cyborgen

Podczas walki na zasadach MMA zawodnik ma do dyspozycji wiele sposobów, by zranić rywala. Niektórzy robią to za pomocą wysublimowanych, finezyjnych technik i zaprezentowanie szerokiego wachlarza umiejętności stójkowych, zapaśniczych i grapplerskich. Inni stawiają po prostu na siłę i upór. Jest także droga całkowitego szaleństwa, którą poszli między innymi Don Frye i Yoshihiro Takayama oraz Leonard Garcia i Chan Sung Jung.

Totalna dominacja może być kolejnym sposobem prowadzącym do zmiażdżenia przeciwnika. Starć, które na papierze mogły nawet wyglądać na wyrównane, a okazywały się zupełnie jednostronne, było sporo w historii mieszanych sztuk walki. Redaktorzy sherdog.com postanowili  wybrać dziesięć, ich zdaniem, najciekawszych.

10. Jose Aldo vs. Urijah Faber
WEC 48: Aldo vs. Faber
24.04.2010, Sacramento, Kalifornia, USA

Urijah Faber był pierwszą prawdziwą gwiazdą lżejszych kategorii wagowych i filarem, na którym opierał się sukces World Extreme Cagefighting. Mała, niebieska klatka i dynamiczni zawodnicy wewnątrz niej stały się symbolem dla fanów, a nikt nie uosabiał tego dziedzictwa lepiej niż „Dzieciak z Kalifornii”.

Faber obronił tytuł wagi piórkowej WEC pięć razy, zanim w listopadzie 2008 roku Mike Brown brutalnie go znokautował. Po tej porażce lider Team Alpha Male odbił się zwycięstwem z Jensem Pulverem, następnie ponownie okazał się gorszy od Browna, by na koniec poddać Rafaela Assuncao w styczniu 2010. Wygrana z Brazylijczykiem pozwoliła mu stanąć do rywalizacji ze wschodzącą gwiazdą – Josem Aldo. Podczas WEC 48 – jedynej w historii organizacji gali w systemie PPV – „Scareface” miał stanąć do pierwszej obrony pasa, który przejął z bioder wspomnianego wcześniej dwukrotnie Mike’a Thomasa Browna.

Kurs przed pojedynkiem wynosił trzy do jednego na korzyść mistrza, ale ten rozpoczął starcie bardzo spokojnie i z szacunkiem dla umiejętności bardziej doświadczonego przeciwnika. Niemniej, kilka kopnięć na korpus i uda Fabera zapowiadały ciekawe kolejne cztery rundy.

W drugiej odsłonie Aldo był już znacznie bardziej agresywny. Pozwolił ręką odpocząć, a jedynie kłuł pretendenta prawym prostym i lewym hakiem oraz niemiłosiernie okopywał jego nogi. Już w połowie tej rundy Faber musiał szukać głęboko w swoim arsenale jakiś sztuczek. Amerykanin udawał wejścia w nogi, by zaatakować serią ciosów, a ponadto pracował na nogach i zmieniał pozycję, żeby uniknąć kolejnych kopnięć. Na trzydzieści sekund przed końcem Aldo trafił ósmym z dziewięciu kopnięć wyprowadzonych w tej pięciominutówce. Po byłym mistrzu wyraźnie było widać zranienie.

„Dzieciak z Kalifornii” na początku trzeciej odsłony mógł jeszcze nawiązać walkę, ale wszystko zmieniło się z kolejnymi potężnymi niskimi kopnięciami, które uszkodziły nogę Amerykanina do tego stopnia, iż ten ledwie mógł stać. Brazylijczyk dorzucił jeszcze wysokie kopnięcie poprawione, oczywiście, uderzeniem w uda rywala. Rundy mistrzowskie nie wyglądały lepiej dla Fabera. Aldo dominował w stójce, a pretendent potrafił odpowiedzieć jedynie sporadycznymi trafieniami w przeciągu ostatnich dziesięciu minut.

„Scareface” sprawił byłemu posiadaczowi pasa spokojne, metodyczne i chirurgicznie precyzyjne lanie, które postawiło reprezentanta Nova Uniao w roli jednego z największych talentów najbliższych lat.

9. Yves Edwards vs. Aaron Riley
HOOKnSHOOT: Showdown
14.06.2001, Evansville, Indiana, USA

yves_edwards_gatki
Fot. Sherdog.com

Edwards, obecnie będący już na sportowej emeryturze, jest jednym z pionierów mieszanych sztuk walki. Amerykanin zaliczany jest do gron pierwszych wszechstronnych zawodników. Zgrabna praca w stójce, dobre defensywne zapasy i kąśliwe zagrywki w parterze pozwalały mu walczyć w każdej płaszczyźnie.  Z drugiej strony Riley to jeden z najtwardszych fighterów występujących w dyscyplinie, gdzie tych twardych jest naprawdę wielu. Pierwsze spotkanie dwóch wspomnianych panów zakończyło się decyzją na korzyść starszego z nich, ale wynik okupiony został ciężką pracą. Podczas rewanżu na HOOKnSHOOT: Showdown niemal niepowstrzymana ofensywa spotkała się z niemal nieruchomą szczęką zawodnika z Tell City.

