paige vanzant

Walka Paige VanZant na UFC 251 była ostatnią z jej obecnego kontraktu z organizacją. Zawodniczka zmierzyła się z Amandą Ribas na „Fight Island” i przegrała. Wcześniej już jednak zapowiadała, że po tym starciu chce sprawdzić swoją rynkową wartość i zobaczyć, co zaoferują jej inni.

Szef UFC, Dana White, zapytany na konferencji prasowej po gali UFC 251 o przyszłość Paige VanZant w swojej organizacji powiedział, że faktycznie powinna zweryfikować swoją wartość negocjując z innymi organizacjami.

Zobacz również: Została zmieciona, powinna sprawdzić swoją wartość na rynku – Dana White o przyszłości Paige VanZant

Sama Paige VanZant na razie nie przedstawiła swoich dokładnych planów na przyszłości. Napisała jedynie krótką informację w mediach społecznościowych.

Gratulacje dla Amandy za wspaniały występ. Honorem było móc dzielić z tobą oktagon. Jeśli zaś chodzi o mnie, będę rozwijać się dalej, tak jak zawsze. Nie mogę się doczekać, aby zobaczyć gdzie tym razem zaprowadzi mnie Bóg.

View this post on Instagram

💗🙏🏼

A post shared by Paige VanZant (@paigevanzant) on

Jeszcze przed walka na UFC 251 VanZant w rozmowie dla serwisu MMA Fighting mówiła, że nie ma nic przeciwko samej organizacji UFC.

Policzyłam wszystkie pieniądze jakie zarobiłam w UFC przez 6 lat i wyszło mi, że mając normalną pracę zarobiłabym tyle samo. Jestem wdzięczna organizacji UFC za wszystko co dla mnie zrobiła, za możliwości jakie przede mną otworzyła. Nie mam nic przeciwko UFC. Podpisałam kontrakt i muszę go honorować. Dlatego też zawalczę ostatni raz, aby go wykonać. Ważne jest dla mnie, aby dotrzymać umowy. Potem chcę sprawdzić swoją wartość i otrzymać tyle pieniędzy, aby było warto walczyć. To musi być kwota, dla której warto łamać sobie ręce, wchodzić do klatki, krwawić i poświęcać się.

Na razie więc nie wiadomo czy i gdzie ewentualnie będzie dalej walczyć Paige VanZant.

21 KOMENTARZE

  1. Można się do niej przypierdalać, ale to serio żenujące, że zawodnicy najlepszej organizacji mma na świecie zarabiają rocznie tyle, co zarobiłby jakiś mechanik samochodowy z Wisconsin czy asystentka dentystyczna z Oklahomy.

  2. Można się do niej przypierdalać, ale to serio żenujące, że zawodnicy najlepszej organizacji mma na świecie zarabiają rocznie tyle, co zarobiłby jakiś mechanik samochodowy z Wisconsin czy asystentka dentystyczna z Oklahomy.

    Ale sekundę. Pierwsze kilka lat wiadomo, że zaczyna się z niskiego pułapu. Ostatnie walki to tak na oko 60 tys. dolarów zarabiała, gdyby zwyciężała, miałaby 120 tys. dolarów. Gdyby walczyła 3x w roku, miałaby powiedzmy 300 tys. dolarów. Średnie roczne dochody w USA w 2018 roku to tak mniej więcej 60 tys. dolarów. Zatem co ona bredzi, że zarobiłaby tyle w normalnej pracy, jak w 2019 roku gdyby wygrywała i walczyła regularnie zarobiłaby 5x więcej niż wynosi średnia roczna pensja w USA. Nie mówiąc, że wygrywając kasa by się zwiększała!

    To naprawdę jest wina UFC, że walczy raz do roku i w połowie walk przegrywa? Ja nie rozumiem, te jej wyliczenia to tak trochę na zasadzie "byłem tydzień w pracy i mało zarabiam". Gdyby normalnie pracowała/walczyła i robiła swoją pracę dobrze/wygrywała, to by miała hajs tak jak napisałem od 5 do 8 razy lepszy niż średnia roczna pensja przeciętnego Amerykanina.

