Kolejny profil nadesłany przez naszego użytkownika. Tym razem za „długopis” chwycił Paz – big thnx!
Zapraszam do środka.

Lyoto Machida to Brazylijczyk Japońskiego pochodzenia urodzony w Salvadorze 30 Maja 1978 roku. Jest on trzecim synem wysoko postawionej osoby w brazylijskim stowarzyszeniu japońskiego karate, mistrza i nauczyciela karate Shotokan – Yoshizo Machidy. Ojciec Lyoto przeprowadził się do Brazyli w wieku 22 lat, gdzie poślubił matkę Machidy. Dorastając w Belém, Lyoto już w wieku trzech lat zaczął trenować karate Shotokan, którego nauczał go jego ojciec, a już w wieku trzynastu lat młody Machida zdobywa czarny pas. W wieku dwunastu lat Lyoto zaczął trenować też Sumo, a w wieku piętnastu brazylijskie jiu-jitsu. Jeszcze jako junior wygrał wiele turniejów karate jak na przykład „2001 Pan American Karate Tournament”, a w 2000 roku zdobył drugie miejsce w brazylijskich mistrzostwach sumo w wadze do 115 kg. Już jako dorosły wygrał dwukrotnie mistrzostwa sumo w Brazylii i raz uplusował się na drugim miejscu w Mistrzostwach Południowej Ameryki. Wygrał on też z czarnym pasem w BJJ – Rafaelem Lovato Jr. podczas „L.A. Sub X.”. Dodatkiem do jego osiągnięć w karate i sumo jest posiadanie dyplomu uczelni wychowania fizycznego. Ciekawostką może być, że brat Lyoto – Chinzo jest wice mistrzem w Shotokan karate (Australia 2006), przegrał on tylko z numerem jeden w rankingu Shotokan, mistrzem Koji Ogata, a 11 lat temu Lyoto zmierzył się z bratem w finałach karate. Podczas walki „Smok” przyprawił brata o bliznę, którą posiada do dziś.

Styl walki: Styl walki Lyoto zdecydowanie czyni go unikatowym oraz rozpoznawalnym w świecie MMA . Jest on bowiem jedynym zawodnikiem w organizacji UFC, który posiada swoje korzenie w Karate Shotokan. Zdecydowanie w oczy rzuca się jego garda, defensywny styl walki i podcięcia karate. Jako doświadczony wojownik wytrenował on pewne aspekty na mistrzowski poziom przez co jest on nieuchwytny w Octagonie, a jego timing sprawia, że wykorzystuje siłę przeciwnika przeciw niemu. Głównymi atutami Lyoto jest refleks, szybkość i precyzja ciosów. Zawodnik ten doskonale czuje dystans i umie zadawać uderzenia, unikając jednocześnie ataków oponenta. Mimo iż jego defensywny styl sprawia, iż nie każdy widz MMA jest z jego walk zadowolony, z pewnością można go nazwać jednym z najlepszych zawodników pod względem techniki. Mimo iż Lyoto jest bardziej uderzaczem, posiada on doświadczenie w sumo, a w parterze używa BJJ, co sprawia, że nie jest dobry tylko w jednej płaszczyźnie.

Początek kariery i zawodowe walki: W koledżu, Machida spotkał japońskiego zapaśnika i przyszłego promotora MMA oraz wrestrlingu w Japoni – Anotniego Inoki’ego. Inoki zobaczył w Lyoto wielki potencjał i postanowił pomóc mu w karierze trenując go. Machida zaczął trenować muay thai w Tajlandii oraz zapasy w „New Japan Pro Wrestling Dojo” w Tokio. Japońskie media wkrótce naznaczyły Lyoto dając mu przydomek „Drugi Inoki„(The Second Inoki). Swoją pierwszą walkę MMA Lyoto stoczył w Tokio podczas gali NJPW: Ultimate Crush. Po zwycięstwie nad Kengo Wanabe przez jednogłośną decyzję, Machida schodząc do organizatora imprezy – którym był jego trener – Antonio Inokiego, został spoliczkowany przez niego, co w Japonii oznaczało błogosławieństwo z jego strony, które ma przynieść mu szczęście i pomóc w drodze na szczyt. Ten dziwny sposób życzenia powodzenia, ma długą historię – kiedy Inoki odwiedzając jedną ze szkół został zaatakowany przez ucznia dwoma ciosami na twarz i oddał przeciwnikowi policzkując go w twarz. Po jakimś czasie osoba, która zaatakowała Inokiego została jego fanem i publicznie podziękowała mu za ten cios. Media nagłośniły sprawę jako cios dający szczęście i wielu zawodowców zajmujących się sztukami walki prosiło często Inokiego o ten gest, aby móc dojść na szczyt. Ten fakt był poruszany kilkakrotnie przed walką Lyoto o pas UFC z Rashadem Evans’em.

