Miesha Tate: Nie sądzę, aby Ronda Rousey była zadowolona ze swojej kariery

W 2016 roku Miesha Tate (18-7-0) oraz Ronda Rousey (12-2-0) pojawiły się po raz ostatni w oktagonie. Chyba każdy z nas pamięta rywalizację pomiędzy Rowdy” a Cupcake”, która została zakończona na UFC 168 zwycięstwem obecnej gwiazdy WWE. Czy między tymi paniami wszystko jest wyjaśnione? Być może nie do końca, bo w wywiadzie dla SiriusXM Miesha wyznała dosadną prawdę o swojej byłej rywalce.

Ronda jest arogancka, ale to właśnie ludzie w niej docenili. Osobiście nie podoba mi się to, a jej karierę mogę podsumować jednym zdaniem. Ona bardzo dobrze zna swoją wartość i nie słucha tego, co ktoś ma do powiedzenia.

Rousey nie jest jak otwartą książką. Ona nie dba o fanów, nie jest dla nich otwarta, zawsze jest zapatrzona w siebie. Nigdy się nie zmieni. Nie wierzę, aby Ronda była zadowolona ze swojej kariery.

Ronda Rousey jest pierwszą kobietą, która zyskała miejsce w UFC Hall of Hame. Co więcej, to głównie z jej powodu Dana White utworzył dywizję kobiet w swojej organizacji. Prawda jest też taka, że zawodniczka weszła z wielkim hukiem do rywalizacji UFC, ale i równie głośno zakończyła karierę przegrywając przez nokaut z Holly Holm (12-4-0) oraz Amandą Nunes (17-4-0).

Ma strasznie nadęte ego. Nigdy się nie dogadywałyśmy, bo jesteśmy przeciwieństwami. Ja zaczęłam karierę od porażki, podchodziłam do tego z dużą pokorą. Nie mam nic, do ukrycia przegrywałam i wygrywałam. Nie mam zamiaru umieszczać siebie na piedestale. Jestem szczera i mam nadzieję, że ktoś weźmie przykład z moich wygranych, a z porażek wyciągnie wniosek. Razem straciłyśmy coś przed całym światem.

Ronda mogłaby się otworzyć i dać przykład oraz motywację innym, jednak nie czuje się dobrze ze swoimi osiągnięciami, boi się krytyki, jest wrażliwa. Ona po prostu nigdy nie była gotowa na przyjęcie przykrych słów.

Po prostu chce być twardą osobą, jak w 2014 roku, kiedy była na szczycie. Zawsze powtarzam, wygrywanie jest łatwe, bo nie musisz wprowadzać zmian. Kiedy przegrywasz i upadasz to wtedy dopiero widać, z czego jesteś zrobiony.

14 KOMENTARZE

  1. Zawsze powtarzam, wygrywanie jest łatwe, bo nie musisz wprowadzać zmian. Kiedy przegrywasz i upadasz to wtedy dopiero widać, z czego jesteś zrobiony.

    Całe podsumowanie Rondy.

    :kis:

  2. Bardzo fajnie powiedziane i naprawdę doceniam taką postawę. Oczywiście można by tu odbijać piłeczkę i powiedzieć, że Miesha po prostu była gorszą zawodniczką i przegrała tyle razy, że smak porażki jej tak nie rozjebał jak Rondzi, ale nie o to chodzi. Co do Rondy ma nasza cycata koleżanka sto procent racji.

    Ronda była jak taka wielka purchawa w ogrodzie, nadęta, rozsadzona, napęczniała. Holly była jak dziecko, które po prostu trąciło butem tę purchawę i spowodowało przejebaną implozję ego Rondy. Amandeusz Nunes to już tylko rozdeptał resztki tej purchawki, nie było co zbierać.

    W sumie to chujowo, bo przegrana Rondy zapoczątkowało rządy LBGTQJDKZJCOWOAFJDXHS na tronie tej kategorii, a ja naprawdę już wolałbym nafochowaną gwiazdorke, zamiast tego podrabiańca z wąsikiem…

  3. Ronda wyłapała dwa nokauty i poszła sobie do WWE.  Ale nie tylko jej tyczy się nieumiejętność podniesienia się po porażce albo chociaż zachowania twarzy…daleko to szukać?

    Jędrzejczyk po porażce nadal mistrzyni, Miocic?… klepie Cormiera w 9 na 10 walk… Rudy?… kolejna emerytura.

  4. Masz rację Miesha, co nie zmienia faktu, że i tak zawsze byłaś od niej gorsza i w jej cieniu.

    :deniro:

    Tak w sumie to Miesza przegrała z Amandem w 1 rundzie, a potem decyzję z Raquel i przeszła na emeryturę w wieku 30 lat, dlaczego wymaga od rywalki czegoś czego samego nie zrobiła.

    Holly nadal walczy, mimo, że też spadła z wysokiego konia, bo przecież też była niepokonana jak przegrała tytuł…

  5. Tak w sumie to Miesza przegrała z Amandem w 1 rundzie, a potem decyzję z Raquel i przeszła na emeryturę w wieku 30 lat, dlaczego wymaga od rywalki czegoś czego samego nie zrobiła.

    Holly nadal walczy, mimo, że też spadła z wysokiego konia, bo przecież też była niepokonana jak przegrała tytuł…

    No właśnie, mimo że na rację, to akurat z jej ust brzmi to jak typowy bo dupy.

  6. Czytam książkę Rondy Rousey i wcale mnie nie dziwi że Ronda jest taka, od najmłodszych lat jej Mama ostro ją tyrała, chciała żeby była jak bestia, która ma za zadanie wyjść i zmiażdżyć przeciwnika. W tej książce każdy rozdział praktycznie zaczyna się od tekstów typu "Nie akceptuj niczego, co znajduje się poniżej twoich możliwości, "Ból to tylko kolejna porcja informacji" itp. Nie potrafiła też poradzić sobie z porażkami w Judo, Mama zawsze ją stawiała do pionu. Wcale więc nie dziwi mnie, że jest jaka jest. Ciekawe też, że co jakiś czas zmieniała trenerów bo uważała że tak trzeba, bo każdy może przekazać jej coś nowego, nie doczytałem jeszcze dlaczego w MMA upierała się przy Edmundzie.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.