Organizacja UFC przypomina od jakiegoś czasu ciekawe skończenia walka, do których doszło w oktagonie. Zawsze jednak dobiera je według rodzaju skończeń. Do tej pory w cyklu tym można zobaczyć:

  1. Szalone, latające skończenia w historii UFC (WIDEO)
  2. Skrętówki w historii UFC (WIDEO)
  3. Dźwignie na kolano w historii UFC (WIDEO)
  4. Wykończenia slamem w historii UFC (WIDEO)

W najnowszym odcinku cyklu UFC przygotowało zestawienie skończeń, w których zawodnicy stosowali tzw. neck crack, czyli rodzaj dźwigni, ucisku na kark rywala.

Jak podaje UFC, skończenia tego typu były najbardziej popularne w początkowych czasach rozwoju marki, kiedy to bili się tacy zawodnicy jak Tank Abbott, Tito Ortiz czy Mark Coleman.

20 KOMENTARZE

  1. Dziwi mnie, że nie dali Twistera Zombiego na Garcii, przecież to jest król wszystkich neckcranków. Nie znają się kuhwy.

  2. Skrętówki, slamy, dźwignie na kark, ta dźwignia na szczękę Aokiego plus sparaliżowany zawodnik po nieudanej próbie poddania.

    UFC chyba niedługo zrobi film do you really want to be a fighter?

  3. Dziwi mnie, że nie dali Twistera Zombiego na Garcii, przecież to jest król wszystkich neckcranków. Nie znają się kuhwy.

    Twister na kręgosłup wchodzi.

  4. Twister na kręgosłup wchodzi.

    No, na kręgi szyjne, czyli szyję, czyli kark, czyli kurwa neck :awesome:

  5. No, na kręgi szyjne, czyli szyję, czyli kark, czyli kurwa neck :awesome:

    Od biedy można tak powiedzieć, ale nie do końca. Skręca się kark, ale to kręgosłup dostaje największe obciążenie.

  6. Od biedy można tak powiedzieć, ale nie do końca. Skręca się kark, ale to kręgosłup dostaje największe obciążenie.

    Nie będę się kłócił, bo na szczęście nikt nigdy mnie w Twisterze nie trzymał. Wiem jedno, że dźwignie na kark/kręgosłup są przejebane pod względem psychologicznym.

  7. Dziwi mnie, że nie dali Twistera Zombiego na Garcii, przecież to jest król wszystkich neckcranków. Nie znają się kuhwy.

    Nie uwzględnili też Bryce Mitchella, więc wydaje mi się, że Twister po prostu nie podchodzi po kategorię "neck crank" w opinii UFC bo jest też dźwignią na coś więcej niż sam kark. Takiego usprawiedliwienia szukam :fjedzia:

  8. Tank Abott, co za technika

    :antonio:

    No typ odklepał presję zapaśniczą, a gardę miał dalej zapiętą zamiast odpychać biodra :rofl:

    Mark Coleman co za bestia:o o: (@Jakub Bijan uczycie się tego chwytu na zapasach?)

    W ogóle pamiętam beef w Pride ekipa, Colemana właśnie (nie pamiętam nazwy gymu @Olos przypomnisz?) z Chute Box. Kiedyś to było. No i Ricardo Arona też miał beefa z Shogunem, ale nie pamiętam o co tam chodziło.

  9. No typ odklepał presję zapaśniczą, a gardę miał dalej zapiętą zamiast odpychać biodra :rofl:

    Mark Coleman co za bestia:o o: (@Jakub Bijan uczycie się tego chwytu na zapasach?)

    W ogóle pamiętam beef w Pride ekipa, Colemana właśnie (nie pamiętam nazwy gymu @Olos przypomnisz?) z Chute Box. Kiedyś to było. No i Ricardo Arona też miał beefa z Shogunem, ale nie pamiętam o co tam chodziło.

    Hammer house.

    Shogun z Arona mieli beefa na tej samej zasadzie czyli BTT vs Chute boxe,chodziło o to który brazylijski klub wiedzie prym w mma

  10. Mark Coleman co za bestia:o o:

    Legendy mówią, że mogłeś wejść na gruby cykl przebywając tylko przez chwilę w pobliżu Colemana.

  11. Hammer house.

    Shogun z Arona mieli beefa na tej samej zasadzie czyli BTT vs Chute boxe,chodziło o to który brazylijski klub wiedzie prym w mma

    Dzięki za przypomnienie.

