lipski przegrywa

Ariane Lipski przegrała swoją debiutancką walkę w UFC. Po 15 minutach starcia sędziowie jednogłośnie orzekli zwycięstwo Joanne Calderwood (30-26, 30-26, 30-27).

Ariane Lipski rozpoczęła walkę od świetnej kombinacji ciosów. Chwilę później zawodniczki złapały klincz i starcie przeniosło się pod siatkę. Joanne Calderwood ruszyła po obalenie i nie miała żadnych problemów ze sprowadzeniem Brazylijki do parteru. Ariane na moment oddała plecy, a Joanne starała się zapiąć duszenie, jednak nieskutecznie. Calderwood dominowała w parterze, zmieniała pozycje, by w końcu po raz kolejny zdobyć plecy. Nie udało jej się znaleźć duszenia, ale na chwilę przed końcem rundy była bardzo blisko zapięcia balachy, jednak Lipski udało się przetrwać do gongu.

Druga odsłona ponownie rozpoczęła się od celnych kombinacji w wykonaniu Ariane. Calderwood tym razem nie zdecydowała się na szybkie obalenie i postanowiła toczyć walkę w stójce. Obie zawodniczki wyprowadzały dużo uderzeń, walka toczyła się w dynamicznym tempie. Na minutę przed końcem rundy Calderwood przycisnęła Lipski do siatki i przez kolejne kilkadziesiąt sekund kontrolowała byłą mistrzynię KSW w klinczu.

Ostatnia runda wyglądała rozpoczęła się bliźniaczo do poprzedniej. Liczne kombinacje kickbokserskie w wykonaniu obu zawodniczek. Po kilkudziesięciu sekundach Lipski udało się sprowadzić walkę do parteru i wylądowała w gardzie zawodniczki ze Szkocji. Calderwood od razu skręciła się po balachę i Lipski została zepchnięta do defensywy. Joanne Calderwood do samego końca skutecznie walczyła z pleców i cały czas szukała poddania balachą. Ostatecznie sędziowie jednogłośnie orzekli zwycięstwo Joanne Calderwood.

Poniżej statystyki z walki:

86 KOMENTARZE

  1. Dopiero w trakcie walki zdałem sobie sprawę, że to waga musza…

    Szkoda, że nie spróbowała zbić od razu do słomkowej, bo gabarytem na tle JoJo nie grzeszyła.

  2. Szkoda. Jedyny pozytyw jest taki, że jest młoda i jednak ogarnia ten parter (nie dała się łatwo poddać przez jakąś głupią balachę ). Chyba Arianka powinna pomyśleć o zmianie dywizji, bo duża nie jest, a widać było w I rundzie tą przewagę siłową Jojo.

  3. Punktacja, pewnie bardziej niż sam przebieg walki, sprowadza galaktyczna potęgę na ziemię. Przynajmniej teoretycznie, bo wiadomo jaka będzie retoryka. To nie wina Ariane. Gamer, Żyrafa czy Soldic wypadliby gorzej w starciu z nr 10 swoich dywizji. O mistrzu HW z grzeczności nie wspominając, bo on już tam był i swoje zebrał.

  4. Nienawidzę takich walk. Aż mi się niedobrze robi. Dzięki takim żenująco słabym występom właśnie odechciewa mi się oglądania UFC. "Jojo" delikatna i wolna jak ślimak, obie bez techniki, i jeszcze to trzymanie udami rąk rywalki. W żeńskim MMA to wystarczy, po prostu trzeba ścisnąć udami i mamy minutę z głowy bo zawodniczka nie ma sił wyciągnąć rąk (bez żadnej założonej techniki). Calderwood tak słaba, że daje się rzucić za głowę. Dajcie spokój ludzie. Obejrzałem i żałuję, że nie poszedłem po kanapki czy coś.

  5. Nienawidzę takich walk. Aż mi się niedobrze robi. Dzięki takim żenująco słabym występom właśnie odechciewa mi się oglądania UFC. "Jojo" delikatna i wolna jak ślimak, obie bez techniki, i jeszcze to trzymanie udami rąk rywalki. W żeńskim MMA to wystarczy, po prostu trzeba ścisnąć udami i mamy minutę z głowy bo zawodniczka nie ma sił wyciągnąć rąk (bez żadnej założonej techniki). Calderwood tak słaba, że daje się rzucić za głowę. Dajcie spokój ludzie. Obejrzałem i żałuję, że nie poszedłem po kanapki czy coś.

    Calderwood to się nawet blisko top 10 w słomkowej nie zakręciła, a ranking miała tylko dlatego, że przed UFC i utworzeniem dywizji była wysoko. Miała tam dwie wygrane nad jakąś Koreanką i Casey, jak Courtney mało co jeszcze ogarniała i nawet rankingu nie miała.

    Proste KSW > UFC jeśli chodzi o promocję zawodników, może dlatego, że mniej gal mają walki są lepiej zestawiane.

    Po co zestawiać debiutantkę w UFC z Calderwoodową, która będzie zamulała i górowała fizycznie?

    Trzeba było dać Lipski jakąś drugą debiutantkę, najlepiej grapplerką, to Arianka by błyszczała.

    Widać, że maczmajking kuleje, och kuleje. Mi się to od samego początku nie podobało, ale jestem z natury sceptyczny, więc może to dlatego.

    Tak jakby ludzie którzy zestawiają walczące pary, nie kumali tego sportu.

  6. Nienawidzę takich walk. Aż mi się niedobrze robi. Dzięki takim żenująco słabym występom właśnie odechciewa mi się oglądania UFC. "Jojo" delikatna i wolna jak ślimak, obie bez techniki, i jeszcze to trzymanie udami rąk rywalki. W żeńskim MMA to wystarczy, po prostu trzeba ścisnąć udami i mamy minutę z głowy bo zawodniczka nie ma sił wyciągnąć rąk (bez żadnej założonej techniki). Calderwood tak słaba, że daje się rzucić za głowę. Dajcie spokój ludzie. Obejrzałem i żałuję, że nie poszedłem po kanapki czy coś.

    Dzieki ze zaoszczedziles mi 15 min zycia. Takie komentarze lubie i cenie po co inni maja tracic swoj cenny czas. Nie nadrabiam:wink:

  7. Dzieki ze zaoszczedziles mi 15 min zycia. Takie komentarze lubie i cenie po co inni maja tracic swoj cenny czas. Nie nadrabiam:wink:

    uwierz mi, że popełniasz błąd – tą beznadzieję trzeba obejrzeć, aby na przyszłość, pisać cokolwiek o kobiecym 125! Bo nikt Tobie nie napisze, że walczyła szkocka zawziętość – podbudowna doświadczeniem z UFC – z kavulsonowyn hypertrainem prosto z… innego miejsca – a wystarczyło mądrze porównać skalpy obu pań i jak napisałem – live na gali – "nic wygrało z beznadzieją" – tyle w temacie i na przyszłość nie wierz… we wszystko co napisane… bo dupa kredą na płocie – to pewne drzazgi a nie miękka przyjemność…  Te kilka zdań powstao ze względu na wspólny szacun krajowego mma.

