zfsfsz

W tegorocznym głosowaniu w redakcji nie obyło się bez sporu, a jego przedmiotem było właśnie “poddanie 2015 roku”. Sprawa rozbiła się oczywiście o to, jakie kryteria należy przyjąć wybierając to najlepsze poddanie minionych dwunastu miesięcy. Nie jest to bynajmniej rzeczą oczywistą, gdyż sama kategoria nie nosi nazwy “najładniejsze poddanie roku” ani też “najważniejsze poddanie roku” – a brzmi po prostu “poddanie roku”. Tak więc za główny punkt oceny można brać efektywność techniki, można też brać pod uwagę klasę sportową poddania. Czasem rzecz jasna zdarza się, że ważny sportowo pojedynek kończy się efektownie, i wówczas nie ma z wyborem większego problemu. Jak jednak zagłosować, kiedy z jednej strony mamy szalenie efektywne techniki w mało znaczących walkach, a z drugiej bezpłciowe skończenie na szczycie wagi ciężkiej?

Tak, tak. Gilotyna jaką Fabricio Werdum poddał Caina Velasqueza była pospolita i nie wyróżniała się niczym na tle setek innych akcji kończących, jakie mogliśmy w 2015 roku oglądać w klatkach całego świata. Niemniej zmuszenie do odklepania brylującego wówczas w wadze ciężkiej Caina Velasqueza było według nas tym, co kryje się pod terminem “poddanie roku”… pomimo wielu zastrzeżeń odnośnie samej techniki jak i okoliczności samego pojedynku.

Laureat 2014: Luke Rockhold na Timie Boetschu
Laureat 2013: Anthony Pettis na Bensonie Hendersonie
Laureat 2012: Charles Oliveira na Ericu Wisleym
Laureat 2011: Frank Mir  na Antonio Rodrigo Nogueirze
Laureat 2010: Shuichiro Katsumura na Masakatsu Uedzie
Laureat 2009: Toby Imada na Jorge’m Masvidalu

Pozostałe światowe Nagrody MMARocks.pl za 2015:

Gala roku: UFC 189
Klub Roku: Jackson-Wink Academy

19 KOMENTARZE

  1. Jak zobaczylem poddanie Rockholda z Boetschem a potem z Bispingiem I Machida to pomyslalem ze to jest wlasciwy koles ktory pokona Weidmana.

  2. Gilotyna jak każda inna. Zdecydowanie brabo Fergusona z Barbozą.

    Na najładniejsze może i tak ale porównując skalę walki o pas z wcześniejszym dominatorem Cainem przychylę się nawet tym razem do głosu niekompetentnej redakcji 😛

  3. Cześć

    Jestem tu nowy i piszę pierwszy raz, więc po pierwsze: Witam Wszystkich.

    Zainteresował mnie dopisek "

    pomimo wielu zastrzeżeń odnośnie samej techniki jak i okoliczności samego pojedynku."

    Czy można by prosić o wyjaśnienie o jakie zastrzeżenia chodziło?

    Moim zdaniem ta gilotyna była świetna, perfekcyjnie wykonana (natychmiastowo zapięta obiema nogami, nie w dwóch krokach jak czasami widać u innych zawodników, świetnie przytrzymana, wręcz książkowo, nadaje się na film instruktażowy). Dlatego zaciekawiło mnie to zdanie o zastrzeżeniach. Będę wdzięczny za słowo wyjaśnienia albo link do miejsca gdzie toczyła się dyskusja o tym.

    Pozdrawiam

    Jacek

  4. Może dlatego, że Caina poszedł po obalenie jak na pierwszym treningu zapasów, a zapięcie gilotyny było tak łatwe, że nawet Najman by ją skutecznie wykonał?

  5. Może dlatego, że Caina poszedł po obalenie jak na pierwszym treningu zapasów, a zapięcie gilotyny było tak łatwe, że nawet Najman by ją skutecznie wykonał?

    zielone pasy nie duszą

  6. Cześć

    Jestem tu nowy i piszę pierwszy raz, więc po pierwsze: Witam Wszystkich.

    Zainteresował mnie dopisek "

    pomimo wielu zastrzeżeń odnośnie samej techniki jak i okoliczności samego pojedynku."

    Czy można by prosić o wyjaśnienie o jakie zastrzeżenia chodziło?

    Moim zdaniem ta gilotyna była świetna, perfekcyjnie wykonana (natychmiastowo zapięta obiema nogami, nie w dwóch krokach jak czasami widać u innych zawodników, świetnie przytrzymana, wręcz książkowo, nadaje się na film instruktażowy). Dlatego zaciekawiło mnie to zdanie o zastrzeżeniach. Będę wdzięczny za słowo wyjaśnienia albo link do miejsca gdzie toczyła się dyskusja o tym.