Po czterech miesiącach od swojego debiutu Lyoto staje do walki z dobrze dziś znanym Stefanem Bonnar’em, który był przyszłym finalistą pierwszego sezonu The Ultimate Fighter. Bonnar zaskoczony stylem Machidy kilkakrotnie obrywa mocne kontry powalające go z nóg, a jedna z nich łamie nos Bonnarowi. Po trzykrotnym zatrzymaniu walki przez sędziego, aby zatamować krwawienie i wytrzeć krew, doktor nie pozwala kontynuować walki, co sprawia, że Machida wygrywa w pierwszej rundzie.

Jego kolejnym przeciwnikiem jest przyszły mistrz UFC wagi średniej – Rick Franklin, który w momencie walki miał pokaźny rekord dwunastu wygranych i zero przegranych. W pierwszej rundzie Lyoto dominuje sprowadzając przeciwnika dwukrotnie do parteru i raz prawie kończy walkę w ostatniej minucie, po kontrze, która powala przeciwnika na ziemię. W drugiej rundzie Lyoto po zaledwie minucie zalicza kopnięcie w głowę, a następnie obija w parterze ogłuszonego przeciwnika, dopóki sędzia nie przerwie walki.

Mając wynik 3-0, Machida trzy miesiące później startuje w K-1 MMA na gali „K-1 Beast – 2004”, gdzie walczy z Kanadyjczykiem debiutującym w MMA – Michaelem McDonaldem. Z początku widać, że „Smok” czuje respekt przed silną stójką przeciwnika i trzyma dystans dalej niż zwykle, ale już po pół minuty naciera skracając dystans, a po złapaniu przeciwnika w klincz podcina go nogą, sprowadzając do parteru, gdzie po półtorej minuty walki, dusi go przedramieniem i zmusza do odklepania

Następnym przeciwnikiem Lyoto jest kolejny zawodnik który walczył niegdyś w K-1 – Australijczyk, Sam Greco z wynikiem MMA 1-0. Lyoto tak jak ostatnio stara się na mało wymian. Przeciwnik jest bardziej wymagający niż poprzedni. Jest on bardzo silny, co sprawia kłopoty ze sprowadzaniem do parteru i walce w klinczu. W pierwszej rundzie Lyoto powala go raz do parteru, gdzie przez dłuższy czas kontroluje przeciwnika, ale za to pod koniec rundy dostaje potężne kopnięcie w korpus, które zwala go z nóg. Następne dwie rundy wyglądają podobnie do siebie – sprowadzenie do parteru przez Machide, zdobycie dosiadu i przeskok do gardy po zmianie pozycji. Ostatecznie Lyoto wygrywa przez nie jednogłośną decyzję.

Kolejna walka to walka z aktualnym mistrzem wagi lekkiej – BJ Pennem.

Zdecydowanie duże znaczenie miała różnica wagowa. Podczas gdy Lyoto ważył 102 kilo, Penn ważył zaledwie 86,5 kilograma. Mimo wszystko walka jest zadziwiająco wyrównana. Penn w pierwszej rundzie, blokuje obalenie Machidy, przez co po upadku sam ląduje w dominującej pozycji, gdzie przez jakiś czas kontroluje i obija Machide, a przez pozostały czas dochodzi do kilku brutalnych wymian, gdzie Penn kilkakrotnie trafia wiatrakami w twarz Lyoto. Druga runda jest bardziej pasywna, Machida wykorzystuje przewagę wag, przyciskając BJ’a do rogu, żeby w pewnym momencie odsunąć się od niego i zaatakować sierpami  odsłoniętego i przybitego do rogu przeciwnika. Trzecia runda pokazuje lekką dominację Machidy, który ma lepszą kondycję, przez co jego kontry są skuteczniejsze na wolniejszego już przeciwnika. Ostatecznie po trzech naprawdę wyrównanych walkach, Machida wygrywa przez jednogłośną decyzję.