  8. Beka z tych co stawiali na Lipski. Ludzie to jest UFC a nie KSW. Odpady , ostatnie ścieki robią sieczkę z naszych w KSW a tu Lipski miała wygrać ? Będzie jak z Heldem. 0;3 i powrót do kurwidołka. Zobaczycie.

  9. Ja pierdolę przegrała to przegrała, czego pizdeusze jęczycie. Debiut w UFC i nie jeszcze z jakimś no namem. Zdarza się.

  10. No I co leszcze? Miał PAN Kawulski rację że nie warto inwestować w Arianke? Miał. Pokłonić się imperatorowi MMA.

  11. Aleeee tooo było dobre:deniroclap: Nie od parady Pan Kawaulski jest włodarzem naj-prestiżowo-rekordowej organizacji MMA i wie kiedy pozbyć się badziewia. Teraz czas Karoliny Owczarz, to będzie prawdziwa mistrzyni, najlepszej organizacji w Europie :waldeklaugh:

  12. Uwielbiam te komentarze gdy zawodnicy z ksw przejdą do UFC i przegrają pierwszą walkę, zawsze mówi się o nich jak o lamusach którzy nic w tym sporcie nie osiągną.

  13. z roxanne modafferi lol

    "mniej Bogha w serdcu!"

    Roxi ma estetic factor     -10+10>30!

    lata w Invicta +UFC        +20

    tłumaczy z japońskiego  +10

    wiem kto zacz                   +10

    -100 do typowania redakcji, czyli +ragioaktywne 10:crazy:

    czyli tel. na roksę – 200 za godzinę

     więc… undiswyplutet 478/399 dla Eubanks… przez zasiedzenie muchy!

  14. Typowania reduktorów :antonio:

    Ale tak szczerze.. jakie Jojo miała PRZED tą walką argumenty, żeby zdominować Ariane? Oczywiście prócz tego, że jest nieprzewidywalna i tak naprawde nie wiadomo jak zawalczy, bo to zalezy tylko od tego w jaką godzine dnia trafi z walką ?:goldi:

  15. "mniej Bogha w serdcu!"

    Roxi ma estetic factor -10+10>30!

    lata w Invicta +UFC +20

    tłumaczy z japońskiego +10

    wiem kto zacz +10

    -100 do typowania redakcji, czyli +ragioaktywne 10:crazy:

    czyli tel. na roksę – 200 za godzinę

    więc… undiswyplutet 478/399 dla Eubanks… przez zasiedzenie muchy!

    Co?

  16. Ale tak szczerze.. jakie Jojo miała PRZED tą walką argumenty, żeby zdominować Ariane?

    Sherdoga widział, skalpy liczył… wmma troszkę kmini?

  17. JoJo lepsza i tyle. Sporo pracy Ariane, żeby liczyć się w UFC. Nawet nie chodzi o poziom KSW, tylko UFC/Invicta zbierają co najlepsze i ciężko znaleźć dobrą rywalkę w i tak słabo obsadzonych kategoriach kobiet. Myślę, że najlepszym przykładem powinien być dla Ariane właśnie Janek, który mimo że wygrał pierwszą walkę to zanotował nieco lucky dzięki tej potężnej nodze. Potem przyszły druzgocąci porażki, ale się poprawiał z walki na walkę. Zmienić sposób myślenia, przestawić się na UFC bo tego brakowało. Jednym ciosem, czy łatwym duszeniem rzadko kto wygrywa. Ariane nie jest zabójczynią i może nigdy nie będzie w UFC, ale jej to wpoili.

  18. A co tu jest do kminienia? No powiedz mi, jakie argumenty miała Jojo, a nie wykręcaj kota ogonem 🙂 chce FAKTY 😀

    Od 5 lat w UFC. Ariane nigdy nie walczyła z rywalką, która chociaż trochę zbliża się do poziomu Jojo.  Ogromna dysproporcja w doświadczeniu. Dodatkowo Calderwood ma duże doświadczenie w kicku. Czyli tu już powinna zapalać się lampka, że to nie będzie łatwy skalp dla Lipski.

    Edit. No i jeszcze ostatnia walka z ta Sylwaną z Argentyny powinna trochę otworzyć oczy na jakim poziomie jest Ariane.

    Oczywiście nie ma co jej przekreślać. Jest młoda rozwija się i może w przyszłości namieszać.

  19. JoJo lepsza i tyle. Sporo pracy Ariane, żeby liczyć się w UFC. Nawet nie chodzi o poziom KSW, tylko UFC/Invicta zbierają co najlepsze i ciężko znaleźć dobrą rywalkę w i tak słabo obsadzonych kategoriach kobiet. Myślę, że najlepszym przykładem powinien być dla Ariane właśnie Janek, który mimo że wygrał pierwszą walkę to zanotował nieco lucky dzięki tej potężnej nodze. Potem przyszły druzgocąci porażki, ale się poprawiał z walki na walkę. Zmienić sposób myślenia, przestawić się na UFC bo tego brakowało. Jednym ciosem, czy łatwym duszeniem rzadko kto wygrywa. Ariane nie jest zabójczynią i może nigdy nie będzie w UFC, ale jej to wpoili.

    No wlasnie zastanawiam sie na ile takie krs1 krzywi psychike takim zawodnikom, dajac im plackow a oni zaczynaja wierzyc ze sa najlepsi, dominujacy itp az do czasu walki w takim UFC czy z powazniejszym rywalem. W prawdzie jest to 3 zawodniczka z KSW w UFC i jak Karolina sobie poradzila, Janek po klopotach sobie radzi (chociaz ciezko go wpisac w ten schemat bo w ksw przegrywal a Ariane nie) to tutaj chyba Lipski myslala ze bedsie kasowac rywalki jak w ksw

  20. No wlasnie zastanawiam sie na ile takie krs1 krzywi psychike takim zawodnikom, dajac im plackow a oni zaczynaja wierzyc ze sa najlepsi, dominujacy itp az do czasu walki w takim UFC czy z powazniejszym rywalem. W prawdzie jest to 3 zawodniczka z KSW w UFC i jak Karolina sobie poradzila, Janek po klopotach sobie radzi (chociaz ciezko go wpisac w ten schemat bo w ksw przegrywal a Ariane nie) to tutaj chyba Lipski myslala ze bedsie kasowac rywalki jak w ksw

    Tu nawet nie chodzi o KSW choć też wina leży po ich stronie, ale samo UFC promowało ją jako "violence queen". Dana udostępniał wideo, wielkie promocje związane z jej osobą itp. Robiono z niej jakiegoś sportowego potwora, którym w tym momencie nie jest.

