Gilotyna Vicentego Luque

Z dużym echem opada kurz po wojnie Vicentego Luque (17-6-1) oraz Mike’a Perry’ego (13-5). Podczas walki Amerykanin doznał potwornego złamania nosa, ale został także nagrodzony bonusem za walkę wieczoru. Całe szczęście ”Platinum” udanie przeszedł operację i już wraca do zdrowia.

Na minute przed końcem bitwy Brazylijczyk zapiął gilotynę, jednak nie skończył tą techniką Mike’a.

Na konferencji prasowej Vicente odniósł się do próby poddania.

Gilotyna była ciasna na jakieś 85% moich możliwości. Wiedziałem, że go tym nie skończę, tego gościa? Nie chciałem dać mu rozpuścić rąk, kiedy mnie obalił, więc wpadłem na pomysł, aby go przetrzymać.

Po walce zobaczyłem jego nos i wtedy uświadomiłem sobie, dlaczego w końcówce mnie nie atakował.

6 KOMENTARZE

  1. Wyjątkowo krwawa gala.

    Ten złamany nos i rozciecie łuku brwiowego z tej samej gali, śmiało są w czołówce tego typu kontuzji w historii MMA.

  2. jedyna walka którą dało się oglądać. Gala tragiczna. zero dopingu, jak na pogrzebie. syfna gala.nos, krew, syf, poprzecinane, pozwijane, okropieństwo,głucha cisza, Szewczenko nic, nic,

  3. jedyna walka którą dało się oglądać. Gala tragiczna. zero dopingu, jak na pogrzebie. syfna gala.nos, krew, syf, poprzecinane, pozwijane, okropieństwo,głucha cisza, Szewczenko nic, nic,

    ładne haiku.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.