Jego kolejna walka toczy się na gali „Jungle Fight VI”. Jego przeciwnikiem jest Dimitri Wanderley. Pierwsza runda to totalna dominacja smoka, trzy sprowadzenia do parteru i GnP, który wycieńcza przeciwnika. Przed końcem rundy Dimitri atakuje z całych sił, najwidoczniej z powodu mocnego zdenerwowania stylem Machidy. Po rozpoczęciu drugiej rundy, przeciwnik Lyoto wygląda na mocno zmęczonego. Więcej ciosów z dystansu dochodzi i obijany kopnięciami przeciwnik zdaje się mocno przegrywać, jednak w pewnym momencie przeciwnik rzuca się na Smoka i powala go, leżąc na nim, dopóki sędzia nie zatrzymał walki z powodu rozcięcia Dimitriego. Po wznowieniu walki w stójce Lyoto spokojnie walczy z wściekłym przeciwnikiem, prowokując go swoimi ruchami, którymi pokazuje, że się z nim bawi. To chyba dobra taktyka, bo Wanderley ewidentnie nie myśli podczas walki i marnuje swoje pokłady energii. W trzeciej rundzie Dimitri jest u kresu wyczerpania i w pewnym momencie po prostu kładzie się na ziemi, a kiedy sędzia po pewnym czasie chce sprowadzić walkę do stójki ten z wyczerpania ledwo się podnosi i sędzie przerywa walkę.

Jego ostatnim przeciwnikiem przed dołączeniem do UFC, jest Vernon White na gali „WFA – King of the Streets”, była to też pierwsza walka Lyoto w octagonie. Przeciwnik Lyoto był bardziej doświadczonym, bo posiadał aż 24 walki więcej.Pierwsza runda wylądowała raczej po stronie Vernona z powodu nieudanej kontry Lyoto, po której wylądował na plecach, gdyż reszta rundy była dość pasywna ze strony obydwu zawodników. Druga runda była bardzo pasywna, Smok nie decydował się na ataki, tylko kontrował przeciwnika, który wykonywał mało ataków. Runda byłaby zapewne remisem, ale Lyoto ostatecznie kradnie punkty, kiedy pod koniec rundy podcina przeciwnika, sprowadzając go do parteru, gdzie obija go przez krótki czas. Trzecia runda już widocznie pokazuje zwycięzcę walki, kiedy Lyoto obala przeciwnika, gdzie po GnP zdobywa dosiad, a po przejściu na plecy przeciwnika zagraża mu submission’em. W ostatniej minucie zagrożony White obraca się i trafia do gardy Lyoto, jednak nie udaje mu się utrzymać go zbyt długo(bo zaledwie 30 sekund). Machida wygrywa przez jednogłośną decyzję zgarniając 2x 30-27 oraz 29-28 na kartach sędziów.

Tak oto mając na koncie zwycięstwa nad przyszłymi mistrzami UFC wagi lekkiej i średniej oraz przyszłym finalistą TUF 1, Smok trafia do największej organizacji MMA na świecie – Ultimate Fighting Championship.

