Vadim Finkelchtein czyli menago Fedora, którego przed chwilą skrytykował młodszy Emelianenko nie odpuszcza i mimo upadku kolejnej firmy dla której walczył numer 1 świata wagi ciężkiej nie ma zamiaru ułatwiać sprawy UFC:
Jesteśmy z Fedorem w USA i mamy nadzieje szybko podjąć decyzję o następnej walce. Mamy w planach wiele spotkań i negocjacji z wszystkimi wielkimi organizacjami. Będziemy rozważać możliwość walki Fedora z Barnettem i sprawdzimy czy jest szansa aby do tej walki doszło już w sierpniu.
To jest moment prawdy o którym mówiło UFC. Fedor i ja jesteśmy w USA. Jeśli chcą to mogą do nas przylecieć, jesteśmy gotowi na negocjacje. Oczywiście nie oznacza to że jesteśmy gotowi zaakceptować wszystkie warunki jakie nam dadzą. Chcemy rozmawiać z UFC o jego walkach z paroma zawodnikami UFC, ale tylko jeśli w grę wchodzić będzie wspólna promocja z M-1 Global.
Na miejscu wszystkich tych wielkich organizacji o których mówi Vadim trzymałbym się daleko od tzw. klątwy Fedora która nie odpuszcza i dalej sieje zniszczenie po federacjach MMA. Swoją drogą to ciekawy jestem o jakich wielkich organizacjach mówił Vadim ? Może chodziło mu o Adrenaline MMA którego szef Monte Cox już raz został wydymany przez Vadima i spółkę. A może o Strikeforce którego szef Scott Cooker nie ma w zwyczaju palić w piecu dolarami i nie był w stanie zatrudnić nawet dużo bardziej sprzedawalnego Tito Ortiza. Więc kto? M-1 Global ? No tak, oni przecież żyją z pensji Fedora? Z kim tak naprawdę ma zamiar spotkać się Vadim ? W grze pozostała chyba już tylko jedna firma i tak naprawdę wszyscy chcą Fedora w UFC. No może poza Vadimem dla którego prawdopobnie byłby to koniec snu o własnej potężnej federacji MMA.






















