli pokonam moje kolejne ograniczenia w obsłudze komputera.

    No serio ? Każda walka musi się kończyć przed czasem ?

    Chodzi o to, że gdyby w poważnej kategorii wagowej te ciosy wchodziły to głowy latałyby gdzieś w okolicach dwunastego rzędu. A tam nic, Rocky.
    Nie mam problemów z decyzjami, już bez przesady.
    W ogóle to chciałem edytować komentarz, ale minęło za dużo czasu, więc dopiszę tutaj, ale uwaga, bo to będzie MEGA prostackie.
    Bo ja przede wszystkim nie jestem w stanie wyzbyć się myśli o tym, że Augustowski Drwal uwaliłby ich w 20 sekund. Dosłownie nie mogę przestać sobie tego wyobrażać, przez bite 25 minut zmagań Myszy widzę tylko TO (próbowałem wrzucić zdjęcie Kamila Walusia, ale ta próba również zakończyła się niepowodzeniem)

  17. Navalha

    Który oldskulowiec tutaj ma Parisyana w miniaturce ? 🙂

    Nie wiem, żaden? To fajnie, może będę pierwszy, jeśli pokonam moje kolejne ograniczenia w obsłudze komputera.

    No serio ? Każda walka musi się kończyć przed czasem ?

    Chodzi o to, że gdyby w poważnej kategorii wagowej te ciosy wchodziły to głowy latałyby gdzieś w okolicach dwunastego rzędu. A tam nic, Rocky.
    Nie mam problemów z decyzjami, już bez przesady.
    W ogóle to chciałem edytować komentarz, ale minęło za dużo czasu, więc dopiszę tutaj, ale uwaga, bo to będzie MEGA prostackie.
    Bo ja przede wszystkim nie jestem w stanie wyzbyć się myśli o tym, że Augustowski Drwal uwaliłby ich w 20 sekund. Dosłownie nie mogę przestać sobie tego wyobrażać, przez bite 25 minut zmagań Myszy widzę tylko TO (próbowałem wrzucić zdjęcie Kamila Walusia, ale ta próba również zakończyła się niepowodzeniem)

  18. Bardzo fajna walka . A ty hefaner tylko prowo szukasz , bo muszą być takie walki i tacy zawodnicy żeby istnieli ci najlepsi.

  19. Bardzo fajna walka . A ty hefaner tylko prowo szukasz , bo muszą być takie walki i tacy zawodnicy żeby istnieli ci najlepsi.

  20. Ta jasne Augustowski Drwal to by kupę zrobił. Ciekawe skąd przeświadczenie że gościu ważący 60 kilo nie ma nokautującego ciosu oraz że głowa przyczepiona do ogromnego gimbusa lub sumity jest jakoś cudownym sposobem odporna na urwanie szczęki Wszyscy co tu krytykują lekkich zawodników podejrzewam że by sobie piąstki połamali w normalnej walce a myślą że jak mają 80 kilo tłuszczu to dysponują jebnięciem jak Lesnar. Już były takie walki w K1 czy MMA gdzie mali rozkładali olbrzymów wiec nie wiem o co tyle halo. Wiem że to prowo ale jak jeden z drugim wierzy że rączki Demetriousa czy Jędrzejczyk są niczym brzoza smoleńska to niech podsuną kiedyś swoje hejterskie mordki i przyjmą po strzale bez gardy. Przecież nic się nie stanie 😉

  21. Ta jasne Augustowski Drwal to by kupę zrobił. Ciekawe skąd przeświadczenie że gościu ważący 60 kilo nie ma nokautującego ciosu oraz że głowa przyczepiona do ogromnego gimbusa lub sumity jest jakoś cudownym sposobem odporna na urwanie szczęki Wszyscy co tu krytykują lekkich zawodników podejrzewam że by sobie piąstki połamali w normalnej walce a myślą że jak mają 80 kilo tłuszczu to dysponują jebnięciem jak Lesnar. Już były takie walki w K1 czy MMA gdzie mali rozkładali olbrzymów wiec nie wiem o co tyle halo. Wiem że to prowo ale jak jeden z drugim wierzy że rączki Demetriousa czy Jędrzejczyk są niczym brzoza smoleńska to niech podsuną kiedyś swoje hejterskie mordki i przyjmą po strzale bez gardy. Przecież nic się nie stanie 😉

  22. Hefaner

    Ich starcia wydają mi się na tyle bezcelowe, że od najlepszej walki w historii kategorii muszej, będę wolał walkę Kimbo Slice vs Dada 5000.
    Ok, może to zły przykład, ale będę wolał wszystkie walki Jareda Rosholta, puszczone od tyłu w zwolnionym tempie.