Jego pierwszym przeciwnikiem w drodze o pas jest Sam Hoger – uczestnik TUF 1, mający za sobą cztery walki w UFC z wynikiem dwóch wygranych i dwóch przegranych. Zawodnicy zmierzyli się na 67 gali UFC. Pierwsza runda idzie po myśli Lyoto, którego trzy kontry dochodzą perfekcyjnie w szczękę przeciwnika z czego jedna powala go na ziemię, gdzie Lyoto próbuje skończyć walkę. Poza kontrami Lyoto zalicza dwie próby poddania, dwa obalenia i raz sam zostaje powalony. W drugiej rundzie narożnik Hoger’a poleca mu, aby więcej poruszał rękoma, żeby jego ciosy były trudniejsze do przewidzenia i skontrowania. Z początku wydaje się, że Machida może mieć z tym problemy, ale po otrzymaniu kopnięcia na korpus łapie przeciwnika za nogę i powala go swoim firmowym krótkim podcięciem lądując z przeciwnikiem w parterze. Po wznowieniu walki do stójki, Lyoto raz jeszcze powala przeciwnika, lecz ten szybko wstaje do stójki. Pod koniec rundy Machida łapie Sama w tajski klincz i zadaje dwa kolana prosto w szczękę. Ogłuszony przeciwnik upada na ziemię, gdzie walka toczy się do końca rundy. Trzecia runda jest szczuplejsza w akcje. Widać, że przeciwnik obawia się Lyoto. Machida zalicza parę ładnych akcji, jak ogłuszające kolano na głowę, a następnie kilka mocnych uderzeń na szczękę, czy dwa obalenia. Po drugim obaleniu walka do końca toczy się na ziemi. Walka kończy się na korzyść Machidy głosami 3x 30-27.

Dwa miesiące później na 70 gali UFC, Lyoto zmierzy się z Dawidem Heath’em, który posiada dwie wygrane w UFC oraz tak jak Lyoto ma rekord 9-0. Machida w tym pojedynku z dystansu przez dwie rundy obkopywał przeciwnika, a w końcówkowe drugiej rundy broni się przed obaleniem, lądując z przeciwnikiem na ziemi w wygodnej dla Machidy pozycji. W połowie trzeciej rundy obkopany przeciwnik popełnia błąd i schyla się po oberwaniu kolejnego ciosu na korpus co Lyoto szybko wykorzystuje łapiąc go w klincz i tak jak w poprzedniej walce zadając ciosy kolanem w szczękę. Po 8 z nich przeciwnika upada na ziemię, gdzie walka kończy się po upływie dwóch minut. Dzięki temu Lyoto wygrywa druga już walkę w UFC.

Pięć miesięcy i sześć gal UFC później, Smok spotyka się z weteranem organizacji Pride – Kazuhiro Nakamura’om, który jest Judogą i wszystkie swoje siedemnaście walk stoczył w Pride. Zawodnik utrzymywał dobry poziom, jednak zawsze brakowało mu trochę do ścisłej czołówki i przegrywał z ludźmi do niej zaliczanymi(przegrana z Danem Hendersonem, Joshem Barnettem, Mauricio Rua, Lil Nogiem, Wanderleiem Silva). Początek pierwszej rundy wygląda jak większość w UFC. Zawodnicy starają się wyczuć przeciwnika, atakując krótkimi kombinacjami i przeciskają się pod siatką oraz w klinczu. Pierwsza ważniejsza akcja zaczyna się w połowie rundy, kiedy Kazuhiro próbuje obalić Machide rzutem judo, ale ten świetnie blokuje przeciwnika i kiedy lądują na ziemi Lyoto jest już w półgardzie. Przeciwnikowi udaje się wstać i znów spokojna akcja. Dopiero w końcówce trzeciej minuty Nakamura naciera na Lyoto, a ten skracając dystans świetnie podcina przeciwnika znów lądując w półgardzie. Do końca rundy walka rozgrywa się na ziemi. Druga runda to zaskoczenie ze strony Smoka, już w piątek sekundzie używa ponownie efektownego obalenia i do końca trzeciej minuty zdobywa między innymi trzy razy dosiad, dwie próby poddania i kilka punktów za GnP. Nakamura wykazał w tej rundzie tylko jedno obalenie, oraz kilka celnych uderzeń. Trzecia runda to kilka obaleń ze strony każdego zawodnika, oraz kilka naprawdę mocnych uderzeń podczas kontrowania Machidy. Lyoto z pewnością zapamięta sierp przeciwnika w trzeciej rundzie. Ostatecznie Lyoto wygrywa wynikiem 3x 30-27.

