Rousey

(Fot. Dave Mandel / Sherdog.com) Wzajemny szacunek Rondy Rousey i Sary McMann przepełniał dotychczasowe wypowiedzi zawodniczek przed UFC 170. Jednak im bliżej do samej gali, tym więcej napięcia i gotowości bojowej widać w samej mistrzyni. Jej zdaniem najbliższe starcie nie będzie rywalizacją judo i zapasów, ale bitwą o to, kto jest gotów zostawić w oktagonie więcej serca. Rousey nie ma najmniejszych wątpliwości, że to właśnie ona jest tą osobą.

Ronda nie przeczy wcześniejszym wyrazom uznania dla sportowych umiejętności McMann. Jednak przekonuje, że w oktagonie potrzeba czegoś więcej niż sport:

Sara na papierze jest świetną sportsmenką i teoretycznie jesteśmy bardzo zbliżone do siebie, jeśli chodzi o umiejętności, co czyni tyle osób zainteresowanych tą walką. Ale uważam, że mam w sobie więcej z wojownika niż ona. Wiem, że ten tytuł nie jest dla niej tak ważny jak dla mnie, musi wrócić do domu do swojego dziecka, podczas gdy ja mogę sobie pozwolić na pełne skupienie na sobie. W przeciwieństwie do niej, jestem gotowa umrzeć w tej klatce.

Czy takie słowa są właściwe ze strony mistrzyni, która przekonuje, że będzie łączyć karierę filmową i zawodniczą? Dwie niepokonane olimpijki będą mogły wyjaśnić ten spór już w tę sobotę, podczas walki wieczoru gali UFC 170.

1 KOMENTARZ

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.