asia_jedrzejczyk

Wyniki oraz relacja z historycznej dla krajowego MMA gali UFC w Berlinie, na której mistrzyni kategorii słomkowej – Joanna Jędrzejczyk – po raz pierwszy bronić będzie posiadanego pasa. Przeciwniczką Polki będzie Jessica Penne.

Karta wstępna rusza o godzinie 18:00, można ją oglądać na UFC Fight Pass. Główna część gali, w tym walka Jędrzejczyk, będzie transmitowana przez telewizję Extreme Sports Channel od godziny 21:00.

Najlepsza zawodniczka kategorii słomkowej, Joanna Jędrzejczyk, bez najmniejszych problemów pokonała w swej pierwszej obronie mistrzowskiego pasa Jessicę Penne. Polka dominowała w każdej z rund, broniąc prób obaleń ze strony rywalki i karcąc ją raz po raz po każdej z nich. Pierwsza odsłona była najbardziej wyrównaną, Jessica starała się skracać dystans i nurkować pod ciosami Joasi – co nawet jej się udawało – lecz zawodniczka olsztyńskiego Arrachionu za każdym razem wychodziła z klinczu, brutalnie karząc Penne łokciami przy zrywaniu uścisku.

Od drugiej rundy walka przemieniła się w istną demolkę – Jędrzejczyk odnalazła rytm i zaczęła marsz po zwycięstwo. Polka pokazała w klatce cały arsenał ciosów i kopnięć, od standardowych prostych przez łokcie, sierpowe – a nawet frontalne kopnięcie, którym trafiła Penne prosto w twarz. Zakrwawiona Jessica, z rozciętym nosem i opuchlizną pod oczami, wyraźnie nie miała pomysłu na walkę, a z każdą upływającą sekundą ubywało jej również woli walki. W ostatniej minucie trzeciej rundy Aśka zagoniła przeciwniczkę pod siatkę, gdzie zasypała ją gradem ciosów. Gdy Jędrzejczyk wystrzeliła kolano, sędzia ringowy – Marc Goddart – uznał, że Penne nie broni się już świadomie i postanowił zakończyć tę „ringową” masakrę.

Weteran japońskiej sceny MMA, Tatsuya Kawajiri, z pewnymi trudnościami pokonał Dennisa Sivera. Pojedynek nie należał do ekscytujących, większa jego część toczyła się w klinczu pod siatką i na ziemi – gdzie Japończyk wyrywał rywalowi kolejne punkty u sędziów. O ile bowiem w pierwszej rundzie Siver dobrze radził sobie z próbami obaleń Kawajiriego, tak ten w drugiej odsłonie przełamał obronę Dennisa, rozpoczynając pewny marsz p zwycięstwo na kartach sędziowskich. Tak też stało się po zakończeniu pojedynku – wszyscy sędziowie zgodnie przyznali dwie rundy dla Japończyka, a tylko pierwsze pięć minut zaliczając na konto jego rywala.

W klasowy sposób rozprawił się Peter Sobotta ze swoim rywalem, Stevenem Kennedim. Polak bardzo agresywnie rozpoczął pojedynek, nacierając na rywala w stójce – po chwili był już jednak przy nogach Kennediego, ściągając go do ziemi. Chwila grapplerskich wymian i Sobotta znalazł się za plecami przeciwnika, a tam w mig założył duszenie. Steven nie miał innego wyjścia niż klepnąć w matę, poddając walkę.

Łukasz Sajewski nie zaliczy debiutu w UFC do najszczęśliwszych walk w karierze. Nick Hein okazał się lepszy od Polaka w każdej rundzie, nie dając mu najmniejszych szans na zwycięstwo. Walka nie należała do atrakcyjnych, obaj zawodnicy stronili od bardziej znaczących akcji opierając się na ciosach prostych, sporadycznych kopnięciach i klinczu pod siatką. Łukasz w pierwszej rundzie nawiązywał walkę z Niemcem, lecz od drugiej odsłony wyraźnie brakowało mu inicjatywy oraz pomysłu na rozegranie pojedynku. Runda trzecia również toczyła się pod dyktando Heina, a desperacki zryw rodaka w ostatnich sekundach boju nie mógł i w żaden sposób nie wpłynął na werdykt sędziów. Ci jednogłośnie zdecydowali o zwycięstwie Heina.

