Drwal

(Fot. Michał Biel / MMARocks.pl) Wyniki i relacja będą aktualizowane na bieżąco w środku posta.

Sensacja wisiała w powietrzu, kiedy Delson Heleno był uczepiony za plecami Tomasza Drwala i walczył najpierw o duszenie, a później – gdy zawodnicy zbliżyli się do maty – o dźwignię łokciową. Do takiej sytuacji doszło już na początku pojedynku, kiedy po serii badawczych ciosów walka przeniosła się pod siatkę, a tam Brazylijczyk zaszedł za plecy naszego rodaka. Doświadczenie krakowskiego „Goryla” okazało się jednak kluczem do wygranej, Tomek bez zbędnych emocji przeczekał atak rywala, a kiedy tylko zdołał wyjąć rękę z pułapki, natychmiast zaatakował ciosami z góry – które pozbawiły rywala przytomności.

Najmniejszych problemów nie miał Michał Kita z odprawieniem Mike’a Wessela. Po pierwszej, badawczej minucie zawodnik Masakra Team efektownym rzutem przeniósł walkę na ziemię, gdzie zadał kilka lekkich ciosów, po czym bez zbędnego uporu pozwolił rywalowi wstać – kontrolując go jednocześnie zza pleców. To właśnie z tej pozycji, wyprowadzonym pod pachą rywala ciosem, Polak powalił Amerykanina i z góry, dwoma mocnymi ciosami chwilowo pozbawił go świadomości.

Martin Fouda od samego początku pokazał Mariuszowi Cieślińskiemu, gdzie będzie toczyć się ich pojedynek. Szwed bez żadnego problemu potrafił skracać dystans i z klinczu, potężnymi wyniesieniami, obalać mistrza stylów uderzanych do parteru. Zgodnie z przewidywaniami, na ziemi Cieśliński był całkowicie bezradny, spędzając kolejne minuty na plecach i przyjmując ciosy wyprowadzane przez Foudę. Również w drugiej rundzie, mimo bardziej stanowczej ofensywy, Polak nie zdołał utrzymać pojedynku na nogach. Zdecydowanie brakowało mu skutecznych obron obaleń i boksu na wstecznym. Mimo że po jednej akcji Cieśliński znalazł się nawet w parterze w górnej pozycji, skąd zadał kilka celnych ciosów, to ostatecznie cała sekwencja zakończyła się przetoczeniem i górną kontrolą ze strony Szweda. W końcówce rundy uświadczyliśmy nieco wymian w stójce, lecz całość zwieńczona została skutecznym sprowadzeniem. Ostatnia runda nie wyszła poza powyższy schemat. Fouda dążył do obaleń, a Cieśliński nie miał na te próby żadnej odpowiedzi. Jedynie interwencja sędziego ringowego, który przywracał walkę do stójki po braku aktywności w parterze, dawała wrocławskiemu kickbokserowi nadzieję odwrócenia sytuacji. Realne szanse przełamania beznadziejnej sytuacji nastąpiły w połowie ostatniej odsłony, kiedy Mariusz trafił zmęczonego przeciwnika mocnym kolanem na korpus, a później – po przerwie spowodowanej rozcięciem Polaka – zaczął efektowną szarżę w stójce. Na sam koniec pojedynek, zgodnie z wcześniejszą tradycją, po raz kolejny trafił na ziemię, a tam z dosiadu Fouda dotrwał do końca – po raz kolejny udowadniając, że MMA jest bardzo trudnym sportem i nawet tak wybitne osiągnięcia w sportach uderzanych nie gwarantują sukcesu wewnątrz ośmiokątnej klatki. Wybitne kickbokserskie umiejętności Cieślińskiego zostały całkowicie zniwelowane przez obalenia i parterową kontrolę Martina Foudy.

Przepięknym pokazem grapplingu rozpoczęła się walka Bartosza Fabińskiego z Wendersem Carlosem da Silvą – i to od góry aż do samego dołu. Najpierw Polak efektownym wyniesieniem obalił Brazylijczyka, ten jednak bardzo szybko powrócił do stójki i sam zaatakował niesłychanie efektownym rzutem wprost z judo. Na ziemi podopieczny Roberta Jocza nie zamierzał zbyt długo spędzać na plecach, przetoczył da Silvę i po ustabilizowaniu górnej pozycji zaczął zadawać firmowe ciosy łokciami. Zawodnik z Kraju Kawy efektownie zmienił pozycję na górną i do samego końca rundy kontrolował przeciwnika z góry.
Druga runda, to już kompletna dominacja Brazylijczyka w walce na chwyty. Z klinczu przy siatce przeszedł do brabo, które później próbował wykończyć na ziemi – całość akcji trwała dobre kilkadziesiąt sekund i tylko niedokładnie dopięta technika ocaliła Fabińskiego przed utratą przytomności. Polak ocknął się w trzeciej rundzie, jednak zrobił zbyt mało, by wygrać nawet samą rundę – nie mówiąc już o całej wale.

Badawczo rozpoczął się otwierający transmisję w TVN Turbo pojedynek Damiana Milewskiego z Tyagiem Moreirą. Obaj zawodnicy postanowili walczyć w stójce, gdzie mogliśmy obserwować wymiany bokserskie ze sporadycznym użyciem technik nożnych – głównie ze strony Polaka. Druga odsłona toczyła się już w znacznie mocniejszym tempie: Brazylijczyk odnalazł swój zasięg i od początku trafiał podopiecznego Tomasza Drwala ciosami prostymi. Milewski przełamał się w połowie rundy, kiedy skontrował oponenta sierpowym, który mocno zachwiał Moreirą. Od tego momentu Polak nieznacznie prowadził walkę niskimi kopnięciami aż do momentu gongu kończącego drugie pięć minut. W trzeciej rundzie szala zwycięstwa przechyliła się na stronę przyjezdnego, który był aktywniejszy i, przede wszystkim, bardziej skuteczny w wymianach. Ostatecznie sędziowie po trzech rundach większością głosów przyznali zwycięstwo Moreirze.

Walka wieczoru:

84 kg: Tomasz Drwal pok. Delsona Heleno przez TKO, runda 1.

Główna karta:

120 kg: Michał Kita pok. Mike’a Wessela przez TKO (Uderzenia w parterze), 2:14, runda 1.
61 kg: Martin Fouda pok. Mariusza Cieślińskiego przez jednogłośną decyzję (2x 30-27, 30-28).
84 kg: Wendres Carlos da Silva pok. Bartosza Fabińskiego przez jednogłośną decyzję (2x 29-28, 30-27).
77 kg: Tyago Moreira pok. Damiana Milewskiego przez większościową decyzję (29-29, 2x 30-29).

Pozostałe:

120 kg: Jacek Czajczński pok. Szymona Bajora przez większościową decyzję (29-29, 30-28, 30-29).
93 kg: Tomasz Kondraciuk pok. Łukasza Klingera przez KO (prawy sierp), runda 1.
120 kg: Tomasz Kowalkowski pok. Grzegorz Janusa przez jednogłośną decyzję (2×30-25, 30-24).
77 kg: Michał Michalski pok. Pawła Obrzuta przez jednogłośną decyzję (2x 30-28, 30-27).

Chief Financial Officer | Shareholder of MMAROCKS. Columnist. Does not avoid political topics. Radical for Capitalism.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.