Szymon Kołecki ma już za sobą udany debiut w zawodowym MMA. Podczas niedawnej gali PLMMA pokonał przez techniczny nokaut Dariusza Kaźmierczuka. Kołecki nastawia się na kolejne walki i skupia w 100% na MMA, zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że stawia na szali swoje dotychczasowe osiągnięcia sportowe. W rozmowie z periodykiem “Do Rzeczy”, mistrz olimpijski powiedział:
Na szali jest moje nazwisko jako medalisty olimpijskiego i rekordzisty świata. Dlatego nie ma półśrodków i oddaję się całkowicie treningom. Ćwiczę nawet dziewięć razy w tygodniu, robię odnowę biologiczną, jestem na diecie, wypoczywam. Mogę przegrać, ale nie mogę niczego zaniedbać. Moje doświadczenie w sporcie zawodowym pozwala mi wykorzystywać wszystkie moje atuty.
Zapytany o możliwość potencjalnego starcia w przyszłości z Mariuszem Pudzianowskim, Kołecki stwierdził, że nie byłaby to łatwa decyzja do podjęcia.
Mariusz jest od wielu lat moim bardzo dobrym kolegą, którego podziwiałem za osiągnięcia w zawodach strongmanów, a jeszcze bardziej podziwiam za to, co zrobił w MMA. Mariusz toczył równe walki z wybitnymi zawodnikami i ja mogę tylko marzyć o czymś takim. Jeśli dostałbym propozycję walki z Mariuszem Pudzianowskim, tobym ją rozważył, chociaż bardzo trudno byłoby się bić z kolegą.
Ja tam bym wolał rewanż z Kaźmierczukiem. Gość już sześć walk z rzędu zakończył w pierwszej rudzie. Na pewno Szymon nie miał by lekko.