stetphen-thompson-joe-silva-esther-lin

(Fot. Esther Lin / MMAFighting)

UFC Fight Night 82 za nami. Co dalej ze zwycięzcami z tej gali? Kto najwięcej zyskał a kto stracił? Zapraszamy na kolejną odsłonę Panoramy!

Największym wygranym jest tu oczywiście Stephen Thompson. Pokonanie w tak wspaniałym stylu Johny’ego Hendricksa, który niedawno jeszcze był mistrzem dywizji – i to mistrzem, któremu wróżono długą karierę – to rzecz, która sprawiła, że nagle wszyscy chcą jego walki z obecnym mistrzem Robbiem Lawlerem. Sytuacja jest jednak dosyć skomplikowana bo wokół mistrza kręci się jeszcze niejaki Tyron Woodley, któremu walkę o pas obiecał sam Dana White. Woodleyowi UFC zagwarantowało walkę o pas, po tym jak starcie z Johnym Hendricksem zostało usunięte z gali UFC 192 z winy Hendricksa, który nie zrobił wagi i wylądował w szpitalu. Tyron wagę zrobił, a jego profesjonalne podejście zapewniło mu miano pierwszego pretendenta „bez walki”. Jeszcze bardziej jednak komplikuje wszystko fakt, że starcie Lawlera z Carlosem Conditem, było tak bardzo wyrównane, że mogło iść w obie strony. Pojawiają się więc głosy o natychmiastowym rewanżu. Dawno nie było takiej sytuacji w której do pasa mamy nagle trzech pretendentów. W niektórych dywizjach ciężko znaleźć nawet jednego dobrego kandydata, a tutaj mamy tak:

Carlos Condit – Walczył o pas i przegrał dyskusyjną decyzją po świetnej walce.
Tyron Woodley – UFC obiecało mu walkę o pas.
Stephen Thompson – Zwyciężył w fantastycznym stylu z byłym mistrzem, którego zniszczył jak jeszcze nikt do tej pory.

Teoretycznie każdy z wyżej wymienionych byłby usprawiedliwiony jako zawodnik, który miałby się mierzyć w następnej walce z Lawlerem. Dlaczego bowiem wygrana z Hendricksem ma być ważniejsza niż dane słowo czy remisowa walka byłego pretendenta z obecnym mistrzem? UFC musi to wszystko na spokojnie przemyśleć. Jednak w chwili obecnej hype jest na Thompsona i co by nie mówić, to Condit swoją szansę miał, a Woodley… Woodleya nikt nie chce oglądać. Ignorując Tyrona Woodleya, organizacja naraża się kolejny raz na czarny PR i wypominanie niedotrzymanego słowa, ale tak jak już pisałem, lokomotywa Thompsona ruszyła i pasażerowie, którzy są przez nią wiezieni, będą usatysfakcjonowani tylko gdy zatrzyma się ona na stacji Robbiego Lawlera.

Nad Johnym Hendricksem zgromadziły się za to czarne chmury. Zawodnik ten nie dość, że mocno naraził się pracodawcy, gdy ostatnim razem nie zrobił wagi – przez co UFC 192 straciło drugą walkę wieczoru – to teraz jeszcze przegrał z rywalem, którego skreślało większość ludzi. I to jeszcze nie tyle przegrał, co został zdeklasowany przez niego. Marzenia o powrocie na szczyt mocno się odsunęły w czasie i choć ten rok się dopiero zaczął, raczej nie zobaczymy Hendricksa walczącego o pas w 2016.

Wielkim wygranym jest również Misha Cirkunov. Łotysz kolejny raz dał się poznać jako oktagonowy mordulec i rozbił swego przeciwnika w ładnym stylu. Chociaż zajęło mu to nieco dłużej niż zwykle, to nikt nie zaprzeczy, że Cirkunov swoją osobą reprezentuje siłę, z którą dywizja półciężka już teraz musi się liczyć. Ten 28-latek do UFC dołączył zeszłej jesieni i debiucie znokautował Daniela Jolly’ego. Teraz poddał Alexa Nicholsona miażdżeniem szczęki. Miażdżenie to było tak efektywne, że wyrwało Alexowi żuchwę z zawiasów. Misha jest potężnie zbudowany, walczy efektownie, jest bardzo silny i wszechstronny. Jeszcze parę takich zwycięstw i zawodnik ten szybko awansuje w rankingach. Wszyscy czekają aż UFC da mu kogoś bardziej rozpoznawalnego i mającego większe umiejętności niż poprzedni rywale. Prawdziwy test więc dopiero przed Cirkunovem, ale już teraz sprawia wrażenie, że jest zawodnikiem, którego waga półciężka potrzebuje.

