
Jest sporo karier w MMA, które fani mogliby nazwać jako rozczarowujące pod kątem sportowym. Wielu wymieniłoby tutaj Mameda, który nigdy nie zaryzykował i nie poszedł do UFC. Jednak tak samo o zmarnowanym potencjale można mówić odnośnie Roberto Soldicia.
Od razu zaznaczam, że chodzi tylko i wyłącznie o karierę sportową. Oczywistym jest, że zarówno Mamed, jak i Roberto finansowo są solidnie ustawieni. Z biznesowego punktu widzenia podjęli więc najlepsze decyzje. Jednak tak, jak ludzie mają prawo do swoich wyborów, bo nikt za nikogo życia nie będzie przechodził – tak fani dyscypliny mają prawo ocenić, czy sportowo te decyzje się bronią. Popularność idzie w parze z zarobkami, a tę popularność tworzą ludzie, którzy oczekują od danego zawodnika wzniesienia się na wyżyny sportu. W imię zasady: ja cię wspieram, zarabiasz na mnie, nie mogę niczego wymagać, ale mam prawo do krytyki. Dlatego dziś ocenię karierę Roberto Soldicia – największego zmarnowanego talentu „naszego” podwórka.
Roberto dał się poznać rodakom równo osiem lat temu. Chorwacki RoboCop wszedł na zastępstwo za Dricusa Du Plessisa, który musiał wycofać się ze starcia z Borysem Mańkowskim z powodu naderwania więzadeł. Choć w notce prasowej był określany jako „bardzo niebezpieczny”, eksperci spisywali go na straty i pożarcie przez doświadczonego mistrza KSW. Kurs na zwycięstwo Chorwata wynosił bowiem aż 3,55, co czyniło go mocnym underdogiem. To co zobaczyliśmy w czasie tej walki dało nam jasny pogląd, że Roberto żadnym wapniakiem nie jest i mało kto będzie w stanie mu zagrozić w stójce. To był pogrom, po którym Borys już nigdy nie odzyskał pasa.
KSW miało takie szczęście, że w tamtym okresie zakontraktowali dwóch gigantów w kategorii półśredniej: Soldicia i Dricusa. W konfrontacji tych dwóch jest dziś 1-1. Było jasne, że te dwie maszyny do zabijania wkrótce pójdą w świat. Du Plessis odszedł szybko do UFC a Roberto chwilę jednak zabawił w polskiej organizacji. Zdobył nawet drugi pas mistrzowski i gdy pojawiła się opcja pójścia śladem swego rywala z Republiki Południowej Afryki, zacytuję klasyka: SOLDIĆ WYBRAŁ STRIKEF… ONE.
I tutaj dochodzimy do sedna, jak bardzo była to zła decyzja (pod kątem sportowym – przypominam). Roberto odrzucił ofertę UFC i poszedł do Azji, argumentując swój transfer tym, że teraz może być mistrzem nie tylko MMA, ale i Kickboxingu czy Muay Thai. Podjudzał jeszcze nastroje tekstami, takimi jak: „Wiecie, co działo się z gwiazdami UFC, gdy przechodzili do ONE?”. Jak to się skończyło?
Rok 2022 – Przejście do ONE
Rok 2025 – Soldić walczył trzy razy, z czego tylko raz wygrał
Jeśli przypomnieć sobie, jaki to był killer, jak wiele w nim pokładano nadziei, jakim był bohaterem dla Chorwatów i jak Polacy go cenili, no to… katastrofa. Trzy lata, zero znaczących sukcesów, brak walk, proszenie się jak robak o jakiekolwiek zestawienie. Roberto w Q-A z fanami na pytanie co sądzi o swoich wyborach życiowych: Z gościa, który miał przejść do UFC do gościa, który obija 50-latka – odpowiedział: Jestem teraz w ONE i czekam na kolejną walkę ponieważ niedawno miałem jedną. A co do boksu to ONE pozwoliło mi stoczyć walkę w tej formule. Nie mam zamiaru walczyć w UFC za 50 tysięcy dolarów i musieć pracować jako kelner w soboty by zarobić na obóz przygotowawczy.

