James Vick, który podczas gali UFC Fight Night 135 zmierzy się z Justinem Gaethje, nie szczędził do tej pory rywalowi gorzkich słów, twierdząc że Gaethje nie zasługuje na swoje miejsce w rankingu organizacji UFC.

Lubię patrzeć jak walczy, bo ma wielkie serce, ale nie ma wielkich umiejętności. Nie ma wielkiego talentu. Jest zawodnikiem kategorii „B”. On nie powinien być nawet w pierwszej dziesiątce rankingu. On jest cholernym workiem treningowym, który nabił swój rekord na zawodnikach klasy „B” poza organizacją UFC.

Wygląda jednak na to, że mimo opowiadania takich rzeczy, Vick zdaje sobie sprawę, że to dzięki Justinowi otrzymał szansę wystąpienia w walce wieczoru, o czym powiedział otwarcie w rozmowie z serwisem Bloodyelbow.

Wierzcie lub nie, ale mimo, że obrzucamy się błotem, szanuję go i jestem mu wdzięczny. Jestem mu naprawdę wdzięczny za wzięcie tej walki. Gdyby on tego nie zrobił, nie wystąpiłbym w walce wieczoru. Jestem w 100% tego świadomy. Nikt inny nie chciał ze mną walczyć. Szczęśliwie Gethje jest prawdziwym wojownikiem i wziął starcie ze mną.

9 KOMENTARZE

  1. Szanuję go i jestem mu wdzięczny – James Vick o Justinie Gaethje

    Wierzcie lub nie, ale mimo, że obrzucamy się błotem, szanuję go i jestem mu wdzięczny. Jestem mu naprawdę wdzięczny za wzięcie tej walki. Gdyby on tego nie zrobił, nie wystąpiłbym w walce wieczoru. Jestem w 100% tego świadomy. Nikt inny nie chciał ze mną walczyć. Szczęśliwie Gethje jest prawdziwym wojownikiem i wziął starcie ze mną.

    To po cholerę się obrzucać wyzwiskami? Nie rozumiem czemu zawodnicy nieustannie próbują na siłę się napinać między sobą. Nie niesie to ze sobą absolutnie nic…

  2. To po cholerę się obrzucać wyzwiskami? Nie rozumiem czemu zawodnicy nieustannie próbują na siłę się napinać między sobą. Nie niesie to ze sobą absolutnie nic…

    Wg mnie Vick zdaje sobie sprawę, że do tej pory nie był jakimś tam ulubieńcem fanów więc chce sprzedać tę walkę, co jest zrozumiałe.

    Sam na konferencji mówił, że będzie z jego strony trochę więcej trash talku i wyzywania innych zawodników do walk.

  3. :crazy: Burger logic , to jest promowanie walki ?

    No to jest raczej no brainer, że walką zainteresuje się więcej ludzi, jak jest jakiś beef.

  4. No to jest raczej no brainer, że walką zainteresuje się więcej ludzi, jak jest jakiś beef.

    :rainbowvomit: na taki beef

  5. Czym się różni zawodnik kategorii B od zawodnika klasy B?

    Hamerykanie lubią kategoryzować ludzi, a w szczególności sportowców. B-level fighter, B-level athlete i temu podobne bzdury.

    W szczególności lubią to robić uzależniając to od kasowości danego sportu.

    Czyli szczytowe osiągnięcia rodzaju ludzkiego wędrują do koszykówki albo futbolu amerykańskiego, a odpady do mniej kasowych sportów takich jak sztuki walki. Nie zapominajmy też, że im większe tym lepsze…

    Akurat BE lubi tego typu filozofię, bo w samych swoich zapowiedziach walk, lubią o tym wspominać, czyli kto jest "lepszym atletą" ( a zazwyczaj jest nim sportowiec merykański).

    Ostatni przykład z krajowego podwórka to artykuł na temat gali w Calgary, gdzie Jędrzejczyk pośrednio została nazwana tam beztalenciem, ponieważ stwierdzono tam, że Tecia Torres jest dużo lepszą "atletką" jak Joanna, a ta nadrabia umiejętnościami. Czyli domyślnie nasza to fizyczne cudo, zagraniczna zwykły rzemieślnik, która nadrabia ciężką pracą…:beczka:

    Zresztą to ich choroba od bardzo dawna, wystarczy posłuchać sobie komentatorów z walki Bowe/Gołota 1, gdzie z początku były smichy chichy jaki to Andrew wyrobnik i wolny, co było potem…:lesnarhappy:

    Najlepsza beka ostatnio to była jednak po tym jak Oleksiejczyk zgwałcił Khalila…:lesnarhappy:, pogromcę Gokhana

    Zawodnicy czytają portale branżowe, naczytają się takich pierdół, i pierdolą podobnie.

  6. Wierzcie lub nie, ale mimo, że obrzucamy się błotem, szanuję go i jestem mu wdzięczny.

    Obrzucamy? To tylko Ty rzucasz błotem w Justina, on miał to w dupie.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.