Yves Edwars trafiał rywala raz za razem każdym wyprowadzonym ciosem. „Mistrz Thugjitsu” wielokrotnie posyłał kolana na twarz i korpus Rileya, a następnie poprawiał kopnięciami w każdy centymetr ciała przeciwnika. Były zawodnik UFC zgniótł młodszego oponenta między innymi kombinacją dwunastu uderzeń, z których każde doszło do celu!

Niesamowite jest to, iż mimo olbrzymiego lania zebranego przez Rileya, to dalej było wyrównane starcie. Niemniej, po walce 34-latek z Indiany potrzebował dziesiątków tysięcy dolarów na usługi dentystyczne, aby zlikwidować uszkodzenia spowodowane w walce. Bez wątpienia można to uznać, za jeden ze wskaźników porządnego lania.

8. Chris Weidman vs. Mark Munoz
UFC on Fuel TV 4: Munoz vs. Weidman
11.06.2012, San Jose, Kalifornia, USA

 Munoz-vs-Weidman

Niezwykle perspektywiczny Chris Weidman wdarł się do świadomości fanów MMA zwycięstwem w styczniu 2012 roku z Demianem Maią – były pretendentem do pasa wagi średniej – po tym, jak zgodził się na starcie na zaledwie 11 dni przed galą. Sześć miesięcy później Amerykanin po raz pierwszy w karierze dostał możliwość wystąpienia w walce wieczoru wydarzenia spod znaku UFC. Naprzeciw przyszłego mistrza stanął Mark Munoz, zawodnik z serią czterech zwycięstw. Ten pojedynek pokazał, że Chris Weidman może poważnie zamieszać w dywizji, która przez tak długo trzymana była żelazną ręką przez Andersona Silvę.

„All-American” był nieznacznym faworytem, ale szybko okazało się, iż kurs na Munoza powinien być znacznie wyższy. Były NCAA już w 35. sekundzie wylądował na plecach i pozostał tam niemal do końca pierwszej odsłony. „The Filipino Wrecking Machine” nie wyprowadził żadnego ciosu, a nawet nie był w stanie zmontować jakiejś ofensywy. W drugiej odsłonie wszystko się powtórzyło. Weidman znów sprowadził rywala za jedną nogę do parteru – tym razem już w dziesiątej sekundzie – a następnie kontrolował, przeszedł gardę i zaatakował poddaniem.

Munozowi udało się uciec po upływie około minuty drugiej rundy, ale tylko po to, by krążyć wokół klatki i nie trafić żadnego ciosu. Chwilę później reprezentant Reign MMA ruszył naprzód z lewym, który przyszły mistrz skontrował łokciem. Rywal upadł na ziemię, gdzie podopieczny duetu Serra-Longo dobijał go, nim sędzia Josh Rosenthal nie przerwał pojedynku.

Pomimo że Weidman spędził w klatce jedynie niecałe siedem minut, w tym czasie zupełnie zdominował bardziej doświadczonego przeciwnika. Munoz nie trafił żadnym uderzeniem, nie zanotował też ani próby poddania, ani obalenia. Skończył walkę zgnieciony i zakrwawiony. Było to zupełnie jednostronne starcie, które stało się zapowiedzią nowych czasów w dywizji średniej.

7. Daniel Cormier vs. Dan Henderson
UFC 173: Barao vs. Dillashaw
24.05.2014, Las Vegas, Nevada, USA

Fot. MMAJunkie.com
Fot. MMAJunkie.com

Kiedy na UFC 173 Daniel Cormier, były olimpijczyk w zapasach w stylu wolnym, spotkał się z Danem Hendersonem, byłym olimpijczykiem w stylu klasycznym, obaj byli w zupełnie innym miejscu własnych karier. Młodszy Cormier wchodził do klatki po wygraniu Grand Prix Strikeforce w wadze ciężkiej oraz trzech zwycięstwach w UFC. Starszy Henderson przegrał trzy z czterech walk poprzedzających starcie z UFC 173. Nota bene jedyną wygraną zanotował z Mauriciem Ruą, który wyraźnie przeważał i był bliski skończenia Amerykanina, nim nie nadział się na „H-Bomb”.

Niewielu dawało szansę „Hendo” przed pojedynkiem z młodszym, większym, lepiej zbudowanym i szybszym zawodnikiem. Przewidywania nie zawiodły i już od pierwszej minuty widoczna była ogromna przepaść dzieląca obu atletów. 44-latek z Temeculi wyglądał dobrze przez pierwsze 40 sekund boju, kiedy to trafił rywala kilkoma niskim kopnięciami i mocnym ciosem w korpus, lecz gdy obaj znaleźli się po raz pierwszy w klinczu, Cormier rzucił byłym mistrzem Pride w taki sposób, jakby ten nigdy w życiu nie miał nic wspólnego z zapasami.