Makwan Amirkhani po raz drugi w UFC zakończył swą walkę w ekspresowym tempie. Tuż po pierwszym gongu obalił Masio Fullena i zaszedł za jego plecy. Z tej pozycji potrzebował kilkudziesięciu sekund na poprawne zapięcie duszenia, który zmusił przeciwnika do poddania walki.

Całkowicie bez respektu podszedł Alan Patrick do mocno bijącego Mairbeka Taisumova, co ostatecznie przypłacił przegraną przed czasem. W pierwszej rundzie Partick szarżował mocno, długie ciosy proste przeplatał próbami obaleń i efekciarskimi obrotowymi technikami. Taisumov odpowiadał na nie ze spokojem – krótkie proste zabarwiał mocnymi kopnięciami na nogi i korpus. Właśnie one przesądziły o werdykcie w kolejnej rundzie. Alan, chcąc obalić, rzucił się do nogi wykrocznej rywala, lecz Taisumov był na to gotowy. Natychmiast wyjął nogę z uścisku, a gdy Patrick powracał do stójki wystrzelił wysokie kopnięcie, które ześlizgnęło się po głowie czarnoskórego zawodnika. Czeczen potrzebował jeszcze kilkunastu sekund, by powalić rywala, i ciosami doprowadzić do przerwania.

Arnold Allen bardzo ładną techniką odklepał w rundzie trzeciej Alana Omera. Po dwóch bardzo aktywnych i przekrojowych rundach zawodnik z Anglii wykorzystał błąd rywala podczas zapaśniczych „przepychanek” w klinczu pod siatką. Uchwycił wówczas głowę Omera, sprowadził go na ziemię – a tam wykończył efektowne duszenie, czym zmusił przeciwnika do poddania.

Pojedynek Niklasa Backstroma i Noada Lahata był prawdziwie chimeryczny – o ile można użyć takiego określenia opisując walkę MMA. W pierwszej rundzie Szwed kompletnie zdominował swojego rywala pracą z gardy: całkowicie zneutralizował Lahata gumową gardą, założył rzadko widywaną w MMA gogoplatę, później zaszedł mu za plecy, skąd przez kilka minut pracował nad duszeniem. Rundę zakończył próbą balachy. Druga odsłona odwrotnie – to Noad Latah przyćmił Backstroma świetną pracą w stójce i celnymi podbródkowymi, a w końcówce zdominował go grapplersko na ziemi – zapinając nawet balachę. Ostatnia runda była najbardziej wyrównana. Szwed obalał, lecz Amerykanin natychmiast sweepował i wstawał. Był przy tym w dalszym ciągu lepszy w stójce. Po trzech rundach dwóch sędziów przyznało zwycięstwo Latahowi, jeden natomiast wypunktował remis, co oznacza, iż Noad Latah wygrał większościową decyzją sędziowską.

Scott Askham już w pierwszej rudzie zdemolował Antonio dos Santosa, kładąc go na deski ciosami dwukrotnie w przeciągu kilkunastu sekund. Po dwóch, nieco badawczych, minutach stójki doprawionej odrobiną klinczu Anglik wystrzelił potężnym lewym podbródkowym w klinczu pod siatką. Cios powalił dos Santosa na deski, lecz Askham nie zdołał od razu wykończyć rywala. Potrzebował jeszcze kilkunastu sekund, by ponownie posadzić dos Santosa na deski – tym razem kolanami, i tym razem ostatecznie.

