ACB.13.Logo

Czeczeńska organizacja Absolute Championship Berkut coraż śmielej myśli o ekspansji poza granice republiki. Pierwszym etapem była organizacja wspólnej gali z M-1 Global. Wielomiesięczne negocjacje zakończyły się sukcesem, a w ich trakcie szef ACB – Bekhan Khasiev zaprzyjaźnił się z właścicielem rosyjskiej federacji, Vadimem Finkelsteinem, o czym wspomina w wywiadzie udzielonym portalowi Bloody Elbow:

Pierwszym zamiarem było wyjście poza granice Kaukazu i zorganizowanie gal w Europie oraz Rosji. Nawiązaliśmy rozległe relacje, umożliwiające nam zorganizowanie gal w Sankt Petersburgu, Moskwię i kilku innych rosyjskich miastach. Wieść o naszych zamiarach doszła do Vadima Finkelsteina, który zasugerował nam organizacje wspólnej Przyczyniła się do tego obopólna sympatia. M-1 funkcjonuje już ponad 17 lat, pomyśleliśmy więc, że będą chcieli współpracować z o wiele młodszą marką.

Owocem negocjacji była gala M-1 Challenge 54/ACB 12, która okazała się sukcesem dla czeczeńskich zawodników. Jeden z ich najlepszych zawodników, Beslan Isaev (MMA 31-7) już w pierwszej rundzie znokautował byłego zawodnika UFC, Cody’ego McKenzie (MMA 15-6). Ogólny bilans czeczeńskich zawodników wyniósł cztery zwycięstwa i dwie porażki.

Kolejna gala, ACB 13, również odbędzie się poza granicami Republiki Czeczeńskiej, a dokładniej – w płockiej Orlen Arenie.

Następna gala odbędzie się w Polsce, gdyż jesteśmy świadomi tego, jak bardzo rozwinęła się tamtejsza scena MMA. Wiemy również, że ich największą gwiazdą jest nasz rodak, Mamed Chalidow (MMA 30-4-2). Następne gale zorganizujemy w Rosji i Europie.

Pomimo faktu, że inne organizacje nie wahają się sięgać po zawodników z Rosji, Dagestanu oraz samej Czeczenii, Khasiev jest przekonany, że znajdą się kolejni chętni do walki w ACB. Zaś występy rodaków w UFC, czy też Bellatorze przysłużą się wyłącznie promocji MMA w ich ojczyźnie:

Wybór zawsze należy do samych zawodników. W naszej organizacji, oraz podległym jej klubie, każdy może trenować oraz walczyć, niezależnie od tego, czy jest Rosjaninem, Czeczenem, lub też Muzułmaninem. Przede wszystkim jesteśmy zawodnikami, naszą religią jest sport. Zawodnicy sami wybierają, gdzie chcą walczyć.

Kilka miesięcy temu współzałożyciel organizacji, Mairbek Khasiev udzielił wywiadu, w którym wyraził chęć rywalizowania z UFC na szczeblu globalnym. Wielu uznało ten wywiad za próbę wzbudzenia zainteresowania czeczeńską organizacją. Jednak zdaniem Bekhana chodziło mu nie o bezpośrednią konkurencje, lecz o poszerzenie swego wpływu na rynku:

Mairbek to mój kuzyn, jest człowiekiem pełnym pasji. Jednak stosuje się on do chłodnej kalkulacji i dobrze wie, czego chce. To założyciel klubu Fight Club Berkut. To nie jedyny tego rodzaju klub w Czeczeni. Mamy wielu współpracowników oraz filie na całym świecie. Jedna z nich jest w Belgii, a kilka w Rosji. Mairbek to również współzałożyciel ACB i obaj jesteśmy bardzo ambitni oraz świadomi tego, że z kolejnymi latami spełnimy kolejne cele.

Biznes to biznes. Nie doprowadzimy do zamknięcia UFC. Chcemy jednak być na tym samym poziomie. Naszym zamiarem jest również zagrożenie ich pozycji. Nie ograniczamy naszych planów do rywalizacji z UFC. Chcemy konkurować z One FC, Bellatorem, M-1 i innymi organizacjami. Chcemy udowodnić wszystkim, że jesteśmy na tym samym poziomie co oni.

Spełnienie tak ambitnych planów wymaga solidnego zaplecza finansowego, dla Bekhana jednak nie jest to najważniejsza kwestia:

Naszym głównym atutem są sami zawodnicy. Mamy wielu świetnych zawodników w samej Czeczeni, jak i na całym świecie, którzy mogliby nam pomóc. Nie w kwestiach finansowych, lecz mam na myśli znajdowanie młodych talentów i pozyskiwanie perspektywicznych zawodników. Co do finansów, to w Czeczeni wszyscy wzajemnie sobie pomagamy. W razie jakiegoś kryzysu znajdziemy sposób na jego przetrwanie.