Dziewięć lat temu (8 sierpnia 2009 r.), podczas gali UFC 101: Declaration doszło do niezwykle ciekawej walki pomiędzy Andersonem Silvą, ówczesnym mistrzem wagi średniej i Forrestem Griffinem. Starcie to odbyło się w limicie kategorii półciężkiej, w której Silva miał okazję już walczyć z Jamesem Irvinem. Ponowne pójście wagę wyżej miało być dla Brazylijczyka poważnym wyzwaniem, ale jak się okazało, Silva całkowicie zdeklasował Griffina i zakończył pojedynek nokautem już w pierwszej rundzie.

14 KOMENTARZE

  1. klasyk :rofl::rofl::rofl: Forrest ma u mnie mega props za dystans do siebie 😆 Podobno Forrest jak widzi gdzies Andersona to ucieka 😆

    "You slow slow white boy… and then he punched me"

    "I felt like some kid trying to wrestle his dad"

  2. Gdyby forest miał ten cal czy półtora więcej zasięgu to mógłby zrobić to co Łajdman.

    A gdyby miał pierdolnięcie jak Ngannou to mógłby zrobić to samo co Ngannou Overeemowi.

    No litości, cała sztuka tutaj właśnie polegała na tym, że Anderson idealnie wyczuwał zasięg Griffina i dzięki temu go ośmieszał. W starciu z Krzysiem stracił trochę szybkości, zabrakło tego wyczucia i padł.

  3. A gdyby miał pierdolnięcie jak Ngannou to mógłby zrobić to samo co Ngannou Overeemowi.

    No litości, cała sztuka tutaj właśnie polegała na tym, że Anderson idealnie wyczuwał zasięg Griffina i dzięki temu go ośmieszał. W starciu z Krzysiem stracił trochę szybkości, zabrakło tego wyczucia i padł.

    Dzięki, że mi wytłumaczyłeś. Teraz będę wiedział.

  4. Nie zapomne jaki zdziwiony bylem ogladajac ten pojedynek, myslalem ze byly champ pokaze ze Silva moze rzadzic w MW a szczena opdala w chuj… Ta walka pokazala ze Anderson to GOAT

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.