    Zastanów się czy Ty chcesz oglądać mieszane sztuki walki czy walki dużych stworzeń. Odpal sobie walkę jakichś miśków czy nosorożców. Jeszcze większe są, co tam ludzie, to takie bezcelowe by walczyli, są większe stworzenia 😉

  23. Hefaner

    Ich starcia wydają mi się na tyle bezcelowe, że od najlepszej walki w historii kategorii muszej, będę wolał walkę Kimbo Slice vs Dada 5000.
    Ok, może to zły przykład, ale będę wolał wszystkie walki Jareda Rosholta, puszczone od tyłu w zwolnionym tempie.

    Zastanów się czy Ty chcesz oglądać mieszane sztuki walki czy walki dużych stworzeń. Odpal sobie walkę jakichś miśków czy nosorożców. Jeszcze większe są, co tam ludzie, to takie bezcelowe by walczyli, są większe stworzenia 😉

  24. Born2kill

    Zastanów się czy Ty chcesz oglądać mieszane sztuki walki czy walki dużych stworzeń. Odpal sobie walkę jakichś miśków czy nosorożców. Jeszcze większe są, co tam ludzie, to takie bezcelowe by walczyli, są większe stworzenia 😉

    Muszę przyznać, że jest to naprawdę niezła riposta. ALE! Zawsze śledzimy tylko poczynania ludzi, nawet w tych dyscyplinach do których uprawiania ludzie nie są w najmniejszym stopniu predestynowani (biegi krótkodystansowe, pływanie). I zawsze patrzymy na najlepszych, a dla tych, którzy z powodu swoich ograniczeń się do danej dyscypliny kompletnie nie nadają, zostaje sport amatorski. Do poważnego MMA nie nadaje się ktoś o warunkach fizycznych 165/60 (jeśli jesteś zawodnikiem MMA o takich właśnie parametrach, to ogromnie mi przykro, ale zdania jednak nie zmienię), tak samo ten ktoś nie nadaje się do koszykówki (chociaż można być upartym skurczybykiem jak Muggsy Bogues czy inny Nate Robinson i odnajdywać się w rywalizacji na najwyższym poziomie). Pomyślałem w tym momencie o Ilirze Latifim, który jest przecież totalnym konusem, a widziałeś, jakie ostatnio daje walki, to jest rewelacja. Gość walczy kilka kategorii wyżej niż przykładowy Rudy, a jest od niego niższy i z tego co widzę i ma podobny lub mniejszy zasięg (zależnie od źródła). To budzi mój największy szacunek. Biorąc pod uwagę przede wszystkim rozpoznawalność i zarobki, bawi mnie fakt, że Latifi – mimo ograniczeń fizycznych – byłby sportowym wyzwaniem (większym lub mniejszym, już bez znaczenia) dla każdego zawodnika na świecie, a Rudy zostałby zjedzony przez każdego przeciętnego średniego. Idąc tym tropem, można wnioskować, że ważniejsze od tego jakich rywali faktycznie możesz pokonać w walce wręcz jest to, jak jesteś w stanie zbić wagę, żeby w znaleźć się w najbardziej komfortowej dla siebie kategorii wagowej. Doceniam tę umiejętność, jednak wolałbym, żeby to nie było ważne, a właściwie to wolałbym, żeby to w ogóle nie było możliwe.
    Ostatecznie, szanuję wszystkich koneserów MMA, którzy skupiają się na widowiskowości, a nie na skuteczności, nie zamierzam też nikogo na siłę przekonywać. Przedstawiłem tylko swoją idealistyczną wizję, także no offence 🙂 W całym tym wątku chciałem po prostu przyczepić się do tytułu, nie róbmy sobie jaj. To tak jakby w piłce nożnej za mecz roku uznać jakieś spotkanie charytatywne "Gruby Ronaldo i przyjaciele vs. Reszta świata". Z całą pewnością sporo w tym wszystkim techniki, jakości, sztuczek, w ogóle super bo padł wynik 5:4. Ale ci goście po prostu nie wytrzymaliby fizycznie starcia z poważnym przeciwnikiem i w tym rzecz.