Przyszedł czas na kolejną walkę Smoka w UFC, to już jego czwarty bój w tej organizacji, a jego przeciwnikiem będzie Rameau Thierry „The African Assassin” Sokoudjou. Jest to pierwszy naprawdę wymagający przeciwnik, który mimo rekordu 4-1 ma na koncie Lil Noga i Ricardo Arone. Już na początku rundy Sokoudjou udaje się zaatakować Machidę, po czym przejść do parteru, na szczęście Smok szybko wykorzystuje nie dokończone jeszcze przejście do półgardy i przewraca przeciwnika na plecy znajdując się w dominującej pozycji. Kilka minut kontroli przeciwnika podczas których Lyoto stara się założyć submission. W ostateczności akurat kiedy założył Arm-Triangle Choke, sędzia przywrócił ich do stójki. W końcówce Afrykański Morderca próbował skraść rundę powaleniem, ale Machida szybko wstał, a runda się zakończyła. Pierwsze minuty drugiej rundy odbywają się spokojnie, dopiero kiedy w drugiej minucie Sokoudjou naciera, dostaje potężną kontrę która powala go, a sam Lyoto wykorzystuje to i próbuje skończyć walkę GnP. Kiedy sytuacja się uspokaja, Smok ze spokojem kontroluje przeciwnika w parterze, by założyć Arm-Triangle Choke i zmusić przeciwnika do odklepania.

Ta wygrana otworzyła mu drzwi do wyścigu o pas. Jako pierwszy miał się z nim zmierzyć spadający wtedy w rankingu Tito Ortiz, który był byłym mistrzem UFC i zapewniał, że chce sięgnąć po pas raz jeszcze, jednak po przegranej z Liddelem, remisem z Evansem musiał udowodnić, że potrafi wygrać z zawodnikami słabszymi od niego w rankingu i tu pojawia się Machida. Smok wyczuł, że to duża szansa dla niego i przygotował się do walki jak nigdy. Ta walka to był wręcz taniec techniki. W pierwszej rundzie FightMetric pokazuje nam, że Tito nie zaliczył ANI JEDNEGO celnego uderzenia, kiedy sam Lyoto zadał ich, aż 23. Druga runda to kolejna dominacja wynikiem 62-2(ogólny wynik drugiej rundy wg FightMetric). W trzeciej rundzie dla Tito pojawiło się światełko w tunelu kiedy udało mu się zapiąć trójkąt nogami, jednak był zbyt zmęczony, żeby wykończyć Lyoto, który uwolnił się i przeczekał w gardzie obijając Ortiza do końca walki. Mimo iż fani narzekali na zbyt defensywny styl walki Smoka, wielu zawodowców, Rami Genauer z serwisu FightMetric jak i sami komentatorzy UFC wypowiadali się o nim bardzo pochlebnie.

Rami Genauer: „Jeśli widziałeś walkę to zauważyłeś bardzo rzadką sytuację, w której jeden zawodnik nie zdobywa żadnego punktu w całej rundzie. W pierwszej rundzie Tito Ortiz zadał 18 ciosów i próbował dwóch obaleń, ale ani jeden cios czy obalenie nie doszło do celu. W rzeczywistości Ortizowi zajęło 8 minut aby wykonać jakąś ofensywną akcję, którą odczuł przeciwnik. FightMetric nagradza punktami za efektywne oparte na jakości techniki, które docierają do celu. W pierwszej rundzie Machida wypunktował Ortiza 41-0. W drugiej było 62-2 dla Machidy.”

Randy Couture: „ma bardzo interesujący, unikalny styl walki (…) oglądanie jego walk jest intrygujące dla mnie jak dla fana i adepta tego sportu”

Royce Gracie: „to była szkoła strategii”

Tak efektywna walka wrzuciła go w pierwszy rząd zawodników chcących pas. Pozostał mu jeden przeciwnik – niepokonany Thiago Silva, który był znany z agresywnego stylu, nokautującego ciosu oraz mimo iż jego zdolności parterowe wydają się na średnim poziomie w stosunku do innych zawodników UFC, posiadał on czarny pas w brazylijskim jiu-jitsu. Od początku walki Lyoto dominuje. Świetne kopnięcie i dwa kolana na korpus, aż dwie kontry które dochodzą czysto na szczękę i powalają przeciwnika, szybkie dwa powalenia i nokaut w ostatniej sekundzie rundy. Publice mocno spodobała się ta walka i kiedy Lyoto spytał czy zasługuje na title shota, odpowiedziała mocnymi brawami i okrzykami.

