Daguir Imavov (11-2-1) pokonał jednogłośną decyzją sędziów Kamila Łebkowskiego (16-6, #2 w Rankingu PL).

Imavov rozpoczął starcie w odwrotnej pozycji i z gardą, którą co chwilę opuszczał. Francuz był bardzo pewny siebie i to on w pierwszych akcjach to on zyskiwał przewagę w stójce. Przez cały czas Imavov znajdował się na środku klatki, Łebkowski natomiast krążył wokół niego i od czasu do czasu starał się atakować rywala. Na 15 sekund przed końcem starcia „Bomba” poszedł po sprowadzenie, Francuz zdążył jednak wstać przed gongiem.

Ataki Łebkowskiego były przez cały czas czytane przez Imavova – bardzo mało ciosów dochodziło do szczęki Francuza. 25-latek po minucie ruszył po sprowadzenie, które mu się udało, zachodząc następnie za plecy rywala. Polak nie był w stanie wybronić ofensywy rywala w parterze. Imavov na minutę przed końcem odsłony był bliski zapięcia duszenia trójkątnego rękoma, jednak Łebkowski uciekł z tej próby.

Świetnie na początku rundy bronił sprowadzeń Kamil Łebkowski. „Bombie” udało się po chwili zejść do parteru i dojść do dosiadu, Imavov szybko jednak z tego wyszedł i Francuz po raz kolejny był w natarciu – tym razem spróbował gilotyny. Do końca walki Imavov kontrolował rywala, udało mu się raz jeszcze obalić przeciwnika i do ostatnich sekund nie wypuszczał Polaka z uchwytu.

Sklep MMARocks

15 KOMENTARZE

  1. Koles ktorego nikt nie znal wczesniej przyjezdza do Polski i rozwala 2 czolowych naszych piorkowych. Takie rzeczy tylko w FEN! Brawo panie Jozwiak! Zastepstwa tez ostatnio sciagaja dobre. Imavov to niech latwi dobrego menago i probuje sie dostac do UFC a nie do jakiegos polskiego zjebanego cyrku… Bomba ma fajny styl dla oka ale marzenia o UFC to juz trzeba porzucic niestety…

  2. FEN to ma pecha, co sobie próbują wypromować na gwiazdę to albo przegrywa albo idzie do KSW :rofl:

    Imo jak mam do wyboru coś takiego, a brazylijskich królów nokautu, to wolę to :fjedzia: