(Tutaj jeszcze się uśmiecha)

Walka Frankiego Edgara z Grayem Maynardem zakończyła się, jak wszyscy wiemy, remisem. W UFC jest to bardzo rzadko spotykany rezultat, zwłaszcza jeśli w poprzedzających rundach sędzia ringowy nie odjął nikomu punktu. Remis nie oznacza, że, choć Edgar i Maynard nie zwiększają liczby porażek na swoich bilansach, nie było w tej walce przegranego. Był, ale nie pojawił się w klatce. Pewnie miał do niej wejść chwilę po ogłoszeniu werdyktu ale zamiast tego został na swoim miejscu koło oktagonu. Mowa oczywiście o Anthonym Pettisie, który słowem Dany White’a pożegnał się, przynajmniej na kilka miesięcy, z obiecaną mu walką o tytuł.

Według jednego z bardziej płodnych amerykańskich reporterów, Johnathana Snowdena z Bloody Elbow, sprawiedliwości stało się zadość. Snowden napisał wręcz, że jeśli dojdzie do walki Edgara z Pettisem to „wszyscy będziemy przegrani” bowiem fighter, który tylko wykonał jedno z najbardziej spektakularnych kopnięć w historii sportu dostanie walkę o pas. Jak to zwykle bywa całkowicie się z tą opinią nie zgadzam i uważam, że Pettisowi stała się spora, niezasłużona krzywda.

Nie jest to pierwszy przypadek kiedy „obiecana” walka o pas zostaje zabrana zawodnikowi. To samo w końcu przytrafiało się m.in. Yushinowi Okamiemu, Karo Parisyanowi i Jonowi Fitchowi. Okoliczności jednak były nieco inne – Okami i Parisyan doznali kontuzji a Jon Fitch, cóż, to po pierwsze Jon Fitch a po drugie nie należy on do ulubieńców Dany White’a również z innych powodów niż styl walki. Cała unifikacja tytułów UFC i WEC w wadze lekkiej była częścią marketingowej machiny kampanii Zuffy przy okazji fuzji obu organizacji. Mowa o tym była zarówno podczas transmisji ostatniej gali WEC jak i UFC 125 chociażby wtedy gdy kamera pokazała siedzącego przed klatką Pettisa. To było coś więcej niż tylko obietnica Dany White’a na konferencji prasowej.

Ponadto ostatniemu mistrzowi WEC obiecano dokładnie to samo co Grayowi Maynardowi. Walkę o pas. W liczbie pojedynczej a nie walki o pas dopóki nie zostanie bezdyskusyjnie pokonany. Jestem z zasady przeciwny natychmiastowym rewanżom, chyba, że sędziowie wyraźnie skrzywdzili kogoś werdyktem jak w przypadku pierwszej walki Szoguna z Machidą. W minionych dniach ukształtował się dość wyraźny konsensus, że remis jest wynikiem sprawiedliwym a ponieważ w tym i tylko tym wypadku zastosowanie ma utarta klisza, że „mistrza należy pobić” to Maynard może mieć pretensje tylko do siebie.

Co jeśli w rewanżu zwycięzcy przytrafi się kontuzja? Czy wtedy Pettis będzie musiał czekać kolejne miesiące na swoją szansę? Przecież nie ma żadnego kosmicznego prawa, które zabrania zestawienia pojedynku Edgar vs. Maynard w dalszej przyszłości a Pettis to nie jest zawodnik kalibru Rashada Evansa i, jak słusznie zauważa Will Cooling z FoxSports.com, nie za bardzo może się utrzymać nie biorąc walk przez niemal kalendarzowy rok. A każda walka to przede wszystkim ryzyko utracenia danej mu szansy.