No i stało się. Po sześciu zwycięstwach z rzędu w Ultimate Fighting Championship, Machida dostaje title shota wyznaczonego na 98 galę UFC. Po ciągłych zmianach mistrza w wadze półciężkiej, Lyoto trafia na Rashada Evansa, który zdobywa swój tytuł nokautując Foresta Gryffina. Pierwszy raz w historii UFC w walce o pas spotyka się dwóch niepokonanych zawodników. Pierwsza runda jest dość nudna. Rashad znany z wolnych startów mało atakuje, a Machida bez tego nie ma okazji na dobrą kontrę. Dopiero w ostatniej minucie Lyoto zmyla przeciwnika kopnięciem na korpus, a kiedy ten opuszcza gardę, aby się zasłonić uderza lewym sierpem w szczękę przeciwnika ogłuszając go. Machida próbuje wykończyć Rashada na ziemi, ale poza paroma uderzeniami nic nie zdziała, bo zapaśnik szybko wstaje na nogi. Do końca rundy zawodnicy wyprowadzają jedynie parę pojedynczych ciosów. Początek drugiej rundy wygląda podobnie jeśli chodzi o striking. Machida próbuje raz powalić przeciwnika lecz nieskutecznie. Po półtorej minuty kiedy Rashad wyprowadza daleki prawy prosty, Lyoto wykorzystuje czas jaki przeciwnik potrzebuje na cofnięcie ręki i zadaje cztery uderzenia w głowę przeciwnika, ale Evans ostatecznie zmusza go do zaprzestania ataku trzema szybkimi sierpowymi. Znowu chwila skakania i w 90 sekund do końca walki Rashad znów stara się zadać długi cios, ale Smok wyczuwa go i kontruje lewym prostym z całej siły. Evans upada na kolano i kiedy stara się szybko podnieść dostaje kolejny cios na szczękę i spada na deski. Lyoto stara się przygwoździć go do ziemi i wykończyć, ale Rashad jest dobrym zapaśnikiem i mimo ogłuszenia wstaje na nogi, jednak to nie najlepsze wyjście, bo jeszcze ogłuszony w całym zamęcie dostaje czyste ciosy na szczękę. Razem cztery razy kolana uginają mu się po ciosach, a kiedy ostatecznie udaje mu się wstać dostaje około sześć ciosów na szczękę w efekcie czego kompletnie traci świadomość i sędzia musi przerwać walkę.

Tak oto dochodzimy do znanego wszystkim meczu Lyoto Machida v Mauricio Rua na 104 gali UFC. Tej walki nie będę jednak opisywał ponieważ budzi ona wiele kontrowersji. W skrócie jedynie powiem, że Rua obrał taktykę obkopywania nóg karateki, aby spowolnić go, co zmniejszy skuteczność i szybkość kontr. Sam Rua zadał więcej ciosów, ale Machida wygrał dwie wymiany. Sędziowie uznali za zwycięzcę Lyoto wynikiem 3x 48-47 ponieważ „zadawał mocniejsze ciosy i był skuteczniejszym agresorem”. Dodatkowo wielu ludzi, którzy uważają, że Rua wygrał typują inne rundy dla niego, co pokazuje, że był to bardzo wyrównany pojedynek. Ostatecznie większość ludzi przyjęło, że walka była bliska i werdykt mógł pójść w każdą stronę, poza tym nie ma się co bulwersować o tą decyzję, ponieważ już za ponad dwa tygodnie zobaczymy rewanż, gdzie przekonamy się kto jest lepszy. Z pewnością historia Lyoto to dopiero początek, bo właśnie wbił się na szczyt i chce się utrzymać tam bardzo długo, ale czy da radę pokonać raz jeszcze Shoguna? Jeśli tak, to jak długo po tej walce uda utrzymać mu się na podium?

Chief Financial Officer | Shareholder of MMAROCKS. Columnist. Does not avoid political topics. Radical for Capitalism.