  25. Born2kill

    Zastanów się czy Ty chcesz oglądać mieszane sztuki walki czy walki dużych stworzeń. Odpal sobie walkę jakichś miśków czy nosorożców. Jeszcze większe są, co tam ludzie, to takie bezcelowe by walczyli, są większe stworzenia 😉

    Muszę przyznać, że jest to naprawdę niezła riposta. ALE! Zawsze śledzimy tylko poczynania ludzi, nawet w tych dyscyplinach do których uprawiania ludzie nie są w najmniejszym stopniu predestynowani (biegi krótkodystansowe, pływanie). I zawsze patrzymy na najlepszych, a dla tych, którzy z powodu swoich ograniczeń się do danej dyscypliny kompletnie nie nadają, zostaje sport amatorski. Do poważnego MMA nie nadaje się ktoś o warunkach fizycznych 165/60 (jeśli jesteś zawodnikiem MMA o takich właśnie parametrach, to ogromnie mi przykro, ale zdania jednak nie zmienię), tak samo ten ktoś nie nadaje się do koszykówki (chociaż można być upartym skurczybykiem jak Muggsy Bogues czy inny Nate Robinson i odnajdywać się w rywalizacji na najwyższym poziomie). Pomyślałem w tym momencie o Ilirze Latifim, który jest przecież totalnym konusem, a widziałeś, jakie ostatnio daje walki, to jest rewelacja. Gość walczy kilka kategorii wyżej niż przykładowy Rudy, a jest od niego niższy i z tego co widzę i ma podobny lub mniejszy zasięg (zależnie od źródła). To budzi mój największy szacunek. Biorąc pod uwagę przede wszystkim rozpoznawalność i zarobki, bawi mnie fakt, że Latifi – mimo ograniczeń fizycznych – byłby sportowym wyzwaniem (większym lub mniejszym, już bez znaczenia) dla każdego zawodnika na świecie, a Rudy zostałby zjedzony przez każdego przeciętnego średniego. Idąc tym tropem, można wnioskować, że ważniejsze od tego jakich rywali faktycznie możesz pokonać w walce wręcz jest to, jak jesteś w stanie zbić wagę, żeby w znaleźć się w najbardziej komfortowej dla siebie kategorii wagowej. Doceniam tę umiejętność, jednak wolałbym, żeby to nie było ważne, a właściwie to wolałbym, żeby to w ogóle nie było możliwe.
    Ostatecznie, szanuję wszystkich koneserów MMA, którzy skupiają się na widowiskowości, a nie na skuteczności, nie zamierzam też nikogo na siłę przekonywać. Przedstawiłem tylko swoją idealistyczną wizję, także no offence 🙂 W całym tym wątku chciałem po prostu przyczepić się do tytułu, nie róbmy sobie jaj. To tak jakby w piłce nożnej za mecz roku uznać jakieś spotkanie charytatywne "Gruby Ronaldo i przyjaciele vs. Reszta świata". Z całą pewnością sporo w tym wszystkim techniki, jakości, sztuczek, w ogóle super bo padł wynik 5:4. Ale ci goście po prostu nie wytrzymaliby fizycznie starcia z poważnym przeciwnikiem i w tym rzecz.

