źródło: facebook.com/KSW

To był zdecydowanie jeden z najlepszych dni w życiu Borysa Mańkowskiego (MMA 19-7-1). Dokładnie 4 lata temu, na KSW 27, po poddaniu Aslambeka Saidova, „Tasmański Diabeł” zawiesił na swoich biodrach mistrzowski pas największej organizacji MMA w Polsce.

To była druga walka Mańkowskiego z Saidovem. Pierwszy miał miejsce w grudniu 2012 roku, na gali KSW 21 i również miał charakter mistrzowski. Wtedy jednak górą był reprezentant Berkut Arrachion Olsztyn, pokonując Poznaniaka przez TKO w rundzie drugiej. Kontuzja nogi, której w tej walce nabawił się Mańkowski, wyeliminowała go z walki na ponad rok.

Po zdobyciu mistrzowskiego pasa w maju, Borys stoczył jeszcze jeden pojedynek w 2014 roku, na gali w Krakowie. Po raz pierwszy obronił wtedy swoje trofeum, poddając w pierwszej rundzie Davida Zawadę.

Mańkowski był mistrzem KSW do grudnia 2017 roku. Mistrzowski pas odebrał mu dopiero Roberto Soldic, na KSW 41 w Katowicach. Wcześniej „Tasmański Diabeł” przegrał także w historycznym starciu dwóch mistrzów, w maju tego samego roku. W walce wieczoru KSW 39 na PGE Narodowym pokonał go jednogłośną decyzją Mamed Khalidov. Walka została okrzyknięta najlepszą w 2017 roku i nagrodzona Heraklesem.

Poniżej wywiad z Borysem Mańkowskim po zdobyciu pasa:

17 KOMENTARZE

  1. Byłem na tej gali. Pamiętne siedzenie w nocy przez 9 godzin na dworcu w Gdańsku w oczekiwaniu na pociąg. Kiedyś to było…

  2. moim zdaniem Borys mial troche farta w tej walce

    Eeee nie, ładnie pracował od początku. Był szybszy od Aslambka, gdyby nie wygrał poddaniem to ugrałby decyzję.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.