W wadze muszej tak jak w wielu innych wagach UFC, panuje obecnie posucha. Wygrana Josepha Benavideza umieszcza go więc kolejny raz na pozycji pretendenta. Na tej gali ogłoszono już, że Demetrious Johnson bił się będzie z Henrym Cejudo, ale nic nie stoi na przeszkodzie by Benavidez starł się ze zwycięzcą tego pojedynku. Zawodnik Team Alpha Male ma już pięć zwycięstw z rzędu, co w tej dywizji jest liczbą aż za dużą jak na pretendenta (Bagautinov – 3 walki, Cariaso – 3 walki, Horiguchi – 4 walki, Dodson – 3 walki). Problemem może być dla UFC kwestia promocji takiego zestawienia, bowiem jak promować kogoś kto już dwukrotnie przegrał z obecnym mistrzem? Jest to tzw. syndrom Mieshy Tate. W odniesieniu do Tate, UFC wolało ściągnąć ją z walki o pas i dać tę walkę mającej tylko dwie słabiutkie wygrane Holly Holm, niż po raz trzeci promować to samo wydarzenie. Wybawieniem na ten impas okazało się zwycięstwo Holm, bo teraz nie ma żadnych przeciwwskazań by Miesha Tate mierzyła się z mistrzynią, która ma inaczej na nazwisko niż Rousey. Tak samo w przypadku Benavideza, najlepszym rozwiązaniem byłoby zwycięstwo Cejudo (przy założeniach, że UFC nie zechciałoby zestawić rewanżu). Trylogie mogą elektryzować fanów tylko jak jest 1-1 w bilansie. Jednak dwie porażki i trzecia walka? Wartość takiego rewanżu-rewanżu jest znikomy, nawet jeśli pretendent nabił sobie zwycięstwa.

Derrick Lewis jest też w bardzo dobrej sytuacji. Waga ciężka potrzebuje – i to jeszcze bardziej niż półciężka Cirkunova – takich zawodników jak on. Brutalne zwycięstwo nad Damianem Grabowskim, charakterystyczne zachowanie po walce (bicie jak goryl w matę, groźne wrestlingowe spojrzenia) – to jest to. Mimo potężnych braków u tego zawodnika (brak zapasów, brak parteru), Lewis dobrze się sprzeda w następnej walce i jest to ktoś kogo właśnie waga ciężka desperacko wręcz potrzebuje. UFC powinno go teraz zestawić z Royem Nelsonem. Obaj są po zwycięstwach, a Roy… Roy jest dzisiaj antyreklamą wagi ciężkiej i niestety pomimo bycia w dalszym ciągu popularnym zawodnikiem, UFC nie straci za wiele gdyby Lewis zrobił na nim egzekucje. Po pierwsze organizacja nie miałaby w dalszym ciągu powodów by go zwolnić (porażka po wygranej), po drugie Derrick wybiłby się jeszcze bardziej na jego plecach. A ponadto byłby to kolejny zawodnik, który raczej by wolał walczyć w stójce z „Bestią”, niż nudzić widownię parterem (jak Viktor Pesta).

Zwycięstwa Ovince’a Saint Preuxa, Mike’a Pyle’a, Josha Burkmana, Diego Rivasa czy Alexa White’a, nie mają większego wpływu na dywizje w których walczą. Ciekawa jest tylko wygrana Justina Scogginsa, który zaczyna wychodzić na prostą i pokonał teraz wysoko notowanego Raya Borga. Kilka walk w tym stylu i zawodnik ten coraz częściej będzie przywoływany w mediach.

W przypadku przegranych oprócz Johny’ego Hendricksa, najwięcej stracili Artem Lobov, Sean Spencer, Jared Rosholt oraz Rafael Cavalcante. Nad Lobovem, Spencerem oraz Cavalcante, wisi widmo zwolnienia. Za to Jared Rosholt słabym występem zaprzepaścił cztery zwycięstwa z rzędu. Gdyby teraz wygrał, miałby pięć wygranych. Taki Ben Rothwell po „tylko” czterech dostał Juniora dos Santosa. Kto wie którą gwiazdę wagi ciężkiej po porażce dostałby Rosholt gdyby teraz udało mu się wyjść z boju z podniesioną ręką.

Najważniejsze w całej tej gali, było zwycięstwo Stephena Thompsona i teraz wszystkie oczy są zwrócone w stronę Joego Silvy oraz Dany White’a, bo to oni zadecydują który z trójki Condit, Thompson, Woodley, dostanie szansę walki o pas.

11 KOMENTARZE

  1. Myślę, że walka Thompsona z Lawlerem, oraz Condit i Woodley, później zwycięscy, tylko że Condit nie chce innej walki niż o pas, Woodley ma obiecaną walkę z Lawlerem, więc jeśli Woodley będzie walczył o pas to i tak Condita nie zestawią z nikim innym, chyba że Condit o pas, a Woodley z Thompsonem, chociaż Condit był bardzo bliski w tej walce, to takie zachowanie było by spełnieniem kaprysu Carlosa, więc decyzja będzie trudna do podjęcia.

