
Projekt Fighter dobiega końca. Za nami piąty odcinek, w którym odpadły dwie kolejne osoby, a także poznaliśmy dwóch półfinalistów. Wiemy tez, że w szóstym, finałowym odcinku, dojdzie w końcu do walk uczestników.
SPRAWDŹ OPISY POPRZEDNICH ODCINKÓW:
Piąty odcinek rozpoczął się od wytypowania najsłabszych uczestników. Trenerzy wskazali dwie osoby, które dołączyły do nominowanych do eliminacji, czyli Artura Sargsyana i Jessici Kusz.
– Wanesa. Ty chowałaś się cały czas za workiem. Jako jedyna osoba czułem troszeczkę, że starasz się nas ominąć, jakby nas nie było, albo za naszymi plecami to robić i to widać było. Oceniając matę, najsłabiej szło na macie Arturowi i Dominikowi Zadorze, bo nie oszukujmy się, to nie jest wasza płaszczyzna. Za tę matę jesteście nominowani. Jeżeli chodzi o drugą parę, która jest nominowana, to Wanesa i Jessica. Najgorzej wam szło na tej macie. Technicznie, w technicznym aspekcie, żeby było jasne – powiedział Arbi Shamaev.
Wobec tego z programu w piątym odcinku odpadną Wanesa Kania lub Jessica Kusz oraz Artur Sargsyan lub Dominik Zadora.
Uczestnicy wrócili do domu. Mogliśmy usłyszeć ich wypowiedzi odnośnie nominacji do eliminacji. Dominik Zadora był mocno zaskoczony, gdyż myślał, że oceniany będzie bardziej całokształt, a nie poszczególne elementy czy parter, w którym nie ma doświadczenia.
Kolejne minuty poświęcone były Karolinie Gackowskiej, która wspominała i opowiadała o Krystianie Wilczaku, czyli jej parterze, który odpadł z programu w trzecim odcinku. Następnie Dominik Wydra opowiedział o swojej partnerce, Marcie Błoch. Dowiedzieliśmy się więcej o ich związkach oraz tym, jak poznali się ze swoimi drugimi połówkami.
Sporo dowiedzieliśmy się także o Zadorze, który został zapytany przez Kanię, czy miał jakieś problemy nerwowe.
– Nie, bardziej z narkotykami. Smutki zapijałem w whisky i waliłem kokę.
– Moja kariera w sporcie bardzo się rozwinęła dzięki trenerowi. No i też bardzo mocno był zaangażowany też wychowawczo i pełnił rolę trochę ojca, którego później już mi de facto brakowało.
– No i bardzo mocno to przeżyłem. A drugi moment taki był, kiedy się okazało z tym kręgosłupem…
– Jeden kręg nie był w ogóle przymocowany do kręgosłupa i tylko mięśnie go trzymały.
– Co przygotowania to przesuwasz grancie tego bólu. Ja w końcu tak przesunąłem, że zrobiłem taki stan zapalny, że zblokowało mi plecy, odcięło mi nogi i obudziłem się w zaszczanym łóżku.
Trzeba przyznać, że dobre i mocne to były fragmenty. Mogliśmy poznać uczestników od strony emocjonalnej, co powinno też być pewnym trzonem tego typu programów. Całość trwała jednak zaledwie kilka minut.
Płynne przejście do następnego dnia, a tam uczestników czekała eliminacja. Tym razem zawodnicy nie dyskutowali wcześniej o tym, na kogo będą głosować. Do eliminacji przeszliśmy więc teoretycznie bez żadnej podbudowy.
Jessica Kusz wskazała Wanesę Kanię (1) i Dominika Zadorę (1): Na początku poproszę ciebie Wanesa. Głosuję na ciebie, bo głupio też na siebie zagłosować, ale też uważam, że przez ostatnie zadania pokazałam klasę, pokazałam swój charakter, pomimo różnych tam trudności. Uważam, że jeszcze powinnam zostać. | Chodź Dominik. No Artur pokazał, że jednak czasem potrafi się opanować. Ty jesteś już doświadczony. Miałeś swój peak. Artur się dopiero rozkręca i tak wiem, że jeszcze nie raz zawojujesz, więc tak wybrałam.
Wanesa Kania wskazała Jessicę Kusz (1) i Artura Sargsyana (1): Nie mam dużego wyboru, nie zagłosuję na siebie, więc wybieram Jessicę. | Będzie to Artur.
Artur Sargsyan wskazał Wanesę Kanię (2) i Dominika Zadorę (2): Ja może zacznę od pań. Myślę, że Wanesa nie będziesz zaskoczona, że wybiorę ciebie, ponieważ z Jessicą od początku jestem razem w parze i jestem bardzo lojalną osobą i od początku mówiłem, że będę stał za Jessicą murem. | Chodź Dominik, zapraszam cię. Niech wygra lepszy, jak to się mówi.
Dominik Zadora wskazał Jessicę Kusz (2) i Artura Sargsyana (2): Zacznę od dziewczyn. Jessi, zapraszam. Mój głos oddaję po prostu tobie, ale to nic personalnego. | Zapraszam. No to co, ja to samo. Na siebie nie zagłosuję.