    Pamiętam jak Arona przed walką z Shogunem pokazał mu na palcach 2 do 0(z tego co pamiętam), co miało oznaczać, że jak go pokona to już definitywnie wygrają wyścig na najlepszy klub w Brazylii. Jak się okazało, po zapoznaniu się ze stompami Shoguna zmienił zdanie. Jeden z takich momentów, które zapamięta się do końca życia. Jak staredowny Wanderleia Silvy.

    Jeszcze a propos tego filmiku, w którym pokazane są akcje z pierwszych gal UFC. Ostatnio jak UFC wrzuciło pierwsze galę na YT, to człowiek oglądał i miało to jakąś magię w sobie. Nawet John McCarthy jakiś taki nabuzowany 😀

    MMA zatoczy koło i kiedyś wróci do obijania jaj 😀

  12. Mark Coleman co za bestia:o o: (@Jakub Bijan uczycie się tego chwytu na zapasach?)

    W freestyle czy folkstyle technika raczej nie występuje jako taka – na zawodach jest niedozwolona, więc nie ma jej w curriculum. Natomiast jako że Mark zastosował to na bardzo wczesnym etapie kariery, nie wykluczam (choć to są moje spekulacje, więc miej na uwadze że mogę pierdolić farmazony), że mógł się gdzieś tego nauczyć "po godzinach" na macie uniwersytetu. Wszak folkstyle bezpośrednio wywodzi się z catch wrestlingu (np. Dan Hodge, którego imieniem honoruje się co roku najlepszych zawodników NCAA, to był gość, który miał zarówno walki w folkstyle jaki zawodowe w catch wrestlingu)… a to jest typowa technika z catch wrestlingu. Taką samą rzeczą Josh Barnett odklepał Deana Listera na Metamoris. Ja np. za gówniaka trenowałem judo i pamiętam, że trener nierzadko pokazywał starszym różne techniki "pod uliczkę", których na zawodach nie wolno było robić, a które w obrębie samego judo występowały. W przypadku folkstyle takich "myków" mogą być dziesiątki. Może Mark też tak to podchwycił… choć generalnie jak było, tak było. Istotne jest, że w tego typu rzeczach samo wykończenie jest raczej tylko wisienką na torcie, bo podstawą jest kontrola z tej pozycji  – więc dla takiego zapasiora jak Coleman musiało to być tylko kropką nad "i".

    Generalnie to co widać na filmie to są takie bardzo podstawowe neck cranki w większości. Bardzo źle się stało, że ta japońska odnoga MMA od Billego Robinona i Karla Gotcha ostatecznie upadła i dziś mamy praktycznie wyłącznie szkołę amerykańską (czyli folkstyle + BJJ w parterze), bo jak się spojrzy na neck cranki z catch, to to jest lata świetlne przed rzeczami jakie nawet dziś oferuje BJJ. Zresztą w leglockach też długi długi czas przodował catch i sambo (Gokor uczył ashi-garami 30 lat przed Danaherem), i dopiero Danaher i generalna popularyzacja grapplingu sprawiła że nadgonili – i ostatecznie przegonili konkurencję. Z neck crankami też pewnie ostatecznie nadgonią (choć niektóre są zabronione nawet na ADCC), z pożytkiem dla sportu.

    Jeszcze robiąc dygresję, to długie lata panowało takie przekonanie, że neck cranki to są takie techniki dla fizoli. Oczywiście wynikało to z niezrozumienia i tego, że jak już ktoś już widział neck crank, to w 90% było to źle dopięte RNC, które szło na brodę/kark – i do tego rzeczywiście potrzeba przyfizolić. Niemniej popatrzcie jak wyrafinowane są to techniki, tu nie potrzeba praktycznie żadnej siły, żeby kark strzelił i skrócił życie :redford:

    A tu mój ulubiony "neck crank" – podwójny nelson. Z żółwia wchodził (i wchodziłby dziś) jak złoto, jednak tyle karków pękło przy tej technice, że ostatecznie zabronili nawet w catch. A chodziło o to, że z tej pozycji dociskało się typa stojącego na głowie tak, żeby dotknął łopatkami maty – wtedy był tusz (o ile gość przeżył :roberteyeblinking:)  :wtf2:

