Po pierwszej walce Michaela Chandlera w UFC, szef organizacji powiedział, że był to najlepszy debiut jaki do tej pory miał okazję oglądać. Z tymi słowami nie zgadza się Alistair Overeem.

Chandler, który jakiś czas temu przeszedł z Bellatora do UFC, podczas jednej ze styczniowych gal amerykańskiej organizacji szybko znokautował Dana Hookera i tym samym w świetnym stylu przywitał się z fanami UFC.

Alistair Overeem uważa jednak, że to jego debiut w amerykańskiej organizacji był tym najlepszym w historii. W rozmowie dla serwisu MMA Fighting powiedział:

Mój debiut był zdecydowanie lepszy niż ten Michaela Chandlera. Z całym szacunkiem do jego występu, ale uważam, że tych dwóch walk nawet nie można porównywać.

Overeem wszedł do organizacji UFC w roku 2011 i w oktagonie zmierzył się z Brockiem Lesnarem, byłym mistrzem wagi ciężkiej. Podczas gali UFC 141 Overeem zdominował i znokautował Lesnara w trzeciej minucie pierwszej rundy starcia.

40-letni Overeem od jakiegoś czasu zapowiada, że chce po raz ostatni w karierze spróbować zdobyć pas UFC. Holender w ostatnim pojedynku pokonał Augusto Sakai.  W swojej karierze wygrywał z takimi rywalami jak Junior dos Santos, Brock Lesnar, Fabricio Werdum czy Mark Hunt. 42 z 47 wygranych w karierze Holender zdobywał kończąc swoich rywali przed czasem. Oprócz kilkudziesięciu starć w klatce MMA, ma on również na koncie wiele walk kickboxerskich, gdzie mierzył się z m.in. Badrem Harim czy Tyronem Spongiem.

49 KOMENTARZE

  1. Wydaje mi się, że tamten Reem poskładałby całą Heavyweight bez żadnego ale. Tak wiem był na konkretnym soku, ale sam sok też niewiele da, jeśli nie ma się odpowiednich umiejętności. A tamten Reem miał praktycznie wszystko, żeby zniszczyć każdego przeciwnika. :frankapprove:

    I wg mnie jego debiut był również lepszy, bo nie trafił jednym ciosem, tylko niszczył (jak na tamten czas nie byle kogo) praktycznie od początku do końca walki.

  2. to se ne vrati

    Wydaje mi się, że tamten Reem poskładałby całą Heavyweight bez żadnego ale. Tak wiem był na konkretnym soku, ale sam sok też niewiele da, jeśli nie ma się odpowiednich umiejętności.

  3. Wydaje mi się, że tamten Reem poskładałby całą Heavyweight bez żadnego ale. Tak wiem był na konkretnym soku, ale sam sok też niewiele da, jeśli nie ma się odpowiednich umiejętności. A tamten Reem miał praktycznie wszystko, żeby zniszczyć każdego przeciwnika. :frankapprove:

    I wg mnie jego debiut był również lepszy, bo nie trafił jednym ciosem, tylko niszczył (jak na tamten czas nie byle kogo) praktycznie od początku do końca walki.

    No ciekawe jak z Ngannou by sobie poradził. Ciężko powiedzieć ale raczej Ngannou by ustrzelil i ta wersje koniny. Ja bardziej chciałbym z Ngannou zobaczyć Lesnara(w farmie takiej jak z rewanżu z Mirem) IMO Lesnar mógłby obalić i zdominować Ngannou. Albo (swoją drogą szkoda że trochę w niepamięć odszedł) Carwina z makumbą też by zobaczył,, Ngannou pierdolniecie mocniejsze ale Carwin też miał czym przyjebac i uważam że mógłby ustrzeli Ngannou jakimś ciosem (choć oczywiście to Ngannou byłby faworytem zdecydowanym)

  4. Tamten Koń to był rozpierdalacz konkret, już na ważeniu Rogan się spuścił w gacie, a Arianka ściągała majty przez głowę. A potem jak ubił Lesnara jak Rocky truchło świń w chłodni, to pewnie Dana też musiał zmienić gacie.