    Policzyłam wszystkie pieniądze jakie zarobiłam w UFC przez 6 lat i wyszło mi, że mając normalną pracę zarobiłabym tyle samo

    Dlatego może i zarobiłaby tyle samo co w normalnej pracy, ale w takim wypadku należałoby to porównać z pracą na umowie zleceniu/o dzieło, gdzie tylko jeden kwartał jest przepracowany, a resztę roku jest przebimbany. Dżizas fucking krajst.

  3. Ale sekundę. Pierwsze kilka lat wiadomo, że zaczyna się z niskiego pułapu. Ostatnie walki to tak na oko 60 tys. dolarów zarabiała, gdyby zwyciężała, miałaby 120 tys. dolarów. Gdyby walczyła 3x w roku, miałaby powiedzmy 300 tys. dolarów. Średnie roczne dochody w USA w 2018 roku to tak mniej więcej 60 tys. dolarów. Zatem co ona bredzi, że zarobiłaby tyle w normalnej pracy, jak w 2019 roku gdyby wygrywała i walczyła regularnie zarobiłaby 5x więcej niż wynosi średnia roczna pensja w USA. Nie mówiąc, że wygrywając kasa by się zwiększała!

    To naprawdę jest wina UFC, że walczy raz do roku i w połowie walk przegrywa? Ja nie rozumiem, te jej wyliczenia to tak trochę na zasadzie "byłem tydzień w pracy i mało zarabiam". Gdyby normalnie pracowała/walczyła i robiła swoją pracę dobrze/wygrywała, to by miała hajs tak jak napisałem od 5 do 8 razy lepszy niż średnia roczna pensja przeciętnego Amerykanina.

    Dlatego może i zarobiłaby tyle samo co w normalnej pracy, ale w takim wypadku należałoby to porównać z pracą na umowie zleceniu/o dzieło, gdzie tylko jeden kwartał jest przepracowany, a resztę roku jest przebimbany. Dżizas fucking krajst.

    Plus jak przegrywa to trochę jak by może nie pierdolila roboty ale była w niej bardzo średnia a to też nie przyspaza klientów i renomy takiemu mechanikowi czy innemu specjaliście. Plus może ufc średnio jej płaci ale dzięki ufc stała się rozpoznawalna i dostała inne propozycje.  To trochę jak by ten zeczony mechanik zrobił jakiś tuning po kosztach ale dzięki temu mógł pokazać się na targach i dostał wiele dobrych ofert.

  4. Gdyby była dobra, walczyła o pas to by zarobiła więcej. Niestety nigdy nie osiągnęła lepszego poziomu. A gdyby nie kariera  w UFC, nie byłoby kariery na insta.

  5. Za czwartą walkę w UFC miała bazowe 40 tysięcy. Walkę tą (z Rose) nie tylko przegrała, ale dostała ciężki oklep. UFC nie ujawniło bazy za jej następną walkę (a dostała tam bonus 50 tys. za KO – największy wyczyn w jej karierze), ale już od następnej ta baza była 43 tys. Przez ostatnie 4 walki, z których 3 przegrała i to w słabym stylu. Gdyby potrafiła lepiej walczyć, dostałaby za każdą 43+43, a może i czasem bonus, już wcześniej dostała, więc nie ma sapania, że UFC by jej nie dało, bo jest w jakiś sposób uprzedzone. Jak jest się słabym w pracy, w której liczą się wyniki, a nie odsiedzenie iluś tam godzin, to nie ma co jęczeć, że się dostaje "za mało". Tak to widać ten cały Bóg nie dał.

  6. Ale sekundę. Pierwsze kilka lat wiadomo, że zaczyna się z niskiego pułapu. Ostatnie walki to tak na oko 60 tys. dolarów zarabiała, gdyby zwyciężała, miałaby 120 tys. dolarów. Gdyby walczyła 3x w roku, miałaby powiedzmy 300 tys. dolarów. Średnie roczne dochody w USA w 2018 roku to tak mniej więcej 60 tys. dolarów. Zatem co ona bredzi, że zarobiłaby tyle w normalnej pracy, jak w 2019 roku gdyby wygrywała i walczyła regularnie zarobiłaby 5x więcej niż wynosi średnia roczna pensja w USA. Nie mówiąc, że wygrywając kasa by się zwiększała!

