
Po kolejnym szybkim zwycięstwie Doo Ho Choi (MMA 14-1) czuje swoje pięć minut. Od jakiegoś czasu stara się medialnie podburzyć Cuba Swansona (MMA 23-7) twierdząc, że ich pojedynek skończyłby tak samo, jak trzy poprzednie, czyli w pierwszej rundzie. Zdaniem „Koreańskiego Superchłopca” szybkie zwycięstwo nad Swansonem otworzyłoby mu drogę do starć z najlepszymi, co powiedział w rozmowie z FloCombat.
Mógłbym powiedzieć, że chcę bić się z Jose Aldo czy Conorem McGregorem, ale nie jestem typem gościa, który opowiada o nierealnych planach. Śledziłem Cuba od dawna i uważam go za twardego rywala. Jeśli skończę go w pierwszej rundzie, myślę, że mogę śmiało rzucić wyzwanie McGregorowi lub Aldo.
W rozmowie Doo Ho Choi wspomniał także swojego ostatniego rywala – Thiago Tavaresa, którego znokautował w pierwszej rundzie podczas finałowej gali TUF 23 w lipcu tego roku.
Przed walką z Tavaresem wielu mówiło, że to będzie mój najtrudniejszy pojedynek i największy test, który pokaże, w jakim punkcie się znajduję. Ja już wcześniej byłem przekonany, że znokautuję go w pierwszej rundzie. To była świetna walka, która pokazała światu na co mnie stać.
Przydomek „Koreański Superchłopiec” jest idealnym odzwierciedleniem tego, jakim zawodnikiem od kilku lat jest dwudziestopięciolatek. Od czerwca 2010 roku jest on na fali 12 zwycięstw z rzędu, z czego tylko jedno zakończyło się decyzją sędziowską.
To połączenie trzech elementów: siły, techniki i szybkości, a także dodatkowego sekretu, który posiadam. To dlatego ludzie nazywają mnie „Koreańskim Superchłopcem”. Kiedy zacząłem nokautować weteranów z Japonii, taki przydomek nadali mi fani.
Doo Ho Choi jest pewny swoich umiejętności oraz tego, jak potoczyłaby się jego walka ze Swansonem.
Uważam, że mogę znokautować w zasadzie każdego i często wizualizuję sobie to w głowie. Cuba też znokautuję, już w pierwszej rundzie.






