    Pozdrawiam

    Jacek

    Ja miałem zastrzeżenia. Jeśli to poddanie byłoby na Cainie u szczytu kariery to spoko, nie ma problemu, natomiast ono nastąpiło na dziadzie Cainie, który do walki wyszedł w tak fatalnej formie, że pewnie i Ben Rothwell by go poddał. Cain z walki z Werdumem wypompował się po 3-4 minutach walki, a przypomnijmy sobie co Joe Rogan mówił o tym zawodniku jeszcze w 2014 roku:

    "To jest bestia, to jest freak. Jedyny taki zawodnik na świecie, który tyle ważąc, potrafi pracować na pełnych obrotach przez dwadzieścia pięć minut".

    Nikt nie wiedział w jakiej formie wyjdzie Cain, więc jeśli wziąć pod uwagę "jakość poddania" na "najmocniejszym możliwie rywalu", to nie powinno się moim zdaniem stawiać na gościa przychodzącego po dwóch latach do oktagonu mając na uwadze jego dawną legendę, bez sprawdzenia tego w jakiej jest formie obecnie. Jeśli o techniczny aspekt gilotyny chodzi to była ona poprawna. Jednak była to najzwyklejsza gilotyna na świecie założona na dodatek na gościu, który był już zniechęcony i wyglądało jakby już mu nie zależało czy zostawi tę głowę przy obaleniu czy nie. To już moim zdaniem o wiele ładniejsza była gilotyna Neila Seery'ego oraz Jamesa Vicka:

    [SPOILER="Spoiler"]

    [SPOILER="Spoiler"]

    [SPOILER="Spoiler"]

    [SPOILER="Spoiler"]

    W pierwszym przypadku Neil nie puścił jej nawet po potężnym obaleniu ze strony Jona, a w drugim czuć nawet przez gifa to jak ciasno James założył technikę. Jak wonsz. Gilotyna Werduma na Cainie nie imponowała mi ani wizualnie ani technicznie, bo mimo że faktycznie była super zrobiona, to… była to po prostu gilotyna. Wyżej ceniłem sobie już balachę Rondy Rousey na Cat Zingano.

  7. Rozumiem, że dla kogoś może być bardzo istotne kto został poddany, ale wybierając gilotynę Werduma, mam wrażenie, że sposób poddania nie ma żadnego znaczenia dla głosujących. Lepiej zrobić kategorie najbardziej zaskakujące zakończenie i tam wrzucać takie walki, bo jeśli samo poddanie nie ma znaczenia (tylko osoba poddana), to nagroda "Poddanie Roku" traci sens w moich oczach.

  8. Robiąc takie rankingi trzeba postawić sobie pytanie, czy umieszczone skończenia są ocenianie na podstawie techniki i rodzaju czy zaskoczenia i szoku. W tym wypadku był to szok, że domiantor został poddany tak łatwo, może wręcz trochę osmieszony. Biorąc natomiast najlepsze poddanie techniczne, a nie to które zaskoczyło i się o nim mówiło, bez problemu można wskazać np. Fergusona na Edsonie.

    Ufc robiąc kiedyś ranking na najlepsze nokauty 20 lat organizacji, też wskazało na samym topie Weidmana na Silvie. Ile było lepszych nokautow mniej znanych zawodników? Tu też jest przykład na wpływ nazwisk i medialnosci.

  9. Na rezultat składa się wiele czynników. Ciezko stwierdzić czy podczas oceny należy przyznać większa wartość poziomowi rywala, randze starcia czy stawiać głównie na efektowność.

  10. 1. Rousey vs Zingano

    2. Werdum vs Cain

    3. Ferguson vs Barboza

    4. D.Johnson vs Horiguchi

    5. Palhares vs Shields

  11. Dzięki za wyjaśnienie.

    Zgadzam się, że Cain w tej walce nie był sobą, wyglądał jakby był wypompowany. Ale jest takie powiedzenie: Walczy się tak jak przeciwnik pozwala.

    Gdyby to była pierwsza wygrana Werduma z kimś liczącym się to można by twierdzić, że to przypadek, kiepska forma przeciwnika itp. Ale… wszyscy wiemy kogo Werdum do tej pory już położył. Moim zdaniem to nie przypadek. Można by równie dobrze spekulować co by było gdyby zamiast Werduma Cain dostał kogoś innego w tej walce. Gdyby wygrał, nawet wyglądając jak w tej walce, nikt by słowa nie powiedział. A że przegrał to wszyscy umniejszają sukces Werduma mówiąc, że sam Cain był w złej formie. Pamiętajcie jednak kto mu tak obił twarz już do tej pory w tej walce i kto go tak wymęczył. Gilotyna moim zdaniem była tylko wisieńką na torcie i pięknym zakończeniem całej walki przez lepszego w tym dniu Werduma.