  21. "mniej Bogha w serdcu!"

    Roxi ma estetic factor     -10+10>30!

    lata w Invicta +UFC        +20

    tłumaczy z japońskiego  +10

    wiem kto zacz                   +10

    -100 do typowania redakcji, czyli +ragioaktywne 10:crazy:

    czyli tel. na roksę – 200 za godzinę

     więc… undiswyplutet 478/399 dla Eubanks… przez zasiedzenie muchy!

    to z siostra tej z kirgistanu ?

  22. Już w KSW Juarez pokazała, że Lipski wcale nie jest taka niesamowita gdy ma na przeciwko siebie silną i coś ogarniającą zawodniczkę. Ciekawe jaka szansa jest na zbicie do słomkowej. Szkoda tej walki bo JoJo to nie jest jakaś wymiataczka. Mam nadzieję, że jeszcze coś z Lipski będzie w tym UFC, może nie jakaś ścisła czołówka, ale fajnie jakby wskoczyła z czasem do rankingu i trochę tam posiedziała. Młoda jest, ma czas.

  23. W tej wadze nie ma czego szukać , jak takie drewno jak JoJo ja tlamsi

    Ja bym powiedzial że w UFC nie ma czego szukax

  24. oi hui 30-26 oi hui

    Akurat z dupy punktacja i nie ma co na nią patrzeć nawet biorąc pod uwagę 1 rundę. Gorsze rundy były w UFC, a dostawał zawodnik 10-9.

  25. Będzie jeszcze pociecha z Arianki.Młoda jest, ma czas na naukę.

    Fizycznie była dzisiaj słabsza i powolna.Jeżeli był to efekt odstawienia gumijagód, to z walki na walkę będzie lepiej.

    Jak nie efekt USADA to trzeba zmienić wagę.

    Do poprawy defensywa w stójce i ofensywa na ziemi.

    Ewidentnie trema,że miała boczną i nie zadała jednego ciosu.

    Poziom dywizji kobiecych jest tak słaby, że wystarczy niewiele zmienić by być w czołówce.

  26. to z siostra tej z kirgistanu ?

    No i właśnie zostałeś matchmakerem UFC!… kolejna walka o nic(jak ta dzisiejsza van Zantki z Ostovich) ale mocno oglądalna! Fap factor rulez!

  27. z roxanne modafferi lol

    Z Roxanne też przegrałaby, nawet 40 letnią i to nie piszę złośliwie, Roxanne zgwałciłaby ją w parterze.

    Wmma to nie jest jakiś kosmos, żeby to rozkminiać godzinami, zawodniczki prezentują różne poziomy doświadczenia, style itd.

    Prawda jest taka, że UFC miało szczęście z Rondą, którą szła na przebój i miała dobrą mentalność, a potem dorwali Aśkę, którą ogarniał solidny sztab trenerski mma , a sama miała sporo doświadczenie ze sportów stójkowych i posiadała rzadki i interesujący styl jak na mma i wtedy ktoś głupi tam pomyślał, ze tam gdzieś na świecie są tysiące Ronda, Asiek, Miesz, Alpha-Catów czy Gadelhi (Klaudia była bardzo eksplozywna w prajm dużo bardziej jak Andrade).

    Nie, nie ma takich zawodniczek, bo skąd one niby maja się brać? Wymienione zawodniczki coś tam miały od udowodnienia. Nowe pokolenie zachowuje się jakby to był jakiś sport z długoletnią tradycją, zakorzeniony na scenie mma. WMMA jest w UFC dopiero od 5 lat….

    Na dodatek do tego dochodzi machina UFC, gdzie marketing odgrywa nadrzędną rolę i wtedy jesteśmy w dupie.

    Dywizja musza nigdy się nie ustabilizuje w UFC z prostego względu:

    1. Dywizja kogucia kobiet uformowała się i zainteresowała ludzi dzięki Rondzie, teraz jest w niej 15 zawodniczek…

    2. Dywizja słomkowa była inwestycją długoterminową, ta dywizja była budowana spokojnie, bez pośpiechu, z głową,dodatkowo mistrzyni walczyła ile razy chcieli i gdzie chcieli, co ułatwiało cały proces.

    Musza kobiet jest robiona w pośpiechu, bez ładu i składu, brak gwiazdy, która by to pociągnęła, i nie Szewczenko tego nie pociągnie ani sportowo (nudne walki) ani marketingowo ( o tym poza jakimiś dziwnymi półrozbieranymi zdjęciami nie ma pojęcia). Żeńskie mma zmierza donikąd: brak talentu, brak pomysłu, fap maczmajking. To jest dobre na WWE a nie prawdziwy sport. Szczerze to zawsze byłem otwarty, ale teraz łapie się na tym, że omijam te kobiece walki jak lecą podczas gali.

    No i właśnie zostałeś matchmakerem UFC!… kolejna walka o nic(jak ta dzisiejsza van Zantki z Ostovich) ale mocno oglądalna! Fap factor rulez!

    A jak, dureństwo maczmejkingu w wykonaniu UFC.

  28. No to teraz Kawul może straszyć swoich cyrkowców. "Widzicie? Lepiej siedzieć u mnie w kurwidołku, gdzie wam będzie lepiej, jak u wujka Kawula?" :olewam:

  29. Już w KSW Juarez pokazała, że Lipski wcale nie jest taka niesamowita gdy ma na przeciwko siebie silną i coś ogarniającą zawodniczkę. Ciekawe jaka szansa jest na zbicie do słomkowej. Szkoda tej walki bo JoJo to nie jest jakaś wymiataczka. Mam nadzieję, że jeszcze coś z Lipski będzie w tym UFC, może nie jakaś ścisła czołówka, ale fajnie jakby wskoczyła z czasem do rankingu i trochę tam posiedziała. Młoda jest, ma czas.