    Szkoda, że potem były potknięcia Reema, bo gdyby w takim stanie megauberkonia zdobył pas, to chłop byłby nieśmiertelny 😀

  5. Ubereem kur@$$, ale był tam napizgany towarem. Lesnar przy nim wygląda, jak chłopiec z przedszkola O.o

  6. No ciekawe jak z Ngannou by sobie poradził. Ciężko powiedzieć ale raczej Ngannou by ustrzelil i ta wersje koniny. Ja bardziej chciałbym z Ngannou zobaczyć Lesnara(w farmie takiej jak z rewanżu z Mirem) IMO Lesnar mógłby obalić i zdominować Ngannou. Albo (swoją drogą szkoda że trochę w niepamięć odszedł) Carwina z makumbą też by zobaczył,, Ngannou pierdolniecie mocniejsze ale Carwin też miał czym przyjebac i uważam że mógłby ustrzeli Ngannou jakimś ciosem (choć oczywiście to Ngannou byłby faworytem zdecydowanym) 

    Swoją drogą naszła mnie refleksja na temat najmocniej bijacego zawodnika w historii UFC więc pozwoliłem sobie stworzyć subiektywny ranking:

    1.Francis Ngannou

    2.Shane Carwin

    3.Dereck Lewis

    4.Mark Hunt

    5.Roy Nelson

    6.Rumble

    7.Rozenstruik (nwm czy poprawnie napisałem )

    8.JDS

    9.Miocic

    10.Dan Henderson

  7. Według mnie to znalazłoby się więcej debiutów, które były lepsze, więc tym dupczeniem Dany bym się nie przejmował. A jeżeli chodzi o tą walkę z Lesnarem, to oczywiście, że miał lepszy debiut. Ciekawe kto by wygrał wtedy w dogrywce, gdyby decydować miały wyniki testów USADY:lol:

  8. Ja sie zawsze zastanawiałem na ile się jeszcze wtedy Lesnarowi chciało walczyć i czy on tą walkę w ogóle chciał wygrać czy tylko skasować hajs

  9. Ech, przypomniała mi się ta legendarna stójka Brocka. Do końca życia będzie mnie serce bolało, że zahaczył Randy'ego tym cepem za ucho.

  10. Lesnar do Reema wyszedł jak Hooker do Chandlera, z tym że Lesnar miał więcej powodów by tak zawalczyć

  11. Ja sie zawsze zastanawiałem na ile się jeszcze wtedy Lesnarowi chciało walczyć i czy on tą walkę w ogóle chciał wygrać czy tylko skasować hajs

    Z tego co pamiętam to on chyba miał jakieś problemy zdrowotne podczas przygotowań do tej walki.

  12. Lesnar byl zawsze przereklamowany, wygrana z nim w debiucie to nic specjalnego.

    Wygrana z Hookerem w takim stylu to lepszy debiut

  13. Lesnar byl zawsze przereklamowany, wygrana z nim w debiucie to nic specjalnego.

    Wygrana z Hookerem w takim stylu to lepszy debiut

    Paradoksalnie Lesnar był mistrzem niedługo przed tym, obaj zostali zdeklasowani to można na równi postawić te debiuty

  14. Czy na postawę Lesnara w debiucie Reema nie miała też wpływ poważna choroba jelit Brocka? Czy mylę czas? Nie zmienia to oczywiście faktu, że ubił go pięknie.

  15. Lesnar byl zawsze przereklamowany, wygrana z nim w debiucie to nic specjalnego.

    Wygrana z Hookerem w takim stylu to lepszy debiut

    Nie no co by nie mówić to Lesnar by kawałem skurwysyna, miał siły i zapasy zajebiste. IMO prime Lesnar oprócz Ngannou Miocica i Blaydesa robi cała aktualna ciężką dywizję.

  16. Swoją drogą naszła mnie refleksja na temat najmocniej bijacego zawodnika w historii UFC więc pozwoliłem sobie stworzyć subiektywny ranking:

    1.Francis Ngannou

    2.Shane Carwin

    3.Dereck Lewis

    4.Mark Hunt

    5.Roy Nelson

    6.Rumble

    7.Rozenstruik (nwm czy poprawnie napisałem )

    8.JDS

    9.Miocic

    10.Dan Henderson

    Ja tam nigdy nie zapomnę HENDO BOMBY :tellmemore:

  17. Nie no co by nie mówić to Lesnar by kawałem skurwysyna, miał siły i zapasy zajebiste. IMO prime Lesnar oprócz Ngannou Miocica i Blaydesa robi cała aktualna ciężką dywizję.

    Robił *

  18. Nie no co by nie mówić to Lesnar by kawałem skurwysyna, miał siły i zapasy zajebiste. IMO prime Lesnar oprócz Ngannou Miocica i Blaydesa robi cała aktualna ciężką dywizję.