Rozumiem, że z finansowego punktu widzenia nagle bardziej opłacalne stało się zestawienie rewanżu. Nikt przecież nie spodziewał się tak rewelacyjnej walki znając poprzednie dokonania obydwu fighterów a teraz, dysponując tym materiałem, UFC o wiele łatwiej pójdzie sprzedaż trzeciej walki miedzy Edgarem i Maynardem niż promowanie mimo wszystko dość anonimowego Pettisa.

Kolejnym argumentem jest to, że Pettis nie zasługuje sportowo na taką szansę. To akurat prawda ale nie jest to gorszy pretendent od Patricka Cote, Thalesa Leitesa czy nawet Brocka Lesnara a żaden z nich nie zaliczył tak rewelacyjnego występu w swojej walce tuż przed tą o mistrzostwo. Ponadto styl Pettisa jest na tyle unikalny w dywizji pełnej zapaśników/bokserów, że byłem gotowy puścić w niepamięć jego dokonania czy też ich brak. Jednak nic z tego, Dana dał i Dana zabiera, szkoda tylko tego chłopaka z Wisconsin, dla którego, po świetnym 2010 roku, rok 2011 zaczął się najgorzej jak mógł.

Pozostałe rzeczy, których nauczyło mnie UFC 125 minony weekend:

„Ultimate kickboxing” nadal ma się dobrze – W wywiadzie, którego Dana udzielił Arielowi Helwaniemu prócz decyzji o przyszłości pasa wagi lekkiej wylał też wiadro pomyj na Steve’a Mazzagattiego. Mazzagatti może nie jest najlepszym sędzią ale czy narzekanie, że nie podnosił walki Thiago Silvy z Brandonem Verą jest naprawdę uzasadnione? Nie przypominam sobie, żebym myślał podobnie oglądając tą walkę. Brazylijczyk porządnie obił Verę w parterze a takie gadanie niestety przybliża MMA bardziej do nieskoordynowanych bójek w oktagonie jak Griffin vs. Bonnar 1. Ta walka była idealna na rok 2006 ale obejrzyjcie ją teraz i zastanówcie się czy nadal jest taka fenomenalna.

Aldo vs. Hioki to walka, którą chce zobaczyć w 2011 – Przez te kilka dni waga piórkowa została wywrócona do góry nogami co nadal świaczy o tym jak mało jest w tej wadze fighterów w długą listą osiągnięć. Jednym z nich na pewno jest Hatsu Hioki, który pokazał na co go stać jeśli walczy inteligentnie w pojedynku z Marlonem Sandro. Hioki jest od lat zawodnikiem pierwszej dziesiątki i w tej chwili nie ma bardziej wymagającego rywala dla Jose Aldo niż dysponujący ogromnym zasięgiem, solidną szczęką i fenomenalnym parterem Japończyk. Liczę na to, że jeśli jego obecne zobowiązania na to pozwolą to Hiokiego zobaczymy wreszcie w oktagonie w tym roku.

Dynamite!! to najbardziej wyczerpująca dla widza gala w roku – Sylwestrowy spektakl FEG trwał ponad 7 godzin. Jeśli dołożyć do tego niewytłumaczalną (poza „nie dało się”) decyzję HdNet o opóźnieniu transmisji o 2 godziny wychodzi gala absolutnie nie do zniesienia. Osobiście dla mnie było to błędne koło, pod koniec tego maratonu, przy okazji najważniejszych walk, koncentracje traciłem już tak łatwo, że i tak muszę obejrzeć je jeszcze raz. Oby tragicznie niski wynik oglądalności gali, średnio 9,8%, zmusił włodarzy FEG do skondensowania tego co oferują.

Tomasz Marciniak
Jedyny człowiek na świecie, który wkręcił się w MMA walką Arlovski vs. Eilers. Poliglota. Entuzjasta i propagator indonezyjskiego przemysłu tekstylnego. Warszawiak od kilku pokoleń i dumny z tego faktu. Nie zawsze pisze o sobie w trzeciej osobie ale kiedy to robi jest to w polu biografia na MMARocks.pl