Zofia Rybicka wskazała Wanesę Kanię (3) i Dominika Zadorę (3): A więc tak, jeśli chodzi o kobiety, to ty Wanesa podczas poprzednich eliminacji zagłosowałaś na mnie, argumentując to tym, że poleciały mi łzy przy zadaniu. Natomiast mimo wszystko wszystko wykonałam je prawie w całości. Wyszłam poza strefę swojego komfortu. Wydaje mi się, że ty na wczorajszych zadaniach tego nie zrobiłaś i gdzieś nie chciałaś walczyć do końca, więc taki jest mój wybór. | Jeżeli chodzi o mężczyzn, no to Artur to ziomal, więc nie mogłabym niestety na niego zagłosować, dlatego wybieram ciebie Dominik.
Karolina Gackowska wskazała Wanesę Kanię (4) i Dominika Zadorę (4): Patrząc Wanesko, że jesteśmy z tego samego świata zapaśniczego, gdzieś zabolało mnie to, że po prostu zaczęłaś w tej drugiej rundzie odpuszczać. Zaczęłaś wstawać przy tej piłce. | Jeżeli chodzi o panów, naprawdę obydwoje was bardzo polubiłam, z każdym miałam możliwość porozmawiać. Ale Artur trochę się zrehabilitował. Pokazał, że jeszcze chce trochę powalczyć.
Cyprian Wieczorek wskazał Jessicę Kusz (3) i Dominika Zadorę (5): Myślę, że nikogo tutaj nie zaskoczę, jeśli chodzi o dziewczyny, to wybieram ciebie Jessica. | Tutaj na pewno podejdę do panów bardziej taktycznie. Wybieram ciebie Dominik.
Program opuścił już więc na pewno Dominik Zadora.
Dominik Wydra wskazał Wanesę Kanię (5) i Dominika Zadorę (6): Moja droga czwórko, jesteśmy już na takim etapie w programie, że trzeba zacząć myśleć o sobie i swojej dupie, więc zacznę na razie od pań. Jessica pokazała mi charakter przy wnoszeniu manekina i na wczorajszym treningu dała z siebie 110 procent i przekroczyłaś tę granicę. Wanesa ty wczoraj też miałem wrażenie, że trochę odpuściłaś, dlatego nominuję ciebie. | Przechodząc do panów, Dominik nominuję ciebie. Nominuję ciebie dlatego, że jesteś już starym wygą. Jesteś mega doświadczony, mega silny, mega mocny. Pokazałeś to na każdych zadaniach, pokazałeś to na treningu. Jesteś dla mnie zagrożeniem. Znasz zasady gry. Wiesz, jak to wszystko tutaj wygląda. Muszę myśleć o sobie.
Z Projektu Fighter odpada także Wanesa Kania.
Po eliminacjach pozostali uczestnicy usiedli razem z trenerami i porozmawiali o ich aktualnych odczuciach na temat programu.
Następnie wszyscy przeszli do treningu. Trenerzy powiedzieli, że nie będzie już mocnego wysiłku, a wszyscy skupić się mają teraz wyłącznie na technice i swoich umiejętnościach.
Dobre momenty, dobry montaż. Kolejne przejścia na poszczególnych uczestników z ich krótkimi wypowiedziami oraz przebitkami na sceny z poprzednich odcinków. To zagrało tu naprawdę dobrze i tego brakowało w poprzednich odcinek. Bardzo mocna część tego odcinka.
Do uczestników dołączył Adrian Bartosiński, mistrz KSW w kategorii półśredniej – a przede wszystkim, co nie zostało jednak przypomniane z zapewne wiadomych względów, uczestnik programu „Tylko Jeden”. A to dość istotny element i ciekawe nawiązanie dla uczestników Projektu Fighter na chwilę przed finałowym odcinkiem.
Po treningu z Bartosińskim, mistrz KSW został zapytany o podpowiedź i poradę w kontekście mentalnym w MMA.
– Presja to przywilej, tak mówi trener. Jak ja goniłem sobie tam do pasa, to powiem wam, że ja te pojedynki wchodziłem, miałem cztery wygrane w pierwszych rundach, już mówię… Łatwo… Ja dopiero poczułem presję walk, jak zdobyłem pas. Bo już wiedziałem, że ten, ten i ten na mnie czekają. Ale chcesz ten pas utrzymać, nie? To jest to. Łatwiej się goni, niż ucieka – powiedział „Bartos”.
Następnie została przypomniana walka Bartosińskiego z Andrzejem Grzebykiem, w którym ten zerwał biceps. „Bartos” został zapytany, co działo się w jego głowie w tamtym momencie.
– Nic. Ogólnie nic. Szczerze, im dłużej walk trwała, tym mniej myśli w mojej głowie miałem. Nie wiem, czy byłem czymś zajęty, czy… Tym, żeby wygrać, ja nawet zapomniałem, że mam rozerwaną rękę. Miałem taki stan, że… Ja bardzo dużo myślę w walkach, a tu działał u mnie automat. Po prostu biłem się, jakbym miał tę rękę zdrową. A po walce jak schodziłem to myślałem, że mi urwało rękę – opowiedział Bartosiński.