    Jojo nie wymiata, ale w tej walce była stabilnie i pomysłowo pracującą rzemieślniczką, i to zaprocentowało. Lipski nie ma właśnie takiego doświadczenia, i musi je szybko zdobyć. Plus nie rozumiem, o co chodzi z tym jej parterem. I nie chodzi mi tu o fakt, że nie robiła mega sztuczek, czy nie urywała kończyny, jak już ją miała. Chodzi mi o fakt kompletnej dziewiczości w tym zakresie – każda pułapka zaliczona, każdy atak przyjęty niepoprawnie i na koniec to notoryczne pakowanie się w jeszcze większe tarapaty, zamiast uciekać. Cóż, trochę pracy przed nią. I łatwiejsze przeciwniczki, póki co. Ma dużo szczęścia, że walka odbyła się na pełnym dystansie, i że Jojo nie zrobiła jej z twarzy kotleta, bo w sumie z takimi skillami aż dziwne, że nie jest wyżej. W sumie też musiałaby trochę popracować :mjsmile:

  30. Jojo nie wymiata, ale w tej walce była stabilnie i pomysłowo pracującą rzemieślniczką, i to zaprocentowało. Lipski nie ma właśnie takiego doświadczenia, i musi je szybko zdobyć. Plus nie rozumiem, o co chodzi z tym jej parterem. I nie chodzi mi tu o fakt, że nie robiła mega sztuczek, czy nie urywała kończyny, jak już ją miała. Chodzi mi o fakt kompletnej dziewiczości w tym zakresie – każda pułapka zaliczona, każdy atak przyjęty niepoprawnie i na koniec to notoryczne pakowanie się w jeszcze większe tarapaty, zamiast uciekać. Cóż, trochę pracy przed nią. I łatwiejsze przeciwniczki, póki co. Ma dużo szczęścia, że walka odbyła się na pełnym dystansie, i że Jojo nie zrobiła jej z twarzy kotleta, bo w sumie z takimi skillami aż dziwne, że nie jest wyżej. W sumie też musiałaby trochę popracować :mjsmile:

    JoJo jest bardzo nierówna w swoich walkach, ale doświadczenie wystarczyło.

    Inna sprawa, że u Lipski chyba kuleje narożnik. Przecież ona po walce była przekonana, że wygrała ten pojedynek

    :no no:

  31. JoJo jest bardzo nierówna w swoich walkach, ale doświadczenie wystarczyło.

    Inna sprawa, że u Lipski chyba kuleje narożnik. Przecież ona po walce była przekonana, że wygrała ten pojedynek

    :no no:

    Co nie zmienia faktu, że 30-26 punktował Pan z białą laską i w okularach chyba..

  32. Ależ Dana musi "uwielbiać" JoJo :korwinlaugh:

    Jeśli dasz jej ważną walkę u niej w kraju albo chcesz ją trochę popromować, to przegra jak najwieksza łajza. Jeśli chcesz wypromować na jej plecach sexy dupcię, królową przemocy, to chimeryczna JoJo niweczy twoje plany i wygrywa. "Marzenie" każdego promotora:awesome:

  33. JoJo jest bardzo nierówna w swoich walkach, ale doświadczenie wystarczyło.

    Inna sprawa, że u Lipski chyba kuleje narożnik. Przecież ona po walce była przekonana, że wygrała ten pojedynek

    :no no:

    Nie chyba, tylko na pewno. Ten moment w walce, jak się aż podniosła w parterze, żeby lepiej słyszeć podpowiedzi… Narożnik otrzymuje ::yellowcard::

  34. Ależ Dana musi "uwielbiać" JoJo :korwinlaugh:

    Jeśli dasz jej ważną walkę u niej w kraju albo chcesz ją trochę popromować, to przegra jak najwieksza łajza. Jeśli chcesz wypromować na jej plecach sexy dupcię, królową przemocy, to chimeryczna JoJo niweczy twoje plany i wygrywa. "Marzenie" każdego promotora:awesome:

    Powinni jej płacić za spełnianie planu UFC na walke, a nie za to, że walczy. Proste. Dajcie numer do Dany :danaillegal:

  35. po prostu trzeba ścisnąć udami i mamy minutę z głowy bo zawodniczka nie ma sił wyciągnąć rąk

    widać, że nie miałeś nigdy ręki między właściwymi udami 😆

  36. Niestety ale Arianka ma wybór, albo się stanie babochłopem na skutek zażywania pewnych substancji i zacznie wygrywać, albo pozostanie ładna i będzie przeciętną fighterką. Chyba już lepsza opcja B.

  37. Niestety ale kolejna walka pokazuje poziom mistrzów KSW. Z całym szacunkiem za Lipski

    Niestety ale Arianka ma wybór, albo się stanie babochłopem na skutek zażywania pewnych substancji i zacznie wygrywać, albo pozostanie ładna i będzie przeciętną fighterką. Chyba już lepsza opcja B.

    I to jest między innymi jeden z powódów, dla którego kobiecie wagi w UFC powinny zniknąć. Niechce oglądać babochłopów bo to po prostu obrzydliwe.

  38. widać, że nie miałeś nigdy ręki między właściwymi udami 😆

    Ale kurła w czasie walki? ;/ Mnie Joanne Calderwood wkurwiała już w 2014 swoim żenującym poziomem sportowym. Dla przypomnienia co pisałem w wtedy:

    Problemem żeńskiego MMA jest to, że stoi na dość niskim poziomie i mówię tu o światowym poziomie, nie tylko tym lokalnym. Panie często wchodzą do klatki i dają rzeźnię. Jest to ta zawziętość i zacietrzewienie o której mówi Tomasz, ale z drugiej strony jeśli mam oglądać tego typu barową bójkę w wykonaniu kobiet to czasem faktycznie wolę iść do kuchni jak dssport. Brak techniki, brak umiejętności, ale najważniejsze: brak siły. Kobiety są tak zbalansowane siłowo – oprócz kilku przypadków – że bardzo często się równoważą na tyle, że jedna strona nie ma siły poddać, a druga wydostać się z techniki. Joanne Calderwood przez dwie minuty trzymała Lenę Ovchynnikovą w trójkącie i… tyle. Nie miała sił żeby cokolwiek złego zrobić rywalce (MAJĄC ZAPIĘTY CIASNO TRóJKĄT), a Lena nie miała siły by rozerwać technikę i tak patrzę się przez dwie minuty na to, a biedny sedzia nawet nie ma podstaw by przywrócić pojedynek do stójki, bo jak przywróci, to go okrzyczą "panie! Przecież miała technikę kończącą zapiętą!" Svoboda przynajmniej uciekał Tymkowi z tych trójkątów, choć poziom też nie był idealny.