  13. W freestyle czy folkstyle technika raczej nie występuje jako taka – na zawodach jest niedozwolona, więc nie ma jej w curriculum. Natomiast jako że Mark zastosował to na bardzo wczesnym etapie kariery, nie wykluczam (choć to są moje spekulacje, więc miej na uwadze że mogę pierdolić farmazony), że mógł się gdzieś tego nauczyć "po godzinach" na macie uniwersytetu. Wszak folkstyle bezpośrednio wywodzi się z catch wrestlingu (np. Dan Hodge, którego imieniem honoruje się co roku najlepszych zawodników NCAA, to był gość, który miał zarówno walki w folkstyle jaki zawodowe w catch wrestlingu)… a to jest typowa technika z catch wrestlingu. Taką samą rzeczą Josh Barnett odklepał Deana Listera na Metamoris. Ja np. za gówniaka trenowałem judo i pamiętam, że trener nierzadko pokazywał starszym różne techniki "pod uliczkę", których na zawodach nie wolno było robić, a które w obrębie samego judo występowały. W przypadku folkstyle takich "myków" mogą być dziesiątki. Może Mark też tak to podchwycił… choć generalnie jak było, tak było. Istotne jest, że w tego typu rzeczach samo wykończenie jest raczej tylko wisienką na torcie, bo podstawą jest kontrola z tej pozycji  – więc dla takiego zapasiora jak Coleman musiało to być tylko kropką nad "i".

    Generalnie to co widać na filmie to są takie bardzo podstawowe neck cranki w większości. Bardzo źle się stało, że ta japońska odnoga MMA od Billego Robinona i Karla Gotcha ostatecznie upadła i dziś mamy praktycznie wyłącznie szkołę amerykańską (czyli folkstyle + BJJ w parterze), bo jak się spojrzy na neck cranki z catch, to to jest lata świetlne przed rzeczami jakie nawet dziś oferuje BJJ. Zresztą w leglockach też długi długi czas przodował catch i sambo (Gokor uczył ashi-garami 30 lat przed Danaherem), i dopiero Danaher i generalna popularyzacja grapplingu sprawiła że nadgonili – i ostatecznie przegonili konkurencję. Z neck crankami też pewnie ostatecznie nadgonią (choć niektóre są zabronione nawet na ADCC), z pożytkiem dla sportu.

    Jeszcze robiąc dygresję, to długie lata panowało takie przekonanie, że neck cranki to są takie techniki dla fizoli. Oczywiście wynikało to z niezrozumienia i tego, że jak już ktoś już widział neck crank, to w 90% było to źle dopięte RNC, które szło na brodę/kark – i do tego rzeczywiście potrzeba przyfizolić. Niemniej popatrzcie jak wyrafinowane są to techniki, tu nie potrzeba praktycznie żadnej siły, żeby kark strzelił i skrócił życie :redford:

    A tu mój ulubiony "neck crank" – podwójny nelson. Z żółwia wchodził (i wchodziłby dziś) jak złoto, jednak tyle karków pękło przy tej technice, że ostatecznie zabronili nawet w catch. A chodziło o to, że z tej pozycji dociskało się typa stojącego na głowie tak, żeby dotknął łopatkami maty – wtedy był tusz (o ile gość przeżył :roberteyeblinking:)  :wtf2:

    Chodziłem przez rok na japońskie ju jitsu i tam ta technika była, w zależności od ustawienia nóg i nacisku mogło to być nietypowe duszenie trójkątne, neck crank albo po prostu sposób na kontrolę. Można było też zrobić sprytnie z tego amerikanę, zaplatając rękę przeciwnika o swoją stopę.

  14. Chodziłem przez rok na japońskie ju jitsu i tam ta technika była, w zależności od ustawienia nóg i nacisku mogło to być nietypowe duszenie trójkątne, neck crank albo po prostu sposób na kontrolę. Można było też zrobić sprytnie z tego amerikanę, zaplatając rękę przeciwnika o swoją stopę.

    Z ja z tym zaplataniem o nogę poznałem na judo właśnie. Generalnie większość technik w takiej czy innej formie występuje w różnych stylach walki i trudno nawet powiedzieć, żeby ktoś od kogoś czerpał – po prostu ludzie na każdym kontynencie mają dwie ręce i dwie nogi, więc siłą rzeczy techniki jeśli mają być efektywne, będą tożsame:)

  15. Z ja z tym zaplataniem o nogę poznałem na judo właśnie.

    Judo się wywodzi z ju jitsu przecież 🙂 No z pewnością się style jakoś tam przenikały, ktoś podłapał gdzieś technikę, wprowadził do swojego stylu, potem ktoś modyfikował i tak dalej

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.