Gsp za parę dni walczy o odzyskanie tytułu z gościem który wysłał go do krainy wiecznych snów w mniej niż 4 minuty. Matt Serra bo o nim tu mowa wygrał z GSP w pięknym stylu, właściwie pojechał go tak jak nikt do tej pory. Na czym więc skupia się GSP ? Na walce Serrą ? Nieee.dużo fajniej jest już planować czyszczenie dywizji WW i nakręcać potencjalną walkę z królem MW Andersonem Silvą.

GSP:

„Myślałem o walce z Silvą. Wszystko zależy od scenariusza. Mam dużo sparingpartnerów w wadze MW. Nigdy nie wszedłbym w drogę komuś z kim trenuje. Nigdy nie walczyłbym z osobą z którą trenuje. Ale jeśli któregoś dnia, będę miał okazję, droga będzie wolna i zrobie wszystko co było do zrobienia w mojej wadze, to oczywiście chcę walczyć z Silvą”

Wiem że trochę nie fair jest to co napisałem. Wiem że GSP prawdopodobnie przerzuca tony żelastwa na treningach i popierdala jak szalony na macie przygotowując się do walki z Serrą ale nie moge pozbyć się myśli że Saint Pierre po raz kolejny zlekceważy małego Serre i po raz kolejny dostanie bombę po której nie będzie wiedział gdzie jest. Jaki jest sens planować walkę z Andersonem Silvą kiedy w WW czeka na ciebie mistrz który spuścił ci rok temu ostre lanie + grupa młodych, głodnych i świetnych fighterów takich jak Fitch, Alves czy nawet Karo. No i kto przy zdrowych zmysłach chce w dzisiejszych czasach walczyć z Andersonem Silvą ?