    W żeńskim MMA występuje też o wiele większa dysproporcja umiejętności. Jedna jest tylko od parteru, druga tylko od stójki, a i tak wygrywa ta, która jest silniejsza. Ronda w stójce robi postępy, ale i tak jej boks jest dziurawy, chaotyczny i praktycznie siłą wytrenowaną przez olimpijski reżim treningowy oraz techniką z judo, kładzie rywalki na macie, a tam wiadomo – poddaje je balaszką. Ostatnio Sara McMann zabiła obaleniami Lauren Murphy i była tak aktywna, że sędziowie o mało co nie dali Lauren zwycięstwo za… pracę z dołu. Oczywiście, że dokładnie takie samo zjawisko występuje w męskim MMA. Jednak jest zbyt duży przepływ zawodników by aż tak się to rzucało w oczy. W żeńskim MMA jest natomiast zawodniczka wyspecjalizowana w jednej płaszczyźnie, albo wszechstronna, gdzie w żadnej płaszczyznie nie błyszczy, stąd liczne niejednogłośne decyzje gdy spotykają się dwie tego samego sortu rywalki i sędziowie nie mają pojęcia komu dać wygraną. Mało było takich niejednogłośnych decyzji? W kobiecym MMA aż za dużo.

    Na pewno znaczenie ma też to, że kobiety walczą w niskich kategoriach wagowych, więc musi to łączyć się z mniejszą siłą i większą ruchliwością, czyli nie uświadczymy w kobiecych walkach zbyt wielu nokautów. Zważywszy na popularność niskich wag u mężczyzn, absolutnie nie dziwi to, że walki kobiet również nie są popularne na tyle na ile Dana White chce wmówić, że są.

    Jeśli istnieje równouprawnienie, to człowiek ma pełne prawo oceniać technikę, styl i widowiskowość walki w takich samych kategoriach kobiet i mężczyzn. Mimo to wielu nadal przymyka oko tłumacząc, że to "kobiety walczą" i trzeba inaczej patrzeć. Jest to naganne. Jedynym usprawiedliwieniem dla słabych walk w wykonaniu kobiet jest tylko i wyłącznie:

    1) świeżość dywizji żeńskich

    2) mała ilość walczących kobiet

    O ile punkt pierwszy jest zrozumiały, tak punkt drugi łączy się z widowiskiem, gdyż kimś trzeba zapełnić rozpiskę i dywizję. Kobiecie ciężej jest pogodzić życie z reżimem treningowym. Ciężej w całości poświęcić się doskonaleniu pod MMA. Jeśli dodamy do tego bardzo małą ilość dziewczyn, które decydują się walczyć (jedna/dwie na sekcję?), to naturalnym jest, że nie wszystko będzie takie samo jak w zbiorze "B", który ma większy odsiew talentu i wyżej ustawioną weryfikację umiejętności (choć może nie teraz gdy UFC obniżyło znacząco pułap z którego angażuje debiutantów).

    Mam jednak nadzieję, że po kilku latach poziom żeńskiego MMA wzrośnie na tyle, że będzie dało się go oglądać bez znudzenia i cienia żenady, która dziś dosyć czesto się wylewa z takich walk.

    Mam jednak nadzieję, że po kilku latach poziom żeńskiego MMA wzrośnie na tyle, że będzie dało się go oglądać bez znudzenia i cienia żenady, która dziś dosyć czesto się wylewa z takich walk.

    Niestety po pięciu latach oglądania tego sportu, tak się nie stało. Poziom żeńskiego MMA nie wzrósł (ale pojawiły się wybitne jednostki jak Amanda Nunes, JJ czy Szewczenko – ogólny poziom jednak nadal jest taki sam. Jak Joanne Calderwood trzymała rywalki w technikach po kilka minut pięć lat temu, tak trzyma nadal).

  39. Ale kurła w czasie walki? ;/ Mnie Joanne Calderwood wkurwiała już w 2014 swoim żenującym poziomem sportowym. Dla przypomnienia co pisałem w wtedy:

    Problemem żeńskiego MMA jest to, że stoi na dość niskim poziomie i mówię tu o światowym poziomie, nie tylko tym lokalnym. Panie często wchodzą do klatki i dają rzeźnię. Jest to ta zawziętość i zacietrzewienie o której mówi Tomasz, ale z drugiej strony jeśli mam oglądać tego typu barową bójkę w wykonaniu kobiet to czasem faktycznie wolę iść do kuchni jak dssport. Brak techniki, brak umiejętności, ale najważniejsze: brak siły. Kobiety są tak zbalansowane siłowo – oprócz kilku przypadków – że bardzo często się równoważą na tyle, że jedna strona nie ma siły poddać, a druga wydostać się z techniki. Joanne Calderwood przez dwie minuty trzymała Lenę Ovchynnikovą w trójkącie i… tyle. Nie miała sił żeby cokolwiek złego zrobić rywalce (MAJĄC ZAPIĘTY CIASNO TRóJKĄT), a Lena nie miała siły by rozerwać technikę i tak patrzę się przez dwie minuty na to, a biedny sedzia nawet nie ma podstaw by przywrócić pojedynek do stójki, bo jak przywróci, to go okrzyczą "panie! Przecież miała technikę kończącą zapiętą!" Svoboda przynajmniej uciekał Tymkowi z tych trójkątów, choć poziom też nie był idealny.

    W żeńskim MMA występuje też o wiele większa dysproporcja umiejętności. Jedna jest tylko od parteru, druga tylko od stójki, a i tak wygrywa ta, która jest silniejsza. Ronda w stójce robi postępy, ale i tak jej boks jest dziurawy, chaotyczny i praktycznie siłą wytrenowaną przez olimpijski reżim treningowy oraz techniką z judo, kładzie rywalki na macie, a tam wiadomo – poddaje je balaszką. Ostatnio Sara McMann zabiła obaleniami Lauren Murphy i była tak aktywna, że sędziowie o mało co nie dali Lauren zwycięstwo za… pracę z dołu. Oczywiście, że dokładnie takie samo zjawisko występuje w męskim MMA. Jednak jest zbyt duży przepływ zawodników by aż tak się to rzucało w oczy. W żeńskim MMA jest natomiast zawodniczka wyspecjalizowana w jednej płaszczyźnie, albo wszechstronna, gdzie w żadnej płaszczyznie nie błyszczy, stąd liczne niejednogłośne decyzje gdy spotykają się dwie tego samego sortu rywalki i sędziowie nie mają pojęcia komu dać wygraną. Mało było takich niejednogłośnych decyzji? W kobiecym MMA aż za dużo.