  26. Hefaner

    Muszę przyznać, że jest to naprawdę niezła riposta. ALE! Zawsze śledzimy tylko poczynania ludzi, nawet w tych dyscyplinach do których uprawiania ludzie nie są w najmniejszym stopniu predestynowani (biegi krótkodystansowe, pływanie). I zawsze patrzymy na najlepszych, a dla tych, którzy z powodu swoich ograniczeń się do danej dyscypliny kompletnie nie nadają, zostaje sport amatorski. Do poważnego MMA nie nadaje się ktoś o warunkach fizycznych 165/60 (jeśli jesteś zawodnikiem MMA o takich właśnie parametrach, to ogromnie mi przykro, ale zdania jednak nie zmienię), tak samo ten ktoś nie nadaje się do koszykówki (chociaż można być upartym skurczybykiem jak Muggsy Bogues czy inny Nate Robinson i odnajdywać się w rywalizacji na najwyższym poziomie). Pomyślałem w tym momencie o Ilirze Latifim, który jest przecież totalnym konusem, a widziałeś, jakie ostatnio daje walki, to jest rewelacja. Gość walczy kilka kategorii wyżej niż przykładowy Rudy, a jest od niego niższy i z tego co widzę i ma podobny lub mniejszy zasięg (zależnie od źródła). To budzi mój największy szacunek. Biorąc pod uwagę przede wszystkim rozpoznawalność i zarobki, bawi mnie fakt, że Latifi – mimo ograniczeń fizycznych – byłby sportowym wyzwaniem (większym lub mniejszym, już bez znaczenia) dla każdego zawodnika na świecie, a Rudy zostałby zjedzony przez każdego przeciętnego średniego. Idąc tym tropem, można wnioskować, że ważniejsze od tego jakich rywali faktycznie możesz pokonać w walce wręcz jest to, jak jesteś w stanie zbić wagę, żeby w znaleźć się w najbardziej komfortowej dla siebie kategorii wagowej. Doceniam tę umiejętność, jednak wolałbym, żeby to nie było ważne, a właściwie to wolałbym, żeby to w ogóle nie było możliwe.
    Ostatecznie, szanuję wszystkich koneserów MMA, którzy skupiają się na widowiskowości, a nie na skuteczności, nie zamierzam też nikogo na siłę przekonywać. Przedstawiłem tylko swoją idealistyczną wizję, także no offence 🙂 W całym tym wątku chciałem po prostu przyczepić się do tytułu, nie róbmy sobie jaj. To tak jakby w piłce nożnej za mecz roku uznać jakieś spotkanie charytatywne "Gruby Ronaldo i przyjaciele vs. Reszta świata". Z całą pewnością sporo w tym wszystkim techniki, jakości, sztuczek, w ogóle super bo padł wynik 5:4. Ale ci goście po prostu nie wytrzymaliby fizycznie starcia z poważnym przeciwnikiem i w tym rzecz.

    Ciężko się nie zgodzić z niektóymi tezami, jednak MMA, jak każdy sport walk ma kategorie wagowe, i tego nie zmienisz.
    Gdyby one nie obowiązywały, to ilość ludzi startujących znacznie by się zmniejszyła (no bo po co, skoro mogę walczyć z gościem 30 kilo cięższym ? )

  27. Hefaner

    Muszę przyznać, że jest to naprawdę niezła riposta. ALE! Zawsze śledzimy tylko poczynania ludzi, nawet w tych dyscyplinach do których uprawiania ludzie nie są w najmniejszym stopniu predestynowani (biegi krótkodystansowe, pływanie). I zawsze patrzymy na najlepszych, a dla tych, którzy z powodu swoich ograniczeń się do danej dyscypliny kompletnie nie nadają, zostaje sport amatorski. Do poważnego MMA nie nadaje się ktoś o warunkach fizycznych 165/60 (jeśli jesteś zawodnikiem MMA o takich właśnie parametrach, to ogromnie mi przykro, ale zdania jednak nie zmienię), tak samo ten ktoś nie nadaje się do koszykówki (chociaż można być upartym skurczybykiem jak Muggsy Bogues czy inny Nate Robinson i odnajdywać się w rywalizacji na najwyższym poziomie). Pomyślałem w tym momencie o Ilirze Latifim, który jest przecież totalnym konusem, a widziałeś, jakie ostatnio daje walki, to jest rewelacja. Gość walczy kilka kategorii wyżej niż przykładowy Rudy, a jest od niego niższy i z tego co widzę i ma podobny lub mniejszy zasięg (zależnie od źródła). To budzi mój największy szacunek. Biorąc pod uwagę przede wszystkim rozpoznawalność i zarobki, bawi mnie fakt, że Latifi – mimo ograniczeń fizycznych – byłby sportowym wyzwaniem (większym lub mniejszym, już bez znaczenia) dla każdego zawodnika na świecie, a Rudy zostałby zjedzony przez każdego przeciętnego średniego. Idąc tym tropem, można wnioskować, że ważniejsze od tego jakich rywali faktycznie możesz pokonać w walce wręcz jest to, jak jesteś w stanie zbić wagę, żeby w znaleźć się w najbardziej komfortowej dla siebie kategorii wagowej. Doceniam tę umiejętność, jednak wolałbym, żeby to nie było ważne, a właściwie to wolałbym, żeby to w ogóle nie było możliwe.
    Ostatecznie, szanuję wszystkich koneserów MMA, którzy skupiają się na widowiskowości, a nie na skuteczności, nie zamierzam też nikogo na siłę przekonywać. Przedstawiłem tylko swoją idealistyczną wizję, także no offence 🙂 W całym tym wątku chciałem po prostu przyczepić się do tytułu, nie róbmy sobie jaj. To tak jakby w piłce nożnej za mecz roku uznać jakieś spotkanie charytatywne "Gruby Ronaldo i przyjaciele vs. Reszta świata". Z całą pewnością sporo w tym wszystkim techniki, jakości, sztuczek, w ogóle super bo padł wynik 5:4. Ale ci goście po prostu nie wytrzymaliby fizycznie starcia z poważnym przeciwnikiem i w tym rzecz.