    A w kwestii samej techniki: no cóż, kwestia gustu. Ja tam lubię (i mam prawo) takie książkowe techniki jak ta Werduma właśnie na Cainie. Każdy ma prawo lubić jedno a nie drugie 🙂

  12. "jeśli samo poddanie nie ma znaczenia (tylko osoba poddana), to nagroda "Poddanie Roku" traci sens w moich oczach."

    Zgadzam się w 100%. Ferguson-Barboza i Rousey-Zingano bardziej zasługuje na zwycięstwo w tej kategorii.

  13. Gdyby wygrał, nawet wyglądając jak w tej walce, nikt by słowa nie powiedział. A że przegrał to wszyscy umniejszają sukces Werduma mówiąc, że sam Cain był w złej formie. Pamiętajcie jednak kto mu tak obił twarz już do tej pory w tej walce i kto go tak wymęczył.

    Nie do końca się zgodzę. Gdyby wygrał wyglądając jak w tej walce, to fala krytyki by się również przelała. Sam byłbym pierwszy, który by napisał, że Cain mimo że wygrał, to wyglądał jak jakiś dziad. To nie jest forma z jaką pożerał światy w latach 2009-2013. Poza tym na żywo, na czacie MMARocks, już po kilku minutach pisałem, że Cain to przegra, że już pływa. Obicie twarzy Caina było konsekwencją jego fatalnej formy w jakiej jeszcze nigdy nie był. Jasne, że wszystko można odwrócić i powiedzieć, że to Fabricio go zmasakrował i DLATEGO się wypompował, ale nie kupuję tej wersji. Kupuję wersję o dwóch latach przerwy spowodowanych ciężkimi kontuzjami i niesamowitej rdzy + olanie wysokości na której walczyli (brak aklimatyzacji).

    Co do poddań Werduma… Nie chcę wyjść na jego nadwornego hejtera i jest to tylko moje subiektywne zdanie, ale wszystkie te jego wielkie walki… w sumie przeanalizujmy je. To prawda, poddał Fedora Emelianenko, jednak kolejny raz, moim zdaniem tak samo jak Cain, był wtedy już cieniem dominatora sprzed lat, a najlepiej o tym świadczą jego poprzednie walki. Przed starciem z Werdumem Fedor walczył z Brettem Rogersem. Brett mimo że był promowany wtedy na zabijakę to nie oszukujmy się, nie jest dobrym zawodnikiem i nigdy nie był. Umiał urywać głowy i tyle. Fedor jednak pamiętam, że pomimo wygranej, pokazał już spadek formy. Tę nawet można było zauważyć w starciu wcześniejszym, z Andreiem Arlovskim. Na domiar złego po tej walce z Werdumem został zabity przez Antonio Silvę. Antonio Silvę, który później został jeszcze bardziej zamordowany przez Daniela Cormiera i Caina Velasqueza. Zatem nie, nie był to super silny "Big Foot", tylko był to zmierzch Fedora, a w primetime byli właśnie Cormier i Velasquez, którzy pokazali jak się powinno z takim Silvą rozprawiać. Emelianenko później został rozbity przez Dana Hendersona i jego era się skończyła, wrócił do obijania ogórków. Przykro mi to mówić, ale dla mnie Fabricio Werdum jedynie jako pierwszy wykorzystał ogromny regres formy Fedora. Czy była w tym nutka geniuszu i sprytu jak udał, że jest ranny i zaprosił do parteru Fedora – to jest nie ważne. Ważne jest natomiast, że walkę później pokazał się z bardzo słabej strony z Alistairem Overeemem. Skoro pokonał Fedora, to i Overeema powinien. Nie zrobił tego? Zatem może to zwycięstwo z Fedorem należy traktować bardziej jako porażkę Emelianenki i jego zmierzch. Pewnie, Werdum miał sukcesy w trzeciej rundzie z wypompowanym Alim, ale całościowo ta walka była żenująca w jego wykonaniu. Nie mówiąc, że Overeem również nie był wtedy w najlepszej formie i po walce był wyszydzany.

    Werdum zaliczył ogromny progres w ostatnich latach i średnich-dobrych rywali zaczął już ogarniać. Jednak nigdy moim zdaniem nie zbliżył się nawet na dziesięć centymetrów do klasy z jaką Cain Velasquez dominował rywali gdy był mistrzem. Niedawno zresztą Fabricio zaliczył chyba dwa nokdauny z Huntem! Travis Brown go miał na widelcu i o mało nie skończył. To, że Werdum jest dziś mistrzem wagi ciężkiej jest dla mnie najlepszym potwierdzeniem jak bardzo słaba jest dziś ta waga.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.