    Na pewno znaczenie ma też to, że kobiety walczą w niskich kategoriach wagowych, więc musi to łączyć się z mniejszą siłą i większą ruchliwością, czyli nie uświadczymy w kobiecych walkach zbyt wielu nokautów. Zważywszy na popularność niskich wag u mężczyzn, absolutnie nie dziwi to, że walki kobiet również nie są popularne na tyle na ile Dana White chce wmówić, że są.

    Jeśli istnieje równouprawnienie, to człowiek ma pełne prawo oceniać technikę, styl i widowiskowość walki w takich samych kategoriach kobiet i mężczyzn. Mimo to wielu nadal przymyka oko tłumacząc, że to "kobiety walczą" i trzeba inaczej patrzeć. Jest to naganne. Jedynym usprawiedliwieniem dla słabych walk w wykonaniu kobiet jest tylko i wyłącznie:

    1) świeżość dywizji żeńskich

    2) mała ilość walczących kobiet

    O ile punkt pierwszy jest zrozumiały, tak punkt drugi łączy się z widowiskiem, gdyż kimś trzeba zapełnić rozpiskę i dywizję. Kobiecie ciężej jest pogodzić życie z reżimem treningowym. Ciężej w całości poświęcić się doskonaleniu pod MMA. Jeśli dodamy do tego bardzo małą ilość dziewczyn, które decydują się walczyć (jedna/dwie na sekcję?), to naturalnym jest, że nie wszystko będzie takie samo jak w zbiorze "B", który ma większy odsiew talentu i wyżej ustawioną weryfikację umiejętności (choć może nie teraz gdy UFC obniżyło znacząco pułap z którego angażuje debiutantów).

    Mam jednak nadzieję, że po kilku latach poziom żeńskiego MMA wzrośnie na tyle, że będzie dało się go oglądać bez znudzenia i cienia żenady, która dziś dosyć czesto się wylewa z takich walk.

    Niestety po pięciu latach oglądania tego sportu, tak się nie stało. Poziom żeńskiego MMA nie wzrósł (ale pojawiły się wybitne jednostki jak Amanda Nunes, JJ czy Szewczenko – ogólny poziom jednak nadal jest taki sam. Jak Joanne Calderwood trzymała rywalki w technikach po kilka minut pięć lat temu, tak trzyma nadal).

    Potrzeba większego okresu czasu, porównywalnego do okresu rozwoju dyscypliny w przypadku mężczyzn, tyle że panie mają już dostęp do całej wiedzy. Stąd okres ten będzie krótszy, ale nadal odpowiednio długi, i na kolejne wybitne jednostki pozostaje poczekać kolejne 3,5 czy 8 lat.

  40. Ale kurła w czasie walki? ;/ Mnie Joanne Calderwood wkurwiała już w 2014 swoim żenującym poziomem sportowym. Dla przypomnienia co pisałem w wtedy:

    Problemem żeńskiego MMA jest to, że stoi na dość niskim poziomie i mówię tu o światowym poziomie, nie tylko tym lokalnym. Panie często wchodzą do klatki i dają rzeźnię. Jest to ta zawziętość i zacietrzewienie o której mówi Tomasz, ale z drugiej strony jeśli mam oglądać tego typu barową bójkę w wykonaniu kobiet to czasem faktycznie wolę iść do kuchni jak dssport. Brak techniki, brak umiejętności, ale najważniejsze: brak siły. Kobiety są tak zbalansowane siłowo – oprócz kilku przypadków – że bardzo często się równoważą na tyle, że jedna strona nie ma siły poddać, a druga wydostać się z techniki. Joanne Calderwood przez dwie minuty trzymała Lenę Ovchynnikovą w trójkącie i… tyle. Nie miała sił żeby cokolwiek złego zrobić rywalce (MAJĄC ZAPIĘTY CIASNO TRóJKĄT), a Lena nie miała siły by rozerwać technikę i tak patrzę się przez dwie minuty na to, a biedny sedzia nawet nie ma podstaw by przywrócić pojedynek do stójki, bo jak przywróci, to go okrzyczą "panie! Przecież miała technikę kończącą zapiętą!" Svoboda przynajmniej uciekał Tymkowi z tych trójkątów, choć poziom też nie był idealny.

    W żeńskim MMA występuje też o wiele większa dysproporcja umiejętności. Jedna jest tylko od parteru, druga tylko od stójki, a i tak wygrywa ta, która jest silniejsza. Ronda w stójce robi postępy, ale i tak jej boks jest dziurawy, chaotyczny i praktycznie siłą wytrenowaną przez olimpijski reżim treningowy oraz techniką z judo, kładzie rywalki na macie, a tam wiadomo – poddaje je balaszką. Ostatnio Sara McMann zabiła obaleniami Lauren Murphy i była tak aktywna, że sędziowie o mało co nie dali Lauren zwycięstwo za… pracę z dołu. Oczywiście, że dokładnie takie samo zjawisko występuje w męskim MMA. Jednak jest zbyt duży przepływ zawodników by aż tak się to rzucało w oczy. W żeńskim MMA jest natomiast zawodniczka wyspecjalizowana w jednej płaszczyźnie, albo wszechstronna, gdzie w żadnej płaszczyznie nie błyszczy, stąd liczne niejednogłośne decyzje gdy spotykają się dwie tego samego sortu rywalki i sędziowie nie mają pojęcia komu dać wygraną. Mało było takich niejednogłośnych decyzji? W kobiecym MMA aż za dużo.

    Na pewno znaczenie ma też to, że kobiety walczą w niskich kategoriach wagowych, więc musi to łączyć się z mniejszą siłą i większą ruchliwością, czyli nie uświadczymy w kobiecych walkach zbyt wielu nokautów. Zważywszy na popularność niskich wag u mężczyzn, absolutnie nie dziwi to, że walki kobiet również nie są popularne na tyle na ile Dana White chce wmówić, że są.

    Jeśli istnieje równouprawnienie, to człowiek ma pełne prawo oceniać technikę, styl i widowiskowość walki w takich samych kategoriach kobiet i mężczyzn. Mimo to wielu nadal przymyka oko tłumacząc, że to "kobiety walczą" i trzeba inaczej patrzeć. Jest to naganne. Jedynym usprawiedliwieniem dla słabych walk w wykonaniu kobiet jest tylko i wyłącznie:

    1) świeżość dywizji żeńskich

    2) mała ilość walczących kobiet

    O ile punkt pierwszy jest zrozumiały, tak punkt drugi łączy się z widowiskiem, gdyż kimś trzeba zapełnić rozpiskę i dywizję. Kobiecie ciężej jest pogodzić życie z reżimem treningowym. Ciężej w całości poświęcić się doskonaleniu pod MMA. Jeśli dodamy do tego bardzo małą ilość dziewczyn, które decydują się walczyć (jedna/dwie na sekcję?), to naturalnym jest, że nie wszystko będzie takie samo jak w zbiorze "B", który ma większy odsiew talentu i wyżej ustawioną weryfikację umiejętności (choć może nie teraz gdy UFC obniżyło znacząco pułap z którego angażuje debiutantów).