    Nie wszystkich, nawet szklany Junior by pokonal prime Lesnara a nie wspominając już o Cyrilu Gane hehe

  19. No ciekawe jak z Ngannou by sobie poradził. Ciężko powiedzieć ale raczej Ngannou by ustrzelil i ta wersje koniny. Ja bardziej chciałbym z Ngannou zobaczyć Lesnara(w farmie takiej jak z rewanżu z Mirem) IMO Lesnar mógłby obalić i zdominować Ngannou. Albo (swoją drogą szkoda że trochę w niepamięć odszedł) Carwina z makumbą też by zobaczył,, Ngannou pierdolniecie mocniejsze ale Carwin też miał czym przyjebac i uważam że mógłby ustrzeli Ngannou jakimś ciosem (choć oczywiście to Ngannou byłby faworytem zdecydowanym)

    Carwin vs Ngannou:antonio:

  20. Carwin vs Ngannou:antonio:

    Carwin to był jebany zwierzak. Gdzieś czytałem, że specjalnie pod niego robili rękawice, bo miał bochen chleba zamiast pięści.

  21. Tak było, nie zmyśla.

    Oprocz tego, że Lesnar był po wycince kilku metrów jelita, a Aliemu wyjebało testosteron aż do Radomia.

  22. Oczywiście, że ma rację. Od razu o Koninie pomyślałem, jak się pojawiły głosy, że debiut Chandlera był najlepszy.

  23. Swoją drogą naszła mnie refleksja na temat najmocniej bijacego zawodnika w historii UFC więc pozwoliłem sobie stworzyć subiektywny ranking:

    1.Francis Ngannou

    2.Shane Carwin

    3.Dereck Lewis

    4.Mark Hunt

    5.Roy Nelson

    6.Rumble

    7.Rozenstruik (nwm czy poprawnie napisałem )

    8.JDS

    9.Miocic

    10.Dan Henderson

    Ty gnoju gdzie jest Mariusz "Pudzian Dominator" Pudzianowski

  24. Nie wszystkich, nawet szklany Junior by pokonal prime Lesnara a nie wspominając już o Cyrilu Gane hehe

    Serio to piszesz? JDS obecnie jest cieniem swojego poprzedniego cienia i czołówka LHW go robi nie wspominając już o HW a tu piszesz żeby prime Lesnara porobił xddddsd. Tak samo jak piszesz że Chimaev Miocica by porobił bo chyba Stipe to przeciętny półśredni. Stipe go robi w parę sekund na strzała i każdy człowiek o zdrowych zmysłach o tym wie (nie pisz mi tylko ze obalił i zdominowałby Stipe ten gość z wagi półśredniej xdddd)

  25. Serio to piszesz? JDS obecnie jest cieniem swojego poprzedniego cienia i czołówka LHW go robi nie wspominając już o HW a tu piszesz żeby prime Lesnara porobił xddddsd. Tak samo jak piszesz że Chimaev Miocica by porobił bo chyba Stipe to przeciętny półśredni. Stipe go robi w parę sekund na strzała i każdy człowiek o zdrowych zmysłach o tym wie (nie pisz mi tylko ze obalił i zdominowałby Stipe ten gość z wagi półśredniej xdddd)

    Na Lesnara wystarczal striker z kondycja,  JDS by go ubił.

    Carwin gdyby się nie spompowal to by to tez wygral

  26. Przesadzacie z tym napizganiem konia, miał tylko czternaście razy wyższy poziom teścia niż normalny chłop.

  27. Jedna z moich ulubionych walk, Konina chyba jako jedyny zawodnik nie dał się obalić Lesnarowi (i ch*j, że Brock nie był w 100% zdrowy – nadal to było 120+ kg zajebistego zapasiora) i po profesorsku go wyjaśnił.

    Nasterydowany Ali był w tamtych czasach nie do pokonania, nawet ze swoją podejrzaną szczęką.

  28. Z tego co pamiętam to on chyba miał jakieś problemy zdrowotne podczas przygotowań do tej walki.

    Coś z bebechami mu robili kolego. A Koniu konkretne middle kicki mu serwował.

  29. Na Lesnara wystarczal striker z kondycja,  JDS by go ubił.

    Carwin gdyby się nie spompowal to by to tez wygral

    Prime dos santos oczywiście z Carwinem że mógł to wygrać też oczywiście się zgodzę ale obecny JDS proszę cię.

  30. Prime dos santos oczywiście z Carwinem że mógł to wygrać też oczywiście się zgodzę ale obecny JDS proszę cię.

    Obecny jds nie jest zły tyle ze jest na liścia.

    Lesnar nigdy nie bił mocno

  31. Prime dos santos oczywiście z Carwinem że mógł to wygrać też oczywiście się zgodzę ale obecny JDS proszę cię.

    Tak właściwie to nawet wygrał z Carwinem, bo taka walka się odbyła.