Roberto tym pytaniem był ewidentnie sfrustrowany, odpowiedział zaczepnie, wyszydzając konkurencję i ich „małe” pensyjki. No tylko każdy wie, że te 50 tys. dolarów szybko mogłoby się przerodzić w setki tysięcy czy nawet miliony dolarów, o czym najdobitniej świadczy przecież przykład Dricusa du Plessisa! Ten „nieco gorszy” z duetu Dricus-Roberto (bo zawsze był underdogiem w starciach z Roberto) przecież został mistrzem UFC! Jego zarobki pewnie z początkowych kilkudziesięciu tysięcy dolarów, przeobraziły się w setki tysięcy! No, tylko trzeba było zaryzykować – Soldić tego nie zrobił, a teraz choć jest obłowiony kasą, to tkwi w sportowym limbo. Ciężko zresztą nawet tę odpowiedź traktować poważnie od kogoś kto przechwalał się, że w krótkim czasie osiągnąłby TOP 10 w UFC. Nikt w TOP 10 na pewno nie zarabia 50 tysięcy dolarów, dorabiając jako kelner – no, ale jakaś narracja musi być, swojego wyboru trzeba bronić.
Fani oczywiście byli bardzo zawiedzeni po decyzji Soldicia. Najczęściej pojawiały się komentarze w stylu „Wiadomo że wybrał One FC ze względu na koks w organizmie” czy „Poziom wyżej niż KSW, poziom niżej niż UFC. Szkoda, ale koks i kasa wygrały”. Po latach nic się nie zmieniło. Na zagranicznych forach morale odnośnie wyboru Roberto było równie niskie. Na reddicie, najpopularniejsze komentarze z ostatnich miesięcy, to:
Został znokautowany przez Kadestama w 2023, miał jedną waleczkę od tego czasu. Naprawdę to hańba, że nie mogliśmy go zobaczyć w mega ciekawych zestawieniach w średniej czy półśredniej UFC. Teraz to już lepiej jakby poszedł do Oktagonu, do którego pewnie nie przejdzie, bo nigdy nie uwolni się od kontraktu ONE.
—
ONE go całkowicie zaprzepaścił. Co za marnotrawstwo. Jest widowiskowo walczącym zawodnikiem i ma dynamit w łapach, tylko nie walczy wystarczająco często.
—
Miał dwie walki od grudnia 2022, co za tragiczne marnotrawstwo jego prime’u.
—
Popełnił ogromny błąd wiążąc się z ONE. Obiecali mu mnóstwo walk i świetne wypłaty a potem ich inwestorzy mieli już dość trwonienia pieniędzy. Mógł być gwiazdą UFC. Półśredni, który nokautuje rywali. Bez problemu byłby w TOP 10 kategorii.
—
ONE ssie jeśli chodzi o MMA. Roberto błagał o walki. Po znokautowaniu Dagiego, prosił o kolejny bój a oni pozwolili mu boksować w Polsce.
Ile Roberto Soldić zarabia w ONE? Mowa nawet o 500 tys. dolarów za walkę. To był gigantyczny kontrakt dla ONE, a kompletnie nie wykorzystali potencjału Chorwata. Dodatkowo już w 2022 większość artykułów o tej organizacji to były nagłówki w stylu: „Katastrofalna sytuacja finansowa ONE FC – milionowe straty”. Nic więc dziwnego, że w zasadzie to nie stać ich na wypłatę Soldicia i nie są skorzy do często dawania mu zarobić. Nie było roku, gdzie u nas na portalu nie byłoby artykułu Jacka Łosaka, podsumowującego krytyczną sytuację ONE na rynku.
Milionowe straty One Championship rosną
Organizacja One z potężną finansową stratą
ONE wydało tyle forsy z nadzieją, że wielki Roberto Soldić przyczyni się do zmniejszania straty, tymczasem po trzech latach, Chorwat ma bilans 1-1-1. Z czego debiut zawiódł (szybkie NC), druga walka zawiodła (przegrana króla nokautów przez nokaut) a trzecia była tym, czego wszyscy oczekiwali (ale o trzy lata za późno, kiedy to Roberto zdążył już ostygnąć w sercach fanów).