    Mam jednak nadzieję, że po kilku latach poziom żeńskiego MMA wzrośnie na tyle, że będzie dało się go oglądać bez znudzenia i cienia żenady, która dziś dosyć czesto się wylewa z takich walk.

    Niestety po pięciu latach oglądania tego sportu, tak się nie stało. Poziom żeńskiego MMA nie wzrósł (ale pojawiły się wybitne jednostki jak Amanda Nunes, JJ czy Szewczenko – ogólny poziom jednak nadal jest taki sam. Jak Joanne Calderwood trzymała rywalki w technikach po kilka minut pięć lat temu, tak trzyma nadal).

    Będziesz mu tłumaczył. Banuj! Proste.

  41. Żaden balonik nie pękł. Lipski była faworytką w opinii ekspertów polskich, zagranicznych i bukmacherów, ale nie jakąś wielką. Chyba sami się nakręcaliscie na to i teraz mówicie o pękniętym baloniku. Ostatnio się kłóciłem z kimś kto bylby lepszy – Gamrot czy Held. Jednym z moich argumentów było to, że Gamrot może i dobrze wygląda na tle średniaków, ale nie ma doświadczenia na wysokim poziomie i nie mierzyl się z nikim bardzo dobrym. Bez tego kontrastu może się wydawać lepszy od Helda. W tej walce Jojo była Heldem, a Lispki Gamrotem.

  42. Jak ja slysze te teksty o peknietych balonikach to mnie w krzyzu strzyka. No kurwa nie walczyla z Porczyk do chuja tylko z solidna dziewucha ktora juz troche walk stoczyla dla UFC.

  43. Żaden balonik nie pękł. Lipski była faworytką w opinii ekspertów polskich, zagranicznych i bukmacherów, ale nie jakąś wielką. Chyba sami się nakręcaliscie na to i teraz mówicie o pękniętym baloniku. Ostatnio się kłóciłem z kimś kto bylby lepszy – Gamrot czy Held. Jednym z moich argumentów było to, że Gamrot może i dobrze wygląda na tle średniaków, ale nie ma doświadczenia na wysokim poziomie i nie mierzyl się z nikim bardzo dobrym. Bez tego kontrastu może się wydawać lepszy od Helda. W tej walce Jojo była Heldem, a Lispki Gamrotem.

    LOL, ze mną się "kłóciłeś", a przynajmniej takie odniosłeś wrażenie, bo nikogo nie przekonałeś, i opinie są nadal identyczne w tym temacie.

    Co do Lipski VS Jojo, a Gamer VS Held – stary, za mocne substancje, zluzuj trochę. Jak powyżej – Held mimo walk z lepszymi zawodnikami nic nie pokazał, poza skrętówkami i jedną z najchujowszych stójek, jakie zauważyć można u zapaśnika.

    Lipski – za mało doświadczenia, styl trochę za bardzo przypominający KK. Niestety, chyba, że to lubi.

    Jojo – cóż, jak to ktoś wyżej pisał – ta baba to koszmar promotora, bo swoje walki spierdoli i wypromować się nie da, a jak przyjdzie kogoś wypromować na jej plecach – to spuści wpierdol jak profesjonalistka.

    A Ty jeszcze o niepękniętym baloniku… Cóż – guma pękła, ale póki co dzieci z tego nie będzie, z czego podśmiechuje się całkiem słusznie @PeSTAo

    Ja się też przyłączam do ubawu :juanlaugh:

  44. Ale kurła w czasie walki? ;/ Mnie Joanne Calderwood wkurwiała już w 2014 swoim żenującym poziomem sportowym. Dla przypomnienia co pisałem w wtedy:

    Problemem żeńskiego MMA jest to, że stoi na dość niskim poziomie i mówię tu o światowym poziomie, nie tylko tym lokalnym. Panie często wchodzą do klatki i dają rzeźnię. Jest to ta zawziętość i zacietrzewienie o której mówi Tomasz, ale z drugiej strony jeśli mam oglądać tego typu barową bójkę w wykonaniu kobiet to czasem faktycznie wolę iść do kuchni jak dssport. Brak techniki, brak umiejętności, ale najważniejsze: brak siły. Kobiety są tak zbalansowane siłowo – oprócz kilku przypadków – że bardzo często się równoważą na tyle, że jedna strona nie ma siły poddać, a druga wydostać się z techniki. Joanne Calderwood przez dwie minuty trzymała Lenę Ovchynnikovą w trójkącie i… tyle. Nie miała sił żeby cokolwiek złego zrobić rywalce (MAJĄC ZAPIĘTY CIASNO TRóJKĄT), a Lena nie miała siły by rozerwać technikę i tak patrzę się przez dwie minuty na to, a biedny sedzia nawet nie ma podstaw by przywrócić pojedynek do stójki, bo jak przywróci, to go okrzyczą "panie! Przecież miała technikę kończącą zapiętą!" Svoboda przynajmniej uciekał Tymkowi z tych trójkątów, choć poziom też nie był idealny.

    W żeńskim MMA występuje też o wiele większa dysproporcja umiejętności. Jedna jest tylko od parteru, druga tylko od stójki, a i tak wygrywa ta, która jest silniejsza. Ronda w stójce robi postępy, ale i tak jej boks jest dziurawy, chaotyczny i praktycznie siłą wytrenowaną przez olimpijski reżim treningowy oraz techniką z judo, kładzie rywalki na macie, a tam wiadomo – poddaje je balaszką. Ostatnio Sara McMann zabiła obaleniami Lauren Murphy i była tak aktywna, że sędziowie o mało co nie dali Lauren zwycięstwo za… pracę z dołu. Oczywiście, że dokładnie takie samo zjawisko występuje w męskim MMA. Jednak jest zbyt duży przepływ zawodników by aż tak się to rzucało w oczy. W żeńskim MMA jest natomiast zawodniczka wyspecjalizowana w jednej płaszczyźnie, albo wszechstronna, gdzie w żadnej płaszczyznie nie błyszczy, stąd liczne niejednogłośne decyzje gdy spotykają się dwie tego samego sortu rywalki i sędziowie nie mają pojęcia komu dać wygraną. Mało było takich niejednogłośnych decyzji? W kobiecym MMA aż za dużo.

