Darren Till, który podczas gali UFC w Liverpoolu, po bardzo wyrównanej walce, pokonał na punkty Stephena Thompsona, zapowiedział że z chęcią wyjdzie do rewanżowego pojedynku.

W niedawnym programie The MMA Hour, Thompson powiedział, że jego zdaniem Till wygrał ponieważ walczył u siebie. Till jednak uważa, że niezależnie od miejsca, wynik starcia byłby ten sam.

Nie mam żadnego problemu z tym, żeby walczyć w mieście, z którego pochodzi Stephen Thompson, z przyjemnością to uczynię. Uważam jednak, że wynik walki byłby taki sam. Ponownie bym wygrał.

Co ciekawe, Till powiedział również, iż chętnie wyjdzie do rewanżowego pojedynku z Thompsonem tak szybko, jak to tylko możliwe.

Ludzie mówią, że wygrałem, bo walka odbyła się w Liverpoolu. Jeśli ktoś chce, żebym przyjechał do Ameryki i zawalczył ponownie ze Stephenem, a sam Stephen zapewne tego chce i nie ma żadnej kontuzji, to możemy zawalczyć ponownie tak szybko, jak to tylko możliwe.

16 KOMENTARZE

  1. To tam były jakieś punkty, ktoś podobno kogoś trafił, średnio raz na minutę, ale to przecież nie jest walka, tylko przyjacielskie klepanie się po pyskach, jak się ze szwagrem zrobi jakieś nic, ewentualnie dwukrotnie nic na dwóch…

    I tak mam wrażenie, choć walki oczywiście nie oglądałem (pubg rulez), że tym razem Stefan wygra.

  2. Niestety, ale coraz bardziej mi się zdaje, że Woodley zabrał Wonderboyowi duszę dokładnie w tym momencie:

    I ten przekonał się jak smakuje pierdolnięcie w pysk, jak się po tym dochodzi do siebie. Niby Brown go znokautował, ale to czarny mistrz sprawił, że Thompson od tego czasu walczy jak cipa. Jeden tylko błąd popełnił i zamiast skończyć go pięściami, to się złapał na przynętę w postaci tej chudej szyi i gówno z tego wyszło.

    Swoją drogą jak na "jednopłaszczyznowego zapaśnika z overhandem" dość łatwo mu przyszło pierdolnąć tego magicznego strikera sarenkę czysto w ryj 2 razy z nokdaunem w ciągu 20 sekund.

  3. Till w tym wywiadzie powiedzial ze kolejna ich walka by wygladala tak samo bo nigdy by nie poszedl z takim dobrym stojkowiczem na wojne tak wiec ja podziekuje za taki rewanz:crazy: zreszta Dana za chuj nigdy ich juz nie zestawi a na pewno nie w najblizszym czasie.

  4. Niestety, ale coraz bardziej mi się zdaje, że Woodley zabrał Wonderboyowi duszę dokładnie w tym momencie:

    I ten przekonał się jak smakuje pierdolnięcie w pysk, jak się po tym dochodzi do siebie. Niby Brown go znokautował, ale to czarny mistrz sprawił, że Thompson od tego czasu walczy jak cipa. Jeden tylko błąd popełnił i zamiast skończyć go pięściami, to się złapał na przynętę w postaci tej chudej szyi i gówno z tego wyszło.

    Swoją drogą jak na "jednopłaszczyznowego zapaśnika z overhandem" dość łatwo mu przyszło pierdolnąć tego magicznego strikera sarenkę czysto w ryj 2 razy z nokdaunem w ciągu 20 sekund.

    To nie całkiem tak działa. Gość ma jedną akcję, ale dopracowaną i wie, kiedy ją odpalić, aby akurat przeciwnik się na nią nadział (innymi słowy – wie jak wykorzystać błędy rywala). To nie jest przypadek, że Wonderboya nikt nie może trafić, a Woodley zrobił to parę razy. To też nie przypadek, że tak łatwo dopadł Robbiego…

  5. To nie całkiem tak działa. Gość ma jedną akcję, ale dopracowaną i wie, kiedy ją odpalić, aby akurat przeciwnik się na nią nadział (innymi słowy – wie jak wykorzystać błędy rywala). To nie jest przypadek, że Wonderboya nikt nie może trafić, a Woodley zrobił to parę razy. To też nie przypadek, że tak łatwo dopadł Robbiego…

    O tym właśnie mówię, że nie docenia się Woodleya, pisząc o nim jako jednowymiarowym zapaśniku z overhandem.

  6. Nie możecie zawalczyć ponownie już nigdy

    A Wonderboy musi nauczyć się ryzykować bo bez tego nigdy nie wygra ważnych walk

  7. O tym właśnie mówię, że nie docenia się Woodleya, pisząc o nim jako jednowymiarowym zapaśniku z overhandem.

    Ok, myślałem, że.chodzilo Ci o to, że to Wonderboy taki cienki

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.