
Robert Bryczek podczas programu Oktagon Live został zapytany o swoje początki w zawodowym MMA oraz o to, jak wyglądały wtedy zarobki. Zawodnik UFC zdradził, że w 2011 roku za debiut otrzymał 1500 złotych.
– Pamiętam, że za debiut zawodowy było tysiąc złotych chyba plus pięćset. Później było gorzej… Później związałem się lukratywnym kontraktem z PLMMA – zaczął Bryczek.
Od razu pojawił się temat legendarnych opon, które zawodnicy mieli otrzymywać w ramach wypłaty za walkę, gdyż jednym ze sponsorów gal PLMMA był producent opon.
– Miały być cztery (opony), nie mam ani jednej finalnie. Gdzieś tam później problem był z logistyką, z komunikacją. Były walki też za bilety, których sprzedać się nie dało za bardzo. Wiec tych walk finalnie za darmo trochę stoczyłem. Czy tam gdzieś na obrzeżach naszego kraju… Za gdzieś tam kilkaset złotych też takie walki były – powiedział Bryczek.
36-latek powiedział jednak, że wtedy nie patrzyło się wyłącznie na pieniądze.
– Ale powiem szczerze, że wtedy człowiek… Wtedy nie patrzyło się finalnie na te pieniądze. Bardziej liczyła się taka pasja, zajawka, więc ja te czasy dobrze wspominam. Była zgrana ekipa, jechało się w cztery, pięć osób na galę na drugi koniec Polski, składało się na paliwo… Człowiek nie patrzył na media, media społecznościowe, tego tam nie było… Więcej wzmianek pojawiało się w prasie lokalnej czy w jakichś tam social mediach czy stronach internetowych. Więc człowiek po prostu miał w sobie ten zew, był żądny adrenaliny jako młody chłopak i tego się szukało przede wszystkim. Nie mam jakiegoś żalu. Mogę powiedzieć, że nawet wbrew pozorom to bardzo fajne czasy były – powiedział Robert Bryczek.
Robert Bryczek został zapytany też o anegdoty związane z początkami jego kariery.
– Walka o te opony, gdzie w walce wieczoru człowiek miał wygrać komplet opon i te opony finalnie i tak do niego nie dojeżdżały. Albo jechał na galę w Łobzie, gdzie na przykład też nie wypłacał nam później gaży organizator… Pamiętam to była wtedy walka… Walczyłem z chłopakiem z Czerwonego Smoka… Nie wiem, był w takim dziwnym stanie powiedzmy, że… Padał na deskach, wstawał, połamałem mu szczękę w trzech miejscach. Pamiętam, że mnie sfaulował w parterze, dostałem z pięty, w taki sposób, że aż zrobiło mi się jasno, przytuliłem się do niego, wstałem do góry… Rozjechał mi się obraz, widziałem go trzech. Zdecydowałem się celować w tego środkowego. Walka posypała się, skończył się plan totalny. To był chaos. Żadnego upomnienia o faule, żadnego odjęcia punktów, czyli po prostu pełny żywioł…
– Albo walka z zawodnikiem… Pamiętam to była walka w Chełmie. Miała być w kategorii 84 kilogramów. Zawodnik przyjeżdża, przestrzelił kategorię o 9 kilogramów… Nie było kręcenia nosem, że był za ciężki to nie biorę, tylko jak już przyjechałem tu kilkaset kilometrów no to się trzaskamy.
– Było tak, że mozna było wybrać jakie się chce. Więc wiadomo, większość osób pozamawiała do X6, do jakichś tam… Ale później finalnie jak okazało się, że nie ma takiej możliwości to chciałem wziąć dla trenera. Miał taką starą Audi, tam były chyba szesnastki… Też finalnie nie dojechały, więc nie było reguły – opowiadał Bryczek z uśmiechem na twarzy.
Jedną z walk Roberta Bryczka w PLMMA możecie zobaczyć poniżej:
Natomiast rozmowę z Bryczkiem w Oktagon Live możecie sprawdzić poniżej:
Robert Bryczek (MMA 18-7-0) kolejną walkę stoczy już 26 września. Jego przeciwnikiem będzie Rodolfo Vieira. Będzie to jego czwarta walka w UFC – do tej pory pokonał przez nokaut Brada Tavaresa, a przegrywał decyzjami z Ihorem Potierią i Camem Rowstonem.

























2 komentarzy (poniżej pierwsze 30)
...wczytuję komentarze...
UFC Heavyweight
Lejdis Fajt Najt
Dołącz do dyskusji na forum <a href="https://cohones.mmarocks.pl/threads/85544/">Cohones →</a> lub komentuj na <a href="#respond">MMARocks.pl →</a>