    Ciężko się nie zgodzić z niektóymi tezami, jednak MMA, jak każdy sport walk ma kategorie wagowe, i tego nie zmienisz.
    Gdyby one nie obowiązywały, to ilość ludzi startujących znacznie by się zmniejszyła (no bo po co, skoro mogę walczyć z gościem 30 kilo cięższym ? )

  28. No to wychodzi na to że 165/60 czyli normalne parametry zdrowego faceta bez przerośniętych od koksu mięśni lub fatu skreślają go jako sportowca. Do tego nie ma prawa zbijać wagi bo ułatwia sobie walkę z podobnymi mu kolesiami. Ale jak do NBA bierze się kogoś kto ma 220cm to już nie jest stwarzanie sobie komfortowej sytuacji? Idę o zakład że koszykówka dla gości poniżej 170cm i z koszem na wysokości 220 by wyglądała w chuj lepiej niż ta dla żyraf. No a jak już porównujemy walkę Yana i Tigera do okręgowego rugby to ksw i Polaków trzeba by porównać do meczyku w podstawówce papierową kulką.
    Każdy ma prawo do własnego zdania oczywiście żeby nie było że się spinam. I lubię koksów w typie Latifiego

  29. No to wychodzi na to że 165/60 czyli normalne parametry zdrowego faceta bez przerośniętych od koksu mięśni lub fatu skreślają go jako sportowca. Do tego nie ma prawa zbijać wagi bo ułatwia sobie walkę z podobnymi mu kolesiami. Ale jak do NBA bierze się kogoś kto ma 220cm to już nie jest stwarzanie sobie komfortowej sytuacji? Idę o zakład że koszykówka dla gości poniżej 170cm i z koszem na wysokości 220 by wyglądała w chuj lepiej niż ta dla żyraf. No a jak już porównujemy walkę Yana i Tigera do okręgowego rugby to ksw i Polaków trzeba by porównać do meczyku w podstawówce papierową kulką.
    Każdy ma prawo do własnego zdania oczywiście żeby nie było że się spinam. I lubię koksów w typie Latifiego

  30. Na wzrost nie ma się zbytniego wpływu. Są ludzie wysocy i niscy oraz średniego wzrostu. Niby banał, ale jak widać czasem musi paść 😀 Dla każdego znajdzie się miejsce by rywalizować na umiejętności. Po to te wagi. Nikt nikogo nie zmusza do oglądania małych. Hajs zwykle idzie za cięższymi dywizjami, bo to kręci ciut więcej osób ze względu na podobne argumenty co do sylwetki. Każdy miał w podstawówce i innych szkołach jakichś dużych kumpli i zderzanie podobnych typów zawsze budziło zainteresowanie i jest bliskie przeciętnemu człowiekowi ;] Batalia na umiejętności, nawet pomiędzy małymi osobnikami to już coś faktycznie bardziej dla koneserów. Lubiących stricte techniki w tym sporcie, ewentualnie podziwiających szybkość. Ważne by każdy dla siebie coś znalazł, ale z odmawianiem talentu i predyspozycji małym typom się nie zgodzę. Na wzrost nie ma wpływu jak napisałem, na talent też. Nie jeden mały go dostał, choć nie dostał gabarytów. Wciąż jednak może prezentować to co on ma najlepszego. Dywizje to cecha usportowienia dyscypliny jednak, to na ulicy spotyka się dwóch typów i nikt nikogo nie waży 😉

  31. Na wzrost nie ma się zbytniego wpływu. Są ludzie wysocy i niscy oraz średniego wzrostu. Niby banał, ale jak widać czasem musi paść 😀 Dla każdego znajdzie się miejsce by rywalizować na umiejętności. Po to te wagi. Nikt nikogo nie zmusza do oglądania małych. Hajs zwykle idzie za cięższymi dywizjami, bo to kręci ciut więcej osób ze względu na podobne argumenty co do sylwetki. Każdy miał w podstawówce i innych szkołach jakichś dużych kumpli i zderzanie podobnych typów zawsze budziło zainteresowanie i jest bliskie przeciętnemu człowiekowi ;] Batalia na umiejętności, nawet pomiędzy małymi osobnikami to już coś faktycznie bardziej dla koneserów. Lubiących stricte techniki w tym sporcie, ewentualnie podziwiających szybkość. Ważne by każdy dla siebie coś znalazł, ale z odmawianiem talentu i predyspozycji małym typom się nie zgodzę. Na wzrost nie ma wpływu jak napisałem, na talent też. Nie jeden mały go dostał, choć nie dostał gabarytów. Wciąż jednak może prezentować to co on ma najlepszego. Dywizje to cecha usportowienia dyscypliny jednak, to na ulicy spotyka się dwóch typów i nikt nikogo nie waży 😉