  32. Obecny jds nie jest zły tyle ze jest na liścia.

    Lesnar nigdy nie bił mocno

    Ja uważam że Lesnar z prime obalił by JDS (tego obecnie) i ubił na glebie

  33. Ja uważam że Lesnar z prime obalił by JDS (tego obecnie) i ubił na glebie

    Wątpię. JDS miał świetną obronę przed obaleniami i też był kawałem silnego skurwysyna. Brock to nie był jakiś techniczny zapaśnik, bazował na sile i dynamice i jak ktoś mu się fizycznie przeciwstawiał '(Carwin, Ubereem) to pękał. Cain też nie mógł sprowadzić Juniora dopóki ten miał zielony pasek z energią.

    Wielka szkoda, że Junior się tak posypał. To był niewyobrażalnie mocny zawodnik w swoim prime. Myślę, że tylko Cain (i to też prime) był w stanie go rozmontować.

  34. Wątpię. JDS miał świetną obronę przed obaleniami i też był kawałem silnego skurwysyna. Brock to nie był jakiś techniczny zapaśnik, bazował na sile i dynamice i jak ktoś mu się fizycznie przeciwstawiał '(Carwin, Ubereem) to pękał. Cain też nie mógł sprowadzić Juniora dopóki ten miał zielony pasek z energią.

    Wielka szkoda, że Junior się tak posypał. To był niewyobrażalnie mocny zawodnik w swoim prime. Myślę, że tylko Cain (i to też prime) był w stanie go rozmontować.

    Ojj wiem wiem prime dos santos Kozak, ale obecny wszyscy wiemy jak to wygląda. No IMO nie tylko Cain bo Miocic czy Ngannou też by mogli juniora najebac. Tak czy inaczej Junior prime to był przechuj, człowiek zastanawiał się nie kto wygra tylko w jakim czasie junior wygra a teraz z całym szacunkiem dla Janka (nie to że mam go za buma wręcz przeciwnie ale z Juniorem prime czołowego polciezkiego porównywać to uniwersalny uniżanie jds by było) taki Janek by mu najebal i reszta czołówki LHW tak się stoczył junior pod względem sportowym

  35. Wydaje mi się, że tamten Reem poskładałby całą Heavyweight bez żadnego ale. Tak wiem był na konkretnym soku, ale sam sok też niewiele da, jeśli nie ma się odpowiednich umiejętności. A tamten Reem miał praktycznie wszystko, żeby zniszczyć każdego przeciwnika. :frankapprove:

    I wg mnie jego debiut był również lepszy, bo nie trafił jednym ciosem, tylko niszczył (jak na tamten czas nie byle kogo) praktycznie od początku do końca walki.

    Zdecydowanie zgadzam się z Twoim wpisem Konina był do nie zatrzymania i tego wyjścia i muzyka robiły swoje.  Był na mega soczkach aczkolwiek zawsze miał to coś i po latach potrafił się zmienić i zaliczył konkretne upgrade do otaczającej go rzeczywistości.  Szkoda że nie wygrał wtedy z Miocicem byłoby to piękne ukoronowanie jego kariery i umiejętności. Dla mnie i tak jest legendą tego sportu.  Pozdrawiam

  36. Przesadzacie z tym napizganiem konia, miał tylko czternaście razy wyższy poziom teścia niż normalny chłop.

    Już większy miał Chael Sommer, bodajże 16 razy, a fenomenalny przy tym nie był.

  37. Już większy miał Chael Sommer, bodajże 16 razy, a fenomenalny przy tym nie był.

    Dlatego  też napisałem, że same soczki  nie robią z byle kogo od razu mistrza:deniro:  I soczki to nie tylko testosteron :bayan:

  38. Na Lesnara wystarczal striker z kondycja,  JDS by go ubił.

    Carwin gdyby się nie spompowal to by to tez wygral

    Gdybym ja był lepszy to też bym ubił tego i tamtego  :joe:

  39. No ciekawe jak z Ngannou by sobie poradził. Ciężko powiedzieć ale raczej Ngannou by ustrzelil i ta wersje koniny. Ja bardziej chciałbym z Ngannou zobaczyć Lesnara(w farmie takiej jak z rewanżu z Mirem) IMO Lesnar mógłby obalić i zdominować Ngannou. Albo (swoją drogą szkoda że trochę w niepamięć odszedł) Carwina z makumbą też by zobaczył,, Ngannou pierdolniecie mocniejsze ale Carwin też miał czym przyjebac i uważam że mógłby ustrzeli Ngannou jakimś ciosem (choć oczywiście to Ngannou byłby faworytem zdecydowanym)

    Tamta wersja Koniny od kiedy wrócił do HW.  Jeśli Ngannou nie potrafił ubić Miocicia to myślę, że i Reema by nie ubił :OK:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.