Na początku marca w Londynie Leon Edwards (MMA 18-3) miał zmierzyć się z byłym mistrzem UFC, Tyronem Woodleyem (MMA 19-4-1). Gala została jednak przeniesiona do USA z powodu pandemii koronawirusa, a walka obu zawodników została odwołana. Ostatecznie do gali na terenie USA również nie doszło.

Zobacz również: Edwards ostrzega uciekającego Woodleya, który chce walczyć tylko z Covingtonem

Edwards w rozmowie dla BT Sports, opowiedział jak wyglądała sytuacja z odwołaniem jego walki.

W sobotę poszedłem spać, a w niedzielę rano obudził mnie telefon od menadżera, który powiedział, że gala w Londynie jest odwołana i muszę dziś dotrzeć do USA. Byłem zaskoczony. Powiedziano mi, że mam trzy godziny, żeby dotrzeć na Heathrow z moim zespołem. Uznałem, że to niemożliwe. Zapytałem jednak gdzie będę leciał. Ale oni tego nie wiedzieli, miałem dotrzeć do USA, a na miejscu będzie wszystko organizowane. Tak to wyglądało. Nikt nie martwił się o to jak wrócę do domu w sytuacji odwoływania lotów. Najważniejsze było, abym dotarł do USA.

Edwards dodał, że poprosił UFC o dodatkowy czas.

Skontaktowaliśmy się z UFC z pytaniem o to, czy możemy ruszyć w poniedziałek lub wtorek, bo potrzebowaliśmy więcej czasu, ale odmówili. Miałem wylecieć w niedzielę, jeśli chciałbym walczyć.