Jeszcze miesiąc pozostał do walki Jana Błachowicza z Israelem Adesanyą. Już teraz jednak można zobaczyć świetną, nieoficjalną zapowiedź tego starcia.

Jan Błachowicz powróci do klatki 6 marcu. Jego rywalem w oktagonie będzie Israel Adesanya, mistrz UFC wagi średniej. Nadchodzące starcie będzie pierwszą obroną tytułu w wykonaniu Polaka.

Przed nadchodzącym pojedynkiem do sieci trafiła długa, nieoficjalna zapowiedź tego wydarzenia.

Jan Błachowicz ma za sobą świetny rok w karierze. 15 lutego zmierzył się podczas gali UFC Fight Night 167 z Coreyem Adresonem i w pięknym stylu zrewanżował mu się za przegraną sprzed lat. 26 września natomiast wszedł do klatki z Dominickiem Reyesem. Starcie potrwało niecałe dwie rundy, a Jan Błachowicz pod koniec drugiej odsłony walki znokautował Reyese i zdobył upragniony pas UFC.

Israel Adesanya to obecnie jedna z największych gwiazd organizacji. W UFC walczy dopiero od dwóch lat, ale już w szóstym pojedynku dla potentata z Las Vegas, zdobył tymczasowy pas wagi średniej. Pas mistrzowski zunifikował nokautując Roberta Whittakera. Będąc już pełnoprawnym mistrzem, obronił tytuł w starciu z Yoelem Romero oraz Paulo Costą.

5 KOMENTARZE

  1. rzeczywiście elektryzuje 😀

    Jak człowiek usiądzie na spokojnie i się zastanowi, gdzie zaczynał Janek, jakie były nastroje gdy wchodził do UFC…a gdzie jest teraz, to aż ciężko uwierzyć, że to nie jest jakiś przesadzony scenariusz filmu, albo po prostu sen.

    Nasz Janek jest jebanym MISTRZEM UFC w jednej z najmocniej obsadzonych wag. Nokautuje okrutnie ludzi na lewo i prawo, padają bez znaków życia…dosłownie jak jakiś Crocop albo Wanderlei w czasach PRIDE. A zaraz walczy z innym urzędującym mistrzem UFC, może jednym z lepszych ever, w superfight'cie jakich do tej pory było zaledwie kilka w historii UFC.

    To aż wydaje się nieprawdopodobne, ile nasz Janek dokonał i gdzie zaszedł swoją ciężką pracą. A to jeszcze nie koniec drogi, on cały czas nabiera rozpędu 😀 historia światowego MMA pisze się na naszych oczach…a raczej pisze ją sobie Janek, krwią przeciwników.

    Trudno opisać, ile emocji i radości dają mi walki Janka – więcej, niż walki kilkunastu lub kilkudziesięciu innych topowych zawodników wziętych razem

  2. rzeczywiście elektryzuje 😀

    Jak człowiek usiądzie na spokojnie i się zastanowi, gdzie zaczynał Janek, jakie były nastroje gdy wchodził do UFC…a gdzie jest teraz, to aż ciężko uwierzyć, że to nie jest jakiś przesadzony scenariusz filmu, albo po prostu sen.

    Nasz Janek jest jebanym MISTRZEM UFC w jednej z najmocniej obsadzonych wag. Nokautuje okrutnie ludzi na lewo i prawo, padają bez znaków życia…dosłownie jak jakiś Crocop albo Wanderlei w czasach PRIDE. A zaraz walczy z innym urzędującym mistrzem UFC, może jednym z lepszych ever, w superfight'cie jakich do tej pory było zaledwie kilka w historii UFC.

    To aż wydaje się nieprawdopodobne, ile nasz Janek dokonał i gdzie zaszedł swoją ciężką pracą. A to jeszcze nie koniec drogi, on cały czas nabiera rozpędu 😀 historia światowego MMA pisze się na naszych oczach…a raczej pisze ją sobie Janek, krwią przeciwników.

    Trudno opisać, ile emocji i radości dają mi walki Janka – więcej, niż walki kilkunastu lub kilkudziesięciu innych topowych zawodników wziętych razem

    Sam bym tego lepiej nie ujął. I chwała tym fanom,którzy są przy zawodniku jak przegrywa i traci nadzieje. A oni i tak dalej wierzą i wspierają-tacy zawsze będą. Nawet kiedy legenda zgaśnie.

  3. Największa walka w polskim MMA. Jak Jan to wygra to rozwali bank $.

    Emocje dla kibiców, jakich jeszcze nie było.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.