  2. Nie byłem przekonany, co do Cirkunova, ale ten występ ciut zweryfikował moje podejście. Może rzeczywiście coś zamiesza na tym półciężkim łez padole 😉

    Drugim moim wygranym jest Scoggins. W Borgu wietrzyłem przyszłego pretendenta, a tu proszę… porobiony 😉

    No i Thompson of course.

  3. Dla mnie ogolnie title shot dla Woodleya to nieporozumienie:

    – porazka z Shieldsem po MEGA nudnej walce

    – wygrana poprzez niezdolnosc do walki Condita (kontuzja kolana)

    – przegrana z MacDonaldem – gdzie nic nie mial do powiedzenia

    – wymeczony split z ledwie zywym Gastelumem

    + na jego korzysc – na pewno 3 ladne nokauty. Problem w tym, ze dwa z nich byly na emerytach a trzeci na typowym "jezdzcu bez glowy".

    Gdybym to ja byl panem i wladca w ufc kolejnosc do pasa wygladala by tak:

    1. GSP (wciaz łudze sie, ze wroci na ufc 200)

    2. Thompson

    3. wygrany Condit vs Diaz (tu rowniez, mam przeczucie, ze zestawia ich rewanz)

    4.  Maia / Woodley

  4. Dla mnie ogolnie title shot dla Woodleya to nieporozumienie:

    – porazka z Shieldsem po MEGA nudnej walce

    – wygrana poprzez niezdolnosc do walki Condita (kontuzja kolana)

    – przegrana z MacDonaldem – gdzie nic nie mial do powiedzenia

    – wymeczony split z ledwie zywym Gastelumem

    + na jego korzysc – na pewno 3 ladne nokauty. Problem w tym, ze dwa z nich byly na emerytach a trzeci na typowym "jezdzcu bez glowy".

    Gdybym to ja byl panem i wladca w ufc kolejnosc do pasa wygladala by tak:

    1. GSP (wciaz łudze sie, ze wroci na ufc 200)

    2. Thompson

    3. wygrany Condit vs Diaz (tu rowniez, mam przeczucie, ze zestawia ich rewanz)

    4.  Maia / Woodley

    Wydaje mi się, że title shot dla Woodleya był podyktowany przez chwilowe wkurzenie White'a po tym jak Hendricks nie zrobił wagi. Teraz głupio się z tego wycofywać.

  5. W wadze piórkowej tak jak w wielu innych wagach UFC, panuje obecnie posucha. Wygrana Josepha Benavideza

    @Cloud byku popraw byka, chodziło pewnie o wagę myszą, o pardon, muszą 😀

    Co do danego słowa Woodleyowi, to czy White'owi sprawiało kiedykolwiek problemy złamanie go?

  6. @Cloud byku popraw byka, chodziło pewnie o wagę myszą, o pardon, muszą 😀

    Pewnie Conor McGregor mi siedział w głowie… o nie! Do mojej głowy też się skurwiel dostał! 😀

  7. Wydaje mi się, że title shot dla Woodleya był podyktowany przez chwilowe wkurzenie White'a po tym jak Hendricks nie zrobił wagi. Teraz głupio się z tego wycofywać.

    No właśnie z tego co pamiętam to już walka Hendricks vs Woodley miała wyłonić pretendenta, a to, że Rigg wagi nie zrobił to obiecali Woodleyowi. Były te akcje z przenosinami Hendricksa do średniej itd. Właściwie nich Robbie zawalczy z Tyronem i zrobi fajne KO, a potem prawdziwa wojna z Thompsonem. Condit mówił, że albo rewanż z mistrzem lub walka z GSP/Diazem co wiadomo sprzeda się rewelacyjnie i na takie coś na UFC 200 osobiście czekam.

  8. Zgadzam się, że Thompsonowi najbardziej należy się title shot. Nie tylko ma 6 wygranych z rzędu (w tym np. z Whittakerem, który bije się i to skutecznie, kategorię wyżej), ale spuścił totalny wpierdol Hendricksowi, który nie tylko jest byłym mistrzem, ale stoczył dwie bardzo wyrównane walki z aktualnym mistrzem i w ogóle przeciw nikomu nie wyglądał na tak bezradnego. Condit drugi w kolejce, bo mimo wszystko z Lawlerem dobrze sobie radził i zasłużył na rewanż. Woodley niczego nie pokazał oprócz tego, że miał farta, jak Hendricks nie zrobił wagi, a oprócz tego ostatni raz walczył ponad rok temu.

  9. Pewnie Conor McGregor mi siedział w głowie… o nie! Do mojej głowy też się skurwiel dostał! 😀

    Niepotrzebnie grasz przeciwko niemu 😉

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.