
1 stycznia to chyba jeden z najpodlejszych terminów do stoczenia walki. Zamiast kupowania prezentów wylewa się pot na sali treningowej, nie można kompletnie sobie pozwolić na świąteczne obżarstwo a przygotowania do imprezy sylwestrowej (i samą imprezę) zastępuje zbijanie ostatnich funtów wagi. Frank Edgar i Gray Maynard na osłodę postarają się przynajmniej wejść w posiadanie pasa UFC kiedy ten pierwszy na gali UFC 125 w nocy z soboty na niedzielę będzie bronił tytułu mistrzowskiego w wadze lekkiej.
Metryka
![]() |
![]() |
|
| Frank „The Answer” Edgar #1 w wadze lekkiej #4 pound-4-pound |
vs. | Gray „The Bully” Maynard #4 w wadze lekkiej |
| MMA 13-1 (3 Sub, 2 TKO); UFC 8-1 | bilans | MMA 10-0, 1 NC (2 KO/TKO); UFC 8-0, 1 NC |
| Toms River, New Jersey, USA | miejsce urodzenia | Phoenix, Arizona, USA |
| 29 |
wiek | 31 |
| 5’6″ / 168 cm | wzrost | 5’8″ / 173 cm |
| 72″ / 183 cm | zasięg | 70″ / 178 cm |
| Ricardo Almeida Jiu-Jitsu | obóz | Xtreme Couture |
| B.J. Penn (dec, dec) ’10, ’10 Sean Sherk (dec) ’09 Tyson Griffin (dec) ’07 |
ważniejsze zwycięstwa | Kenny Florian (dec) ’10 Jim Miller (dec) ’09 Frank Edgar (dec) ’08 |
| Gray Maynard (dec) ’08 |
ważniejsze porażki | – |
Scenariusz
Z jednej strony ci dwaj panowie znają się dość dobrze, nie będzie w końcu to ich pierwsze spotkanie w środku oktagonu. 2 kwietnia 2008 w Broomfield w Kolorado doszło do pierwszego starcia. Wówczas obydwaj byli niepokonani i obydwaj mieli zaledwie trzy walki w UFC, po 15 minutach Maynard zepsuł bilans Edgara zadając mu pierwszą porażkę w karierze po tym jak całkowicie przejął kontrolę w ostatniej rundzie.
Dziwnym zrządzeniem losu Maynard, nadal niepokonany, nie dostał szansy walki o pas przed Edgarem. Zawodnik z New Jersey przeskoczył byłego rywala w kolejce po niespodziewanym zdominowaniu w stójce byłego mistrza Sean’a Sherka na UFC 98 w maju 2009 i jedenaście miesięcy później, w Abu Zabi, stanął na przeciw mistrza aktualnego B.J. Penna. Po mocno kontrowersyjnym werdykcie sędziów punktowych to ręka Edgara powędrowała w górę i pas zawisł na jego biodrach. Żeby nie było niedomówień na UFC 118 w sierpniu zorganizowano rewanż i tu już Edgar nie pozostawił żadnych wątpliwości wprowadzając małe, choć skuteczne, zmiany do swojej strategii z Zatoki Perskiej bez dyskusji pokonał Penna na pełnym dystansie.
W międzyczasie kariera Maynarda stanęła w zasadzie w miejscu. Po pokonaniu Richa Clementiego i Jima Millera spadły na jego głowę gromy, że walczy w nudny sposób obalając i przytrzymując na ziemi mniej lub bardziej bezbronnych rywali. Odpowiedzą na krytykę było stanie w walce z Huertą, gdzie Maynardowi uszło to na sucho i z Nate’m Diazem, gdzie Maynard wygrał z dużymi problemami. Dopiero w walce o tytuł kolejnego pretendenta do pasa Maynard wrócił do swoich korzeni i stłamsił swoimi zapasami Kenny’ego Floriana by zmierzyć się ponownie z Edgarem.
Stójka
Analizując ich późniejsze walki widać, że zarówno Edgar jak i Maynard, wywodzący się przecież z zapaśniczych mat, zrobili postępy w stójce. W wypadku Edgara to stwierdzenie jest wręcz niedocenianiem pracy, którą włożył w poprawę tego aspektu walki. Za pierwszym razem Edgar chciał Maynarda obalać, to miało być jego drogą do sukcesu. Obecny Frank Edgar nawet nie powinien myśleć o wykonywaniu obaleń bowiem zdominuje Maynarda w stójce. Szybki, nastawiony na masę ruchu i kombinacje styl Edgara, choć nie do końca przekonywał w pierwszej walce z Pennem, wzbogacony o w miarę regularne ciosy proste w rewanżu powinien sfrustrować Maynarda bardziej niż szybkie cepy Huerty i ciosy niczym packa na muchy ze strony wysokiego Diaza. Jedynym problemem Edgara jest to, że za jego ciosami nie idzie siła a jedyny zawodnik, którego pamiętam, że posłał na deski w UFC to Matt Veach.
