Vadeem

W wywiadzie udzielonym portalowi BloodyElbow.com szef organizacji M1-Global, Vadim Finkelstein wypowiedział się na kilka tematów: o debiucie na rynku chińskim, planach federacji na przyszły rok oraz konsekwencjach ewentualnego debiutu Ultimate Fighting Championship w Rosji.

M1-Global miało zadebiutować przed chińską publicznością 11 listopada z galą M1 Challenge 53 w Pekinie. Do przełożenia jej na 25 listopada przyczynił się szczyt APEC – Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku. Do tego doszła kontuzja Japończyka Satoshiego Ishiiego (MMA 12-3-1). Finkelstein wyraził przekonanie, że pomimo nasilających się trudności, rynek chiński warty jest wszelkich starań:

Chiny to trudny rynek. MMA dopiero się tam rozwija. Sama dyscyplina skupia na razie uwagę małej grupki fanów. Scena Mieszane Sztuk Walki dopiero zaczyna się tam wykształcać. Jest to rynek dość hermetyczny, gdyż nie ma tam dostępu do portali społecznościowych. Nie ma dostępu do YouTube, czy Facebooka. Rozmiar tego rynku i perspektywy z nim związane są bardzo obiecujące, lecz potrzeba czasu na jego rozwój. Trochę ten proces potrwa. Na razie podpisaliśmy umowę z największą stacją sportową w kraju, CCTV5. Dociera ona do miliarda widzów.

Na chwilę obecną planujemy przynajmniej jedną galę w Chinach w ciągu roku. W tym roku tamtejsi fani będą mieli szansę ujrzeć w akcji Sergeia Kharitonova, Macina Tyburę, Denisa Smoldareva.

Jak się okazało, Chiny nie są jedynym kierunkiem ekspansji M1-Global, a sama organizacja planuje również debiut w kilku innych krajach:

Wpierw zorganizujemy kilka gal w Chinach. W następnym roku planujemy organizację 12 gal, które odbędą się w Kazachstanie, wspomnianych Chinach, Czechach (w zapowiedzi wideo wyemitowanej podczas ostatniej gali M1 Challenge pojawiło się również Monaco). Oczywiście, zorganizujemy też kilka gal w samej Rosji: w Inguszetii, Orenburgu, Sankt Petersburgu oraz w Moskwie.

Pomimo planów debiutu w Azji, oraz ekspansji na kolejne rynki europejskie, M-1 Global nie zamierza próbować swoich sił w walce o widza amerykańskiego. Ostatnia gala organizacji w USA, M-1 Challenge 30, odbyła się w grudniu 2011 roku. I jak twierdzi sam Vadim, ten stan rzeczy nie ulegnie zmianie:

Nigdy nie planowałem podboju rynku amerykańskiego. W tamtym czasie moja rola ograniczała się do układania karty walk. Mieliśmy wtedy umowę z stacją Showtime i to ona brała na siebie główny ciężar organizacji gal. Gdy doszło do zmian w kierownictwie stacji, nasza współpraca dobiegła końca. Teraz nasza uwaga skupia się na rynkach europejskich oraz rosyjskim. Podróżowanie dookoła świata jest sporym wyzwaniem logistycznym, więc zamiast pojawiania się w nowych miejscach zamierzamy się skupić na organizacji jak największej ilości gal.

W 2013 roku Dana White wyraził przekonanie, że UFC zadebiutuje w Rosji w trakcie następnego roku. Ostatecznie jednak wydarzenia na Krymie spowodowały odwleczenie realizacji tych planów. Wprawdzie Finkelstein nie utrzymuje z Whitem żadnego kontaktu, to szef rosyjskiej organizacji byłby zadowolony, gdyby oktagon został rozstawiony w któreś z rosyjskich hal. Jego zdaniem Rosja nie stanie się dla światowego potentata jednym z głównych rynków, ale sama wizyta UFC mogłaby przysłużyć się promocji MMA w kraju.

Sądzę, że są na to spore szanse. Mogliby zorganizować tutaj galę bez ryzyka poniesienia większych strat finansowych. Bardzo bym się ucieszył, gdyby zaczęli organizować gale w Rosji. Im więcej gal MMA będzie się tutaj odbywało, tym lepiej dla wszystkich. Uważam jednak, że nie potrzebują skupiać swej uwagi na rosyjskim rynku. Z powodu różnic czasowych transmisja gal odbywałaby się w niewygodnych porach. Do tego dochodzą spore koszty takiego przedsięwzięcia i perspektywa niskich zysków z sprzedaży biletów.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.