Ta częstotliwość walk, nie tylko jest zawodem dla obserwujących ONE czy kibiców samego Roberto, ale i dla samego zawodnika. Jasne, można powiedzieć, że i tak jest już milionerem, nawet po tym nieszczęsnym i nędznym 1-1-1. Natomiast trzeba pamiętać, że Soldić nadal jest sportowcem i to bardzo młodym sportowcem! Podejrzewam więc, że wciąż ma duże ambicje. Jeśli nie UFC, to chociaż chciałby pokazać, że nadal jest takim killerem, jakim był przed ONE. I co? I pauzuje na ławce rezerwowych, to musi być frustrujące. Po pierwszej przegranej prosił się o walkę, publicznie oznaczał organizację i Chatriego Sityodtonga, ale koniec końców siedział bezczynnie 21 miesięcy (sic!), zanim dano mu na odbudowę Dagiego Arslanalieva – zawodnika z bilansem 9-2, który nie walczył od trzech lat (tak, bój z Soldiciem był dla niego pierwszym zawodowym starciem od trzech lat!). Przecież to jest kpina. Po pokonaniu losowego Turka, Roberto Soldić ZNÓW musi się prosić jak robak o kolejną walkę. Pół roku minęło od tego pięknego zwycięstwa – nic, cisza. Znowu trzeba uderzyć w media społecznościowe, oznaczając ONE, a nuż przeczytają i się zlitują. To jest tempo bawiącego się MMA Mariusza Pudzianowskiego czy będącego na emeryturze Mameda Khalidova.
Roberto Soldić w ONE to irytujące przeżycie dla wszystkich:
Dla fanów – bo jakby był w UFC, to by walczył często i z silnymi zawodnikami.
Dla ONE – bo płacą gościowi majątek a on nie dowozi.
Dla Roberto – bo choć się bogaci, to marnuje sportową młodość.
I wracając do Roberto, nawet jeśli jest bogatym byczkiem, to nie wierzę, że stracił zapał i chęć rywalizacji. Dla wielu zawodników to uzależnienie, sposób na życie, po prostu pasja. Setki zawodników przechodzi na emeryturę, po czym wraca, bo czują ogromną pustkę, ziejącą w sercu. Rywalizacja jest wszystkim, a już w szczególności dla takiego młodego dzika, którego wszyscy wychwalali pod niebiosa. Historia Roberto Soldicia to historia zmarnowanej kariery, gdzie zawodnik połakomił się na gigantyczną kasę, ale składając w ofierze zapisanie się na sportowych kartach historii. Biznesowo dobra decyzja, sportowo tragiczna. Dricus Du Plessis i Roberto Soldić startowali z dokładnie tego samego pułapu. Różnica jest taka, że Dricus zyskał nieśmiertelność: zdobył, obronił pas UFC, walczył z najlepszymi (Khamzat Chimaev, Sean Strickland, Israel Adesanya, Robert Whittaker) – Natomiast Roberto Soldić ma tylko te dwa pasy KSW, które udało mu się zdobyć 4-8 lat temu.

Na koniec tego artykułu warto zahaczyć jeszcze o walkę na FAME z Tomaszem Adamkiem. Roberto Soldić był tak spragniony rywalizacji, że wrócił do Polski na walkę w formule, w której nie walczył od ośmiu lat. To najlepiej podsumowuje jego angaż z tą fenomenalną organizacją ONE, która kupiła Soldicia i w sumie nie wie co z nim zrobić. Gdyby jeszcze dawała mu walczyć, ale niestety, jest za drogi na częstą eksploatację. O Roberto Soldiciu jest cicho, a gdy jest głośno, to za sprawą narzekań na drogę, którą wybrał. Kiedy następna walka? Być może będzie rekord i Roberto Soldić zawalczy dwa razy w ONE w tym samym roku.



























56 komentarzy (poniżej pierwsze 30)
...wczytuję komentarze...
BAMMA Welterweight
BAMMA Heavyweight
BAMMA Bantamweight
UFC Light Heavyweight
Legacy FC Flyweight
KSW Heavyweight
Shark Fights Heavyweight
BAMMA Heavyweight
Vale Tudo Open
BAMMA Heavyweight
EFC Africa Bantamweight
Brutaal Bantamweight
UFC Middleweight
Vale Tudo Open
Legacy FC Lightweight
BAMMA Welterweight
BAMMA Welterweight
UFC Heavyweight
Loża Szyderców
Bellator Middleweight
ONE FC Super Heavyweight
Legacy FC Featherweight
Loża Szyderców
ONE FC Lightweight
Vale Tudo Open
Legacy FC Lightweight
ONE FC Super Heavyweight
Jungle Fight Bantamweight
Dołącz do dyskusji na forum <a href="https://cohones.mmarocks.pl/threads/81961/">Cohones →</a> lub komentuj na <a href="#respond">MMARocks.pl →</a>