Melendez

(Fot. Dave Mandel/Sherdog.com)

Przyjaciele pomagają sobie w potrzebie, prawda? Widocznie Gilbert Melendez (MMA 22-3) oraz Nate Diaz (MMA 17-9) są na tyle dobrymi przyjaciółmi, że gdy trzeba wesprzeć kolegę w trenowaniu uczestników 20 edycji programu The Ultimate Fighter przy okazji wywierając presję na najbliższym przeciwniku kumpla, młodszy z braci Diaz nie odmówi pomocy. Nawet pomimo nieuregulowanej sytuacji kontraktowej.

Zamierzone działanie musiało przynieść skutek, gdyż pełniący funkcję drugiego trenera i przeciwnik Melendeza na grudniowej gali UFC 181, Anthony Pettis (MMA 17-2) w jednym z wywiadów powiedział:

Tak bardzo chce mu nakopać do dupy.

Gilbert nie rozumie, czemu jego przeciwnik skupia się bardziej na jego przyjacielu, niż na czekającej ich obu walce. Zwłaszcza, że w trakcie nagrywania programu nie dawał po sobie tego poznać, nie wypowiadając w kierunku Nate’a ani słowa:

Byłem z nim w trakcie trwania programu każdego dnia przez siedem tygodni i nie powiedział ani słowa. Nie rozumiem, czemu ciągle wywleka temat Nate’a. Miał przecież sześć tygodni na powiedzenie czegokolwiek i nie skorzystał z tej okazji. Dopiero ostatnio zaczął się wypowiadać. To tak jak z dziewczyną, która się żali, że jej koleżanka się z nią nie przywitała, a sama tego też nie zrobi. To głupota.

Może to osoba młodszego z braci Diaz tak działała na Pettisa?

Przyprowadziłem Nate’a na nagrania i jego obecność nie została niezauważona, z pewnością wywierał on presję na innych. Nawet zawodnicy wagi ciężkiej boją się Nate’a Diaza. Przyprowadziłem go, by wywierał nieprzyjemną presję, a tamten przyprowadził z sobą 10 osobową ekipę… Nawet gdy w kontrakcie był zapis, że można przyprowadzić tylko cztery osoby. Zachowywał się tak jakby o tym nie wiedział. Ale to dla niego typowe.

Melendez podkreśla, że docenia gest lojalności i przyjaźni uczyniony przez Nate’a:

Nate był przy mnie. Był tam na moją prośbę. Przez cały czas mnie wspierał. Taki po prostu jest. Nie interesuje go brylowanie przed kamerami przez sześć tygodni, nie dla każdego zdobyłby się na taki gest. Naprawdę trzymał moją stronę i udzielił mi poparcia. I nie, niczego nie udawał. Mimo, że nie podobała mu się obecność drugiej ekipy, nie wypowiedział ani słowa skargi. Po prostu się im przyglądał. Nie rzucał w ich kierunku żadnych wyzwisk, by nie zepsuć programu, w którym biorę udział. Nie szukał zaczepki, lecz przyszedł  pomóc. Nate to naprawdę dobry przyjaciel, spoko koleś i kiedy zajdzie potrzeba, to udziela wszelkiej pomocy.

Melendez również nie starał się niczego udawać. Nie silił się na wymuszoną życzliwość z Pettisem, ale nie szukał też celowo zwady by dać pożywkę rejestrującym wszystko kamerom:

Presja była wszechogarniająca. Podszedłem do tego w ten sposób, że nie udawajmy przed kamerami przyjaciół, lecz nie obrzucajmy się również wyzwiskami, gdyż ja taki nie jestem. Ja przemawiam poprzez swoje czyny w klatce. Mimo presji z szacunku do niego zachowywałem się przyzwoicie. Witałem się z nim na początku dnia, a potem rozchodziliśmy się do swoich zajęć. Przez kilka dni musieliśmy pozować do sesji fotograficznej i patrzeć na siebie z groźnymi minami co wyglądało dziwnie. Przez cały czas patrzyliśmy na siebie z wrogością nie wypowiadając ani słowa.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.