Po treningu trenerzy przystąpili do wybrania zawodników do eliminacji. Potrzymali uczestników w niepewności, ale ostatecznie zaskoczyli wszystkich mówiąc, że nikt z nich nie został nominowany.
Po powrocie do domu uczestników znów dostaliśmy urywki z rozmów przy stole. Zofia Rybicka rozmawiała z Cyprianem Wieczorkiem, dołączył do nich Artur Sargsyan. Rozmawiali o życiowych tematach, podejściu swoich rodziców do tego sportu, kontakcie z rodzicami i wielu podobnych tematach.
Ważne pytanie – dlaczego dopiero teraz? Dlaczego dopiero w piątym odcinku dostajemy dobre i mocne fragmenty z domu uczestników? Już cztery odcinki za nami, a mam wrażenie, że dopiero w piątym dostaliśmy tak zbudowany odcinek, jak powinien być zbudowany każdy poprzedni. W końcu spędzają oni większość swojego czasu w tym domu i to na tym powinien być też zbudowany ten program. Na emocjach zawodników, które wynikają prosto z rozmów między sobą. Poprzednie odcinki miały stałe schematy i czasami rozwlekane dane momenty. W piątym zagrało wszystko.
Uczestnicy przeszli do zadania, którym było utrzymanie się w zwisie na drążku jak najdłużej. Wokół nich rozstawione były natomiast wyrzutnie ognia. Osoby z najlepszym czasem miały otrzymać ogromną przewagę nad pozostałymi. To oni wybiorą swojego przeciwnika do walki w klatce.
W końcu! Piąty odcinek trwa i w końcu dostajemy pierwszą informację o walce. Dojdzie do niej pewnie już i tak dopiero w szóstym odcinku – walka zapewne wyłoni finalistów, czyli jednego mężczyznę i jedną kobietę, a z tej dwójki pozostali uczestnicy wybiorą zwycięzcę programu. Bardzo brakowało w tym programie pojedynków i w końcu po raz pierwszy usłyszeliśmy, że jednak jakieś starcia zobaczymy.
Zadanie rozpoczęło się. Jako pierwsza z kobiet spadła Jessica Kusz. Jako pierwszy z mężczyzn natomiast Dominik Wydra. Z kobiet kolejna spadła Zofia Rybicka, a z mężczyzn następny spadł Artur Sargsyan.
W walce o finał programu Projekt Fighter zawalczą więc na pewno Cyprian Wieczorek i Karolina Gackowska. Wybiorą oni sobie również swoich przeciwników.
Można się było tego spodziewać… O tym, kogo wybiorą Wieczorek i Gackowska dowiemy się na początku szóstego odcinka.
Po pierwsze – uważam, że to błąd. Przez kolejny tydzień CANAL+, organizacja KSW, a także sami zawodnicy mogliby promować swoje walki. Wiadomo by było, kto zawalczy w półfinale i można by to było świetnie rozegrać promocyjnie samymi zestawieniami. Rozumiem trzymanie w niepewności, ale w tym przypadku i tym bardziej, gdy do końca programu został już tylko jeden program, można było to jednak już ogłosić w piątym odcinku.
Po drugie – bardzo szkoda, że o zestawieniach półfinałowych decydowało to, kto będzie wisiał dłużej na drążku. Rozumiem oczywiście koncept konkurencji w tym programie, ale szkoda, żeby poniekąd ucierpiały na tym dobre zestawienia. Najchętniej zobaczyłbym tu starcia Cypriana Wieczorka z Dominikiem Wydrą oraz Karoliny Gackowskiej z Zofią Rybicką, ale czy półfinaliści w taki sposób wybiorą? Tego dowiemy się 27 maja.
Uczestnicy programu:
Zawodniczki
- Karolina Gackowska
- Jessica Kusz
- Zofia Rybicka
- Wanesa Kania (dołączyła w drugim odcinku, odpadła w piątym odcinku)
- Natalia Pałat (odpadła w czwartym odcinku)
- Julia Stasiuk (dołączyła w drugim odcinku, odpadła w trzecim odcinku)
- Karolina Dziak (odpadła w drugim odcinku)
Zawodnicy
- Artur Sargsyan
- Cyprian Wieczorek
- Dominik Wydra
- Dominik Zadora (dołączył w drugim odcinku, odpadł w piątym odcinku)
- Kornel Regel (odpadła w czwartym odcinku)
- Krystian Wilczak (dołączył w drugim odcinku, odpadł w trzecim odcinku)
- Paweł Trybała (odpadł w drugim odcinku)



























5 komentarzy (poniżej pierwsze 30)
...wczytuję komentarze...
UFC Heavyweight
Moderator
UFC Heavyweight
UFC Light Heavyweight
WSOF Heavyweight
Dołącz do dyskusji na forum <a href="https://cohones.mmarocks.pl/threads/84377/">Cohones →</a> lub komentuj na <a href="#respond">MMARocks.pl →</a>