    Na pewno znaczenie ma też to, że kobiety walczą w niskich kategoriach wagowych, więc musi to łączyć się z mniejszą siłą i większą ruchliwością, czyli nie uświadczymy w kobiecych walkach zbyt wielu nokautów. Zważywszy na popularność niskich wag u mężczyzn, absolutnie nie dziwi to, że walki kobiet również nie są popularne na tyle na ile Dana White chce wmówić, że są.

    Jeśli istnieje równouprawnienie, to człowiek ma pełne prawo oceniać technikę, styl i widowiskowość walki w takich samych kategoriach kobiet i mężczyzn. Mimo to wielu nadal przymyka oko tłumacząc, że to "kobiety walczą" i trzeba inaczej patrzeć. Jest to naganne. Jedynym usprawiedliwieniem dla słabych walk w wykonaniu kobiet jest tylko i wyłącznie:

    1) świeżość dywizji żeńskich

    2) mała ilość walczących kobiet

    O ile punkt pierwszy jest zrozumiały, tak punkt drugi łączy się z widowiskiem, gdyż kimś trzeba zapełnić rozpiskę i dywizję. Kobiecie ciężej jest pogodzić życie z reżimem treningowym. Ciężej w całości poświęcić się doskonaleniu pod MMA. Jeśli dodamy do tego bardzo małą ilość dziewczyn, które decydują się walczyć (jedna/dwie na sekcję?), to naturalnym jest, że nie wszystko będzie takie samo jak w zbiorze "B", który ma większy odsiew talentu i wyżej ustawioną weryfikację umiejętności (choć może nie teraz gdy UFC obniżyło znacząco pułap z którego angażuje debiutantów).

    Mam jednak nadzieję, że po kilku latach poziom żeńskiego MMA wzrośnie na tyle, że będzie dało się go oglądać bez znudzenia i cienia żenady, która dziś dosyć czesto się wylewa z takich walk.

    Niestety po pięciu latach oglądania tego sportu, tak się nie stało. Poziom żeńskiego MMA nie wzrósł (ale pojawiły się wybitne jednostki jak Amanda Nunes, JJ czy Szewczenko – ogólny poziom jednak nadal jest taki sam. Jak Joanne Calderwood trzymała rywalki w technikach po kilka minut pięć lat temu, tak trzyma nadal).

    #delegalizacjawmma delegalizacja nasza racja delegalizacja taka sytuacja

  45. Jak ja slysze te teksty o peknietych balonikach to mnie w krzyzu strzyka. No kurwa nie walczyla z Porczyk do chuja tylko z solidna dziewucha ktora juz troche walk stoczyla dla UFC.

    Jak to jest solidna, to wmma jest :gdzie:

  46. Jak to jest solidna, to wmma jest :gdzie:

    Solidna, chimeryczna, nierowna. No nie ogor kurwa a z takimi narazie mierzyla sie Arianka.

  47. Solidna, chimeryczna, nierowna. No nie ogor kurwa a z takimi narazie mierzyla sie Arianka.

    Ogór, rekord UFC gorszy niż wyglada.

    Grapplers Moroz ją lała w stójce, potem ją poddała.

    Wygrana z Casey, gdzie raz Jojo była zamroczona przez waciane łapy Casey

    Letornau, która chujowo wyglądała w walce

    Wyjaśniona przez Andrade i Gadehę

    Wygrana z Darią, która jest 0-3 w UFC.

    Na standardy w MMA to trzeba nieco więcej aby nazwać kogoś choćby solidnym

  48. Ogór, rekord UFC gorszy niż wyglada.

    Grapplers Moroz ją lała w stójce, potem ją poddała.

    Wygrana z Casey, gdzie raz Jojo była zamroczona przez waciane łapy Casey

    Letornau, która chujowo wyglądała w walce

    Wyjaśniona przez Andrade i Gadehę

    Wygrana z Darią, która jest 0-3 w UFC.

    Na standardy w MMA to trzeba nieco więcej aby nazwać kogoś choćby solidnym

    No jo ale jest w miare znana i byla o krok od walki z Aska:crazy: no czepiasz sie nie moja wina ze poziom jest tak nisko chujowy ze musialem ja nazwac solidna:cool:

  49. No jo ale jest w miare znana i byla o krok od walki z Aska:crazy: no czepiasz sie nie moja wina ze poziom jest tak nisko chujowy ze musialem ja nazwac solidna:cool:

    NIE musiałeś, ja ci nie kazałem

  50. LOL, ze mną się "kłóciłeś", a przynajmniej takie odniosłeś wrażenie, bo nikogo nie przekonałeś, i opinie są nadal identyczne w tym temacie.

    Co do Lipski VS Jojo, a Gamer VS Held – stary, za mocne substancje, zluzuj trochę. Jak powyżej – Held mimo walk z lepszymi zawodnikami nic nie pokazał, poza skrętówkami i jedną z najchujowszych stójek, jakie zauważyć można u zapaśnika.

    Lipski – za mało doświadczenia, styl trochę za bardzo przypominający KK. Niestety, chyba, że to lubi.

    Jojo – cóż, jak to ktoś wyżej pisał – ta baba to koszmar promotora, bo swoje walki spierdoli i wypromować się nie da, a jak przyjdzie kogoś wypromować na jej plecach – to spuści wpierdol jak profesjonalistka.

    A Ty jeszcze o niepękniętym baloniku… Cóż – guma pękła, ale póki co dzieci z tego nie będzie, z czego podśmiechuje się całkiem słusznie @PeSTAo

    Ja się też przyłączam do ubawu :juanlaugh:

    Bardziej nawiązanie do Twojego bycia królem Aj Si Pi Dzi 😆

    Jak guma pękła to kwestia jakości nasienia i "suplementacji"  :muttley:

    @TYTUS dawaj na ring, teraz na forum Cię zniszcze  :jarolaugh:

  51. Bardziej nawiązanie do Twojego bycia królem Aj Si Pi Dzi 😆

    Jak guma pękła to kwestia jakości nasienia i "suplementacji"  :muttley:

    @TYTUS dawaj na ring, teraz na forum Cię zniszcze  :jarolaugh:

    :irish::irish::irish:

  52. Bardziej nawiązanie do Twojego bycia królem Aj Si Pi Dzi 😆

    Jak guma pękła to kwestia jakości nasienia i "suplementacji"  :muttley:

    @TYTUS dawaj na ring, teraz na forum Cię zniszcze  :jarolaugh:

    Kim jest @TYTUS? Był kiedyś taki jeden tutaj, ale coś dawno go nie widziałem, a w worku z ignorami nie chce mi się szukać:razz:onymindfuck:.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.