Reprezentant Team Quest spędził niemal całą pierwszą rundę na plecach i zgarniał uderzenie za uderzeniem, a nawet został rozbity z kołyski. W drugiej odsłonie było jeszcze gorzej. Legenda MMA znów spotkała się z matą po upływnie niecałej minuty i nie wstał z tej pozycji do gongu – co więcej, nie trafił ani jednego ciosu.

Jeśli pierwsza runda była kiepska, a druga jeszcze gorsza, to trzecią trzeba nazwać totalną katastrofą. Henderson wyprowadził celne uderzenie – niezbyt znaczące, niskie kopnięcie, które Cormier błyskawicznie wyłapał, podniósł rywala nad głowę i rzucił nim ponownie o ziemię. Później olimpijczyk w stylu wolnym atakował starszego oponenta pięściami przez kolejne trzy minuty, a ostatecznie poddał duszeniem zza pleców.

„Hendo” nie pokazał nic. Dominacja, którą zaprezentował Cormier, została uznana przez redaktorów sherdog.com za „Lanie Roku 2014” i dała Amerykaninowi przepustkę do mistrzowskiego starcia z Jonem Jonesem.

6. Cristiane Justino vs. Jan Finney
Strikeforce/M-1 Global: Fedor vs. Werdum
26.06.2010, San Jose, Kalifornia, USA

Szczerze powiedziawszy, mogliśmy na tej liście umieścić którykolwiek z występów Justino, ale uznaliśmy, że całkowita destrukcja, którą zafundowała Jan Finney na Strikeforce/M-1 Global: Fedor vs. Werdum, jest bardzo imponująca nawet na tle ustanowionych przez „Cyborg” wysokich standardów. Przyszła gwiazda kina, Gina Carano uległa pod naporem ciosów Brazylijki dziesięć miesięcy wcześniej, a utalentowana i niebezpieczna Marloes Coenen przetrwała na początku 2010 roku trzy rundy, nim nie odpłynęła po uderzeniach dominatorki wagi piórkowej. Nikt nie łudził się, że Finney może w jakikolwiek sposób zagrozić młodszej przeciwniczce, co przełożyło się na kursy bukmacherskie, które wyniosły prawie 15 do 1.

Jedynym zaskoczeniem w tym starciu było to, że „Cuddles” przetrwała – w najbardziej dosadnym tego słowa znaczeniu – niemal osiem minut. Niemniej, Amerykanka zebrała niesłychany łomot. Justino posłała rywalkę na deski dwukrotnie w pierwszej minucie boju – najpierw po ataku ciosami sierpowymi i kolanem na szczękę, a następnie po kolejnym potężnym prawym sierpowym, gdy Finney opierała się o siatkę.

Nie ma takich słów, które opisałyby zaciętość i siłę, z jaką „Cyborg” atakowała zawodniczkę z Ohio przez kolejne sześć minut. Brazylijka trafiała kolanami w korpus na ziemi, uderzeniami młotkowymi w głowę – gdy rywalka desperacko próbowała obalenia za jedną nogę – ciosami z góry, kolanami w klinczu i ponownie w parterze. Justino spoglądała na sędziującą ten pojedynek Kim Winslow w oczekiwaniu na przerwanie, za czym też optowała publika, lecz ta nie podejmowała żadnych działań. Ostatecznie lawina ciosów i potężne kolano na korpus zakończyło w końcu walkę.

Część druga ukaże się dzisiaj o godzinie 20:00.

14 KOMENTARZE

  1. Dobra seria !!

    skontrował obrotowym łokciem

    Chyba Weidman użył normalnego,frontalnego łokcia 😉 coś w deseń overhanda.

  2. Boże, nie mogę tego czytać. Moje oczy krwawią:

    "Josem Aldo"

    "Mauriciem Ruą"

    Czyli jak zepsuć artykuł przez idiotyczne tłumaczenie.

  3. oglądałem tylko trzy walki i jakoś szczególnie ich nie wspominaj jako masakry

    były takie walki, że byłem w szoku, że sędzia tego nie przerywa

    Brown vs Silva to była niezłe lanie, JDS vs Cain II i III, pewnie jeszcze kilka innych, ale nie pamiętam już wszystkiego

  4. To tylko miejsca 10-6, z pewnością na 5-1 znajdzie się Cain z Juniorem 😉 Pewnie będzie też Edgar/Swanson, może Lesnar/Carwin.

  5. Cain vs JDS III, Cain vs Bigfoot, Marinho vs Świątek to moje TOP3 i na pewno muszą być w TOP5. Nate Diaz zebrał też tęgie lanie od RDA, ale na TOP5 to chyba za mało?

  6. Diaz zebrał znacznie większe lanie od RDA, niż BigFoot od Caina. Rozcięcie było "widowiskowe", ale gdyby Silvy nie zalała krew, to by miał szansę wyjść z tego.

  7. Czytałem w oryginale na sherdogu jakieś półtora tygodnia temu 🙂 Znajdą się tam też wpierdole jakie zebrał Sakuraba od Wanderleia, w ogóle Sakuraba powinien dostać zaszczytne miejsce na tej liście, bo zbierał ciężkie cięgi od cięższych od siebie typów.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.