O powrocie Mike’a Tysona na ring wiedzą już wszyscy. 12 września 54-letnia legenda ponownie założy rękawice bokserskie, czym kusił od wielu miesięcy. Kolejne nagrania z treningów Amerykanina podbijały internet, a fani domagali się jego powrotu, choćby na walkę pokazową. Takie wydarzenia sprawiają, że najchętniej obejrzałoby się raz jeszcze niektóre starcia Tysona, ale również poznało więcej faktów z jego historii. Odpowiedzią na to z pewnością jest książka „Poskromić bestię. Nieznana historia Mike’a Tysona„, która ukazała się w Polsce nakładem Wydawnictwa SQN.

Autorem książki jest Rory Holloway, bliski przyjaciel Mike’a Tysona, menedżer, współlokator i z pewnością bardzo ważna osoba w życiu legendarnego pięściarza. Podczas lektury dowiadujemy się, jak bliska była ich relacja, jak wyglądały pierwsze kroki Tysona w zawodowym boksie, ale również jak wyglądało ich wspólna przygoda, która trwała 15 lat.

W wydanej książkę Holloway opowiada wiele szczegółów z życia Tysona. Również takich, których nie znaleźliśmy w książce Moja prawda lub jeśli się tam znalazły, to możemy poznać całkowicie inny punkt widzenia. Bo przecież najgłośniej w ostatnich latach nie mówiło się o świetnej karierze Tysona, ale o jego bankructwie, związkach czy uzależnieniu od seksu – obaj swoje wspólne mieszkanie nazywali przecież Bone Center, gdzie przewijało się sporo kobiet. Dla Hollowaya nie ma tematów tabu, których by nie poruszył, czym zachęca do przewracania kolejnych kartek.

Duża część książki opowiada o relacjach Tysona z kobietami. Poznajemy ciekawe i nieznane dotąd szczegóły jego związków, obsesji i uzależnień. Doprowadzało to jednak do kompletnego naruszania jego przygotowań do pojedynków. „Żelazny” tracił nad wszystkim panowanie, co ostatecznie było jedną z przyczyn jego przegranej z Jamesem „Busterem” Douglasem. Przed starciem, które miało miejsce w 1990 roku w Japonii, ważniejsze były spotkania z tamtejszymi prostytutkami, niż odpowiednie nastawienie mentalne przed ważnym pojedynkiem w karierze. Tyson zapłacił za to najwyższą cenę, czyli porażką przez nokaut w dziesiątej rundzie. Była to jego pierwsza przegrana na zawodowym ringu.

„Mike spotykał się w sumie z wieloma modelkami i gwiazdami, ale był dziwnym gościem i zawsze wolał łatwe dziewczyny z blokowisk. Kupował im diamenty, ubierał je i tak dalej. To właśnie je najbardziej lubił, nawet w czasach, kiedy mógł umówić się z każdą, dosłownie każdą kobietą na świecie. Podejrzewam, że wszystkie te dziewczyny chciały mieć złego chłopca. A on był najgorszy ze wszystkich.”

Bez problemu znajdzie się jednak również bardziej pozytywne aspekty życia Tysona, w tym także anegdoty czy historie z niezwykle znanymi nazwiskami z całego świata. Znalazło się tu miejsce dla Michaela Jordana, z którym Mike Tyson chciał się pobić. Jest również Sylvester Stallone, który oferował „Żelaznemu” rolę filmową. Znajdziemy także Donalda Trumpa, z którym Tyson widział się na jego prywatnym jachcie. To jednak zaledwie część nazwisk, które są wymieniane we wspomnieniach Rory’ego Hollowaya. Każdy z fanów znajdzie tutaj z pewnością coś, co go porządnie zaskoczy, gdyż nie o wszystkich historiach było wcześniej głośno.

Na plus zasługuje również sama budowa książki. Składa się ona z sześciu części podzielonych na małe rozdziały. Nawet osoby, które twierdzą, że nie mają czasu na czytanie książek lub nie lubią zagłębiać się w długich rozdziałach, tutaj spokojnie zapoznają się z poszczególnymi częściami, które zwykle opowiadają o całkowicie różnych fragmentach z życia Mike’a Tysona. Wracając jeszcze na moment do głównych części książki, można bez problemów wywnioskować, czego można się spodziewać czytając ją:

1. Gdzie byli przyjaciele Mike’a, kiedy ich potrzebował?
2. Kto powinien trzymać Mike’a w ryzach?
3. Czy kobiety Mike’a leciały na jego pieniądze?
4. Kiedy zbity przejęły kontrolę nad karierą Mike’a?
5. Jak zniknęły miliony Mike’a?
6. Czy Mike pogodzi się ze swoją przeszłością?

Wszystko to z kolei podzielone jest na tajemniczo brzmiące podtytuły „Ryś”, „Goryle”, „Sowa”, „Krokodyl”, „Mysz” czy „Pantera”. Wszędzie tam znajdziecie jednak „Żelaznego”.

Osoby, które przeczytały „Moją prawdę” powinny potraktować książkę jako dopełnienie historii widzianej oczami przyjaciela Tysona. Stanowi ona pewnego rodzaju suplement, który powinien obowiązkowo znaleźć się na półce obok autobiografii Mike’a.

Powrót na ring legendy wydaje się być idealnym momentem, aby bliżej poznać jego życie. Zarówno ze strony mrocznej, jak i nieco jaśniejszej, bo zagłębiając się w kolejne linijki można odnieść wrażenie, że demony Amerykanina z przeszłości pozostaną już z nim na zawsze. Chyba, że zgodnie z pytaniem stawianym w ostatnim rozdziale, Mike pogodzi się ze swoją przeszłością.

Opis wydawnictwa:

Był najbardziej zaufanym człowiekiem Mike’a Tysona. Zaprzyjaźnili się, gdy ten był nastolatkiem, a gdy w wieku 20 lat został mistrzem świata, stał się jego menadżerem i dzielił z nim mieszkanie. Choć ich relacja skończyła się w sądzie i zerwali ze sobą wszelkie kontakty, na pytanie o to, do kogo zadzwoniłby, gdyby znalazł się na bezludnej wyspie, Mike odpowiada dziś bez wahania: „Do Rory’ego Hollowaya”.

W tej książce wieloletni przyjaciel i menadżer Tysona po raz pierwszy przerywa milczenie. Tabuny kobiet, hodowanie tygrysów, zabawy z bronią i tuszowanie afer ogromnymi pieniędzmi – tak wyglądała jego codzienność w teamie mistrza świata wagi ciężkiej. Mike był królem życia, a Holloway jego aniołem stróżem, próbującym poskromić ciągle pakującą się w kłopoty Bestię.

Choć wydawało się, że w Mojej prawdzie Żelazny Mike zdecydował się na absolutną szczerość, okazuje się, że jest jeszcze wiele rzeczy, o których zapomniał albo nie chciał opowiedzieć. Holloway pokazuje, że prawdziwa historia Mike’a Tysona jest inna, niż przedstawił to w swojej autobiografii.

Jest zdecydowanie bardziej popieprzona.

1 KOMENTARZ

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.