Po niesamowitym trzyrundowym boju, Mariusz Pudzianowski wygrywa z Jay’em Silvą większościową decyzją sędziów.

Mariusz, gdy jeszcze miał siłę, atakował w stójce Jaya, odnosząc drobne sukcesy. O wiele lepiej szło mu w zapasach. Obalał Silvę i kontrolował go w parterze, okazyjnie zadając ciosy na twarz przeciwnika. W pewnym momencie zdołał nawet zdobyć plecy Jaya, niczym rasowy grappler – jednak nic nie wynikło z tej akcji. Amerykanin odzyskał rezon w połowie walki, czyli w momencie, w którym Polak zaczął strasznie słabnąć. Brak kondycji u Pudzianowskie skutkowało tym, że walka mogła iść na konto Silvy i tylko ostatnie obalenie na kilkanaście sekund przed końcem, uratowało decyzję na korzyść Mariusza.

„Pudzian” był tak zmęczony, że po walce nie był w stanie nawet udzielić wywiadu.