    To naprawdę jest wina UFC, że walczy raz do roku i w połowie walk przegrywa? Ja nie rozumiem, te jej wyliczenia to tak trochę na zasadzie "byłem tydzień w pracy i mało zarabiam". Gdyby normalnie pracowała/walczyła i robiła swoją pracę dobrze/wygrywała, to by miała hajs tak jak napisałem od 5 do 8 razy lepszy niż średnia roczna pensja przeciętnego Amerykanina.

    Dlatego może i zarobiłaby tyle samo co w normalnej pracy, ale w takim wypadku należałoby to porównać z pracą na umowie zleceniu/o dzieło, gdzie tylko jeden kwartał jest przepracowany, a resztę roku jest przebimbany. Dżizas fucking krajst.

    Mnie chodzi o ogólny pułap zarobków w UFC, ale chyba zapominam, że to wcale nie jest jakiś popularny sport w USA. Kiedyś miałem okazję trochę gadać (pisać) z dość popularnym amerykańskim raperem z podziemia (Vinnie Paz), który jest fanatykiem i chodzącą encyklopedią boksu i coś tam zagaiłem o Nate'a Diaza i kompletnie nie wiedział kto to i nie mógł pojąć, czemu ja się dziwię, że on nie wie kto to jest. Mnie to dziwiło, bo myślałem, że po tym jak pokonał McGregora zrobił w miarę dużą popularność w USA, zwłaszcza dla ludzi, którzy interesują się sportami walki (boksem), a on serio jest fanatykiem, zna na pamięć walki jakichś bokserów sprzed 40 lat. I skończyło się na stwierdzeniu, że chyba jestem kompletnie odrealniony, jeśli myślę, że UFC w USA jest jakieś popularne. Więc może lepiej zostać tą asystentką dentystyczną.

  7. Paige troche zabardzo odleciała. Tak jak mówili przedmówcy, gdyby walczyła zarobiła by dużo więcej. Wielu zawodników ma stawki 12+12 tys. $ w kontrakcie na 4 walki, ona miała wzrost zarobków już od początku. Druga sprawa, że jeśli porównuje zarobki z reklam na instagramie do walk w UFC to jest to możliwe. Zapomniała jednak, że gdyby nie promocja UFC to nigdy, powtarzam nigdy nie przebiła by się na instagramie. Jednym słowem mówiąc, niech kończy z walkami i dziękuje UFC za promocje a nie narzeka.

  8. Można się do niej przypierdalać, ale to serio żenujące, że zawodnicy najlepszej organizacji mma na świecie zarabiają rocznie tyle, co zarobiłby jakiś mechanik samochodowy z Wisconsin czy asystentka dentystyczna z Oklahomy.

    blazini jak zwykle informacje z czapy

  9. Jeśli zaś chodzi o mnie, będę rozwijać się dalej, tak jak zawsze.

    To nie jest dobre tłumaczenie, nie ma tam nic o rozwijaniu się. As for me I will rise up as I always do. Można to tłumaczyć na: Co do mnie, wyjdę z tego dołka, jak zawsze.

  10. Policzyłam wszystkie pieniądze jakie zarobiłam w UFC przez 6 lat i wyszło mi, że mając normalną pracę zarobiłabym tyle samo.

  11. Mnie chodzi o ogólny pułap

    Ale napisałeś to w związku z PVZ i wydźwięk był taki, że uwierzyłeś w jej półprawdy. Wypadałoby przynajmniej polajkować soczyste sprostowanie @Cloud :antonio:

  12. PVZ powinna siedzieć cicho w kwestii pieniędzy, bo za tę walkę dostała mniej niż Amanda, która pod względem sportowym ją wyjaśniła, od czerwca 2019 walczyła po raz czwarty podczas, gdy dla Paige to pierwsza walka od stycznia 2019, a też jakąś renomę ma skoro jest w rankingu i walczyła po raz czwarty w UFC.

    Paige VanZant:   $51,000 ($46,000 to show, $5,000 fight week incentive pay)

    Amanda Ribas:   $36,000 ($16,000 to show, $16,000 win bonus, $4,000 fight week incentive pay)

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.