  32. Muszę przyznać, że przedstawiłeś bardzo rzeczowe argumenty, zwłaszcza ten z usportowieniem dyscypliny. Może spojrzę teraz bardziej przychylnym okiem na walki krasnali, bo na razie mój dolny limit był ustawiony na poziomie 70 kg, głównie przez sympatię do Gamera 😉
    Kończąc dyskusję, mam tylko jeszcze jedno pytanie, bo interesuje mnie Twoja opinia. Mianowicie : kiedy zestawimy dwóch zawodników o podobnym wzroście i zasięgu (pozostańmy przy przykładach Latifiego i Rudzielca, choć dla zwiększenia kontrastu można w to jeszcze wmieszać Marka Hunta), to czy wyżej będziesz cenił tego, który jest mistrzem niskiej kategorii, czy tego, który większych szans na mistrzostwo nie ma, ale utrzymuje się w czołówce kategorii, w której większość rywali ma nad nim dużą przewagę? I jeszcze mały dodatek : czy gdyby jakiś konus zdobył pas wagi ciężkiej/półciężkiej, to czy byłoby to takie samo osiągnięcie jak pas wagi piórkowej, czy jednak większe?
    Pozdrawiam i liczę, że jeszcze kiedyś podyskutujemy.

  33. Muszę przyznać, że przedstawiłeś bardzo rzeczowe argumenty, zwłaszcza ten z usportowieniem dyscypliny. Może spojrzę teraz bardziej przychylnym okiem na walki krasnali, bo na razie mój dolny limit był ustawiony na poziomie 70 kg, głównie przez sympatię do Gamera 😉
    Kończąc dyskusję, mam tylko jeszcze jedno pytanie, bo interesuje mnie Twoja opinia. Mianowicie : kiedy zestawimy dwóch zawodników o podobnym wzroście i zasięgu (pozostańmy przy przykładach Latifiego i Rudzielca, choć dla zwiększenia kontrastu można w to jeszcze wmieszać Marka Hunta), to czy wyżej będziesz cenił tego, który jest mistrzem niskiej kategorii, czy tego, który większych szans na mistrzostwo nie ma, ale utrzymuje się w czołówce kategorii, w której większość rywali ma nad nim dużą przewagę? I jeszcze mały dodatek : czy gdyby jakiś konus zdobył pas wagi ciężkiej/półciężkiej, to czy byłoby to takie samo osiągnięcie jak pas wagi piórkowej, czy jednak większe?
    Pozdrawiam i liczę, że jeszcze kiedyś podyskutujemy.

  34. Wiem wiem Niby "Ciężka " to głowy po jednym strzale odpadają taa… Zobaczcie ile czasu Gruby Nelson dostawał boomby i co Jajco 😀 teraz odpadł Hunt to jest Hunt 🙂 w 84 czy walka mogła by tle trwać i z taką intensywnością nawet w UFC elicie było by ciężko zestawić takich 2 zawodników.

  35. Wiem wiem Niby "Ciężka " to głowy po jednym strzale odpadają taa… Zobaczcie ile czasu Gruby Nelson dostawał boomby i co Jajco 😀 teraz odpadł Hunt to jest Hunt 🙂 w 84 czy walka mogła by tle trwać i z taką intensywnością nawet w UFC elicie było by ciężko zestawić takich 2 zawodników.

  36. Walka na pewno dobra, ale czy walka roku? Raczej bym w marcu tego nie wyrokował…

  37. Walka czego? Bez żartów. Dobry pojedynek, ale gdzie coś takiego do walki roku. Osobiście 3 razy musiałem przerwać żeby dotrwać do końca i zobaczyć całe starcie.

  38. Walka czego? Bez żartów. Dobry pojedynek, ale gdzie coś takiego do walki roku. Osobiście 3 razy musiałem przerwać żeby dotrwać do końca i zobaczyć całe starcie.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.