Nie udał się Piotrowi Hallmannowi powrót do Octagonu. Magomed Mustafaev okazał się lepszy, choć dopowiedzieć należy, że Polak przegrał w najgorszy możliwy sposób – lekarz nie pozwolił mu kontynuować walki. Pierwsza runda rozpoczęła się natarciem Hallmanna, który szarżował w stójce, niestety z marnym skutkiem. Mustafaev był w tej płaszczyźnie wyraźnie lepszy, szybszy oraz bardziej mobilny – i bardzo szybko przejął inicjatywę. Hallmann skutecznie bronił obaleń i klinczował, lecz do połowy rundy to Magomed wygrywał starcie. Szczęście do „Płetwala” uśmiechnęło się w końcówce trzeciej minuty, kiedy rywal poślizgnął się po kopnięciu. Polak zdobył górną pozycję i nie oddał jej już do końca rundy, rozbijając zawodnika z Dagestanu ciosami oraz mocnymi łokciami z góry.
Druga odsłona toczyła się podobnie do adekwatnego momentu z rundy pierwszej. Mustafaev wygrywał w stójce, rozbijając Polaka ciosami prostymi i sierpami – a także łokciami z półdystansu – ten klinczował, i zdobył nawet obalenie. W czwartej minucie sędzia przerwał jednak walkę i wezwał lekarza, ten stwierdził natomiast, że Hallmann nie może kontynuować walki ze względu na sporych rozmiarów rozcięcie lewego łuku brwego. Polak przegrał tym samym przez TKO.

W walce otwarcia lepszy okazał się Taylor Lapilus, pokonując Ulkę Sasakiego przez TKO w rundzie drugiej. Pierwsza odsłona zapowiadała raczej mało emocjonujący pojedynek, którego większą częścią będzie mocowanie w klinczu oraz krótkie akcje pod siatką. Druga runda przyniosła na szczęście zmianę. Lapilus po skutecznym wybronieniu próby obalenia ze strony Sasakiego trafił go mocnym prostym. Cios zachwiał Japończykiem, w odwrocie Sasaki stracił równowagę i upadł. Lapilus nie przepuścił okazji, natychmiast znalazł się obok leżącego rywala i zakończył walkę ciosami.

Walka wieczoru:

Pojedynek o pas kategorii słomkowej
115 lbs: Joanna Jędrzejczyk pok. Jessicę Penne przez TKO (uderzenia pod siatką), 4:22, runda 3.

Karta główna

145 lbs: Tatsuya Kawajiri pok. Dennisa Sivera przez jednogłośną decyzję sędziowską (3x 29-28).
170 lbs: Peter Sobotta pok. Stevena Kennediego przez poddanie (duszenie zza pleców), 2:57, runda 1.
155 lbs: Nick Hein pok. Łukasza Sajewskiego przez jednogłośną decyzję sędziowską (3x 30-27).

Karta wstępna

145 lbs: Makwan Amirkhani pok. Masio Fullena przez poddanie (duszenie zza pleców), 1:41, runda 1.
155 lbs: Mairbek Taisumov pok. Alana Patricka przez TKO (uderzenia w parterze), 1:40, runda 2.
145 lbs: Arnold Allen pok. Alana Omera przez poddanie (duszenie gilotynowe), 1:41, runda 3.
145 lbs: Noad Lahat pok. Niklasa Backstroma przez większościową decyzję sędziowską (28-28, 29-28, 29-28).
185 lbs: Scott Askham pok. Antonio dos Santosa Jr.’a przez TKO (uderzenia w parterze), 2:52, runda 1.
155 lbs: Magomed Mustafaev pok. Piotra Hallmanna przez TKO (interwencja lekarza), 3:24, runda 2.
135 lbs: Taylor Lapilus pok. Ulkę Sasakiego przez TKO (uderzenia w parterze), 1:26 runda 2.

Jakub Bijan
FREESTYLE || GRECO