Fot. Dave Mandel
Fot. Dave Mandel

Scott Coker może i postanowił zostawić sprawę odejścia Quintona „Rampage” Jacksona (MMA 35-11) do rozpatrzenia swoim prawnikom, ale ta metoda może okazać się bronią obusieczną. W wywiadzie udzielonym na antenie stacji FOX Sports zawodnik zapowiedział pełną gotowość rozstrzygnięcia ewentualnego sporu na sali sądowej. Oczywiście tylko wtedy, gdyby jego były pracodawca podjął jakiekolwiek działania ku temu. Według samego Quintona Coker „głośno szczeka, ale ugryźć nie może”:

Nie spodziewam się jakichkolwiek zaczepek z strony Bellatora gdyż w przypadku złożenia przez nich pozwu zawsze mogę złożyć własny i dotyczyłby on kwoty od 10 do 20 milionów dolarów. Jeżeli są mądrzy, to pozwolą mi odejść w spokoju i cieszyć się tym, co robię. Chciałbym mieć możliwość pokazania kontraktu. Uważam, że Scott Coker jest niezadowolony z całej sytuacji gdyż został przyłapany na kłamstwie.

Kolejny pozew sądowy może być ostatnią rzeczą, jakiej UFC potrzebuje, więc może cała sytuacja zostanie rozwiązana na stronie kompromisu. To ułatwiłoby Jacksonowi przygotowania do ponownego przestąpienia progu oktagonu. Na razie jednak nie wiadomo, kiedy miałoby to nastąpić i z kim „Rampage” miałby się zmierzyć. Sam zawodnik jednak jest przekonany, że dostarczy fanom tak bardzo oczekiwanej frajdy z oglądania UFC, której ostatnio miało być mniej.

UFC potrzebuje trochę więcej emocjonujących pojedynków. Śledziłem kolejne gale i doszedłem do wniosku, że wieje od nich nudą. Moim zdaniem wielu fanów zauważyło u organizacji brak osobowości. Nie wiem, jak do tego mogło dojść.

Do rozłąki Quintona z UFC doprowadziło poczucie bycia wykorzystywanym, które zaczęło w nim kiełkować jeszcze za czasów Pride FC. Wprawdzie sam zainteresowany nie zna sposobu na wygładzenie stosunków między zawodnikami, a promotorami, ale przyznał otwarcie iż negocjacje z Lorenzem Fertittą poszły sprawnie.

Walką, której fani nie widzą jest ta toczona między zawodnikiem i promotorem. Zapewne nigdy nie dobiegnie ona końca. Nauczyłem się jak sobie w niej radzić. Gdy walczyłem w Pride, to promotorzy wszystko przed mną ukrywali – ile figurek z moją postacią się sprzedało, ile koszulek się sprzedało… często jest tak, że druga strona nie gra z tobą fair. Każdy powinien mieć świadomość, że nie można bezprawnie wykorzystywać kogoś innego. W wielu wypadach z ludzi wychodzi wewnętrzna bestia. Jednak uważam, że UFC zaoferowało mi świetny kontrakt. Jestem z niego zadowolony. UFC i Lorenzo Fertita naprawdę zaoferowali mi świetną umowę.

Taki optymizm nie oznacza jednak, że Quinton nie zachowuje ostrożności w swoich poczynaniach z UFC. Zawodnik na razie poczeka, zanim zadeklaruje iż wszystko działa jak w zegarku.

1 KOMENTARZ

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.