Sześć lat temu (5 lutego 2011 r.) Anderson Silva stanął do swojej ósmej obrony tytułu mistrzowskiego UFC w wadze średniej. Podczas gali UFC 126 zmierzył się z Vitorem Belfortem i już w pierwszej rundzie pojedynku, po pięknym frontalnym kopnięciu i ciosach w parterze, zakończył walkę przez nokaut. Dla Silvy, który wówczas był niepokonany od prawie pięciu lat była to 30 wygrana walka w karierze.

 

16 KOMENTARZE

  1. Demoluje? Ja chyba pamiętam inną walkę. Wyjebał mu po prostu fronta i Go zabił. Do tego kopnięcia tam nawet ciosy nie padały.

  2. Demoluje? Ja chyba pamiętam inną walkę. Wyjebał mu po prostu fronta i Go zabił. Do tego kopnięcia tam nawet ciosy nie padały.

    Kartka z kalendarza: Anderson Silva wyjebuje fronta i zabija Vitora Belforta

  3. To co wyprawiał Anderson w tamtych czasach to była magia, cieszmy się, że dane nam było interesować się MMA w jego erze, taki fighter może się już nie trafić.

  4. To co wyprawiał Anderson w tamtych czasach to była magia, cieszmy się, że dane nam było interesować się MMA w jego erze, taki fighter może się już nie trafić.

    Wybitny geniusz. Szkoda, że tak przypajacował w walce z Weidmanem :siara:

  5. To co wyprawiał Anderson w tamtych czasach to była magia, cieszmy się, że dane nam było interesować się MMA w jego erze, taki fighter może się już nie trafić.

    conor lepiej balansuje i ma mocniejszy cios

  6. Wybitny geniusz. Szkoda, że tak przypajacował w walce z Weidmanem :siara:

    W rewanzu nie pajacowal i tez byl słabszy

    Na tym pajacowaniu oparty byl jego styl m.in.

  7. To co wyprawiał Anderson w tamtych czasach to była magia, cieszmy się, że dane nam było interesować się MMA w jego erze, taki fighter może się już nie trafić.

    Conor.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.