Maynard bynajmniej nie jest zupełnie bezbronny w stójce ale również nie jest jej wirtuozem. W zasadzie nie jest nawet solidnym rzemieślnikiem. Radzi sobie na tyle dobrze by wydrzeć rundy słabo taktycznie walczącemu Diazowi i miotającemu ciosy sierpowe Huercie ale będę w sporym szoku jeśli będzie sobie radził z Edgarem. Trenerzy i komentatorzy chwalą Maynarda za jego pracę nóg ale to aspekt, w którym nie przebije przeciwnika. Jedyne co w stójce działa na korzyść Maynarda jest siła ciosu choć ani ona nie jest szczególnie porażająca ani Edgar kiedykolwiek był w opałach z powodu otrzymanych ciosów.
Obalenia i parter
Jak więc Maynard może wygrać swoją walkę? Tak jak większość do tej pory, używając swoich zapasów. Obalenia i kontrola z góry byłego zapaśnika uniwersytetu Michigan State to była przeszkoda nie do przejścia dla szeregu już wspomnianych lekkich UFC. W ostatniej swojej walce z Florianem Maynard pokazał świetne przechodzenie do kolejnych technik przy obalaniu. W, bodajże, drugiej rundzie Maynard zaczął od wejścia w dwie nogi po czym przechodził do jednej, do chwytu za pas i znowu do obu nóg aż wreszcie Florian nie nadążył z obronami.
Jednak w kwestii walki w parterze sytuacja dla mnie nie jest tak klarowna jak w przypadku stójki. W pierwszej walce, dopóki starczało mu paliwa Edgar bronił obaleń całkiem nieźle. Nie była to skuteczność, z której znany był za najlepszych lat Chuck Liddell ale Maynardowi wyszła tylko jakaś połowa prób w pierwszych 10 minutach. To co, być może, nawet ważniejsze, Edgar leżąc na plecach jest bardzo dobry w defensywie co w połączeniu z tendencją Maynarda do przesiadywania w gardzie może sprowokować sędziego do przywracania fighterów do stójki.
A co jeśli Edgar spróbuje zaskoczyć Maynarda jak GSP Koschecka w pierwszej walce i wykona obalenie? W końcu Penna, znanego z swojej fenomenalnej obrony obaleń, położył w rewanżu na plecach w przeciągu minuty. Nie uważam tego ze szczególnie prawdopodobny scenariusz, głównie dlatego, że Edgar ma ogromną przewagę w stójce a w pierwszej walce nieudane obalenia doprowadziły do jego porażki ale jeśli by mu się ta sztuka udała Maynard znajdzie się w zupełnie nowej sytuacji bronienia się z pleców. Sytuacja tym ciekawsza, że Edgar jest bardziej dynamiczny na ziemi i będzie próbował przechodzić gardę, w najgorszym wypadku ryzykuje powrót do stójki, co mu i tak odpowiada.
Czynnik X
Poza jakimś niesamowitym skokiem umiejętności Maynarda zastanawia mnie głównie przygotowanie fizyczne. Słaba kondycja pogrzebała szansę Edgara w pierwszej walce kiedy w ostatniej rundzie Maynard rzucał nim niemal jak lalką. Jednakże Broomfield leży 1,629 metrów nad poziomem morza a na takiej wysokości tej nocy Edgar nie był jedynym z fighterów, którym padła bateria szybciej niż zwykle. Tym razem walczą w Las Vegas, jedynie 610 metrów n.p.m., i tak naprawdę to wątpliwości krążą co do Maynarda po tym jak Edgar, owszem prowadząc walkę ale w dobrym tempie, zajechał w dwóch 25-minutowych starciach Penna. Nie ma chyba jednak co wyolbrzymiać, Maynard zasadniczo nie opadał wyraźnie z sił w trzeciej rundzie i jeśli ma mu zacząć brakować tlenu to dopiero w okolicach 20 minuty. O kondycję obu zawodników nie martwiłbym się specjalnie.
Werdykt
Ostateczna analiza tej walki sprowadza się do jednego, jasno postawionego pytania. Czy Maynard jest w stanie przytrzymać na ziemi Edgara przez minimum trzy rundy? Moim zdaniem nie. Zrobi to przez jedną rundę, może dwie ale to maksimum możliwości. Edgar ma w ręku szereg atutów a Maynard ma tylko zapasy. Edgar przez decyzję.
























