Joe Rogan od lat jest związany z organizacją UFC jako komentator gal. Zna też blisko wielu zawodników, których później ogląda w klatce. Podobnie było podczas gali UFC 252, w trakcie której walczył i przegrał Daniel Cormier, bliski kolega Rogana.

Zobacz również: Daniel Cormier z rozdartą rogówką po walce z Miocicem

Joe przyznał po tym starciu, że takie sytuacje w pracy bywają dla niego trudne.

Naprawdę trudno oglądało się walkę będąc przyjacielem DC, kolegą, z którym komentuje się inne starcia. To trudne. Zawsze jest trudno komentować walki jednego z przyjaciół. Ciężko było patrzeć na niego i to jak wychodzi nie widząc na jedno oko. To było naprawdę trudne.

Mówiąc natomiast o samym przebiegu pojedynku Cormiera z Miocicem, Jor Rogan dodał:

Stipe Miocic dał niesamowity występ. W drugiej rundzie poważnie zranił DC i zrobił naprawdę wszystko, co musiał, aby obrobić pas mistrzowski. Moim zdaniem Stipe stoczył dokładnie taką walkę jak musiał.

Dala Daniela Cormiera przegrana z Miocicem była drugą w starciu z tym zawodnikiem. Walka ta była również ostatnią w karierze byłego mistrza wagi ciężkiej i półciężkiej, który po starciu powiedział:

To ciężka sytuacja kiedy przegrywasz na koniec dwie wielkie walki i trylogie – to bardzo smutny moment. Ale poradzę sobie z tym tak, jak radziłem sobie z innymi ciężkimi momentami w przeszłości. Nie interesuje mnie walka o nic innego, jak tylko o mistrzowskie tytuły. Nie wyobrażam sobie, że najbliższej przyszłości będzie mnie czekać walka o jakiś tytuł, więc to będzie koniec dla mnie. Miałem długą karierę. Było świetnie. Właśnie stoczyłem ostatnią walkę o mistrzostwo wagi ciężkiej. To była całkiem dobra walka.

Cormier był mistrzem każdej organizacji MMA w której walczył. W 2012 roku wygrał obsadzony gwiazdami MMA turniej Grand Prix wagi ciężkiej organizacji Strikeforce. W swojej bogatej karierze przegrywał tylko z dwoma wielkimi mistrzami, Jonem Jonesem i Stipe Miocicem. Pokonał za to między innymi tak świetnych zawodników jak Josh Barnett, Alexander Gustafsson, Dan Henderson czy Anderson Silva.