Niedawno ruszyła nowa inicjatywa w świecie MMA, mająca na celu stworzenie pełnoprawnego związku zawodowego dla zawodników. A wszystko za sprawą Leslie Smith.

Leslie już w 2016 głośno domagała się związku. Powtarzała wtedy:

Uważam, że wszystko to co Conor zrobił dla zawodników, jest świetne. Tak samo jak Ronda Rousey zrobiła cudowne rzeczy dla żeńskich dywizji. Np. Nate Diaz dostaje teraz znacznie większe wypłaty niż kiedykolwiek, to cudowne! Wszystko to z powodu Conora McGregora, który wie jak sprzedać walkę (…) Zawodnicy mają bardzo krótki okres w którym mogą walczyć, ryzykują swoim życiem w czasie gdy walczą w oktagonie, ryzykują też tym, że na starość nie będą tak sprawni i mogą mieć problemy z wykonywaniem różnych czynności. Uważam więc, że wypłaty powinny rekompensować ryzyko. Jednak nie zaczęło się to od Conora McGregora. Uważałam tak od bardzo dawna. Większość zawodników tak samo uważa, ale nikt nie chce zadzierać z UFC.

Teraz jednak uczyniła pierwszy krok ku realizacji swych marzeń i stworzyła Project Spearhead – stowarzyszenie, które za zadanie ma w przyszłości zjednoczyć zawodników pod szyldem związku zawodowego. Leslie chce w ten sposób zwiększyć prawa sportowców. W przeszłości były już próby stworzenia czegoś podobnego, ale wszystkie te inicjatywy umarły jeszcze w przedbiegach (mowa o Professional Fighters Association (PFA) czy Mixed Martial Arts Athletes Association (MMAAA)).

Smith wierzy, że Project Spearhead jest inny i przetrwa – Nic jednak dziwnego, jest jego tymczasowym prezydentem. Jak sama przyznaje, najważniejsze jest uświadomienie zawodnikom, jak bardzo potrzebują związku:

Największym wyzwaniem jest edukacja wszystkich zawodników co dla nich oznacza związek zawodowy i jakie zyski będą mogli z niego czerpać. Chcę pokazać zawodnikom, że problemy, przez które przechodzą, są tymi samymi problemami z którymi zmagają się inni i z którymi zmagać się będę kolejni.

Według Leslie, najlepszym wyjściem byłoby gdyby podróżowała od klubu do klubu i uświadamiała zawodników osobiście. Mogłaby wtedy szczegółowo opisać jak taki związek funkcjonowałby i jakie zyski czerpałyby z niego kluby oraz sami zawodnicy. Dałaby szansę zawodnikom opowiedzieć o swoich obawach i odpowiedziałaby na wszystkie ich pytania. W chwili obecnej jednak przygotowuje się do wali z Aspen Ladd, która odbędzie się 21 kwietnia na UFC Fight Night 128.

Smith tłumaczy portalowi BloodyElbow, że wypłaty dla zawodników są za małe. Co ciekawe sama nie renegocjowała kontraktu z UFC i ten skończy się po walce z Aspen Ladd. UFC nie będzie więc musiało jej zatrudniać bez względu na to czy wygra czy przegra. A jej „nowe” wymagania są bardzo wysokie. Jak sama przyznaje:

Zarabiam obecnie $31 000 za udział w walce i $31 000 za zwycięstwo, jeśli uda mi się wygrać. Nieopłacalne byłoby dla mnie renegocjować kontrakt na sumę w okolicach $33 000/$33 000 czy coś koło tego. To będzie musiało być minimum $100 000 za sam udział w walce. I to prawdopodobnie najniższa stawka za którą zgodzę się walczyć dla UFC. Najpewniej zaczniemy z pułapu $250 000.

Jestem bardzo emocjonującym zawodnikiem. Ludzie uwielbiają mnie oglądać. Zawsze daję z siebie wszystko, robię wagę, ale nie zamierzam podpisywać kontraktu za mniej niż uważam, że jestem warta.

Nowym pomysłem Leslie jest zjednoczenie zawodników Bellatora i UFC. W tej kwestii pomoże jej Kajan Johnson, który również wszedł do rady zarządzającej stowarzyszeniem.

Żeby jednak marzenie Leslie o związku się ziściło, najpierw musi zebrać aż 150 podpisów aktywnych zawodników, którzy na specjalnej karcie wyrażą chęć zrzeszenia w tego typu inicjatywie. Dopiero wtedy U.S. National Labor Relations Board podejmie śledztwo i osądzi czy zawodnicy są pełnoetatowymi pracownikami UFC czy niezależnymi wykonawcami (za jakich się teraz ich uważa). Leslie uważa, że to właśnie prawne przypisanie wszystkich pod wykonawców sprawia, że zawodnicy nie mogą dochodzić swoich praw i żądać większych pieniędzy za pracę:

Używamy sprzętu UFC, jesteśmy pod obserwacją organizacji, musimy informować co robimy w każdej chwili. Kontrolują czas jaki spędzamy poza walkami, nosimy ich uniformy. Lista jest długa. Mocno wierzę, że jesteśmy zwykłymi pracownikami, a nie niezależnymi wykonawcami.

Choć Leslie wspomina, że wielu zawodników bardzo przychylnie się wypowiadało o jej projekcie, to nie chce zdradzić ile ma już podpisanych wniosków o przynależność do przyszłego związku. Prosi też, aby zawodnicy w mediach starali się nagłośnić sprawę:

Każdy narzeka, że nie otrzymuje należnego mu szacunku ze strony Dany White’a, nie otrzymuje wystarczających pieniędzy. To nie jest w porządku. Nie tak powinni być traktowani dorośli profesjonalni zawodnicy. Więc proszę, jeśli jesteś zawodnikiem i masz te same uwagi o szacunku i małych wypłatach… jeśli zamierzasz narzekać na to w Internecie, dodaj na końcu hasło: „ponieważ popieram związek zawodowy” lub „ponieważ chcę widzieć zawodników zjednoczonych w związku”. Tylko wtedy będziemy mogli coś zdziałać w temacie.

4 KOMENTARZE

  1. Dzisiaj 1 Kwietnia? W ogóle to dziewcze stosuje jakąś pokrętną logikę, nie opartą na niczym. Powinni zamieścić video jak będzie negocjować z Danką:- A ja chce 250k za walkę- Dostaniesz 35k- ale ja chciałam 250k albo nie walczę- nara, pozdro

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.